Tanuki

Tanuki.pl

Wyszukiwarka

Forum Kotatsu

News

Wiosna 2016 - zapowiedź sezonu

Avellana - 20.03.2016

Kolejny sezon przed nami – to nie pora na wiosenne zmęczenie! W zestawieniu znalazło się 48 tytułów, chociaż zgubiliśmy kilka – nową serię Duel Masters, bo chociaż obiecywała gadające chomiki, za mało było o niej informacji, a także jakieś drobiazgi z krótkimi odcinkami, ogłoszone w ostatniej chwili. Jak zawsze, na wiosnę startują serie „reklamowe” dla młodszych widzów, promujące gadżety i gry, ale nawet jeśli je odliczyć, powinno się znaleźć sporo rozmaitości. Wprawdzie nowa część Macrossa oraz adaptacja na motywach gry Ace Attorney mogą nie spełniać oczekiwań, jednak jest też trochę tytułów intrygujących, takich jak Joker Game czy Bungou Stray Dogs. Nie zabraknie licznych kontynuacji, na pewno wyczekiwanych przez widzów, którzy oglądali poprzednie części. No i sam Hiroyuki Imaishi zaszczycił nas kolejną produkcją, tym razem autorską…

W przygotowaniu zapowiedzi brali udział: Avellana, Enevi, IKa, moshi_moshi, tamakara, Tablis i ursa. Specjalne podziękowania należą się Piotrkowi (za opis Gakusen Toshi Asterisk) oraz Tren (za szczegółowe konsultacje Magi: Sinbad no Bouken). Jak zawsze przy opisach znajdziecie inicjały wskazujące na to, kto jest ich autorem.

Zapraszamy do lektury!



12­‑sai ~Chicchana Mune no Tokimeki~ (TMS Entertainment)
Adaptacja mangi / Premiera: 4.04.2016

Fanki produkcji shoujo nie mają ostatnimi czasy powodów do narzekań – twórcy bardzo chętnie wykorzystują jako inspirację nie tylko gry pełne smukłych, idealnych bishounenów, ale też coraz częściej mangi. 12­‑sai ~Chicchana Mune no Tokimeki~ to właśnie ten drugi przypadek. Nadal ukazujący się komiks opowiada o szóstoklasistce Hanabi, wkraczającej w wiek dojrzewania. Dziewczynka, która nie jest jeszcze dorosła, ale też nie czuje się już dzieckiem, musi zmierzyć się z problemami życia codziennego, do tej pory jej obcymi. Hanabi baczniej przygląda się otoczeniu, przeżywa pierwsze sercowe zawirowania i dostrzega u siebie zmiany, nie tylko fizyczne, ale i emocjonalne.

Pierwowzór, autorstwa Nao Maity, liczy obecnie osiem tomów, co pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość. Raczej nie będzie to długa seria, ale też trudno mówić o reklamie mangi. Do tej pory powstały dwie krótkie OAV­‑ki, gra, a także dwuodcinkowa aktorska adaptacja. Zresztą osoby odpowiedzialne za serię telewizyjną pracowały wcześniej przy OVA – reżyserią zajmie się Seiki Oozora, muzykę skomponuje Motoyoshi Iwasaki, a w głównych rolach wystąpią Ai Kakuma i Souma Saitou. Za produkcję odpowiedzialne jest studio OLM. Czołówkę pod tytułem Sweet Sensation zaśpiewa Rie Murakawa, a ending zespół AŌP.

12­‑sai ~Chicchana Mune no Tokimeki~ ma szansę zadziałać odświeżająco, bo chociaż słodkich romansów ostatnio nie brakuje, większość z nich wypełniają postaci nastoletnie. Jestem bardzo ciekawa czy nieco „naiwniejsza” i niewinna wersja szkolnych perypetii okaże się równie interesująca, jak ukazujące się do tej pory produkcje.

(mm)



Bakuon!! (TMS Entertainment)
Adaptacja mangi / Premiera: 2.04.2016

Hasło „słodkie dziewczęta robią słodkie rzeczy” pasuje do zaskakująco wielu anime i mang. Zbyt wielu… Czy również do tego? Otóż Hane Sakura, dziewczę nieco, delikatnie mówiąc, roztrzepane (to chyba nie tylko te nieszczęsne spinki w kształcie skrzydełek), pierwszego dnia liceum pcha rower pod stromą górę w drodze do szkoły, kiedy mija ją dziewczyna w takim samym mundurku, jadąca sobie na motocyklu (żeby nie było wątpliwości, szkoła na to pozwala, choć jest żeńska). Hane urzeka dźwięk silnika maszyny, a resztą zajmuje się energiczna Onsa Amano, doszedłszy natychmiast do wniosku, że skoro Hane ma pusto w głowie, na motocyklistkę nadaje się doskonale. Obie udają się do szkolnego klubu motocyklowego, gdzie wita je tajemnicza dziewczyna w kasku z opuszczoną szybą, która porywa Hane na emocjonującą przejażdżkę. Potem już jej nie trzeba do niczego namawiać.

Tyle wiedzy z pierwszego rozdziału mangi. Jak można łatwo wywnioskować ze zwiastuna, dziewcząt pałających miłością do motocykli będzie więcej i zapewne będą reprezentowały standardowe typy psiapsiółek ze szkolnego klubu fan(atyk)ów czegoś tam, dowolne wstawić. Główna bohaterka jednakowoż jest typem, od którego bolą mnie zęby już po dwóch minutach, dlatego jeśli ktoś ma podobnie, nie powinien chyba ryzykować oglądania… Przy odpowiedniej odporności na słodkie idiotki natomiast, kto wie. W końcu dziewczyny jeździły już nawet na czołgach i było fajnie. Brum, brrrum.

(u)



Battle Spirits: Double Drive (Sunrise)
Seria oryginalna / Premiera: 6.04.2016

Battle Spirits: Double Drive to kolejna już odsłona cyklu Battle Spirits, który, jak widać w linku, nie cieszy się zbyt wielkim zainteresowaniem wśród polskich fanów anime. Inspiracją anime jest gra karciana firmy Bandai, a produkcji ponownie podjęło się studio Sunrise.

Shunta Mohami jest wielkim fanem gry Battle Spirits, pewnego dnia zostaje przeniesiony do Spirits World, czyli świata gry. Spotyka tam dziewczynkę o imieniu Eto, która twierdzi że przyzwała go, by zapobiegł zagładzie rzeczonego świata. Wspólnie z niejakim Yoku Albatrosem, który również został tu sprowadzony, muszą odszukać dwunastu Boskich Królów, by zapieczętować siejącego zagładę Boskiego Króla Zła.

Serię wyreżyseruje Kunihisa Sugishima, mający spore doświadczenie z podobnymi produkcjami, natomiast za scenariusz odpowiedzialny jest Katsumi Hasegawa. Jako ciekawostkę można potraktować fakt, że w rolach drugoplanowych usłyszymy między innymi Juna Fukuyamę czy Jun’ichiego Suwabe, acz wątpię, czy okaże się to wystarczającą zachętą dla widzów. Shuntę zagra nieco mniej znana Makoto Koichi, a Yoku – Mutsumi Tamura.

(mm)



Beyblade Burst (OLM)
Seria oryginalna / Premiera: 4.04.2016

Wśród licznych serii promujących gadżety przeznaczone dla dzieciaków Beyblade wyróżniało się tym, że jego głównym celem było reklamowanie zabawki, która już w czasach mojego dzieciństwa uchodziła za mocno archaiczną – tak zwanego bączka. Oczywiście, ponieważ zawody w przepychaniu się bączkami nie byłyby szczególnie atrakcyjne, dorzucono do tego ukryte w „magicznych dyskach” potwory, których starcia miały dodawać pojedynkom efektowności wizualnej. Poza tym było to, co zawsze: bohater i jego przyjaciele, pozyskiwanie nowych sojuszników, pokonywanie wrogów, a od czasu do czasu ratowanie świata przed jakimś szaleńcem lub inną złowrogą organizacją. Formuła wystarczyła na siedem serii telewizyjnych z różnymi zestawami bohaterów (trzy z nich były emitowane w Polsce), jednak najnowsza z nich była emitowana w 2012 roku, czyli ładne kilka lat temu.

Ktoś jednak uznał, że warto odświeżyć markę i tej wiosny widzowie zapoznają się z przygodami Barta Aoiego (na oko: typowy bohater shounena), który oczywiście uwielbia beyblade'y. Zapewne będzie on przeżywać liczne przygody w celu wypromowania trzeciej już generacji naszprycowanych elektroniką bączków produkowanych przez Takara Tomy. Co z tego wyniknie – zobaczymy, chociaż cudów nie należy się spodziewać. Nie przypuszczam także, by seria została zgarnięta przez Crunchyroll, chociaż po ostatnich sezonach niczego nie można być pewnym.

(a)



Big Order [2016] (Asread)
Adaptacja mangi / Premiera: 16.04.2016

Kojarzy ktoś Mirai Nikki? Mogło się obić o uszy, tak manga, jak i późniejsze anime. Big Order jest następnym dziełem tego samego autora i podobieństw widać dużo. Tak dużo, że można mieć poczucie déjà vu. Protagoniści w obu przypadkach są samotnikami, żywiącymi negatywne uczucia wobec świata, ale ich twarde serca będą mięknąć w kontakcie z cyckami, wróć – przyjaciółkami. Wyglądają też na tyle podobnie, że gdyby nie ubierali się inaczej, to można by ich pomylić. W obu shounenach są też mniej więcej te same supermoce, zmieniło się tylko ich źródło – tym razem chodzi o życzenia, tytułowe Orders, dające wybranym ludziom moc realizacji pragnień, ale to kwestia głównie techniczna. To samo jest również studio i ludzie odpowiedzialni za adaptację, czyli asread. Mirai Nikki było wcześniej ich największym osiągnięciem, co nie usposabia mnie specjalnie optymistycznie – to był serial znośny, w porywach przyzwoity, ale nic więcej. Jeszcze mniej pozytywnie nastraja mnie fakt, że asread wypuścił w zeszłym roku 23­‑minutową OAV Big Order, która mimo tak krótkiego czasu trwania zdołała być zarówno nudna jak flaki z olejem, jak też brzydka jak flaki z olejem, czyli naprawdę wyglądająca niespecjalnie, a pamiętajmy, że w pełnym serialu w stosunku do krótkiej OAV może być tylko gorzej.

Z mangi da się coś wycisnąć, jest tam trochę ekscentrycznych postaci i żywej akcji, tylko nie wiem, dlaczego akurat tym ludziom miałby się trafić przebłysk geniuszu, aby tego dokonać. Z drugiej strony dobrego wyboru shounenów akurat teraz nie ma, seriale tego typu pojawiały się już tysiąc razy, więc jeśli ktoś lubi, można obejrzeć po raz tysiąc pierwszy.

(tab)



Bishoujo Senshi Sailor Moon Crystal 3 (Toei Animation)
Adaptacja mangi / Premiera: 4.04.2016

Bishoujo Senshi Sailor Moon Crystal wśród wielu fanów starej wersji Czarodziejki z Księżyca zasłużyło na miano adaptacji zdecydowanie nie najwyższych lotów (delikatnie to ujmując). Koszmarne projekty postaci (zgodne z mangowymi), nieudolna animacja i fabuła trzymająca się wiernie mangi (czyli bez wypełniaczy w postaci odcinków pozwalających bliżej poznać bohaterki) – to wszystko spowodowało, że odnowiony serial i jego kolejne odsłony nie są produkcją oczekiwaną z niecierpliwością. Tym razem anime ma obejmować wydarzenia związane z pojawieniem się nowych Czarodziejek – z Urana, Neptuna i Saturna oraz z poszukiwaniem Graala (jeśli ktoś się nadal zastanawia, to na „stare” będzie to seria S).

Obsada generalnie pozostaje ta sama, w nowe czarodziejki wcielą się Sayaka Oohara (Czarodziejka z Neptuna), Yukiyo Fujii (Czarodziejka z Saturna) i Junko Minagawa (Czarodziejka z Urana), natomiast pałeczkę reżyserską po Munehisie Sakaim przejmuje Chiaki Kon.

Zwiastun nowej serii obiecuje wiele, mamy dynamiczniejsze ujęcia, lepszy wygląd postaci i w ogóle… Dlaczego jednak mam nieodparte wrażenie, że tak jak przy poprzedniej części, funduszy starczy na tenże zwiastun właśnie i na pierwszy odcinek. No, ewentualnie na dwa. A reszta będzie taka, jak zwykle – czyli krzywa i wyprana z jakichkolwiek emocji i logiki. Aha, niech nikogo nie zmyli ta trójka w tytule – dwa poprzednie sezony Bishoujo Senshi Sailor Moon Crystal funkcjonują pod jedną nazwą, bowiem twórcy stwierdzili, iż mimo przerwy w emisji i zupełnie innych „przygód” bohaterek w drugiej części, to jest to samo. Ot, jedna z zagadek wszechświata…

(i)



Boku no Hero Academia (Bones)
Adaptacja mangi / Premiera: 3.04.2016

Izuku Midoriya należy do tej jednej piątej społeczeństwa, która nie posiada absolutnie żadnych nadnaturalnych mocy, zwanych w tym świecie quirks. Nie przeszkadza to jednak chłopakowi w marzeniach o dostaniu się szkoły kształcącej bohaterów. Jego marzenie spełnia się, gdy jego zachowanie (stanięcie w obronie przyjaciela z dzieciństwa), zwraca uwagę niejakiego All Might, wielkiego bohatera tego świata, który obdarza go mocą, nazwaną „One For All” (ej no, każdy, kto zna muszkieterów Dumasa, wie, co to znaczy!). A to z kolei daje Midoriyi możliwość dostania się do wymarzonej szkoły.

Anime powstało na bazie nadal publikowanej mangi autorstwa Kouheia Horikoshiego, wychodzącej od 2014 roku w magazynie „Weekly Shounen Jump”, która aktualnie liczy siedem tomów. Na jej podstawie powstała także gra na konsole 3DS, gra na automaty oraz powieść. Niejakim optymizmem napełnia fakt, że za reżyserię odpowiadać będzie Kenji Nagasaki (Gundam Build Fighters, Classroom Crisis, No. 6), niemający wprawdzie zbyt wielkiego doświadczenia, ale umiejący dostarczyć porządnej rozrywki. Za scenariusz zabierze się Yousuke Kuroda (Gundam Build Fighters, Honey & Clover, Trigun) natomiast za projekty postaci odpowiedzialny jest Yoshihiko Umakoshi, pracujący m.in. przy Mushishi, Heartcatch Precure! czy Air Master.

Czytając streszczenie fabuły i oglądając zwiastuny, można mieć lekkie poczucie déjà vu – bo to wszystko już gdzieś było. Świat, w którym posiadanie przez ludzi supermocy jest normą. Zwykły uczeń gimnazjum, który tychże mocy nie posiada, ale marzy o nich. Jedno wydarzenie powoduje, że nagle takową moc dostaje i może uczęszczać do szkoły, w której kształcą się kolejne pokolenia bohaterów. Znajdziemy to w ostatnich dwóch sezonach chociażby, i to zdecydowanie nie w produkcjach z najwyższej półki. Ale nie siejmy defetyzmu – założeniem jest, że będzie to typowy shounen i, miejmy nadzieję, że tak zostanie, bez jakichś dziwnych pomysłów mistyczno­‑fanserwiśnych. Tylko dobra rozrywka.

(i)



Bungou Stray Dogs (Bones)
Adaptacja mangi / Premiera: 7.04.2016

Czego to Japończycy nie wymyślą… Atsushi Nakajima trafia do tajemniczej agencji detektywistycznej prowadzonej przez ludzi obdarzonych różnego rodzaju supermocami. Panowie zajmują się sprawami, które ze względu na swoją specyfikę są zbyt niebezpieczne dla policji czy wojska. Ale to nie niezwykłe umiejętności bohaterów przede wszystkim przyciągają uwagę, a ich znajomo brzmiące nazwiska. Otóż autor mangi, Kafka Asagiri, wpadł na iście szatański pomysł, by stworzyć postacie nawiązujące do sław literatury japońskiej. Pytanie brzmi, jak udany będzie ten nietypowy mariaż?

Rzeczona seria, która ma mieć dwanaście odcinków i kolejny sezon w październiku, jest ekranizacją obecnie dziewięciotomowej mangi. Szczerze mówiąc, jakimś cudem komiks ten umknął mojej uwadze, a wszystko wskazuje na to, że zawiera wszystko, co tygrysy lubią najbardziej, czyli dorosłych bohaterów, akcję i supermoce, na dodatek podane z pomysłem. Trailer zapowiada naprawdę udane widowisko, odpowiednio szalone, dynamiczne, ale niepozbawione humoru. Oprawa graficzna, która jest dziełem studia BONES już skradła moje serce. Reżyserii podjął się Takuya Igarashi, a pomoże mu Youji Enokido. Gdyby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości zdecydowanie powinien włączyć zapowiedź i posłuchać plejady znakomitych seiyuu, którzy ewidentnie świetnie się bawią przy pracy. W anime usłyszymy między innymi Mamoru Miyano (Osamu Dazai), Hiroshiego Kamiyę (Ranpo Edogawa) czy Kensho Ono (Ryuunosuke Akutagawa). Główną rolę zagra nie tak doświadczony, ale dobrze radzący sobie Yuuto Uemura.

(mm)



Concrete Revolutio: Choujin Gensou – The Last Song (Bones)
Seria oryginalna / Premiera: 3.04.2016

Wiadomo, że superbohaterowie pomagają ludziom i generalnie służą pomocą. Są jednak tacy, którzy swoje moce mogą wykorzystać w niecnych celach, działając na szkodę społeczeństwa, a nawet stanowiąc zagrożenie dla ludzi. Dlatego w Japonii powołano Biuro, które prowadzi rejestr wszystkich obdarzonych nadnaturalnymi zdolnościami oraz pilnuje, czy aby któryś z nich nie przekroczył granic prawa. Tyle że rzeczywistość wcale nie jest czarno­‑biała, szlachetne założenia mogą okazać się tylko na pokaz, a skuteczność wymaga metod nie zawsze zgodnych z etyką… Tak mniej więcej prezentuje się fabuła oryginalnej produkcji studia BONES (czytaj: serii pierwszej). Twórcy, częstym ostatnio zwyczajem, postanowili rozbić serię na dwie części, z których druga, nosząca podtytuł The Last Song, rozpocznie się w sezonie wiosennym.

Zwiastuny nie zapowiadają niczego nowego – bez większych zmian pozostanie zarówno skład osobowy bohaterów, jak i animacja. Być może zmieni się sposób prowadzenia fabuły, bowiem do ekipy produkcyjnej dołączy Kazuki Nakishima (Tengen Toppa Gurren Lagann, Kill la Kill), który ma pomagać przy pisaniu scenariusza. Czy będzie jednak miał jakikolwiek wpływ na wizję reżysera – czas pokaże.

(i)




Endride (Brain's Base)
Seria oryginalna / Premiera: 3.04.2016

Jak wiadomo, nie należy dotykać tajemniczych kryształów, zwłaszcza jeśli jest się zwyczajnym japońskim nastolatkiem. Taki kryształ może człowieka znienacka i wbrew jego woli przenieść do zupełnie innego świata, z reguły, nie wiedzieć czemu, rządzącego się prawami magii i miecza. To właśnie spotyka piętnastoletniego Shuna Asanagę. A po drugiej stronie czeka już na ratunek (?) uwięziony książę z problemami rodzinno­‑politycznymi, planujący zemstę tudzież coup d'état, a może jedno i drugie.

Czy to brzmi interesująco? Nie wydaje mi się. Ale tym, co w przypadku tej serii naprawdę zaciekawia, jest pomysł powierzenia projektów postaci dwóm mangakom o dość różnych stylach, Hagiwarze od Bastarda!! i Watsukiemu od Kenshina. Efekt? Każda postać, nie tylko dwaj główni bohaterowie, wygląda jak z innego anime. A po owych postaciach sądząc, rzeczywiście będziemy mieć do czynienia z fantasy więcej niż klasycznym, a to już może – choć nie musi – brzmieć zachęcająco. Mamy tu chmurnego księcia z uroczą przyjaciółką z dzieciństwa w pakiecie, sowizdrzalskiego bandytę w kapelusiku z piórkiem, wojowniczkę z wielgachnym mieczem i jeszcze większymi… przednimi elementami obronnymi, jasnowidzkę w typie druidzkiej kapłanki, milczącego zabójcę z bardzo skomplikowaną na pierwszy rzut oka bronią białą (choć i tak nie dorównuje mieczowi Shuna). A także, ponieważ jest to anime, ślicznego małego poke… eee, smoka, tak, i oczywiście owego japońskiego nastolatka z nagle ujawnioną niesamowitą mocą, którego zdziwionymi ametystowymi oczętami będziemy mogli te wszystkie cuda podziwiać i dzięki któremu usłyszymy być może jakieś wyjaśnienia. Ale co tam wyjaśnienia, ja liczę na niezłą, nawet jeśli opartą na sto razy ogranych schematach zabawę, nie tylko z sentymentu do jednego ze wspomnianych mangaków. W końcu to fantasy! Plejada barwnych postaci i zderzenie różnych charakterów jest? Jest. Elementy komediowe są? Są. Ładna grafika jest? Jest. Jakaś misja bez wątpienia się też znajdzie, a oryginalny scenariusz rozpisany na 24 odcinki pozwala żywić nieśmiałą nadzieję przynajmniej na coś z jakim takim zakończeniem, bo nie będąc jasnowidzką, nie odważę się użyć słowa „sens”...

(u)



Flying Witch (J.C. Staff)
Adaptacja mangi / Premiera: 9.04.2016

Makoto Kowata, młoda czarownica, rozpoczyna nowe życie. Jako piętnastolatka tradycyjnie opuszcza rodzinny dom i wraz z Chito, swoim kotem, wyrusza w nieznane, by się usamodzielnić. Tak naprawdę nieznane oznacza dom rodzeństwa Kuramoto, Keia i Chinatsu, dwojga kuzynów Makoto, mieszkających w sielskim Aomori. Sama Makoto ma przed sobą jeszcze długą drogę do zostania pełnoprawną czarownicą. Na razie potrafi jedynie latać na miotle. Do ilu prozaicznych celów będzie można wykorzystać tę umiejętność?

Usamodzielniająca się czarownica – jest. Czarny kot – jest. Istotna rola miotły – jest. Opis bardzo wyraźnie pachnie Podniebną pocztą Kiki, czyż nie? Dla wielu jest to niewątpliwie sympatyczne skojarzenie, mam jednak nadzieję, że fabuła zaoferuje nam coś innego. Rzut oka na mangowy pierwowzór zapowiada urocze okruchy życia przyprawione magią i daje nadzieję na odrobinę romansu, a może nawet czegoś na kształt romantycznego trójkąta. Wybaczcie proszę prawdopodobną nadinterpretację, ale, jakby nie patrzeć, Kei jest miłym dla oka chłopcem a w zwiastunie majaczy na horyzoncie jeszcze jedna panna.

(tam)



Future Card Buddyfight DDD (OLM / Xebec)
Adaptacja karcianki / Premiera: 2.04.2016

Sezon wiosenny to pora, kiedy rozkwitają serie „promocyjne”, których głównym celem jest reklamowanie zabawek lub gadżetów dla dzieci. Do dinozaurów gatunku, takich jak Beyblade czy Duel Masters, w 2014 roku dołączyło Future Card Buddyfight, w przypadku którego jest to dopiero trzecia seria. „Podstawą” dla anime jest ponownie kolekcjonerska gra karciana.

Akcja całego cyklu rozpoczyna się w 2030 roku, a oprócz Ziemi istnieją także inne wymiary, zamieszkane przez różne potwory. Wybrani ludzie mogą zawierać kontrakt z potworami i stawać się tzw. buddyfighters, by z wykorzystaniem kart mierzyć się z innymi graczami… Nie no, szkoda streszczać, bo w zasadzie wystarczyłoby napisać, że wszelka fabuła jest tu pretekstem do prezentacji gry. Tak czy inaczej, chociaż dla kompletności zapowiedzi warto o tej serii wspomnieć, mało prawdopodobne, by pojawiła się ona w naszych zajawkach (czy też w ogóle zainteresowała czytelników Tanuki).

(a)



Gakusen Toshi Asterisk [2016] (A­‑1 Pictures)
Adaptacja light novel / Premiera: 2.04.2016

Pamiętacie, na czym skończyliśmy? Trwa Phoenix Festa, Ayato i Julis po wygranej czwartej rundzie mają chwilę wytchnienia. Jednakże pojedynek z siostrami Urzaiz zdradził kolejnym przeciwnikom bohaterów bardzo cenne informacje o zdolnościach Ayato i ich limicie czasowym. Kto zwycięży w letnim turnieju? Kto stanie bohaterom na drodze? Z jakimi spiskami i przeciwnościami losu przyjdzie im się zmierzyć? Na te pytanie odpowie zapewne druga część anime, ale nie ma się co łudzić, całości historii i tak nie zdążymy poznać w tych dwunastu odcinkach.

Jak można było się oczekiwać, nie nastąpiły żadne zmiany wśród twórców czy też seiyuu. Usłyszymy te same głosy, a rewolucji w kwestiach technicznych nie należy się spodziewać. Seria jednak będzie miała trudniej, zwłaszcza że przy masie postaci już wprowadzonych i poznawanych w czasie turnieju niełatwo będzie dla wszystkich znaleźć czas ekranowy. Już pierwsza część miała problemy z wykreowaniem wyrazistych bohaterów, a tu nie zanosi się na poprawę sytuacji. Spodziewałbym się natomiast sztuczek mających na celu przykucie uwagi widza, czyli fanserwisu lub widowiskowych walk. Gorzej niż poprzednio być nie powinno, a wszyscy, którzy przetrwali pierwszy sezon, zapewne rzucą okiem efekty pracy studia A­‑1 Pictures.

(p)



Gyakuten Saiban (A­‑1 Pictures)
Adaptacja visual novel / Premiera: 2.04.2016

Tytuł Gyakuten Saiban pewnie niewielu coś mówi, ale Ace Attorney/Phoenix Wright już powinien. Ubóstwiana seria gier w końcu trafi na ekrany w mniej interaktywnej formie! Pytanie tylko, po co… Jako że to Ace Attorney, większość akcji toczy się na sali sądowej, na której będziemy obserwować kolejne procesy, mające niewiele wspólnego z realnym przebiegiem postępowania. Zamiast spokojnie procedować, wszyscy będą krzyczeć i wymachiwać rękami, na sali co chwila będą następowały objawienia i wychodziły na świat kluczowe sekrety – tych kluczowych cechy franczyzny Ace Attorney z pewnością tu nie zabraknie.

To, co zobaczymy, będzie raczej karykaturą procesu, zresztą całkiem zabawną, niemniej opartą na systemie prawnym Japonii, mającym tę specyficzną cechę, że jeżeli ktoś staje tam przed sądem, to znaczy, że jest z nim źle, naprawdę źle. W tym kraju jeżeli są wątpliwości co do winy, to zwykle nie wszczyna się procesu, a jeśli do niego dochodzi, to adwokat zajmuje się przede wszystkim negocjowaniem wymiaru kary. Uniewinnienie zdarza się rzadko i budzi sensację. Jak można się spodziewać, Ace Attorney jest ciągiem takich właśnie sensacji w japońskim stylu, podczas których Ryuuichi Naruhodou (w lokalizacjach nazywany Phoenixem Wrightem) w nieodmiennie zaskakujący sposób wyciąga swoich niewinnych klientów z najgorszych tarapatów i wskazuje prawdziwych sprawców.

Wszystko to fajnie ładnie, tylko po co anime? Co miałby zrobić ten serial, czego gry nie zrobiły lepiej i bardziej interaktywnie? Szczerze mówiąc, nie wiem, i nie sądzę, aby A­‑1 Pictures udzieliło na moje pytanie odpowiedzi. Toż to korporacyjny Mordor w najgorszej formie, anime z tego studia będą niedługo robione przy taśmociągu, o ile już nie są.

Podsumujmy: Ace Attourney/Gyakuten Saiban jest fajne, A­‑1 Pictures jest niefajne, i nie nadaje się do robienia tej adaptacji. Byłaby nadzieja, gdyby ściągnęli do tego sensownych ludzi, ale patrzę na te nazwiska… Nope.

(tab)



Hai­‑Furi (Production IMS)
Seria oryginalna / Premiera: 10.04.2016

Około sto lat temu ruchy płyt tektonicznych spowodowały zatopienie sporej części istniejących kontynentów. Zmusiło to ludzkość do budowy nowych miast i morskich szlaków komunikacyjnych, na których za bezpieczeństwo odpowiadają głównie tzw. „Błękitne Syreny” – świetnie wyszkolone młode kobiety. Ogromna popularność tego zawodu sprawiła, że powstało na świecie mnóstwo szkół zajmujących się ich kształceniem. W nieco alternatywnej teraźniejszości do jednej z nich ma nadzieję dostać się m.in. nastoletnia Akeno Misaki.

Jeśli ktokolwiek z czytających ten tekst ma nadzieję, że zarysowane powyżej tło fabularne będzie w jakikolwiek sposób istotne, to najpewniej jest w błędzie… Wystarczy bowiem spojrzeć na plakat i już wiadomo, z jaką serią będziemy mieli do czynienia. Historii o szkolnych perypetiach słodkich dziewczynek powstało mnóstwo, a ponieważ wygląda na to, iż jest na nie zapotrzebowanie, pojawią się kolejne. Schematy schematami, a i tak wszystko zależy od tego, od której strony dane zagadnienie zostanie ugryzione. Możemy dostać sympatyczne okruchy życia, (nie)śmieszną komedię albo coś jeszcze innego. Takie opowiastki nie muszą być wyjątkowo odkrywcze, ale na pewno nie mogą być nudne lub irytujące. Mimo że od października 2015 roku publikowana jest manga, to anime teoretycznie można uznać za serię oryginalną. Dla reżysera to debiut, ale scenarzystka ma na koncie sporo seriali. Jednych lepszych, drugich gorszych, ale z takim dorobkiem jest szansa, że coś z tego wyjdzie. A co? Cóż, ciekawi najprawdopodobniej sami będą się chcieli o tym przekonać, a reszta zapewne machnie ręką i pójdzie dalej.

(e)



Hundred (Production IMS)
Adaptacja light novel / Premiera: 5.04.2016

Czy patrząc na obrazek oraz słowa „light novel” powyżej można mieć jeszcze jakieś wątpliwości lub pytania? Gdyby się jednak pojawiły, krótko wyjaśniam: Ziemi zagrażają paskudni Obcy zwani Dzikimi, pokonać ich można tylko za pomocą broni zwanej Hundred, natury magicznej/technologicznej/pozaziemskiej (niewłaściwe skreślić, o ile twórcy raczą dostarczyć niezbędnych danych). W celu obrony rodzimego świata do akademii wojskowej ulokowanej na okręcie­‑mieście zaciąga się niejaki Hayato Kisaragi. Rzecz zdumiewająca, większość uczniów tego przybytku stanowią najwyraźniej tęczowowłose dziewczęta, z których jedna, Emile, wydaje mu się dziwnie znajoma, a poza tym ma być jego współlokatorką, zaś druga, zwana królową szkoły, z marszu wyzywa go na pojedynek (przyczyn nie warto się domyślać, z pewnością są bardzo logiczne). Pojedynków będzie więcej, bo o to podobno chodzi w tym anime. Śmiem domniemywać, że przynajmniej część z nich będzie pojedynkami zazdrosnych haremetek o głównego bohatera…

Jedyna wątpliwość, jaka pozostaje, to kwestia płci Emile, wnioskując z problemów z zapisem oraz trailera, nieco zagmatwana i, powiedzmy, zmienna. Czyżby nowy sposób na przyciągnięcie uwagi widzów? Przykro mi, w moim przypadku na pewno nie zadziała.

(u)



JoJo no Kimyou na Bouken: Diamond wa Kudakenai (David Production)
Adaptacja mangi / Premiera: 2.04.2016

Co tu ukrywać: JoJo no Kimyou na Bouken, jeden z najdłuższych i najdłużej wychodzących cyklów mangowych, dawno już zapracował na status zarówno „kultowego”, jak i „niszowego”. W dodatku jego oczywista oldschoolowość oraz teatralna przesada i konwencja czyniły go – wydawałoby się – mało atrakcyjnym dla obecnych widzów anime, połykających lekkie i niewymagające adaptacje haremowych light novel. Jednak mody wracają cyklicznie i widać przyszła odpowiednia fala nostalgii, by zabrać się za filmowanie i tej mangi. Studio David Production wzięło się do sprawy systematycznie: po pokazanych w pierwszej serii Phantom Blood i Battle Tendency przyszła pora na rozpisane już na dwie serie Stardust Crusaders, a teraz na warsztat wzięto kolejną część, czyli Diamond is Unbreakable.

Akcja rozgrywa się dziesięć lat po poprzedniej serii, a chociaż powrócą znani z niej bohaterowie (przynajmniej ci, którym udało się przeżyć), głównym bohaterem będzie kolejny JoJo, czyli Jousuke Higashita, nieślubny syn Josepha. Ciekawych tego, czego można się spodziewać, zapraszam do zapoznania się z recenzją tej części. Poza tym można przypuszczać, że poziom będzie podobny: odpowiedzialni za reżyserię Toshiyuki Katou i Naokatsu Tsuda pracowali przy wcześniejszych częściach, podobnie jak scenarzystka, Yasuko Kobayashi. W rolę Jousuke wcieli się Yuuki Ono, który grał m.in. Taigę Kagamiego w Kuroko no Basket czy Shinichirou Inabę w Gin no Saji. Niestety należy domniemywać, że chociaż seria prezentuje nową historię i nowe rozdanie kart, znajomość poprzednich części będzie bardzo przydatna. Inna rzecz, że ten cykl coraz bardziej zaczyna się kwalifikować do kategorii „warto znać”.

(a)



Joker Game (Production I.G.)
Adaptacja powieści / Premiera: 5.04.2016

„Nie zabijaj. Nie daj się zabić. Nie daj się złapać”: oto trzy zasady, które wpaja swoim podopiecznym podpułkownik Yuuki. Sprawuje on pieczę nad Agencją D, wojskową komórką wywiadowczą szkolącą szpiegów. To właśnie o niebezpiecznej pracy wyszkolonej przez Yuukiego grupy tajnych agentów traktować ma Joker Game. A wszystko to w gorącym okresie tuż przed wybuchem II wojny światowej.

Powyższy opis pozwala spodziewać się smakowitej mieszanki kryminału i sensacji osadzonej w interesującym historycznie okresie. Taki podobno jest pierwowzór, czyli opublikowana przed kilkoma laty powieść autorstwa Koujiego Yanagiego. Jednak pełne nadziei oczekiwanie mąci nieco świadomość, że oparty na tej samej książce film aktorski, który wszedł na ekrany kinowe w zeszłym roku, to udająca thriller szpiegowski pastiszowa komedia. Zawierał co prawda dwie doskonałości, a mianowicie brwi odtwórcy głównej roli i figurę jego ekranowej towarzyszki, poza tym jednak nie reprezentował sobą niczego specjalnego i mocno mnie rozczarował. Co prawda wspomniany film i zapowiadane anime zdaje się łączyć jedynie osoba podpułkownika i jego szkoła szpiegów, a trailer pokazuje poważny klimat, możliwe więc, że czeka nas coś więcej niż wariacja na temat przygód agenta 007. Niezależnie jednak od tego, co zaserwują nam scenarzyści, zarówno projekt postaci, jak i lista seiyuu dają nadzieję na przyjemny dla oka i ucha seans.

(tam)



Kaitou Joker [2016] (Shin­‑Ei Animation)
Adaptacja mangi / Premiera: 4.04.2016

Serie dla dzieci nie cieszą się ani zainteresowaniem, ani szczególną estymą użytkowników Tanuki, niemniej muszę odnotować, że pierwszy sezon przygód młodego kaitou – złodzieja kradnącego dla sportu i dreszczyka emocji – obejrzałam z niejaką przyjemnością, zaś drugi już bardzo zdecydowanie mi się spodobał. Te dwie serie zamknęły spory wątek fabularny i wydawały się właściwym miejscem do postawienia kropki, jak się jednak okazuje, zadecydowano o produkcji dwóch kolejnych sezonów (w tym momencie nie jest jasne, czy mówimy o serii trwającej pół roku, czy dwóch krótszych). Tym razem Joker natrafi na ślad tajemniczej istoty zwanej Hoshii, zaś jego przeciwnikiem ma być Phoenix, zgodnie ze swoim przydomkiem władający mocą płomieni.

Jeśli cała reszta pozostanie bez zmian, można spodziewać się bardzo kolorowej i bardzo niepoważnej serii przygodowej dla młodszych widzów, nadrabiającej wszelkie możliwe braki żywiołowością. Jej miłą zaletą jest to, że nie próbuje nachalnie sprzedawać gry karcianej czy innych gadżetów, zaś bohaterowie, chociaż niemądrzy i niedoskonali, potrafią być bardzo sympatyczni. Nie mam specjalnych złudzeń co do popularności tego tytułu – ale dla mnie będzie to z pewnością dodatek do cotygodniowego animowego menu.

(a)



Kamiwaza Wanda (TMS Entertainment)
Seria oryginalna / Premiera: 16.04.2016

Witamy w świecie, w którym wszystko, co się dało, zastąpiły programy komputerowe, zarządzane przez stworzenia nazywane prominami. Ubocznym skutkiem jest to, że komputerowe wirusy atakujące prominy mogą zamieniać je w bugminy i powodować zamieszanie w świecie rzeczywistym. Trzeba zatem je wyłapać – a kto miałby się tym zająć, jak nie chłopiec imieniem Yuuto i nowo poznany przez niego kosmiczny pies­‑robot, Wanda? Początkowo zagrożenie nie wydaje się poważne, ale sprawy mogą bardzo szybko eskalować. Czy przypadkiem konieczne nie okaże się ratowanie świata?

Mamy do czynienia z serią, za którą stoi producent gier i zabawek, firma Takara Tomy, więc łatwo można się domyślić, czemu ma służyć fabuła. Wśród twórców brakuje znanych nazwisk, jeśli chodzi o obsadę, zdradzono na razie tylko, że Wandę zagra Kappei Yamaguchi (to przynajmniej brzmi obiecująco!), trudno więc wyrokować, co dostaniemy. Można oczywiście z góry skreślić tę serię, ale zdarza się, że takie produkcje, choć zasadniczo kierowane do młodszej widowni, okazują się całkiem przyjemną rozrywką. Jeśli tylko będzie to możliwe, spróbujemy się sprawie przyjrzeć w ramach akcji zajawkowej.

(a)



Kiznaiver (Trigger)
Seria oryginalna / Premiera: 9.04.2016

Mam sporo wątpliwości co do tej produkcji. Pomysł jest niezły – mamy niedaleką przyszłość, kiedy w celu dążenia do światowego pokoju prowadzi się eksperymentalny program Kizuna System. Biorący w nim udział uczestnicy współdzielą swoje obrażenia, tzn literalnie są one po równo rozdzielane pomiędzy jego członkami, co czyni z nich wyjątkowo wytrzymałych wojowników, ale też czułych na ból towarzyszy. Protagonista, Katsuhira Akata, niespodziewanie wciągnięty w ten system, dobrze się w nim odnajduje, ponieważ jest bardzo nieczuły ból, a przy okazji też i na krzywdę innych ludzi. Socjopatyczny główny bohater to nietypowy pomysł, ale zobaczymy, ile w tym udawania, a ile konsekwentnie prowadzonej idei.

Na papierze wszystko wygląda ładnie, a na zwiastunach jeszcze lepiej, bo projekty postaci są żywe i pomysłowe, tak samo jak akcja i animacja. Czuć w nich energię oraz emocje. I wszystko byłoby doskonale, tylko że osobą odpowiedzialną za koncept i scenariusz jest Mari Okada, która jest nierówna, i to nawet bardzo. Powiem tak: powstawały dobre seriale z jej udziałem (najlepszym jest chyba Toradora!, ale jej większy wkład źle ogólnie koreluje z jakością serii; póki robi sam scenariusz, to jest raz dobrze, raz źle, kiedy zabiera się również za koncept całości, to wychodzi co najwyżej średnio. Reżyserem będzie z kolei debiutant, który wcześniej był asystentem przy Shingeki no Bahamut: Genesis. To był dobry serial, niemniej autorzy ciągle mnie do siebie nie przekonują.

Pomysł jest ciekawy, anime wygląda ładnie, ale czy będzie się trzymało kupy – co do tego mam wątpliwości.

(tab)



Koutetsujou no Kabaneri (Wit Studio)
Seria oryginalna / Premiera: 8.04.2016

Rewolucja przemysłowa raczej nie kojarzy się nikomu z horrorem, chyba że ekologom. A jednak… Zwłaszcza kiedy podobne do zombi nieumarłe istoty, które można zabić jedynie przebijając im serce, także korzystają ze zdobyczy techniki, chroniąc je za warstwą stali. Owe istoty, Kabane, stanowią tak wielkie zagrożenie dla mieszkańców wyspy Hinomoto, że muszą się oni przed nimi ukrywać w twierdzach­‑stacjach, pomiędzy którymi komunikację zapewniają opancerzone lokomotywy. W stacji Aragane żyje młody Ikoma, budujący silniki parowe do lokomotyw, a poza tym wraz z przyjacielem pracujący nad bronią, którą można by pokonać Kabane. Okazja do jej wypróbowania pojawia się pewnej nocy, gdy stacja zostaje zaatakowana, a załoga jednej z lokomotyw zmienia się w Kabane. Czy ma z tym coś wspólnego spotkana przez Ikomę na miejscu zdarzenia tajemnicza dziewczyna?

Tytuły zapowiedzi, pod jakimi pojawiły się pierwsze informacje na temat anime, wywołały morze komentarzy: wszak spotykają się przy nim twórcy sławnego Shingeki no Kyojin oraz Notatnika śmierci) i Code Geass, a także kilku innych rozpoznawalnych serii – nie wszystkich, zauważmy obiektywnie, równie udanych i popularnych. Niemniej oczekiwania w stosunku do nowej produkcji Wit Studio wydają się bardzo duże, nawet jeśli wiele osób po opisie spodziewa się daleko posuniętego podobieństwa do Shingeki no Kyojin. Muszę przyznać, że choć nie jestem bynajmniej fanką tamtego tytułu, Koutetsujou no Kabaneri wzbudziło moje zainteresowanie steampunkowym klimatem i oldschoolowymi projektami postaci, których jest zresztą, oprócz wspomnianych wyżej, cała plejada (w dodatku z doborową obsadą seiyuu). Żebyż jeszcze nie było wśród nich zombi… Ale nic to, założę się, że będzie to jedno z najbardziej popularnych anime sezonu, i sama zdecydowanie mam zamiar znaleźć się wśród jego widzów.

(u)



Kumamiko: Girl Meets Bear (Kinema Citrus / EMT Squared)
Adaptacja mangi / Premiera: 3.04.2016

Pora na dobranoc, bo już księżyc świeci. Dzieci lubią misie, misie lubią dzieci.

Dziewczynka Machi służy jako kapłanka w oddalonej od cywilizacji świątyni szintoistycznej, gdzie żyje wraz ze swoim strażnikiem – gadającym niedźwiedziem Natsu. Mamy słodką dziewczynkę i słodkiego lub groźnego – w zależności od sytuacji – niedźwiedzia. To wszystko, co trzeba wiedzieć o tym serialu. Masz ochotę na dziewczynkę z niedźwiedziem? To oglądaj. Nie? To nie oglądaj. To aż tak proste. Koncept zawiera się właśnie w połączeniu dwóch kluczowych pojęć: dziewczynki oraz niedźwiedzia. Prostą jego konsekwencją jest reszta: okruchy życia, lekka komedia obyczajowa, słodkie piosenki oraz malowane tła ukazujące uroki natury japońskiej.

Machi chce chodzić do szkoły, Natsu się o nią boi, ot i cała fabuła. Szykują się też jakieś postaci poboczne, ale będą dodatkami do głównej parki. Gdyby komuś nie wystarczył mój jakże wyczerpujący opis, to może zerknąć do oryginalnej mangi, w której znajdzie hurtowe ilości ciepłych kluch. Nic przesadnie ciekawego ani zabawnego się tam nie dzieje, misio jest miły, dziewczynka jest słodka i tak się to toczy. Z kolei ekipa, która zajmuje się produkcją animca, od niedawna siedzi w biznesie i niczego wyróżniającego się dotychczas nie zrobili, ale to się nie liczy. Liczy się, czy masz ochotę na dziewczynkę z niedźwiedziem.

(tab)



Kuromukuro (P.A. Works)
Seria oryginalna / Premiera: 7.04.2016

Kuromukuro powstaje jako serial mający uczcić piętnastolecie studia P.A. Works. To dobrze, przy takich okazjach twórcy zwykle starają się popisać, a przynajmniej nie rozczarować. Ekipę do produkcji spędzili sensowną, więc wszystko byłoby świetnie, tylko scenariusz mnie niepokoi. Wiadomo o nim tyle, że będą nastolatki w szkolnych mundurach mechy, futurystyczny ośrodek badawczy nad tytułową tamą Kuromukuro oraz autentyczny samuraj, cudownie przebudzony w futurystycznym świecie. To brzmi dokładnie jak „Nie za dużo tego dobrego?” z lekką nutą „Czy to może mieć jakikolwiek sens?”. Można chyba wyczuć, że niespecjalnie liczę na to ostatnie, ale może przynajmniej da się pooglądać przyjemną jatkę. Samuraj Tokisada będzie wywijał mecha­‑mieczem, dziewczęta będą wywijać spódniczkami, w tym też jest rodzaj sensu.

Kluczową sprawą we wzmacnianiu tego rodzaju sensu jest grafika, która wygląda przyzwoicie. Oryginalnych projektów czegokolwiek tutaj kompletnie nie ma – samuraj jak samuraj, mechy jak mechy, spódniczki jak spódniczki, ale wszystko jest w ramach swojej przeciętności dopracowane. Gwarantuję, że za kilka miesięcy nikt o tym anime nie będzie pamiętał, ale na razie może wyjdzie z tego przyjemny umilacz czasu.

(tab)



Kyoukai no Rinne [2016] (Brain's Base)
Adaptacja mangi / Premiera: 9.04.2016

Fani twórczości Rumiko Takahashi z pewnością zacierają ręce w oczekiwaniu na drugą odsłonę przygód nieco ciapowatego shinigami, Rinne, i jego bardzo rozsądnej koleżanki, Sakury. O ile odsyłanie dusz na tamten świat nie stanowi dla bohatera większego problemu, o tyle ciągłe użeranie się z własnym ojcem, zakałą zaświatów, już tak. Co tym razem wymyślą Sabato oraz jego damashigami? Cóż, na to pytanie z pewnością odpowie nam druga seria, w której oprócz starych znajomych pojawią się zupełnie nowe postaci.

Najwięcej ma szansę namieszać śliczna pracownica ojca Rinne, Renge. Znajdzie się też kilka wabików na miłośników kotów, gdyż do Rokumona dołączą dwa nowe uszate demoniszcza, Suzu oraz Oboro. Biorąc pod uwagę, jak dużo czynników „przeszkadzających” będzie kręcić się wokół głównych bohaterów, nie liczyłabym na znaczący rozwój ich pączkującego uczucia. Za to na pewno nie zabraknie dużej dawki humoru, chociaż będzie to specyficzny humor, który nie każdemu przypadnie do gustu. Natomiast zadowoleni powinni być fani anime w starym stylu, ponieważ pani Takahashi jest odporna na nowe trendy i z powodzeniem wykorzystuje motywy, które dominowały na ekranie kilka, a nawet kilkanaście lat temu. Inna sprawa, że autorka ma charakterystyczny styl, zarówno rysunku, jak i snucia opowieści – dzięki temu mam pewność, że produkcja będzie się pozytywnie wyróżniać. W przypadku Kyoukai no Rinne sytuacja jest jasna, jeżeli komuś podobała się pierwsza seria, na pewno nie zawiedzie się na drugiej.

Poniekąd gwarantami jakości są osoby odpowiedzialne za wykonanie – tutaj tak naprawdę nic się nie zmieniło. Reżyserem pozostał Seiki Sugawara, scenarzystką Michiko Yokote, zaś produkcją ponownie zajmie się studio Brain’s Base.

(mm)



Macross Δ (Satelight)
Seria oryginalna / Premiera: 3.04.2016

W kosmosie rozprzestrzenia się przedziwna zaraza, która popycha ludzi do niewyobrażalnie brutalnych czynów. Aby z nimi walczyć, postanowiono utworzyć elitarnych oddział złożony ze świetnie wyszkolonych pilotów i grupy sławnych idolek, zwanych Walküre. Magiczny głos dziewcząt to jak na razie jedyna skuteczna broń w walce z tajemniczym wrogiem, a że na horyzoncie czai się również wrogi oddział Powietrznych Rycerzy, to wszyscy mają pełne ręce roboty. Teoretycznie niemający nic wspólnego z całym tym bałaganem Hayate spotyka energiczną nastolatkę imieniem Freyja, która pragnie wygrać casting na nową członkinię zespołu, a że w ich okolicy ma miejsce niespodziewany atak, dziewczyna dostaje okazję do zaprezentowania swoich umiejętności.

Według oficjalnych informacji jest to kontynuacja poprzedniej odsłony z uniwersum Macrossa, a jej akcja rozgrywa się jakieś osiem lat później… Mam jednak szczere wątpliwości, czy faktycznie tak jest. O ile większość zajawek do serii powstaje na podstawie zwiastunów lub często szczątkowych opisów fabuły i można je porównać do wróżenia z fusów, tak w przypadku tego anime sytuacja wygląda niego inaczej. Pierwszy odcinek miał już przedpremierowy pokaz i bardzo wyraźnie… pokazał, na co stać twórców tej odsłony Macrossa. Cóż, transformujące mechy, dużo muzyki i ataki tajemniczych bytów z kosmosu – wszystkie te charakterystyczne dla stworzonego przez Shoujiego Kawamoriego uniwersum znajdziemy również i w tej serii. Problem polega na tym, że całość została opakowana w takie ilości absurdu i głupoty, iż raczej nie należy mieć nadziei, że wykluje się z tego cokolwiek dobrego (acz może się mylę. Może…). Owszem, grafika prezentuje się całkiem nieźle, ale już piosenki czy bohaterowie (w szczególności protagonistka) wypadają niemal tragicznie. Ja wiem, że mnóstwo osób nie mogło się doczekać kolejnego anime spod tego szyldu, ale wierzcie mi, jeśli pierwszy odcinek ma być wyznacznikiem jakości (zwłaszcza w porównaniu do początku Frontiera), to nie wróżę temu serialowi sukcesu. Zresztą, przekonajcie się sami… Jeśli macie wystarczająco dużo odwagi.

(e)



Magi: Sinbad no Bouken [2016] (Lay­‑duce)
Adaptacja mangi / Premiera: 15.04.2016

Magi, manga ukazująca się od 2009 roku, jest coraz częściej wymieniana wśród „wielkich” shounenów, ale zamiast tasiemca doczekała się na razie tylko dwóch serii telewizyjnych. Do jej zalet można zaliczyć barwny świat, stylizowany na Bliski Wschód z Baśni tysiąca i jednej nocy, oraz skomplikowane rozgrywki polityczne. Do wad – częste w dłuższych mangach zaplątywanie się we własnych wątkach. Spin­‑off tej historii, zatytułowany Sinbad no Bouken, rozgrywa się jednak znacznie wcześniej i jest poświęcony tytułowemu Sinbadowi z czasów, zanim został królem Sindrii i dopiero zbierał swoich towarzyszy oraz prowadził interesy kupieckie. Obecnie manga ma ponad osiem tomów, więc materiału na serię telewizyjną powinno wystarczyć, nawet zakładając, że część materiału wykorzystały już dołączane do różnych tomików odcinki OAV, ukazującej się od 2014 roku.

Młode studio Lay­‑duce zachowało ekipę, która pracowała przy OAV, na czele z reżyserem Yoshikazu Miyao, dlatego istnieje uzasadnione pytanie, czy rzeczona OAV nie zostanie poddana recyklingowi – takie przypadki już się zdarzały. Warto jednak zauważyć, że to okazja dla tych, którzy nie są pewni, czy chcą wplątywać się w całą długą i złożoną opowieść pokazaną w Magi. Mogą oni potraktować Sinbad no Bouken jako próbkę stylu tej historii i sprawdzić, czy mają ochotę dowiedzieć się czegoś więcej o barwnym świecie magów i dżinów.

(a)



Mayoiga (Diomedea)
Seria oryginalna / Premiera: 1.04.2016

Trzydzieścioro młodych kobiet i mężczyzn wyrusza podstarzałym autobusem, podążając ku ukrytemu wśród gór miasteczku Nanakimura. Legenda głosi, że jest to miejsce uzdrowienia i odpoczynku, gdzie można znaleźć życie wolne od trosk i ciężarów współczesnego świata. Każdy z uczestników nosi w sercu ranę, której ból chciałby ukoić w tej oddalonej od świata utopii. Jednak to, co odnajdują, nie jest tym, czego oczekiwali – Nanakimura jest zrujnowana i wydaje się opuszczona. Zamiast oczekiwanej nagrody, trzydziestce bohaterów przyjdzie zmierzyć się z tajemnicą tego miejsca.

Tajemniczo. Nastrojowo. Melancholijnie. Tak zapowiada się Mayoiga. Informacje są skąpe, jednak sugerują, że atmosfera i magiczny klimat oddzielonego od świata miejsca będą tłem dla wnikliwej analizy bohaterów oraz ich relacji. Na to wskazuje również osoba reżysera – Tsutomu Mizushima nawet z byle tematu potrafi wykrzesać interesujący serial, a mająctemat ciekawy, niekiedy czyni cuda (m.in. Another, Girls und Panzer, xxxHOLiC). Projekty postaci zdają się trochę zbyt dziecinne na naprawdę poważny serial, ale pozory potrafią mylić. Dobre przeczucia psuje zwiastun, który jest, ehm… okropny. Składa się z nic niemówiącej gadaniny, ujęć na postacie i muzyki rodem z hollywoodzkiego kina akcji, pasującej do klimatu jak pięść do nosa. Niewiadomo, który z marketingowych przekazów przedstawia prawdziwy obraz serii, ale pierwsze odcinki powinny szybko wyklarować sytuację. Warto będzie przynajmniej rzucić okiem.

(tab)



Netoge no Yome wa Onnanoko ja Nai to Omotta? (Project No.9)
Adaptacja light novel / Premiera: 7.04.2016

Po wpadce w postaci wyznania miłości internetowej znajomej, która okazała się chłopakiem, Hideki Nishimura poprzysięga sobie uważać na dziewczyny w internecie. Jakież jest jego zdziwienie, gdy osoba, która z kolei nim zaczyna się interesować, to ładniutka, ale kompletnie oderwana od rzeczywistości Ako Tamaki. Dziewczyna ma spore trudności z odróżnieniem rzeczywistości od świata wirtualnego i ogólnie problemy z kontaktem z ludźmi. Hideki i jego przyjaciele postanawiają jej pomóc.

Tak właściwie to przydałby się tu psycholog, psychiatra lub przynajmniej zaangażowanie rodziny, ale powiedzmy, że Japończycy są dziwni i własne dzieci ich nie interesują. Sam pomysł na fabułę brzmi znajomo, a bohaterka wygląda jak typowy przypadek choroby zwaną „druga gimnazjum”, która objawia się właśnie tym, że nazbyt wybujała wyobraźnia przejmuje kontrolę nad życiem delikwenta i sprawia mu nie lada kłopoty. Nie znam pierwowzoru, a zwiastun mówi w sumie niewiele, acz może wyjdzie z tego niekoniecznie ambitna, ale chociaż sympatyczna (jeśli nie okaże się głupia) komedyjka z pogranicza gry i rzeczywistości. Pozostaje czekać na premierę, bo lista płac, delikatnie mówiąc, nastraja średnio optymistycznie…

(e)



Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu (White Fox)
Adaptacja light novel / Premiera: 4.04.2016

Wracający do domu ze sklepu licealista Subaru Natsuki zostaje niespodziewanie przeniesiony do alternatywnego świata, a gdy na miejscu z tarapatów wyciąga go niejaka Emilia, okazuje się, że chłopak posiada wyjątkowo przydatną, ale równie kłopotliwą umiejętność. Oboje zostają bowiem zaatakowani przez nieznanych sprawców i w efekcie giną, ale Subaru jest w stanie „przewinąć” czas do momentu, kiedy wylądował w obcej krainie. Przydatne, prawda? Szkopuł tkwi w tym, że po każdym „powrocie” tylko nastolatek pamięta, co się wcześniej wydarzyło.

Uwięzienie człowieka z naszej rzeczywistości w jakimś innym świecie, rodem z powieści fantasy lub gier RPG, jest dość popularnym motywem, ale ostatnimi czasy przeżywa istny renesans. Dlatego też większość twórców prześciga się w coraz ciekawszych „ulepszeniach” fabuły. Nie, żeby typowy japoński nastolatek otoczony w alternatywnym wymiarze wianuszkiem panienek był czymś wyjątkowo oryginalnym, ale już moc „resetu” daje pewne możliwości. Cóż, pierwowzorem jest szalenie popularne w ostatnich latach light novel, ale protagonista nie wygląda jak pierwszy lepszy idiota, więc może wyjdzie z tego coś jeśli nie dobrego, to przynajmniej niezłego (jeśli reklamy mogą takie być… w sumie mogą, ale rzadko się to zdarza). Po zwiastunie widać, że przynajmniej pierwsze odcinki będą miały ładną grafikę i animację, więc może dostaniemy chociaż cukierek dla oka.

(e)



Sakamoto Desu ga? (Studio Deen)
Adaptacja mangi / Premiera: 8.04.2016

Sakamoto­‑kun to wcielenie wszelkiej doskonałości. Przystojny, wysportowany i inteligentny. Cokolwiek robi, udaje mu się doskonale. Z każdej opresji wychodzi zwycięsko. Każdą niepomyślną sytuację obraca na swoją korzyść. Co tu dużo mówić, to chodzący ideał, któremu nawet jawna wrogość nie może zaszkodzić i który nieustannie opromienia bliźnich blaskiem swej chwały. Brzmi jak przesada? Drogi czytelniku, nie przesadzam ani trochę.

Mangowy pierwowzór, chociaż przemyca tu i ówdzie nieco poważniejszych treści, to przede wszystkim komedia. Komedia z gatunku tych szalonych i absurdalnych. Epizodyczna fabuła kręci się wokół szkolnego życia Sakomoto i sposobu, w jaki odmienia codzienność swoich kolegów i nauczycieli. Tylko tego i aż tego można spodziewać się po tej ekranizacji. Twórcy bardzo długo zwlekali z udzieleniem informacji na temat szczegółów produkcji, ale ukazanie się trailera uspokoiło moje wątpliwości co do kwestii technicznej anime, a także, nie ukrywam, dość istotnej kwestii: wyglądu samego Sakamoto. Bohater jest równie piękny jak na kartach komiksu. Obsada przedstawia się równie, jeśli nie bardziej, zachęcająco. Nie pozostaje więc nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość i oczekiwać godnej adaptacji.

(tam)



Sansha Sanyou (Doga Kobo)
Adaptacja mangi / Premiera: 11.04.2016

Cóż to byłby za sezon, gdyby miało w nim zabraknąć szkolnej komedii prezentującej codzienne życie możliwie zróżnicowanych bohaterek? Tym razem podstawowy zestaw składa się z trzech dziewcząt: pełnej energii i żarłocznej Futaby Odagiri, anielskiej z wyglądu i piekielnej z charakteru Teru Hayamy oraz Youko Nishikawy, której niegdyś zamożna rodzina po bankructwie musi prowadzić bardzo skromne życie. Sądząc z rozbudowanej obsady, na tej trójce się nie skończy, a sądząc z pierwowzoru – mangi typu yonkoma – należy się spodziewać raczej serii epizodycznych gagów niż ciągłej fabuły.

Tego rodzaju tytuły trudno jakoś ująć w zapowiedzi, bo wyjść może z nich wszystko: od nudnego gniota po błyskotliwą komedię, chociaż najbardziej prawdopodobny jest zawsze średniak, czyli rzecz atrakcyjna dla widzów, którzy lubią gatunek. Do tego debiutujący reżyser i debiutujące seiyuu w rolach głównych – niewiadomych jest aż za dużo. Jedna rzecz przemawia jednak na korzyść tej produkcji: autorka oryginału, Cherry Arai, stworzyła także mangę Mikakunin de Shinkoukei. Jeśli tak samo jak tam uda się tu połączyć ciepło z autentycznie zabawnym humorem, jest szansa na coś, co może nie zapadnie w pamięć, ale da się całkiem miło oglądać.

(a)



Seisen Cerberus: Ruuukoku no Fatalite (Bridge)
Adaptacja gry / Premiera: 5.04.2016

Potężny smok Daganzord sieje spustoszenie w trzech królestwach położonych na kontynencie Kunaan. Bestia jest praktycznie nieuchwytna i nikt nie ma pojęcia, gdzie się ukrywa, jednak są tacy, którzy mają zamiar stawić jej czoła. Jednym z nich jest nastoletni Hiiro, pragnący zemścić się za śmierć rodziców. Wyrusza więc w podróż, by odnaleźć i zabić potwora, a po drodze czekają na niego zarówno nowi towarzysze, jak i zapewne wiele przygód.

Hmmmm… Wielki smok i wyprawa mająca na celu ubicie tegoż. Brzmi znajomo? Cóż… Pierwowzorem serialu jest gra na wszystko, co mobilne, więc chyba nie należy się spodziewać wyjątkowo złożonego scenariusza, a raczej prostej przygodówki. Nie ma jednak nic złego w machaniu mieczem i pałętaniu się po magicznych krainach, prawda? W sumie nie, ale zwiastun, któremu towarzyszy wyjątkowo natchniona (czyt. sztampowa do bólu) narracja głównego bohatera (w tej roli Yoshitsugu Matsuoka), wyraźnie sugeruje, że anime nie będzie miało do zaoferowania więcej niż przeciętny przedstawiciel gatunku (chyba że skupimy się na wypielęgnowanych rzęsach Hiiro – przyjrzyjcie się sami, jak wyróżnia się na tle innych postaci!). Schemat goni schemat i schematem pogania, postać protagonisty ma szansę irytować (podobnie jak reszta postaci), a świat przedstawiony wygląda jak kopiuj/wklej z innych historii tego typu. Trudno też stwierdzić, czego spodziewać się po ekipie produkcyjnej. Reżyser dorobek ma niewielki, a scenarzysta ma na koncie rzeczy dobre, średnie i słabe. Opcji jest kilka – może być przeciętnie (czyt. bezbarwne i nudne), zabawnie (tak głupie, że aż śmieszne), tragicznie (jest źle, bardzo źle), ale raczej nic dobrego z tego nie wyjdzie… Acz nie powiem, fajnie byłoby się mylić.

(e)



Shounen Maid (8­‑bit)
Adaptacja mangi / Premiera: 8.04.2016

Ponieważ dostępny w serwisach informacyjnych zarys fabuły tego anime budził we mnie, i nie tylko we mnie, pewne wątpliwości, sięgnęłam do źródła – i owszem, co nieco się wyjaśniło. Manga, której jest ono adaptacją, zaczyna się od pogrzebu matki Chihiro Komiyi, ucznia podstawówki. Temat zostaje jednak potraktowany w taki sposób, że nie ma wątpliwości, iż będziemy mieć do czynienia z bardzo lekką i raczej epizodyczną komedią. Wychowany zgodnie z zasadą „bez pracy nie ma kołaczy” energiczny i samodzielny Chihiro umie doskonale zajmować się domem. Kiedy, nagle osierocony, zastanawia się, co ze sobą począć, pojawia się przed nim dość ekscentryczny na pierwszy rzut oka młody mężczyzna, Madoka Takatori, twierdzący, że jest jego wujem. Okazuje się, że matka Chichiro odcięła się od rodziny, by go urodzić, stąd chłopiec nie miał pojęcia o istnieniu krewnych, w dodatku bogatych. Idąc w ślady tejże, odrzuca ofertę wujka, proponującego, że się nim zaopiekuje. Jednak na widok sterty brudnych garów i kłębów kurzu w pozbawionej służby posiadłości Takatoriego sumienny Chihiro wpada w szał porządkowania, co wuj zgrabnie wykorzystuje, proponując mu przejęcie obowiązków domowych w zamian za utrzymanie. I tak oto Chihiro zostaje pokojówką… Ów podejrzany strój ponoć znajduje wyjaśnienie w fakcie, iż wujek Takatori jest projektantem mody, zatem ma prawo być ekscentryczny. Uspokoiłam się więc – nie grozi nam raczej nagłe spotkanie z shotaconem.

Pozostaje pytanie, czy warto to­‑to oglądać. Ani twórcy, ani studio 8bit nie budzą wielkich nadziei, manga, choć wydaje się dość popularna, również szczególnego entuzjazmu po pierwszym rozdziale nie wzbudza, sugerując wyraźnie, że wyróżnik „okruchy życia” powienien mieć postać „okruszki”, a zamiast komedii należałoby mówić raczej o komedyjce. Co jednak może też oznaczać, że obejrzenie tego nikomu na nic nie zaszkodzi, a kto wie, może nawet będzie miłą przyjemnostką…

(u)



Sousei no Onmyouji (Studio Pierrot)
Adaptacja mangi / Premiera: 6.04.2016

Oto intrygująca wariacja na temat egzorcystów. Rokuro pochodzi z rodziny, która od wieków walczy z demonami, ale nie pali się do przejęcia rodzinnego interesu. Co więcej, marzy o tym, że zostanie piłkarzem lub piosenkarzem, w sumie wszystko jedno kim, byle nie egzorycystą. Dopiero kiedy na jego drodze staje egzorcystka Benio, chłopak zaczyna poczuwać się do obowiązków i staje do rywalizacji z dziewczyną, wykorzystując cały swój talent. Sprawy jednak komplikują się, gdy wychodzi na jaw, że przeznaczeniem bohaterów jest ślub i spłodzenie potomka, który pokona całe zło tego świata…

Shounen, wydanie kolejne, które od poprzedników odróżniają tylko detale. Nie obędzie się bez efektownych ataków, dziwnych broni i popisów ego, ale kto wie, może seria okaże się więcej niż zjadliwa, zwłaszcza że w tego typu produkcjach właśnie szczegóły decydują o jakości. Manga, na podstawie której powstaje anime, liczy obecnie siedem tomów, nie jest to dużo, ale też trudno mówić o reklamie. Animacją zajmie się studio Pierrot, które nakręciło już niejedną przygodówkę. Reżyserem jest niezbyt doświadczony na tym polu Tomohisa Taguchi, a wspomagają go między innymi Naruhisa Arakawa i Kikuko Sadakata.

(mm)



Super Lovers (Studio Deen)
Adaptacja mangi / Premiera: 6.04.2016

Przeczytajcie głośno ten tytuł. Wczujcie się w jego bezbrzeżną beznadziejność. Uczyńcie to. Następnie dowiedzcie się, że serial opowiada o przybranych braciach, z których jeden wygląda jak dziesięciolatek, drugi jak trzydziestolatek, i którzy będą ze sobą romansować. W dalszej kolejności przyswójcie fakt, że animacja w zwiastunie wygląda, jakby ktoś was okładał wałkiem do ciasta. A teraz niechaj do was dotrze, że serial zapowiada się nie najgorzej. Trudno to sobie wyobrazić, prawda? Za dobre przeczucia odpowiada mangowy oryginał, którego tytuł jest najgorszą częścią. Jest to yaoi, które da się czytać bez uszkodzeń tkanki mózgowej, i chwała mu za to. Bywają w nim chwile okrutnej tandety, ale jest też sporo sensownego i konsekwentnego rozwoju postaci. Wiele w ekranizacji będzie zależało od tego, na co postawią twórcy anime. W walce o dobrą jakość tego anime spotkają się: kazirodztwo kontra fabuła!

Studio Deen zatrudniło do tej ekranizacji bardziej rzemieślników niż artystów, co może wyjść na dobre. Jeśli nie będą kombinować, to da się z tego uklepać przyzwoitą serię, co na rynku animacji męsko­‑męskich byłoby sporym fenomenem.

(tab)



Tanaka­‑kun wa Itsumo Kedaruge (Silver Link)
Adaptacja mangi / Premiera: 9.04.2016

Seria­‑niespodzianka, tak naprawdę nie wiadomo, czego się spodziewać, poza tym że będzie to skrzyżowanie okruchów życia i komedii, opowiadające o szkolnym życiu apatycznego Tanaki, jego mrukliwego kolegi Ooty i ich znajomych. Trailer sugeruje raczej sympatyczne widowisko, ze sporą ilością gagów, ale bez wyraźnego wątku przewodniego.

Anime to w sumie ciekawostka, ponieważ jego pierwowzorem jest komiks internetowy Nozomi Udy. Lista płac nie przedstawia się zbyt imponująco: reżyserem jest Shin’ya Kawatsura, zaś za scenariusz odpowiada Akemi Omode. Oprawa graficzna, stworzona przez studio Silver Link prezentuje się przyjemnie i co ważne, wydaje się wierna oryginałowi. Cóż, sympatycznych szkolnych komedii nigdy za wiele, a właśnie na taką wygląda Tanaka­‑kun wa Itsumo Kedaruge.

(mm)



Terra Formars: Revenge (TYO Animations / Liden Films)
Adaptacja mangi / Premiera: 2.04.2016

Mój Boże, po co?! Istnieją takie serie, które nie powinny być kontynuowane i moim zdaniem Terra Formars zalicza się właśnie do nich. Pierwsza seria była, delikatnie mówiąc, średnio udana – no dobrze, nie czarujmy się, to była katastrofa, szalenie zabawna, problem polega na tym, że niezamierzenie. Przez trzynaście odcinków obserwowaliśmy, jak stado przebranych za człekokształtne karaluchy koszykarzy masakruje żałosną grupkę ziemskich sierotek z Tragiczną Przeszłością™. Cóż, zapowiedź sugeruje, że tym razem, dla odmiany, to ziemskie sierotki będą tępić karaluchy, pytanie czy w równie absurdalny sposób, jak ostatnio?

Patrząc na listę płac, można dojść do wniosku, że producentom też nie spodobała się poprzednia część, ponieważ wymienili praktycznie wszystkie istotne osoby odpowiedzialne za anime. Reżyserię powierzono Michio Fukudzie, scenariusz Naruhisie Arakawie, a projektami postaci zajmą się Atsushi Ikariya i Katsuki Aizawa. Czy gruntowna wymiana ekipy pomoże tej serii? Pożyjemy, zobaczymy, acz należy wziąć poprawkę na sam, dosyć dziwaczny charakter historii. Poza tym i tak wszyscy czekamy na wersję aktorską!

(mm)



Tonkatsu DJ Agetarou (Studio Deen)
Adaptacja mangi / Premiera: 10.04.2016

Agetarou Katsumata pracuje w rodzinnej restauracji specjalizującej się w tonkatsu, jednak uważa to zajęcie za niezbyt ekscytujące. Gdy pewnego dnia dostarcza zamówienie do nocnego klubu, poznaje zupełnie inny świat, zdecydowanie bardziej interesujący, pełen muzyki i pięknych dziewczyn. Wkrótce, podczas swojej kolejnej wizyty tamże, spotyka amerykańskiego didżeja i odkrywa, że to chyba jest to, co chciałby w życiu robić…

Brzmi interesująco? Być może, jednak pytanie brzmi: co z komediowej mangi, opartej głównie na gagach, może wyciągnąć reżyser Akitarou Daichi? Zwłaszcza że kreska zaprezentowana w materiałach promocyjnych, delikatnie mówiąc, niezbyt przemawia do przeciętnego widza, skupiającego się zwykle na warstwie wizualnej anime. Dobrze, będę szczera – widziałam już prostsze fanarty niż to, co twórcy zaprezentowali jako wizerunki bohaterów. I nie, nie mam nic przeciwko niestandardowej grafice, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można przewidzieć reakcje widzów, przyzwyczajonych do standardowego wizerunku postaci.

Chwilowo nie ma informacji ani o liczbie odcinków, ani o ich długości, jednak odnoszę dziwne wrażenie, że skończymy z czymś krótkim, zarówno pod jednym, jak i drugim względem. Ale może twórcom wystarczy materiału na chociażby trzynaście odcinków – cóż, czas pokaże.

(i)



Unhappy (Silver Link)
Adaptacja mangi / Premiera: 7.04.2016

W jednej z klas pewnej szkoły zebrała się grupa uczniów mających permanentnego pecha. Wśród nich są między innymi Ren, Hibiki, An, Ruri i Botan, które za radą swojej wychowawczyni postanawiają postępować tak, by ich pechowe szkolne życie zamienić w szczęśliwe.

Eeem, no tak… gdzie ja to już czytałam? A! „Słodkie dziewczynki robią słodkie rzeczy”, tak to się nazywało… Unhappy, podobnie jak masa podobnych anime, stanowi ekranizację nadal publikowanej mangi o szkolnych perypetiach grupy nastolatek. Dziewczynki są wyjątkowo urocze i w równie uroczy sposób pędzą swój spokojny żywot – scenariusz wałkowany już tyle razy, że chyba niewiele z niego zostało. Ale skoro jest popyt… Ekipa produkcyjna nastraja średnio optymistycznie, ale kto wie… być może da się z tego stworzyć coś oglądalnego. A jeśli nie? Cóż, nie będzie to wtedy żadna niespodzianka.

(e)



Ushio to Tora [2016] (Mappa)
Adaptacja mangi / Premiera: 1.04.2016

Wydawałoby się, że uwolniony ze świątynnej piwnicy potężny youkai to dość, by Ushio Aotsuki miał pełne ręce roboty. Jednak Włócznia Bestii, czyli broń, która znalazła się w jego posiadaniu, ma bardzo konkretne przeznaczenie: zgładzenie Hakumen no Mono, potężnej i starej istoty, która gdzieś w ukrycia czeka, by zemścić się zarówno na ludziach, jak i na youkai. Jasne jest, że już niedługo wyrwie się na wolność, a na razie wypuszcza na świat swoich wysłanników, także złowrogich i piekielnie niebezpiecznych. Ushio i Tora są świadomi, że zbliża się ostateczna konfrontacja – ale czy Włócznia wystarczy do pokonania takiego przeciwnika? I jaką cenę trzeba będzie zapłacić za zwycięstwo?

To zaskakujące, ale wydawana w latach 90. manga dostała pełną adaptację, obejmującą całą pokazaną w niej historię. Pierwszą część mogliśmy już obejrzeć w poprzedniej serii telewizyjnej, której znajomość jest absolutnie niezbędna do sięgnięcia po ten sezon. Fabuła ma charakter ciągły, a ponieważ materiału mangowego do upchania w planowanych trzynastu odcinkach zostało sporo, nie sądzę, by zawracano sobie głowę streszczaniem dotychczasowych wydarzeń. Ekipa twórców pozostanie raczej bez zmian, na scenie są już też chyba wszystkie dramatis personae. Jeśli ktoś oglądał część poprzednią, właściwie powinien wiedzieć tylko jedno: to nie będzie kolejna urwana adaptacja, na wiosnę 2016 zobaczymy ostatecznie zakończnie tej opowieści.

(a)


Serie z krótkimi odcinkami



Hakuouki: Otogisoushi (DLE Inc.)
Seria oryginalna / Premiera: 5.04.2016

Skoro w japońskich grach można romansować nawet z gołębiami albo z brudem z wanny, to czemu nie z postaciami historycznymi? Oczywiście odczyszczonymi, przerobionymi na bishounenów i pozbawionymi tych elementów prawdy historycznej, które niekoniecznie spodobałyby się współczesnym romantyczkom. Hakuouki, cykl gier otome stworzony przez Idea Factory, doczekał się już czterech adaptacji, ale widocznie uznano, że da się z niego wydoić coś jeszcze. Najnowsza odsłona, jak widać na załączonym obrazku, ma postać serii krótkich odcinków, prezentujących bohaterów w wersji chibi.

Niewątpliwym smaczkiem dla fanów cyklu będzie to, że nowa seria zachowuje dotychczasowych seiyuu, zaś jej zdecydowanie komediowy charakter pozwoli poznać bohaterów od innej niż dotychczas strony. Raczej nie należy się jednak spodziewać dzieła przełomowego – to raczej bezpieczne odcinanie kuponów i odświeżanie marki w pamięci widzów.

(a)



Kagewani: Shou (Tomovies)
Seria oryginalna / Premiera: 1.04.2016

Wyemitowana jesienią 2015 roku seria Kagewani, duchowy kuzyn Yami Shibai, jeśli idzie o estetykę i klimat, okazała się całkiem udana w swojej kategorii. Jako mocno dziwaczny wizualnie horror wydawała się produkcją bardzo niszową, jak widać jednak, zdobyła wystarczającą popularność, by doczekać się sequela.

Właściwie to dobra wiadomość, że nic nie wiadomo: mamy do czynienia z fabułą opartą na oryginalnym scenariuszu, a pierwszy sezon przynajmniej na pozór zamknął dotychczasowy główny wątek. Ponieważ powraca ekipa twórców (a także seiyuu), pozostaje tylko trzymać kciuki za to, żeby ich pomysłowość się jeszcze nie wyczerpała. Zapowiada się solidna pozycja z rzadkiego w anime gatunku horror, przeznaczona dla wszystkich widzów, którzy lubią takie klimaty, a nie zniechęcą się oprawą wizualną.

(a)



Onigiri (Pierrot)
Adaptacja gry / Premiera: 7.04.2016

Adaptacje gier MMORPG uważam zwykle za potencjalnie obiecujące, jednak w tym przypadku pozostaje mi zachować sceptycyzm. Po pierwsze, o fabule tego anime, powstałego na motywach tak samo zatytułowanej gry stworzonej przez Cyberstep, właściwie nic nie wiadomo. Znane są założenia gry: bohater, czyli gracz, trafia do zaludnionej przez mityczne istoty fantastycznej wersji Japonii, gdzie jego zadaniem jest pokonać zło, w tym celu zaś musi zjednać sobie osiem sztuk NPC­‑ów. Natomiast wszystkie materiały promocyjne do anime pokazują zestaw słodkich dziewcząt, więc dobre pytanie brzmi, czy w ogóle jakiś męski rodzynek się w tym wszystkim trafi. Jednocześnie widać jasno, do kogo jest ta produkcja skierowana…

Poważniejszym problemem jest jednak długość odcinków – jak się okazuje, liczących zaledwie po pięć minut. To nie tylko za mało na wprowadzenie fabuły, ale zazwyczaj za mało, by opłaciło się na całość przeznaczać jakiś sensowny budżet. Innymi słowy, należy się spodziewać raczej oszczędnej i uproszczonej animacji niż dynamicznych walk. Nie należy się też zdziwić, jeśli dziewczęta ostatecznie okażą się mniej śliczne niż na plakacie… Ale zobaczymy, może przynajmniej będzie to cukierek dla męskiego oka.

(a)



Pan de Peace! (Asahi Production)
Adaptacja mangi / Premiera: 4.04.2016

Adaptacja czteropanelowej mangi autorstwa emily, pierwotnie publikowanej online w serwisie ComicWalker wydawnictwa Kadokawa, a następnie w magazynie „Media Factory”, skupia się na codziennym życiu świeżo upieczonej, uwielbiającej chleb licealistki Minami i jej trzech przyjaciółek: poważnej Yuu, niezależnej Noa i lubiącej piec (zapewne chleb) Fuyumi.

Za reżyserię odpowiedzialny będzie Hatsuki Tsuji, znany przede wszystkim z pracy nas Cardfight!! Vanguard i Yu­‑Gi­‑Oh! GX. Za wygląd postaci odpowiedzialna jest Shizue Kaneko (Kanojo ga Flag o Oraretara), natomiast nad całością czuwać ma Momoko Murakami. Należy się spodziewać dużych ilości słodkich scenek z uroczymi dziewuszkami robiącymi urocze rzeczy, zagryzającymi wszytko świeżymi wypiekami i od czasu do czasu uroczo się rumieniącymi. Nic więcej na temat serii nie wiadomo – w tym ile dokładnie będzie pięciominutowych odcinków, ale jedno jest pewne – do oglądania trzeba będzie się zaopatrzyć w jakieś przekąski, bo oglądanie serii o jedzeniu chleba (tudzież pieczeniu) może działać wybitnie pobudzająco na soki żołądkowe.

(i)



Uchuu Patrol Luluco (Trigger)
Seria oryginalna / Premiera: 1.04.2016

Ojej, ojej – Hiroyuki Imaishi. Stworzył FLCL, stworzył Tengen Toppa Guren Lagann, stworzył Ninja Slayer from Animation, stworzył Panty & Stocking with Gartbelt (w uwielbieniu tego ostatniego jestem nieco odosobniony). Teraz tworzy Uchuu Patrol Luluco i komu jak komu, ale jemu warto zaufać, tym bardziej, że to jego autorski projekt. Będzie w kosmosie, będą ufoki, będą uczennice i to będzie szalone. W jaki sposób szalone, to na razie pozostaje tajemnicą, ale zwiastun przeplata słodziutkie i kolorowe mordki anime z czarno­‑białym zdjęciami infrastruktury przemysłowej, więc naprawdę niewiadomo, co o tym myśleć. Ujawnione informacje sugerują, że ważnym wątkiem będą relacje uczuciowe między młodziutką protagonistą Luluco a uroczym blond kosmitą, ale infrastruktura przemysłowa…. Lepiej na ten temat zbyt wiele nie myśleć, lepiej po prostu obejrzeć, tym bardziej że odcinki będą krótkie, więc za dużo czasu na to nie zejdzie.

(tab)



Usakame (Millepense)
Adaptacja mangi / Premiera: 11.04.2016

W imieniu redakcji Tanuki byłam wdzięczna, gdyby ktoś zechciał wyjaśnić, co takiego jest w Teekyuu, czyli adaptacji mangi opowiadającej o dziewczętach grających w tenisa w szkolnym klubie? Rozumiem, że to może być urocze, ale aż tak, by główna seria ciągnęła się przez kolejne sezony (które znudziło nam się już dzielić…) od 2012 roku? Powstał już jeden spin­‑off, Takamiya Nasuno desu!, ale jak widać, to nie wyczerpało tematu. Usakame to ekranizacja mangi koncentrującej się na „oficjalnych rywalkach” bohaterek Teekyuu, czyli zespole, z którym miały okazję się zmierzyć w krajowym turnieju.

Animacją ponownie zajmie się studio Millepense, które przejęło ten cykl od czwartego sezonu, zaś reżyserem pozostanie Shin Itagaki. To oznacza, że jeśli ktoś śledzi ten tytuł (sądząc po listach tanukowych – niewiele osób to robi), będzie wiedział, czego się spodziewać. W rolach czterech bohaterek zatrudniono debiutujące seiyuu, co może być miłą odmianą po „osłuchanych” głosach, ale też nie przyciągnie widzów chętnych, by posłuchać ulubionej aktorki.

(a)



Wagamama High Spec (Axsiz)
Adaptacja visual novel / Premiera: 12.04.2016

Kouki Narumi prowadzi podwójne życie – oprócz bycia uczniem liceum jest też autorem mangi publikowanej w cotygodniowym magazynie. Oczywiście swoją działalność artystyczną ukrywa przed otoczeniem (być może ma na to wpływ fakt, iż jest to dosyć śmiała komedia romantyczna) i udaje się to mu aż do dnia, gdy przewodnicząca samorządu, Kaoruko Rokuonji, nie odkrywa jego sekretu. W zamian za dotrzymanie tajemnicy zmusza go do dołączenia do samorządu (ponieważ, niespodzianka, potrzebują męskich członków). I od tego momentu zaczynają się przygody naszego bohatera, który musi z jednej strony przekonać do siebie niechętną mu wiceprzewodniczącą, a z drugiej pomagać w rozwiązywaniu problemów współuczniów.

Ta nad wyraz interesująca i niestandardowa seria anime o niekreślonej liczbie pięciominutowych odcinków i niegenerycznych projektach postaci jest adaptacją erotycznej gry visual novel. Za reżyserię odpowiadać będzie Satoshi Shimizu, dotychczas pracujący przy pojedynczych odcinkach popularnych serii, a za projekt postaci Masashi Nomura. Czego się należy spodziewać? Tak naprawdę chyba niczego – albo pokazu slajdów, albo widoku słodkich, piszczących, cycatych panienek plączących się po ekranie bez ładu i składu i snującego się w tle bohatera. Bo, bądźmy szczerzy – co oni mogą robić w ciągu tych pięciu minut? Nie, nie odpowiadajcie…

(i)


Co i kiedy, czyli kolejność premier

  • 1 kwietnia
    • Kagewani: Shou
    • Mayoiga
    • Uchuu Patrol Luluco
    • Ushio to Tora [2016]
  • 2 kwietnia
    • Bakuon!!
    • Future Card Buddyfight DDD
    • Gakusen Toshi Asterisk [2016]
    • Gyakuten Saiban
    • JoJo no Kimyou na Bouken: Diamond wa Kudakenai
    • Terra Formars: Revenge
  • 3 kwietnia
    • Boku no Hero Academia
    • Concrete Revolutio: Choujin Gensou – The Last Song
    • Endride
    • Kumamiko: Girl Meets Bear
    • Macross Δ
  • 4 kwietnia
    • 12­‑sai ~Chicchana Mune no Tokimeki~
    • Beyblade Burst
    • Bishoujo Senshi Sailor Moon Crystal 3
    • Kaitou Joker [2016]
    • Pan de Peace!
    • Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu
  • 5 kwietnia
    • Hakuouki: Otogisoushi
    • Hundred
    • Joker Game
    • Seisen Cerberus: Ryuukoku no Fatalite
  • 6 kwietnia
    • Battle Spirits: Double Drive
    • Sousei no Onmyouji
    • Super Lovers
  • 7 kwietnia
    • Bungou Stray Dogs
    • Kuromukuro
    • Netoge no Yome wa Onnanoko ja Nai to Omotta?
    • Onigiri
    • Unhappy
  • 8 kwietnia
    • Koutetsujou no Kabaneri
    • Sakamoto Desu ga?
    • Shounen Maid
  • 9 kwietnia
    • Flying Witch
    • Kiznaiver
    • Kyoukai no Rinne [2016]
    • Tanaka­‑kun wa Itsumo Kedaruge
  • 10 kwietnia
    • Hai­‑Furi
    • Tonkatsu DJ Agetarou
  • 11 kwietnia
    • Sansha Sanyou
    • Usakame
  • 12 kwietnia
    • Wagamama High Spec
  • 15 kwietnia
    • Magi: Sinbad no Bouken [2016]
  • 16 kwietnia
    • Big Order
    • Kamiwaza Wanda

Komentarze

  • Dodaj komentarz
  • Avatar odpowiedzi: 2
    Macpherson 4.04.2016 22:31
    Te ostatnie sezony to morderstwo wspomnień za morderstwem :/ Denny DB Super, fatalna Sailor Moon Crystal. Czekamy na dobicie Bleach ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    Katasza 4.04.2016 14:03
    Jak dla mnie porównywalnie z zimowym, a może nawet i lepiej.
    1 miejsce zapewne jak u wielu Koutetsujou no Kabaneri, zombipodobnych stworów nigdy dość! :-D
    Bakuon!!słodkie dziewczynki robiące słodkie rzeczy bywają czasami naprawdę słodkie.
    Big Order [2016] bo Mirai Nikki!
    Flying Witch zapowiada się sympatycznie.
    Joker Game mam wrażenie, że nie będę żałowała.
    Kumamiko: Girl Meets Bear jak poprzednik.
    Magi: Sinbad no Bouken [2016] bo Magi, bo Sinbad :-D
    Intryguje mnie i to bardzo Mayoiga!
    A Tanaka­‑kun wa Itsumo Kedaruge, mnie ciekawi.
    Kolejne słodkie dziewczynki z Pan de Peace! w dodatku w krótkich odcinkach :-))
    Kontynuacja Ushio to Tora [2016] i Kagewani: Shou.
    A do Bungou Stray Dogs, Endride, Kiznaiver, Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu, 12­‑sai ~Chicchana Mune no Tokimeki~ mam mieszane uczucia więc się okaże w czasie albo po czasie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    Kanuki 1.04.2016 22:32
    Słabizna. Spodziewałem się więcej ;c
    Z drugiej strony może to i lepiej bo mam w planach obejrzenie ponad 100 tytułów, i ponieważ liczba ta się tylko minimalnie powiększyła po zapoznaniu się z repertuarem sezonu wiosennego będę mógł tę liczbę znacznie zmniejszyć przed kolejnym sezonem :D
    Odpowiedz
  • Avatar
    MrHybryda 29.03.2016 00:01
    Powiem krótko – fatalnie to wygląda. Plakaty, opisy są wyjątkowo odstręczające.
    Odpowiedz
  • Avatar
    Meliona 24.03.2016 14:51
    Spróbuję obejrzeć Boku no hero academia i Kumamiko. Czytałam początki obu mang, oba uznałam za średniaki i chcę sprawdzić czy anime będzie lepsze, czy mnie przekona do tych serii.
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 4
    The Beatle 22.03.2016 20:17
    Na początku trochę mojego czepialstwa­‑nieczepialstwa, z którego może urodzi się rozmowa.

    A­‑1 Pictures jest niefajne, i nie nadaje się do robienia tej adaptacji.
    Dziwi mnie antypatia do studia, które ma najmniej wyraźną tożsamość ze wszystkich obecnie się liczących przy seriach sezonowych. Dostali zlecenie, to dobrali zespół i niech robią anime. Nie widzę w A­‑1 żadnych charakterystycznych cech, a więc i takich, które mogłyby jakoś negatywnie wpłynąć na efekt adaptacji tej gry.

    [przy Haifuri] Dla reżysera to debiut
    To tak nie do końca prawda, bo był głównym reżyserem Daitoshokan no Hitsujikai. Samodzielny debiut może i owszem, bo tamten tytuł chyba miał zespół reżyserski z bardziej niż zwykle podzielonymi obowiązkami.

    Kuromukuro powstaje jako serial mający uczcić piętnastolecie studia P.A. Works. To dobrze, przy takich okazjach twórcy zwykle starają się popisać, a przynajmniej nie rozczarować.
    Nie odniosłem takiego wrażenia. A przynajmniej nie potrafię sobie przypomnieć tytułu, który powstałby na jakieś x­‑lecie i byłby więcej niż przyzwoity. Ba, jeśli to główne, czym próbuje firmować się seria (jak w tym przypadku), to na moje coś tu chyba nie gra.

    [do Seisen Cerberus] postać protagonisty ma szansę irytować
    A czemuż to? Jak dla mnie z trailerów wynika, że ma w sobie trochę sprytu, oportunizmu i nie jest czarny ani biały, a przy tym fabularnie ma wyraźny cel. W kontraście z przytaczanym Chaos Dragon to byłaby miła odmiana (pomijając już fakt, że w tamtym przypadku najpewniej jakakolwiek odmiana byłaby miła…). No chyba, że to tylko powierzchowne wrażenie, a w środku protagonisty siedzi oklepany shounen­‑bohater albo kretyn.

    W imieniu redakcji Tanuki byłam wdzięczna, gdyby ktoś zechciał wyjaśnić, co takiego jest w Teekyuu, czyli adaptacji mangi opowiadającej o dziewczętach grających w tenisa w szkolnym klubie?
    Ktoś tu bardzo wyraźnie pierze brudne pieniądze. Trzeba wyśledzić, czy czasem to Millepensee nie jest powiązane z yakuzą. Albo może lepiej nie…

    Osobiście obejrzę Joker Game, bo to wygląda najrozsądniej, Kabaneri, bo o tym się pewnie będzie mówić, a do tego pewnie trochę cute girls, bo lubię. Padnie na razie na Bakuon i Unhappy, może Haifuri. Resztę tytułów na tę chwilę odpuszczę, przynajmniej sezonowo, bo wychodzi, że czasu tak jakoś mam mniej, a nie wygląda na to, żeby mnie miało przypadkowo ominąć jakieś arcydzieło.

    I faktycznie, jeśli chodzi o „górę”, nie jest szczególnie dobrze, choć po tak ciepłej zimie nie ma co narzekać.
    Znaczy, narzekać jak niżej, jak zwykle, jak na komendę, itd.
    „Średni poziom” prezentuje się bowiem dobrze – jest sporo serii, które mają więcej niż wyraźne zadatki na bycie solidnymi i przyjemnymi. Fakt, że zwykle rok szkolny rozpoczyna się z przytupem, co widać w anime (choć zwykle trafia na Kyoujiny, NGNL i inne DanMachi, a nie coś ambitniejszego), a teraz jakoś tak ta wiosna mało spektakularna, ale sezonu nie tworzą 3 tytuły, a koło 40 (z tendencjami wzrostowymi). Jak dla mnie ten jest średnio­‑słaby jak na wiosnę, kompletnie średni jak na sezon. Średni = szału nie ma, ale na pewno bez sensu jest się załamywać.
    Odpowiedz
  • Avatar
    Antanaru 21.03.2016 19:21
    Uh, naprawdę z sezonu na sezon jest co raz gorzej. Już się wydaje, że było słychać głuche uderzenie o dno a to tylko stuknięcie o większy śmieć utkwiony w mule. Skończę Concrete Revolutio, które było chyba jedyną przyzwoitą serią w swoim sezonie, a do reszty zastosuję standardową procedurę: co wytrzyma pierwsze 5 minut. Pomyśleć, że kiedyś mówiło się o „regule trzech odcinków”...
    Odpowiedz
  • Avatar
    Rolaka 21.03.2016 16:56
    Boku no Hero Academia to mój pewniak! Bardzo lubię mangę i mam nadzieję, że anime nie zepsują. Ogólnie ten tytuł jest naprawdę wart uwagi. Niby jest to typowy shounen, ale jest przyjemny w odbiorze, walki są świetne (myślący główny bohater, a to już ogromna zmiana!), bohaterowie wspaniali, a i złoczyńcy przyciągają uwagę. Mam nadzieję, że studio tego nie zniszczy i nie dostaniemy tylko 12­‑odcinkowej reklamy mangi.
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 5
    hakman4 21.03.2016 11:14
    Po dokładnym przejrzeniu propozycji na ten sezon oceniam ten za sezon średni. Ratują kilka produkcji,ale nie ma tu euforii z tego powodu.
    Na początek moje pewniaki to:Ushio to Tora [2016] i Boku no Hero Academia oraz Flying Witch. Pod znakiem zapytania są takie serie:Bungou Stray Dogs ,Joker Game,Koutetsujou no Kabaneri,Kumamiko: Girl Meets Bear- bo „słodki” wyjątek musi być.
    I dwie kontynuacje serii, na których się zawiodłem to:Bishoujo Senshi Sailor Moon Crystal 3 i Kyoukai no Rinne [2016]. Co Saliorki to projekt postaci i przebieg fabularny sprawił,że dla mnie był cieżko strawny jako widza.W przypadku „Rinne” to widać,że Pani
    Odpowiedz
  • Avatar
    Jackass 21.03.2016 10:16
    Ten sezon jest gorszy, niż zimowy, mimo tego, że ma większą liczbę serii. Ale coś dla siebie znalazłem.

    Pewniaki z mojej strony:
    - Kyoukai no Rinne 2 – sezon pierwszy był bardzo fajny, czułem się, jakbym oglądał serię sprzed 10 lat i wcale mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, drugi sezonie, przybywaj
    - Ace Attorney – gry są ekstra, dlatego obejrzę na pewno, ale boję się, co może z tym zrobić A­‑1 Pictures, zwłaszcza, że ci kretyni zatrudnili do roli głównego bohatera tego gimbusa Yuukiego Kajiego
    - Joker Game – J­‑23 po japońsku, wykonany przez Production I.G? Co tu może się nie udać?


    Obejrzę w wolnej chwili:
    - Twin Star Exorcists – ludzie ze Studia Pierrot jakoś ostatnio są na fali, może wyjść z tego całkiem przyjemna przygodówka
    - Boku no Hero Academia – kolejny gimbus chcący zostać bohaterem od Bonesów – było, chociaż kreska jest całkiem fajna
    - Bungou Stray Dogs – pewnie kolejna nawalanka na odmóżdżenie, wyglądająca bardzo zjadliwie
    - Kabaneri of the Iron Fortresses – znowu to napiszę, tym razem Wit Studio robi Attack on Titan z zombiakami i pociągami, ale na pewno wygląda to bardziej zachęcająco niż tytani
    - Flying Witch – zaciekawiony przez opisy z chęcią spojrzę, co twórcy zaserwują w pilocie
    Odpowiedz
  • Avatar
    Kysz 21.03.2016 09:55
    Mnie tam się sezon podoba. Przede wszystkim dostaniemy spoooooorą porcję CGDCT, bo z tego co widzę, to aż 5 tytułów o to przynajmniej zahacza (Bakuon, Haifuri, Sansha Sanyou, Unhappy i Pan de Peace). Jako fanka tego gatunku czuję się rozpieszczona i zacukrzona!
    Do tego widzę kilka okruszko­‑komedii (Flying Witch, Kuma Miko, Sakamoto, Shounen Maid, Tanaka­‑kun), jedno klasyczne romansidło shoujo (12­‑sai) i nawet jedno shounen­‑ai (Super Lovers; choć w tym wypadku mój zapał studzą durne założenia fabularne – kazirodztwo i shota… bleeee…).
    Żeby nie było za słodko jest też kilka poważniejszych/bardziej klimatycznych serii (Bungou, Joker Game, Mayoiga), a nawet znalazło się miejsce na sci­‑fi bez mechów (Kiznaiver)! Jest też coś, co wygląda na steampunk (Kabaneri), ale tutaj za bardzo mnie odrzuca podobieństwo do Tytanów, spodziewam się więc powtórki z rozrywki, czyli niczego dla mnie. Ale za to jest kupa fantasy/supermocy, z których coś dla siebie wybiorę (najpewniej Sousei no Onmyouji i Re: Zero, bo reszta mnie nie zachęca do siebie). Są też dwie ciekawe kontynuacje (Ushio i Concrete) i jedna taka sobie, którą i tak obadam (Asterisk). Całość uzupełnię pewnie jeszcze jakąś komedią (czyli Netoge), tak z trzema seriami z krótkimi epkami (Luluco, Wagamama i Onigiri wyglądają tak prawie) i dla pewności sprawdzę po pierwszym epku Big Order, Gyakuten Saiban, Kuromukuro, bo może nie będzie aż tak strasznie. xd

    Jak tak patrzę, to do szczęścia brakuje mi tylko jakiejś sportówki, bo sezon jest wyjątkowo zróżnicowany. Mamy nawet gatunku będące raczej rzadkością wśród anime (steampunk i shounen­‑ai; to drugie ostatnio coś wychodzi z kryzysu, ale to wciąż niewiele), a poza tym jest tu pełen przegląd animowanego pola (akcja, tajemnica, mechy, sci­‑fi, magia, okruszki, romans, komedia). Cieszy mnie też, że wyjątkowo nie ma tu prawie haremówek/ecchi, a bywało i tak, że 1/3 sezonu była takimi zawalona.^^ Ale jak widzę ludzie i tak narzekają… jak co sezon. ;p
    Odpowiedz
  • Avatar
    Slova 21.03.2016 09:12
    Strasznie kiepski sezon, nie licząc kontynuacji i nie biorąc pod uwagę czerpania przyjemności z oglądania trainwrecków, to jest może ze trzy czy cztery serie, które w ogóle warto zacząć, bo cokolwiek pozytywnego rokują, a z nich może jedna rzeczywiście się uda.
    Tym lepiej, mniej marnowania czasu.
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 5
    Tren 21.03.2016 02:42
    Jak patrzę na opis i plakat Hundred to zastanawiam się czy autor Kyoukai Senjou no Horizon nie powinien wypełniać pozwu o plagiat. Uniformy bojowe są podejrzanie podobne do tych w Horizonie. Akcja rozgrywa się na okręcie mieście. Bronie to czysty magitech. Zaś główna panienka ma długie srebrne włosy i jest wyraźnie zmiennopłciowa. No dobra, tego ostatniego nie było w Horizonie… Było w innej nowelce tegoż autora.

    Serio, to już zakrawa na plagiat.
    Odpowiedz
  • Avatar
    KonekoDxD 21.03.2016 00:50
    W tym sezonie znalazłem 12 interesujących ( pomijając kontynuacje i tasiemce ) tytułów. Sporo mniej niż w zimowym gdzie było ich ponad 20( połowa utknęła w okolicach 5/6 odcinka ale nadrobię ). Mam nadzieję że się nie zwiodę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    Mazgiller 20.03.2016 22:49
    @_@
    Onigiri :E a tak poza tym jak to w anime ;p zawsze się coś znajdzie :) z utęsknieniem czekałem na nowy sezon ;-;
    Odpowiedz
  • Avatar
    blob 20.03.2016 22:49
    W sumie to jak na to patrzę to trochę słabo. Sporo kontunacji, parę rodzynków, ale poza może dwiema seriami raczej się na nic nie napalam. Może to i dobrze, ostatnio znajduje coraz mniej czasu na regularne oglądanie cotygodniowych odcinków poszczególnych anime…
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 4
    imspidermannomore 20.03.2016 22:30
    WOHLAN FREUND! JETZT HIER IST EIN SIEG. DIES IST DER ERSTE GLORIA!!
    ...wait, what? Że nie ma Shingeki no Kyojin ?

    Prawda, że nie było żadnych zapowiedzi, że nowa seria ma być właśnie na wiosnę ale nie wiedzieć czemu ogromnie się napaliłem na to, że kolejną serię zobaczę właśnie na wiosnę tego roku. Teraz jestem w rozpaczy. Przez własną głupotę.
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 2
    ukloim 20.03.2016 21:11
    Tak jak raczej nie sięgam po anime w trakcie emisji, tak kilka produkcji z tego sezonu naprawdę kusi, żeby oglądać je na bieżąco. Na pewno zahaczę o Koutetsujou no Kabaneri (bo piękna grafika i fantastyczne projekty Mikimoto, uwielbiam tego pana), Kiznaiver i Uchuu Patrol Luluco (bo Trigger). Interesująco zapowiadają się też Joker Game, Kuromukuro (tu głównie za sprawą reżysera) i Mayoiga. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz