Tanuki

Tanuki.pl

Wyszukiwarka

Wydawnictwo Waneko 2

News

Jesień 2014 – zapowiedź sezonu

Avellana - 20.09.2014

W tym sezonie zapowiedź została przygotowana przez Team AmmE w składzie: Avellana, moshi_moshi, Enevi. Jak zwykle dziękujemy za pomoc wszystkim osobom atakowanym z zaskoczenia prośbami o konsultacje. Jeśli mimo to w rozpisce przemknęły się jakieś błędy – prosimy o komentarz! Swoją drogą, zabawne jest porównywać, jak nasze ostatecznie opinie potrafią się różnić od oczekiwań… Staramy się zawsze patrzeć z optymizmem w przyszłość, chociaż w przypadku niektórych serii nie jest to najłatwiejsze.

Na sezon jesienny składają się 43 nowe serie i trzeba przyznać, że oferta jest niezwykle zróżnicowana: od klasycznych romansów shoujo po adaptacje eroge, od fantasy po nowe Gundamy i od dystopijnego thrillera po Mushishi. Jeśli choćby część serii spełni pokładane w nich nadzieje, szykuje się naprawdę mocny sezon!

Jak zwykle otwieramy przetarg na nowości, przypominamy o niezrecenzowanych seriach letnich i tak dalej, bla bla, wiecie, jak to idzie.

Letnia Akcja: Zajawka zakończyła się pełnym sukcesem: odzew był zaskakująco pozytywny, nam udało się pozostać przy zdrowych zmysłach, a profil na Facebooku nałapał nowych użytkowników (dalej nie ma ich tak bardzo dużo, ale ponieważ nie urządzamy akcji typu „kliknij, to dostaniesz nagrodę”, cieszymy się z tego, co mamy). Z przyjemnością zapraszamy więc na nową, jesienną edycję Zajawek! Wzięliśmy pod uwagę komentarze i odrobinę zmienimy formułę, żeby ułatwić życie tym, którzy Facebooka nie mają/nie śledzą. Ponieważ trwa właśnie nerwowe dopinanie wszystkiego na ostatni guzik, szczegóły podamy niebawem.

Tymczasem zapraszamy na seans wróżenia z fusów, zwany także Zapowiedzią sezonu.



Ai Tenchi Muyo! (AIC)
Seria oryginalna / Premiera: 7.10.2014

Genialna (acz mocno nieodpowiedzialna) wynalazczyni Washu znowu wykombinowała coś niebezpiecznego! Aby (po raz kolejny) uratować świat, Tenchi Masaki zostaje… nauczycielem w żenskiej szkole w mieście Takahashi?! Cóż, można i tak – tym bardziej, że jak wiadomo, ten młodzieniec ma wyjątkowe wręcz zdolności w zakresie wpadania w kłopoty. Całość została rozpisana na 50 pięciominutowych odcinków, zaś jednym ze sponsorów jest miasto Takahashi, które ma nadzieję przyciągnąć w ten sposób turystów.

Do cyklu Tenchi Muyo! ma słabość wielu starszych fanów – sympatyczne OAV i filmy składały się na coś, co było jedną z pierwszych haremówko­‑przygodówek, pod wieloma względami wyznaczającą współczesne kanony gatunku. Niestety szybko okazało się, że kolejne odsłony cyklu – przede wszystkim serie telewizyjne – stają się coraz słabsze, a udane elementy „przewędrowały” do innych tytułów, więc Tenchi Muyo! przestało się już wydawać oryginalne. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nowa odsłona będzie tylko i wyłącznie rozwleczoną reklamą, na co wydaje się wskazywać pięciominutowa formuła. Pojawiły się także narzekania fanów na „uwspółcześnione” projekty postaci. Jedyna nadzieja w reżyserze – czy Hiroshi Negishi, który pracował między innymi przy dwóch udanych filmach Tenchi Muyo! In Love, zdoła tutaj pokazać choć odrobinę swojego talentu?



Aikatsu! 3 (Sunrise)
Seria oryginalna / Premiera: 2.10.2014

Kolejna już odsłona adaptacji kolekcjonerskiej gry karcianej dla dziewcząt, produkowanej przez firmę Bandai. Jako że trudno w nieskończoność zwiększać skalę sukcesu bohaterek, Ichigo Hoshimiya i jej koleżanki schodzą tu na drugi plan. Seria ma się koncentrować na „nowym pokoleniu” idolek, którego przedstawicielkami będą niezdarna, ale optymistyczna Akari Oozora, spokojna Sumire Hikami oraz modnisia Hinaki Shinjou. Jaka kariera je czeka?

Tu właściwie należałoby wkleić akapit z zapowiedzi jesiennej sprzed roku. Tego rodzaju serie mają konkretne zadanie i z całą pewnością nie próbują eksperymentować z formułą. Należy więc spodziewać się lukru, przyjaźni, różu, aspiracji i marzeń, efektów świetlnych, dążenia do celu oraz komputerowej animacji występów scenicznych. Gdyby ktoś był ciekawy, to przypuszczam, że nadrabianie poprzednich serii jest opcjonalne – równie dobrze można zacząć po prostu od tej, i tak nie znajdziecie tu nic, co by Was zaskoczyło…



Akatsuki no Yona (Studio Pierrot)
Adaptacja mangi / Premiera: 7.10.2014

Księżniczka Yona z niecierpliwością czeka na swoje szesnaste urodziny, lecz w trakcie uroczystości król zostaje brutalnie zamordowany przez jej żądnego władzy kuzyna, Soo­‑Wona. Dziewczynę przed śmiercią ratuje generał Soon Hak i gdy cudem udaje im się uciec z pałacu, księżniczka postanawia zrobić wszystko, by odzyskać tron. Nie ma jednak pojęcia, że będzie musiała wyruszyć w długą i niebezpieczną podróż, a jej los jest ściśle związany z legendarnymi Smoczymi Wojownikami.

Akatsuki no Yona to nie jedyna w tym sezonie propozycja dla miłośników shoujo, jednakże jeśli ktoś myślał, że Soredemo Sekai wa Utsukushii było wyjątkiem i wiele wody upłynie, zanim po raz kolejny zobaczymy ekranizację mangi dla dziewcząt osadzoną w innych realiach niż japońskie liceum, to pewnie ucieszy go ta zapowiedź. Mamy bowiem do czynienia z ekranizacją przygodowego fantasy pełną gębą, w którym romans nie stanowi osi fabuły. Zła wiadomość natomiast jest taka iż komiks cały czas wychodzi, więc raczej nie doczekamy się zamkniętego zakończenia, tym bardziej jeśli będzie to dwunasto- lub trzynastoodcinkowa reklama pierwowzoru. Być może jednak zachętą do obejrzenia będą takie nazwiska w obsadzie, jak Chiwa Saitou, Junichi Suwabe czy Junko Minagawa.



Amagi Brilliant Park (Kyoto Animation)
Adaptacja light novel / Premiera: 7.10.2014

Niebo jest niebieskie, słońce jest jasne, a KyoAni co sezon wypuszcza serię z okrągłookimi dziuniami, będącą lekką komedią z nutką nostalgii i opartą na light novel. (Pływający chłopcy to wyjątek potwierdzający regułę!). Tym razem bohater, Seiya Kanie, zostaje zaproszony przez tajemniczą nową uczennicę na randkę do wesołego miasteczka, tytułowego Amagi Brilliant Park. Na miejscu okazuje się, że był to jedynie pretekst – chłopak poznaje „prawdziwą księżniczkę” i menedżerkę parku, otrzymuje także propozycję zarządzania nieco podupadłym przedsiębiorstwem rozrywkowym. Biorąc pod uwagę, że materiały promocyjne poza bohaterem pokazują tylko wianuszek dziewcząt w różnych smakach, wiadomo mniej więcej, czego się spodziewać.

Ostrożne nadzieje budzi informacja, że autorem light novel jest Shoujo Gatou, czyli twórca Full Metal Panic! – na mechy raczej nie należy tu liczyć, ale w każdym razie ten człowiek wie (a przynajmniej kiedyś wiedział), jak się robi dobre komedie, zakręcone jak świński ogonek. Kyoto Animation stanowi także gwarancję porządnej oprawy wizualnej, nawet jeśli postaci są narysowane taką kreską, że nikt by nie zauważył, gdyby wkleić je do któregokolwiek z nowszych tytułów studia. Niechęć do eksperymentów ze sprawdzoną formułą jest zrozumiała, ale z drugiej strony w ostatnich sezonach serie KyoAni budziły bardzo mieszane reakcje (i uzyskiwały mocno nierówne wyniki finansowe). Czy tym razem doczekamy się hitu, czy kolejnej mdło­‑poprawnej opowiastki? Na pewno warto rzucić okiem.



Cross Ange: Tenshi to Ryuu no Rondo (Sunrise)
Seria oryginalna / Premiera: 5.10.2014

Uwielbiana przez poddanych księżniczka Angelize z dnia na dzień traci wszystko, gdy okazuje się, że jest „normą”, osobą niezdolną do używania many, jak nazywa się nieodróżnialną od magii technologię, dzięki której ludzkość pozbyła się głodu, wojen i wszelkich innych problemów (i zapewne kataru). „Normy” są uważane za niebezpiecznych heretyków i pozbawiane wszelkich praw obywatelskich. Nasza bohaterka ucieka na oddaloną wyspę, gdzie spotyka podobne sobie dziewczęta­‑wyrzutki. Pilotują one humanoidalne roboty, zaś ich jedynym zadaniem jest obrona świata przed przybywającymi z innego wymiaru smokami. Angelize, a teraz po prostu Ange, dołącza do nich jako kolejny żołnierz w tej wojnie.

Serio, Sunrise? Pomysłem na zrobienie anime o mechach, które nie zostałoby nazwane klonem Gundama, jest posadzenie za sterami mniej lub bardziej cycatych lasek z tragiczną przeszłością w pakiecie? Oczywiście wiem, że nie należy oceniać książki po okłace. Projekty mechaniczne będą tu dziełem Jun'ichiego Akutsu, który pracował m.in. przy Code Geass i Gundam SEED, zaś smoki stworzy Kazutaka Miyatake, jeden z projektantów Macrossa. Na pewno część widzów omówione wcześniej założenia serii zrażą, ale biorąc pod uwagę atrakcyjną tematykę i postaci oraz solidne studio, nie wątpię, że znajdzie ona swoich amatorów.



Daitoshokan no Hitsujikai (Hoods Entertainment)
Adaptacja eroge / Premiera: 9.10.2014

Kyoutaro Kakei, jedyny członek klubu bibliotecznego w liceum Shiomi, pewnego dnia dostaje list od tajemniczego „pasterza”, który ma ponoć moc spełniania życzenia. Wiadomość zapowiada, że życie chłopaka niedługo się zmieni… I rzeczywiście, jedna za drugą do jego klubu zaczynają dołączać dziewczęta.

Jeszcze kilka lat temu w każdym sezonie pojawiało się po kilka adaptacji symulatorów randkowych, ostatnio jednak ich liczba zdecydowania zmalała. Jesienny sezon postanawia nadrobić zaległości między innymi tym anime, opartym na popularnej grze firmy August. Zawiązanie fabuły wydaje się zaskakująco proste i nieudziwnione, pytanie więc, czym ta seria zamierza różnić się od podobnych produkcji, sprowadzających się do otoczenia bohatera wianuszkiem dziewcząt? Scenarzystka, Kiyoko Yoshimura, nie ma na koncie szczególnie udanych tytułów, zaś za reżyserię ma odpowiadać kilka osób, kryjących się pod pseudonimem „Team Niko”. Jedno i drugie nie wróży najlepiej, podobnie jak brak bardziej znanych nazwisk w obsadzie, ale kto wie? W przypadku takich serii wiele zależy nie od oryginalności, ale od wdzięku i uroku osobistego bohaterek.



Danna ga Nani o Itteiru ka Wakaranai Ken (Seven)
Adaptacja mangi / Premiera: 2.10.2014

Kaoru jest zwyczajną pracownicą dużej firmy, która – jak to zwykle bywa – spotkała w końcu tego właściwego pana i wyszła za mąż. Wszystko układa się pięknie… Poza tym, że jej mąż, Hajme, spędza mnóstwo czasu w internecie, szczególnie zaś na pewnym forum dyskusyjnym. No i można go spokojnie nazwać otaku... Jak będzie wyglądać życie tak niedobranej pary? Jak zapowiada sam tytuł – nie rozumiem ani słowa z tego, co mówi mój mąż!

Sama zapowiedź anime pokazującego dorosłe małżeństwo wzbudziła spore zainteresowanie, jednak muszę niestety trochę ostudzić ten zapał. Po pierwsze, będzie to seria o kilkuminutowych odcinkach, zatem można się spodziewać raczej pęczka gagów niż jakiejkolwiek fabuły. Po drugie, czego nie widać może na załączonej grafice, występujące tam postaci kobiece są z wyglądu okropnie udziecinnione, więc można powątpiewać, czy nie dostaniemy tego samego, co zawsze – tylko nominalnie w innym kostiumie. Tak czy inaczej studio Seven specjalizuje się w podobnych produkcjach, zaś reżyser, Shinpei Nagai, ma na koncie dość udane Inugami­‑san to Nekoyama­‑san. Miłym akcentem będzie też występ Yukari Tamury (tytułowa bohaterka Mahou Shoujo Lyrical Nanoha, Togame w Katanagatari) w roli Kaoru. W jej męża wcieli się Ken'ichi Suzumura (Myoue w Kyousougiga, Mikiya Kokutou w Kara no Kyoukai).



Denki­‑gai no Hon'ya­‑san (Shin­‑Ei Animation)
Adaptacja mangi / Premiera: 2.10.2014

W księgarni specjalizującej się w mangach i mieszczącej się we wcale­‑nie­‑Akihabarze pracuje dorywczo niejaki Umio. Jego koledzy z pracy, podobnie jak odwiedzający księgarnię klienci, to zbiorowisko różnych oryginałów, jak więc łatwo zgadnąć, nawet codzienna i zwyczajna praca nie będzie się nudzić! Seria jest adaptacją ukazującej się od 2011 roku mangi seinen, autorstwa Asato Mizu, zaś założenia ogólne przywodzą na myśl Working!! – grupka bohaterów i bohaterek z mniej lub bardziej ciężkimi dziwactwami, miejsce pracy i komedia niestroniąca od odrobiny fanserwisu. Jak to w przypadku komedii bywa – trzeba zobaczyć, żeby się przekonać o jakości najważniejszego elementu, czyli humoru.

Do anime został zatrudniony zespół porządnych seiyuu – w rolach głównych usłyszymy m.in. Ryoutę Oosakę (tytułowy bohater Hataraku Maou­‑sama!, Nagate w Sidonia no Kishi) i Natsumi Takamori (Mei Misaki w Another), a poza nimi pojawią się Ayana Taketatsu, Yuu Kobayashi, Mai Aizawa, Yoshitsugi Matsuoka i Minami Tsuda. Miejmy nadzieję, że mało doświadczony reżyser Masafumi Satou oraz nieco bardziej doświadczony scenarzysta Kazuyuki Fudeyasu nie zmarnują ich wysiłków.



Donten ni Warau (Doga Kobo)
Adaptacja mangi / Premiera: 4.10.2014

Druga połowa XIX wieku była dla Japonii czasem wielkich zmian – przyjęcie zachodnich wpływów i obalenie szogunatu sprawiły, że w kraju znacznie wzrosła przestępczość. W tym celu władze podjęły decyzję o budowie specjalnego więzienia na samym środku jeziora Biwa, gdzie trafiać mają najgorsi przestępcy i skąd ucieczka będzie niemożliwa. Transportem skazanych zajmują się trzej bracia z rodziny Kumou. Na horyzoncie czai się jednak widmo legendarnego potwora, który powraca na Ziemię co trzysta lat, by siać chaos i zniszczenie.

Donten ni Warau jest godną uwagi zapowiedzią, gdyż nie tylko prawie równolegle nakładem wydawnictwa Waneko zaczyna się w Polsce ukazywać manga, ale również dlatego, że premierę anime zapowiedziano, gdy komiks był już zakończony, więc wszystko wskazuje na to, że dostaniemy pełnoprawną ekranizację, a nie animowaną ulotkę. Biorąc pod uwagę, iż mimo widowni docelowej (shoujo) historii tej daleko do typowej opowiastki dla dziewcząt, ma ona szansę wciągnąć wszystkich, którzy stęsknili się za samurajami, magią i przygodą, a chcą odpocząć od romantycznych uniesień. Miejmy nadzieję, że niezbyt doświadczona ekipa i i studio Dogakobo poradzą sobie z tym wyzwaniem.



Fate/stay night: Unlimited Blade Works [2014] (Ufotable)
Adaptacja visual novel / Premiera: 5.10.2014

Zainteresowanych informacjami o zawiązaniu fabuły odsyłam do recenzji, przede wszystkim starszej serii telewizyjnej oraz filmu Studia DEEN. Można jednak śmiało zakładać, że osoby, które zwrócą uwagę na tę produkcję, znają już rozgałęzione i upiornie poplątane Nasuverse, którego jest częścią. Poszczególne adaptacje gier (i mang) z tego cyklu zbierały rozmaite oceny. Znalazły się takie, przy których nieistnieniu fani się do dziś upierają (no jak to, przecież jest...), część – jak choćby wspomniane produkcje Studia DEEN – przyjęto na zasadzie „z braku laku…”, ale dopiero gdy za adaptacje Nasuverse zabrało się Ufotable, widownia zaczęła być naprawdę usatysfakcjonowana.

Nowa seria telewizyjna, jak wskazuje podtytuł, ma stanowić pełniejszą od wcześniejszego filmu ekranizację scenariusza Unlimited Blade Works i jest z pewnością jednym z najbardziej wyczekiwanych tytułów sezonu jesiennego. Podobnie jak Fate/Zero całość zostanie podzielona na dwie serie telewizyjne – drugiej połowy historii należy się spodziewać w sezonie wiosennym 2015. Obsada seiyuu (pełna największych nazwisk) pozostaje bez zmian, reżyserią zajmie się natomiast Takahiro Miura, który wcześniej pracował przy Boukyaku Rokuon, czyli jednym z filmów w cyklu Kara no Kyoukai. Jak pisałam, fani i tak z pewnością po to sięgną… Prawdziwe pytanie brzmi, czy będzie to seria, od której da się zaczynać znajomość z cyklem (ewentualnie uzupełniając ją później o kolejne produkcje), czy też produkcja hermetyczna, zrozumiała tylko dla tych, którzy znają grę i/lub wcześniejsze anime. Sprawdzimy i damy znać w jesiennej Akcji: Zajawka.



Garo -Honoo no Kokuin- (Mappa)
Seria oryginalna / Premiera: 4.10.2014

Garo -Honoo no Kokuin- jest serią specyficzną, opartą na serialu telewizyjnym Garo, należącym do tak zwanych tokusatsu, czyli widowisk ze znaczną ilością efektów specjalnych. Akcja anime rozgrywa się w świecie, w którym Rycerze Makai walczą z demonami nazywanymi Horrory. Oprócz Rycerzy istnieją również kapłanki Makai, ale obydwie grupy są solą w oku doradcy króla Valiante, Mendosy. W wyniku jego intryg ich członkowie zostają straceni, ale przed śmiercią jedna z kapłanek rodzi syna, Leona. Chłopiec zostaje uratowany przez ojca i wychowany na Rycerza Złotej Zbroi. Kiedy kilka lat później Mendosa przejmuje całkowitą kontrolę nad królestwem, zaś prawowity następca tronu, książę Alonso postanawia odnaleźć dziedzica Złotej Zbroi i z jego pomocą odzyskać tron.

Czyżby pseudośredniowieczna opowieść w mrocznych dekoracjach? Możliwe, acz zastanawiam się, jak ma się anime do serialu telewizyjnego i czy jego nieznajomość znacząco wpłynie na odbiór serii. Garo -Honoo no Kokuin- to część olbrzymiego projektu, obejmującego kilka seriali aktorskich i filmów, a nawet grę wideo. Mamy do czynienia z produktem na wskroś japońskim, stąd moje wątpliwości dotyczące spójności i przejrzystości fabuły. Dobrą wiadomością jest obecność w obsadzie Romi Park, tej seiyuu zawsze słucham z przyjemnością. Animacją zajmie się studio Mappa, w jesiennym sezonie odpowiedzialne także za Shingeki no Bahamut: Genesis. Swoją drogą, ciekawe, co dostało wyższy budżet?



Girlfriend (Kari) (Silver Link)
Adaptacja eroge / Premiera: 13.10.2014

Jak zachęcić graczy do sięgnięcia po konkretny symulator randek? Można celować w konkretną niszę zainteresowań lub fetysz, bądź też postarać się o intrygującą fabułę. Można również zainwestować w wysoką jakość wykonania, urodę dziewcząt i wielkie nazwiska wcielających się w nie seiyuu. Firma CyberAgent w wypuszczonej w 2012 roku grze na smartfony pokazała, że istnieje jeszcze jedna droga: postawić na ilość. Girlfriend (Kari) wyróżnia się tym, że do wyboru jest ponad setka dziewcząt… Idealny materiał na anime, nieprawdaż?

Jak studio Silver Link zamierza nie zrobić z tego klapy, jest na razie dla mnie niepojęte. Tym bardziej, że z zapowiedzi wyłania się obraz bardzo standardowego szkolnego scenariusza, zaś potwierdzonych członkiń obsady jest już ponad dwadzieścia i proszę nawet nie żądać, żebym wyliczała ich seiyuu. Przed scenarzystką Michiko Yokote i mało doświadczonym reżyserem Naotaką Hayashim stoi trudne zadanie – czy zdołają zrobić z tego anime coś więcej niż tylko chaotyczną reklamę gry?



Grisaia no Kajitsu (8bit)
Adaptacja eroge / Premiera: 5.10.2014

To, co na pierwszy rzut oka wydaje się odizolowaną od świata, superelitarną szkołą dla wybranych, w rzeczywistości bardziej przypomina luksusowe więzienie, do którego trafiają „niewygodne” z różnych powodów dzieci najbogatszych rodzin. Aktualnie do szkoły uczęszcza piątka uczennic, z pozoru zupełnie zwyczajnych, ale skrywających niełatwe tajemnice. Teraz dołącza do nich szósta osoba – pierwszy w historii szkoły chłopak, Yuuji Kazami, który ma swoje własne powody, by się tu znaleźć. W jaki sposób jego obecność wpłynie na piątkę dziewcząt?

Kolejna w tym sezonie adaptacja eroge to wyraźnie propozycja skierowana do amatorów bardziej poważnego klimatu, żeby nie powiedzieć – melodramatów. Chociaż pokazane na promocyjnych grafikach dziewczęta wyglądają dość typowo (jest nawet obowiązkowa meido) istnieje szansa, że zrównoważą to ich trudne charaktery. Także protagonista (którego zagra Takahiro Sakurai) sprawia wrażenie poważniejszego niż zwykle w takich produkcjach, mniej „kluchowatego”. Przez ostatnie kilka sezonów nie przypominam sobie podobnego tytułu (chociaż trafiały się od czasu do czasu wcześniej), należy się więc spodziewać, że ten przynajmniej zainteresuje sporą grupę widzów.



Gugure! Kokkuri­‑san (TSM Entertainment)
Adaptacja mangi / Premiera: 6.10.2014

Kohina, mała dziewczynka posiadająca paskudne nawyki żywieniowe, przywołuje niezbyt potężnego demona. Kokkuri początkowo planuje tylko nastraszyć dziecko, ale przerażony jej brakiem troski o własne zdrowie, postanawia ją opętać i tym samym dopilnować, by wreszcie zaczęła o siebie dbać.

Pomysł wyjściowy wydaje się zabawny i z potencjałem, rzecz w tym, że anime powstało na podstawie yonkomy, czyli czteropanelowej mangi. Dlatego istnieje spora szansa, że dostaniemy jedynie zlepek komediowych epizodów, niepołączonych żadnym sensownym wątkiem głównym. Acz są to tylko moje przypuszczenia, ponieważ jeden z hitów sezonu letniego, czyli Gekkan Shoujo Nozaki­‑kun udowodniło, że nawet tego typu oryginał może być wzorem dla naprawdę rewelacyjnej i przemyślanej serii. Tymczasem stadko bishounenów na plakacie skutecznie zachęca przynajmniej do skubnięcia pierwszego odcinka, podobnie zresztą jak nazwiska na liście seiyuu, gdyż w anime usłyszymy między innymi Daisuke Ono i Takahiro Sakuraia. Przy okazji warto zwrócić uwagę na podobieństwo głównego bohatera do Tomoe z Kamisama Hajimemashita – nie jest ono przypadkowe, ponieważ za animację odpowiedzialne jest studio TMS Entertainment, pozostaje jednak mieć nadzieję, że będzie ona lepsza niż we wspomnianym Kamisama Hajimemashita.



Gundam Build Fighters Try (Sunrise)
Seria oryginalna / Premiera: 8.10.2014

Od wydarzeń z Build Fighters minęło siedem lat, technika poszła naprzód, a zasady GunPla Battle nieco się zmieniły, ale popularność tej zabawy/sportu bije ciągle nowe rekordy. Nie brakuje też nowych adeptów budowania i walk figurek… Jednak szkoła Seiho, do której niegdyś uczęszczał sam Sei Iori, zostaje w tyle w tym wyścigu, a jedyną członkinią klubu GunPla jest niejaka Fumina Hoshino. Ponieważ teraz zawodnicy walczą w trzyosobowych zespołach, nie ma nawet szans startować w eliminacjach do turnieju narodowego… Aż w końcu udaje się jej pozyskać pomoc nowego kolegi, adepta sztuk walki, Sekaia Kamikiego, a także konstruktora GunPla, Yuumy Yuusaki. Jak sobie poradzi ten nowy zespół?

Poprzednia seria była Gundamem tyleż niestandardowym, co przeuroczym, a przy tym doskonale zrobionym. Fabuła dobrze równoważyła potyczki ze scenami z życia bohaterów, nie popadała w nadmierny dramatyzm, a przy tym była po prostu żywa i wciągająca. Do tego widać, że twórcy po prostu świetnie się bawili, mogąc wrzucić do jednej serii najrozmaitsze modele gundamów i przyprawić to paroma ciężarówkami nawiązań do różnych tytułów z tego cyklu. Zmiana pokoleniowa ma duży sens, pozwalając uniknąć nakręcania „w kosmos” spirali umiejętności i wyczynów bohaterów. Scenarzystą pozostaje Yousuke Kuroda, natomiast Shin'ya Watada zastąpił na fotelu reżyserskim Kenjiego Nagasakiego. Jedynym pytaniem jest, jak na jakość animacji wpłynie to, że Sunrise w tym sezonie wypuszcza jeszcze Gundam G no Reconguista i Cross Ange, nie wspominając o Aikatsu i Tribe Cool Crew.



Gundam G no Reconguista (Sunrise)
Seria oryginalna / Premiera: 2.10.2014

Rok 1014 Regild Century. Jednym z najcenniejszych obiektów na Ziemi jest winda orbitalna, której funkcją jest między innymi zasilanie naszej planety w energię. Nic dziwnego, że jej obrona przed kosmicznymi piratami to sprawa najwyższej wagi. Młody kadet, Bellri Zenam, dostaje się w środek walki i przejmuje jedną z wrogich maszyn, nazywanych G­‑Self (wraz z jej pilotką, Aidą Rayhunton). Okazuje się, że chociaż dość tajemnicze mechy G­‑Self dają się pilotować tylko wybranym osobom, nasz bohater jest jedną z tych osób. A walki, które się rozpoczęły, rzucą nowe światło na cały współczesny porządek świata.

Na 35­‑lecie cyklu Gundam nadzór nad reżyserią tej produkcji (której nie należy mylić z G Gundam...) objął sam Yoshiyuki Tomino. Wprowadza ona także nową linię czasową – Regild Century – której akcja rozgrywa się w przyszłości w stosunku do klasycznego Universal Century. Oczekiwania fanów cyklu są więc wysokie, chociaż zwiastuny i opublikowane informacje zapowiadają tytuł stawiający raczej na sprawdzone motywy niż na rewolucyjne rozwiązania. Trudno zgadnąć, czy oznacza to powielanie wad różnych części cyklu, czy może przypomnienie jego najbardziej udanych rozwiązań… Pozostaje też pytanie – tak jak w przypadku Build Fighters Try – o jakość wykonania, a także o to, czy Yoshiyuki Tomino da tutaj upust swoim mroczniejszym pomysłom (na co może wskazywać nietypowa dla tego cyklu, późnowieczorna pora emisji), czy też sam lub z polecenia producentów zlituje się nad swoimi bohaterami.



Hi sCoool! SeHa Girl (TMS Entertainment / Jinni's Animation Studio)
Seria oryginalna / Premiera: 8.10.2014

Dreamcast, Sega Saturn i Mega Drive rozpoczynają właśnie naukę w tokijskiej szkole SeHaGaga. Teraz czeka je wiele nauki i wyzwań, zanim będą mogły szczęśliwie opuścić mury tej placówki, a w ramach lekcji czeka je odwiedzanie świata gier firmy Sega. Tak, właśnie wchodzi na rynek anime z personifikacjami konsol… I żeby to chociaż pierwsze!

Nie przypuszczam, żeby miało to być najbardziej wyczekiwane anime sezonu, szczególnie biorąc pod uwagę, że ma zostać zrealizowane w całości w technice CG. Rzecz zdecydowanie dla amatorów, chociaż może zainteresuje fanów wschodzących seiyuu: wystąpią tutaj Mao (Mizuki Misawa w Samurai Flamenco, Kazumi Schlierenzauer w Gokukoku no Brynhildr) jako Dreamcast, Minami Takahashi (Midoriko w selector infected WIXOSS, Masako Shimomura w Majimoji Rurumo) jako Sega Saturn i Shiori Izawa (Mayumi Yoshino w Gin no Saji, Tanpopo Kuraishi w Witch Craft Works) jako Mega Drive.



Hitsugi no Chaika: Avenging Battle (Bones)
Adaptacja light novel / Premiera: 9.10.2014

Życie młodego weterana, Tooru Acury, zmienia się zupełnie, gdy pewnego dnia spotyka Chaikę, tajemniczą dziewczynę niosącą trumnę, i wraz z nią (oraz swoją siostrą Akari) wyrusza w podróż. To wszystko wiemy już jednak z pierwszej serii, której ostatni odcinek przyniósł bohaterom zaskakujące i szokujące odkrycie. Jaki będzie miało to wpływ na dalsze wydarzenia? Cóż, osoby, które oglądały poprzednią część, na pewno nie omieszkają się przekonać.

Do tej pozycji trudno kogokolwiek zachęcać – bezpośrednia kontynuacja poprzedniej serii zainteresuje tylko osoby, które chcą poznać dalszą część historii – czyli, sądząc po popularność Hitsugi no Chaika – całkiem sporą grupę widzów. Jeśli jednak entuzjastyczne komentarze przyciągną do tego tytułu nowych ciekawskich, zaczną oni od serii pierwszej, a nie od środka poplątanej fabuły. Zespół dotychczasowych seiyuu rzecz jasna nie ulegnie zmianom, choć zapewne dołączy do niego kilka nowych nazwisk. Także ekipa twórców się nie zmieni, zatem – na dobre i na złe – należy spodziewać się zbliżonej jakości, jak poprzednio.



Inou Battle wa Nichijou­‑kei no Naka de (Trigger)
Adaptacja light novel / Premiera: 7.10.2014

Wiele anime zaczyna się od tego że bohaterowie mniej lub bardziej przypadkiem zostają obdarzeni niezwykłymi mocami. Z reguły jednak w wygodnym pakiecie dostają jakieś Śmiertelne Niebezpieczeństwo, z którym trzeba się zmagać, najlepiej w celu ratowania świata, no i tak ta fabuła się kręci. No dobrze, więc załóżmy, że bohaterowie dostają swoje moce… I nic się dalej nie dzieje. Trzeba chodzić do szkoły i generalnie pędzić życie przykładnych przedstawicieli obiecującej młodzieży. Ups?

Muszę przyznać, że ta zapowiedź ekranizacji light novel Kouty Nozomiego brzmi całkiem obiecująco, chociaż sygnałem ostrzegawczym może być klub szkolny, złożony jak zwykle z jednego chłopaka i kilku dziewcząt. Studio Trigger jest dość młode, a z samodzielnych projektów stworzyło tylko Kill La Kill, jednak składają się na nie byli współpracownicy Gainaxu. Czy doczekamy się czarnego konia sezonu, czy kolejnej przeciętnej serii, która nie umie spożytkować ciekawego pomysłu?



Kaitou Joker (Shin­‑Ei Films)
Adaptacja mangi / Premiera: 6.10.2014

Tajemniczy włamywacz, który może ukraść absolutnie wszystko i pozostaje nieuchwytny, to typ bohatera, który od dawna fascynował japońskich mangaków. Od najbardziej znanych wcieleń (Lupin III, Kaito Kid, Jeanne) poprzez te nieco zapomniane (Saint Tail) aż po zupełnie nierozpoznawalną rzeszę, zaludniającą karty mang shounen, shoujo, a nawet yaoi – spotkamy ich wszelkie typy. Tym razem będziemy mieć do czynienia z tytułem zdecydowanie mniej poważnym, adaptacją mangi, która w kategorii tytułów dla dzieci zdobyła nagrodę w 58. edycji Shogakukan Manga Awards.

Mangowy pierwowzór może wskazywać, że (wyjątkowo) zobaczymy produkcję, której jedynym celem nie jest sprzedaż określonych zabawek lub gier. W roli tytułowej usłyszymy Ayumu Murasego, który grał m.in. Ruiego w Gatchaman CROWDS czy Hinatę w Haikyuu!!, zaś jako jego koleżanka po fachu, Diamond Queen, wystąpi sama Miyuki Sawashiro. Wśród twórców brak wielkich nazwisk, ale Shinei Animation pracowało między innymi przy kinówkach Crayon Shin­‑chan i Doraemon, zaś niedawno wypuściło zaskakująco udaną serię telewizyjną Tonari no Seki­‑kun.



Kiseijuu: Sei no Kakuritsu (Madhouse)
Adaptacja mangi / Premiera: 9.10.2014

Nie aż tak znowu dawno temu horror był jednym z zapomnianych gatunków, a anime o takiej tematyce pojawiały się niezwykle rzadko. Obecnie przynajmniej jedna seria w sezonie jeśli nie próbuje przestraszyć widza, to zawiera chociaż elementy zaczerpnięte z takich dzieł. Kiseijuu: Sei no Kakuritsu, powstałe na podstawie mangi Hitoshiego Iwaaki, należy do pierwszej kategorii i opowiada o inwazji Obcych­‑pasożytów, która pewnego dnia ma miejsce na Ziemi. Najeźdźcy, aby przeżyć, potrzebują ludzkiego żywiciela, którego pochłaniają od środka, by ostatecznie stać się z nim jednością. Los chce, że jedną z ich ofiar zostaje licealista Shinichi. Rzecz w tym, że pasożytowi nie udaje się całkowicie przejąć kontroli nad ciałem chłopaka, ponieważ zamiast do mózgu, dostaje się do jego ręki. Od tej pory, świadomi swojej obecności, muszą koegzystować. Chociaż jeden zagraża drugiemu, rodzi się między nimi pewna więź, dzięki której mogą walczyć z innymi zarażonymi, pragnącymi zabić Shinichiego, ponieważ mimo wchłonięcia pasożyta, zachował on świadomość.

Nie powiem, żeby opis fabuły brzmiał dla mnie zachęcająco, ale jestem przekonana, że seria znajdzie swoich amatorów. Co ciekawe, pierwowzór nie należy do dzieł nowych – w Japonii ukazywał się w latach 1990­‑1995, zdobył tam także kilka nagród, a i wielu czytelników ocenia komiks wysoko. Wszystko wskazuje na to, że osoby spodziewające się tylko i wyłącznie krwawej sieczki mogą się srodze zawieść, gdyż fabuła porusza kilka ciekawych problemów, a i postacie mają sporo do zaoferowania. Wydaje mi się, że w połączeniu z solidną oprawą wizualną, za którą odpowiada studio Madhouse, historia ma szanse świetnie się sprzedać.



Log Horizon 2 (Studio DEEN)
Adaptacja light novel / Premiera: 4.10.2014

Kiedy zapowiadaliśmy Log Horizon, najczęściej powtarzającym się komentarzem było „podróbka Sword Art Online". Pomysł wyjściowy – wirtualny świat, w którym zostają uwięzieni gracze – brzmiał rzeczywiście zwodniczo podobnie. Ekranizacja light novel Mamarego Touno szybko jednak udowodniła, że – nawet nie wdając się w licytację, co jest lepsze od czego – te dwie pozycje różnią się jak noc i dzień, w gruncie rzeczy celując w inną widownię. Log Horizon to tytuł dla osób, które cenią przede wszystkim interakcje i relacje między postaciami, chociaż pierwsza seria konsekwentnie dostarczała też nowych (często zaskakujących) informacji o świecie. Kropka została postawiona we właściwym miejscu, jednak kontynuacja jest mile widziana.

Tym bardziej, że w zasadzie nie ma prawa się nie udać. Fabuły w oryginale zostało dość, autor konsekwentnie udowadnia, że nauczył się planować i wie, co robi, zaś sam charakter serii sprawia, że jest w niej mnóstwo miejsca do rozwoju w rozmaite strony i nawet wciśnięcie paru „zapychaczy” (gdyby przypadkiem były potrzebne) nie powinno szczególnie zaboleć. Ekipa twórców nie ulega większym zmianom, zaś do obsady dołączą między innymi Rie Murakawa (Hotaru w Non Non Biyori, tytułowa bohaterka Escha & Logy no Atelier), Yukiyo Fujii (tytułowa bohaterka Sakasama no Patema) i Tsubasa Yonaga (Nagisa we Free!, Izumi Sena w Love Stage!!).



Madan no Ou to Vanadis (Satelight)
Adaptacja light novel / Premiera: 4.10.2014

Piękne wojowniczki, dzierżące potężne bronie, które otrzymały od smoków – oto tytułowe Vanadis. Siedem takich panien włada siedmioma krainami, których boją się wszyscy sąsiedzi. Pewnego dnia szlachcic z królestwa Brune, młodzieniec imieniem Tiger, ma wyjątkowego wręcz pecha: na polu walki napotyka srebrnowłosą i czerwonooką Ellen, jedną z Vanadis. Jednak ku swemu zaskoczeniu, nie kończy jako kolejna bezimienna ofiara – wojowniczka postanawia go wziąć jako jeńca.

Chociaż grafika obok może budzić skojarzenia z poważniejszymi seriami fantasy, może nawet w rodzaju Claymore, rzut oka na projekty postaci z light novel pokazuje, że będziemy mieć do czynienia z bardzo sztampowymi dziewczętami w kolorach tęczy. Wróble ćwierkają jednak, że oryginał charakteryzuje się umiarkowanymi ilościami fanserwisu, za to przyzwoitą fabułą. Oczywiście pytanie, ile się z tego ostanie w ekranizacji, szczególnie jeśli otrzymamy produkcję jednosezonową. Z drugiej strony bardzo obiecującą informacją jest to, że reżyserem został Tatsuo Satou, który wcześniej pracował przy Mouretsu Pirates i Uchuu no Stellvia i dobrze radzi sobie nie tylko z akcją, ale także z prowadzeniem wątków obyczajowych. W rolach głównych natomiast usłyszymy Kaito Ishikawę (Tobio Kageyama w Haikyuu!!, Harutora Tsuchimikado w Tokyo Ravens) i Harukę Tomatsu (Asuna w Sword Art Online, Morgiana w Magi).



Magic Kaito 1412 (A­‑1 Pictures)
Adaptacja mangi / Premiera: 4.10.2014

Nastoletni Kaito Kuroba, niezwykle zdolny iluzjonista, dowiaduje się pewnego dnia zaskakującej prawdy: jego ojciec znany był jako Kaito Kid, słynny włamywacz, i zginął z rąk potężnej organizacji przestępczej. Nasz bohater, aby go pomścić i pokrzyżować plany jego mordercom, przybiera ten sam pseudonim i rozpoczyna niebezpieczne podwójne życie… Manga Goushou Aoyamy zaczęła ukazywać się w 1987 roku, jednak po dwóch tomikach została praktycznie zawieszona – do dnia dzisiejszego ukazały się zaledwie dwa kolejne tomy i jakieś pojedyncze rozdziały. Sam Kaito Kid jest zapewne lepiej rozpoznawany jako okazjonalny gość w najsłynniejszym dziele tego mangaki – Detektywie Conanie. Co więcej, nowe anime jest w gruncie rzeczy częścią projektu z okazji 20. rocznicy… właśnie Detektywa Conana. Cóż, taki los ubogich krewnych słynnych ludzi.

Animacją tej serii zajmie się A­‑1 Pictures (wcześniejszy cykl nieregularnie emitowanych odcinków specjalnych stworzyło TMS Entertainment). Jako Kaito Kida usłyszymy Kappeia Yamaguchiego, który w bogatym dorobku ma takie role, jak tytułowy bohater serii Inuyasha czy Usopp w One Piece. Grał on także tę samą postać we wspomnianych odcinkach specjalnych, a także w cyklu Detektyw Conan (gdzie wcielał się również w Shin'ichiego Kudou, czyli starszą wersję tytułowego bohatera). Fabuła ma być podobno nowa, ale to nie przesądza jeszcze, w którą stronę pójdą twórcy. Od ich decyzji w dużej mierze zależy, czy dostaniemy produkcję nadającą się do oglądania także dla nowicjuszy, czy też rzecz wyłącznie dla fanów cyklu Detektyw Conan.



Mushishi Zoku Shou 2 (Artland)
Adaptacja mangi / Premiera: 19.10.2014

Osoby zainteresowane tym, o czym może być ta seria i czy warto ją oglądać, odsyłam zarówno do wciąż aktualnej recenzji pierwszej serii, jak i do bardziej erudycyjnej analizy Zoku Shou. Studio Artland rozwiało chyba wszelkie obawy: mimo upływu lat nowa seria ma ten sam magiczny klimat i w żadnym stopniu nie ustępuje poprzedniczce. To nie jest tytuł gromadzący hałaśliwych fanów, raczej propozycja, którą z upływem lat doceniają wciąż nowe osoby. Z pewnością nie dla wszystkich, taka formuła nie każdego zainteresuje, jednak znajdą się i tacy, którzy powiedzą, że Mushishi zwyczajnie deklasuje wszystkie inne serie w swoim sezonie.

Narzekać można właściwie tylko na obsuwy produkcyjne. Z regularnej emisji Zoku Shou wypadły w sumie dwa odcinki, wyemitowane w sierpniu jako jeden odcinek specjalny. Należy trzymać kciuki, by druga połowa serii uniknęła takich niespodzianek. Z drugiej strony mówimy o tytule, gdzie nie da się wykorzystywać wielokrotnie tej samej animacji, zaś tła w każdym odcinku rysowane są na nowo, z nieprawdopodobną pieczołowitością i szczegółowością. To sprawia, że w razie czego warto zaczekać. Tym bardziej, że ta seria nikomu nie zamierza uciekać. Może sobie spokojnie poczekać, aż się do niej dojrzeje.



Nanatsu no Taizai (A­‑1 Pictures)
Adaptacja mangi / Premiera: 5.10.2014

„Siedem Grzechów Głównych” to nazwa grupy złych rycerzy, którzy planowali doprowadzić do upadku królestwo Brytanii. Jednak spisek wykryto, a niedoszli sprawcy zostali rzekomo zniszczeni przez Świętych Rycerzy. Dziesięć lat później jedyna córka podstępnie zamordowanego przez Świętych Rycerzy króla rozpoczyna poszukiwania „Siedmiu Grzechów Głównych”. Pragnie poprosić niegdysiejszych wrogów o pomoc w pokonaniu zabójców jej ojca, którzy przejęli władzę w państwie, wprowadzając iście tyrańskie rządy.

Manga Nanatsu no Taizai zbiera dość wysokie noty (chociaż towarzyszące im opinie są często skrajne), a przygodowe fantasy zawsze brzmi ciekawie. Apetyt nieco odbiera mi pojawiające się w wyróżnikach ecchi, ale ponieważ nie miałam styczności z oryginałem, trudno mi powiedzieć, jaka jest jego zawartość i przede wszystkim jakość. Cóż, opis sugeruje raczej klasyczny shounen, więc o jakości i zdatności do oglądanie zdecydują zapewne szczegóły. Bardzo pozytywnie nastraja za to osoba reżysera, którym jest Tensai Okamura, odpowiedzialny za między innymi Bramę Piekieł i Wolf's Rain. Drugą dobrą wiadomością jest studio, czyli A­‑1 Pictures, tworzące niekoniecznie dzieła artystycznie wybitne, ale zazwyczaj solidne wizualnie. Natomiast wielką niewiadomą pozostaje liczba odcinków – komiks ukazuje się od 2012 roku, więc materiału bazowego powinno być dość, pytanie brzmi, czy twórcy zdecydują się na reklamę mangi, klasyczną dwudziestokilkuodcinkową serię, czy może „tasiemca” pokroju Naruto.



Ookami Shoujo to Kuro Ouji (TYO Animations)
Adaptacja mangi / Premiera: 5.10.2014

Kłamstwo nigdy nie popłaca – boleśnie przekonuje się o tym nastoletnia Erika, gdy przypadkowo sfotografowany chłopak okazuje się kolegą ze szkoły, a dziewczyna zdążyła już wmówić koleżankom, że z nim chodzi. Problem polega na tym, że pozornie sympatyczny Kyouya Sata jest w rzeczywistości diabłem wcielonym – mimo to zdesperowana licealistka zrobi wszystko, byle tylko prawda nie wyszła na jaw. Tak rozpoczyna się przygoda miłosna(?) „mrocznego księcia” i jego zwierzątka domowego.

Brzmi znajomo? Cóż, Kyouya to nie pierwszy przystojny, choć wyjątkowo wredny chłopak, który traktuje swoją głupiutką „dziewczynę” jak podnóżek, ale przynajmniej w tym przypadku nie mamy do czynienia ze skrajnością. Nie każdemu ten motyw przypadnie do gustu, jednak fani pierwowzoru i miłośnicy shoujo już pewnie od dawna ostrzą sobie ząbki na ten tytuł. Fakt, iż jesień 2014 nie obfituje w romanse szkolne dla dziewcząt, sprawia, że trzeba będzie zaakceptować takie założenia fabularne albo zadowolić się innymi serialami i z nadzieją wyczekiwać nadchodzącej zimy. Cała nadzieja w tym, że reżyser takich hitów jak Hachimitsu to Clover i Nodame Cantabile dostarczy widzom przynajmniej znośną komedię romantyczną.



Ore, Twintails ni Narimasu (Production IMS)
Adaptacja light novel / Premiera: 10.10.2014

Wiadomo, że różnych ludzi różne rzeczy kręcą. Niektórych duże biusty, innych odsłonięty pasek skóry nad pończochami, kolejnych przepaska na oku… Nastoletni Souji Mitsuka należy do (niemałego zresztą) grona amatorów twin tails, czyli tego, co można określić staropolską nazwą „dwa kucyki”. Pewnego dnia pojawia się przed nim tajemnicza piękność z innego świata, ale jednocześnie miasto atakuje potwór. Trzeba ratować niewinnych, prawda? Tym bardziej, że celem potwora jest… zawłaszczenie wszystkich kucyków (tych na damskich głowach, Bronies mogą spać spokojnie). Zatem nasz dzielny Souji rusza do walki. Jako uczesana w dwa kucyki wojowniczka, Tail Red!

Czyli przed nami kolejna seria z gatunku „takie głupie, że może się udać”. Czy jednak dostaniemy udaną komedię w duchu nieśmiertelnego Ranma 1/2, czy też raczej coś zbliżonego do niesławnego Kämpfer, stawiającego wyłącznie na fanserwis rozmaitych lotów? W tym przypadku wiele zależy zarówno od rodzaju humoru, jak i walorów wizualnych scen akcji. Hiroyuki Kanbe reżyserował m.in. Oreimo, natomiast scenarzysta Naruhisa Arakawa ma w dorobku zarówno serie czysto komediowe, jak i przygodowe. W rolę głównego bohatera wcieli się dwoje seiyuu: Soujiego zagra Nobunaga Shimazaki (Haruka z Free!, Livius z Soredemo Sekai wa Utsukushii), zaś Tail Red – Sumire Uesaka (Sanae Dekomori w Chuunibyou demo Koi ga Shitai!, Sora Takanashi w Papa no Iu Koto o Kikinasai!).



Orenchi no Furo Jijou (Asahi Production)
Adaptacja mangi / Premiera: 6.10.2014

Pewnego dnia do wanny licealisty Tatsumiego wprowadza się Wakasa, zabójczo przystojny syrenek(?) / tryton(?). Od tej pory panowie pędzą wspólny, szalenie niecodzienny żywot…

Jak widać na załączonym przykładzie, twórcy anime coraz chętniej sięgają po czteropanelówki jako inspirację. Co prawda, opis fabuły wskazuje na produkcję shounen­‑ai/yaoi, ale wszystkie źródła milczą na ten temat, więc zakładanie podobnego scenariusza byłoby nadinterpretacją. Nastręcza mi to pewien problem, bo skoro nie jest to anime o związku męsko­‑męskim, to o czym, na bogów?! Serio, nie potrafię sobie wyobrazić, co siedzi w scenariuszu, ale na pewno sięgnę po serial, chociażby dlatego, że nurtuje mnie jedno pytanie – gdzie lub jak kąpie się Tatsumi, skoro jego wanna jest notorycznie zajęta? Czy Orenchi no Furo Jijou zaspokoi moją ciekawość – wątpię, zwyczajnie nie mam zaufania do seriali o pięciominutowych odcinkach. Na razie wygląda ono na trzynastoodcinkową reklamę mangi, która ani ziębi, ani grzeje. Zarówno osoba pani reżyser, Sayo Aoi, jak i studio Asahi Productions sugerują, że będzie to anime przeciętne pod każdym względem.



Psycho­‑Pass 2 (Tatsunoko Productions)
Seria oryginalna / Premiera: 10.10.2014

Po pozbyciu się zagrożenia, jakie stanowił Shougo Makishima, wszystko wróciło do normy, a schronieni pod skrzydłami opiekuńczej Sybilli ludzie nie mają się czego obawiać… No, może nie do końca, ale mimo że rzeczywistość pozbawiła ją złudzeń, Akane Tsunemori nadal pracuje dla Biura Bezpieczeństwa Publicznego i wierzy, że da się naprawić bezduszny System bez konieczności niszczenia go. Młoda funkcjonariuszka zapewne ma również nadzieję, że uda jej się jeszcze kiedyś spotkać zmuszonego do ucieczki Shinyę Kougamiego. Czy mężczyzna jako jedyny sprawiedliwy pójdzie w ślady Makishimy i stanie do samotnej walki z molochem? Jak wtedy zareaguje Akane i jaką rolę w całej tej historii odegra znajdujący się pod opieką starszej koleżanki nowy nabytek oddziału – Mika Shimotsuki?

Pytań jest wiele, a czy widzowie dostaną na nie odpowiedzi, to już zupełnie inna para kaloszy. Trudno powiedzieć, czego spodziewać się po kontynuacji Psycho­‑Pass, ale pozbawienie jej połowy czasu ekranowego części pierwszej, raczej przemawia za tym, że dostaniemy ciągłą fabułę skupiającą się od samego początku na jednym wątku przewodnim. Z kolei po Genie „Rzeźniku” Urobuchim można spodziewać się niemal wszystkiego, a biorąc pod uwagę klimat poprzedniczki, główne pytanie powinno brzmieć: nie czy, ale ile trupów pojawi się w drodze do satysfakcjonującego(?) zakończenia zmagań ludzi z Systemem? I jak głęboko tym razem całość zanurzona będzie w filozoficznym sosie?



Sanzoku no Musume Ronja (Polygon Pictures)
Adaptacja powieści / Premiera: 11.10.2014

W zamku na niedostępnych skałach mieszka banda zbójców, a wraz z nimi córeczka ich herszta Mattisa, Ronja. Pełna radości życia i ciekawości świata, całe dnie spędza w lesie, niezbyt przejmując się sprawami dorosłych. Aż wreszcie pewnego dnia spotyka swojego rówieśnika, Birka, syna Borki, herszta wrogiej bandy… I jak łatwo zgadnąć, to spotkanie wiele zmieni w życiu ich obojga.

Jeśli ktoś kojarzy Astrid Lindgren wyłącznie jako „tę autorkę Dzieci z Bullerbyn", powinien pilnie przeczytać na przykład Braci Lwie Serce, a potem przemyśleć swoją opinię. Ronja, córka zbójnika nie jest powieścią aż tak poruszającą, jednak z pewnością nie da się jej nazwać beztroską książeczką dla dzieci. Wydaje się przy tym idealnym materiałem na anime, które ma największe szanse oddać dzikość i swobodę, jakimi tchnie oryginał. Japończycy umieją ekranizować zachodnią literaturę dla dzieci, czego dowodem liczne tytuły z cyklu World Masterpiece Theater. Tyle tylko, że Polygon Pictures to nie Toei Animation, a materiały promocyjne straszą odmłodzoną Ronją (w oryginale ma lat dwanaście, tu wygląda na jakieś siedem), nienagannie ufryzowanymi zbójcami, przypominającymi hollywoodzkich gwiazdorów, a także bardzo koszmarnym CG w zwiastunie (jedyną wcześniejszą samodzielną produkcją tego studia było Sidonia no Kishi). Czy Gorou Miyazaki poradzi sobie z reżyserią serii telewizyjnej? Cóż, zawsze na pociechę zostają tła, przy których ma pracować Studio Ghibli.



selector spread WIXOSS (J.C. Staff)
Seria oryginalna / Premiera: 4.10.2014

Jak to w życiu bywa – marzenia jednych się spełniają, a inni muszą obejść się smakiem lub gorzko żałować swoich decyzji. Do tych ostatnich z pewnością należy Ruuko, której życzenie nie zostało spełnione, gdyż jej karciana partnerka zawahała się w krytycznym momencie, co tym samym dało szansę innej graczce. Ta wykorzystała okazję i w efekcie ślad po Tamie zaginął, a jej miejsce zajęła właśnie Iona. Co by się jednak nie działo, gra trwa dalej i w niedługim czasie pojawią się kolejne osoby gotowe rzucić Ruuko wyzwanie. Czy zdesperowana i kompletnie zagubiona dziewczyna da sobie radę? Jakie tajemnice jeszcze kryje Wixoss i co właściwie stało się z Tamą?

Na te oraz inne pytania zapewne (choć nie na sto procent) odpowie zapowiedziana na jesień kontynuacja serii o niezwykłej grze karcianej, która pod płaszczykiem dobrej zabawy skrywa mroczne sekrety. Część z nich już wyszła na jaw, jednak sporo elementów układanki nie zostało jeszcze ujawnionych. Teoretycznie daje to możliwość stworzenia emocjonującej i ciekawej drugiej połowy anime, ale znając życie, należy być ostrożnym i nie oczekiwać cudów. Pierwsza część miała swoje dobre i złe strony, aczkolwiek nie można napisać, żeby była w pełni udana. Lista twórców oraz obsada pozostają bez zmian, więc nie pozostaje nic innego, jak czekać na premierę, by samemu się przekonać, co dalej.



Shigatsu wa Kimi no Uso (A­‑1 Pictures)
Adaptacja mangi / Premiera: 10.10.2014

Kousei Arima jest niezwykle uzdolnionym pianistą, więc wszyscy wróżą mu długą i pełną sukcesów karierę, jednakże po śmierci matki, która była jednocześnie jego nauczycielką, chłopiec popada w ciężką depresję i porzuca swoją pasję. Kilka lat później niespodziewanie spotyka skrzypaczkę, Kaori Miyazono, która niczym burza przewraca do góry nogami jego zdawałoby się uporządkowane życie. Czy radosna i nieco ekscentryczna, ale wyjątkowo utalentowana dziewczyna sprawi, że Kousei powróci do świata muzyki?

Mimo istnienia kilku znanych tytułów, dobrych mang o tematyce muzycznej wcale nie ma tak dużo, a ich ekranizacji jest jeszcze mniej. Dlatego też pewnie wszyscy fani strun, klawiszy i nie tylko z niecierpliwością czekają na tę produkcję. Naoshi Arakawa nie jest specjalnie znanym autorem, bo i niewiele do tej pory historii narysował, ale anime, na podstawie jego mangi, która w zeszłym roku zdobyła nagrodę przyznawaną przez wydawnictwo Kodansha może okazać się całkiem smakowitym kąskiem dla amatorów poważniejszych okruchów życia o romantycznym zabarwieniu i z akompaniamentem muzyki klasycznej. Pierwowzór nadal powstaje, ale jest szansa, że przy takiej liczbie odcinków dostaniemy coś więcej niż reklamę mangi. Co prawda trudno stwierdzić czego spodziewać się po studiu i ekipie, ale może ten przedstawiciel od dawna niedopieszczonego gatunku (ekranizacji pewnej gry wcale, a wcale nie było…) sprawi, że widzowie będą mogli odzyskać wiarę w mający ostatnio więcej upadków niż wzlotów (nie)sławny blok animowany telewizji Fuji – NoitaminA. Cóż, zobaczymy, ocenimy.



Shingeki no Bahamut: Genesis (Mappa)
Adaptacja karcianki / Premiera: 6.10.2014

W Mistarcii, magicznej krainie, koegzystują bogowie, ludzie i demony. Jednak pewnego dnia ich spokojne życie zakłóca pojawienie się zagrażającego całemu światu Bahamuta. Dzięki wspólnemu wysiłkowi, zostaje on jednak zapieczętowany, a klucz do pieczęci podzielony na dwie części, z których jedna przypada w udziale bogom, a druga demonom. Dwa tysiące lat później zagrożenie powraca, kiedy boska część klucza zostaje skradziona przez pewną kobietę.

Anime oparto na grze karcianej Rage of Bahamut i chociaż w podobnych przypadkach bywam bardzo sceptyczna, trailer zapowiada interesujące widowisko z mruczną grafiką (jedynym problemem mogą być efekty komputerowe) i dynamiczną akcją, pełną pojedynków oraz magii. Reżyserię powierzono Keiichiemu Satou, który niedawno błysnął znakomitym Tiger & Bunny. Stroną muzyczną zajmie się Yoshihiro Ike, zresztą odpowiedzialny za ścieżkę dźwiękową w wyżej wymienionej serii. Również na liście aktorskich płac pojawiło się sporo interesujących nazwisk: Youko Hikasa (Rias Gremory w High School DxD), Ayako Kawasumi (Saber w Fate/Zero), Hiroyuki Yoshino (Yousuke Otamaya w Kakumeiki Valvrave) oraz prawdziwe sławy, jak Mamoru Miyano i Takehito Koyasu. Oczywiście istnieje czarny scenariusz, zakładający, że te śliczne pozory służą tylko reklamie gry i gadżetów z nią związanych, ale raz na ruski rok można pobawić się w optymistę.



Shirobako (P.A. Works)
Seria oryginalna / Premiera: 9.10.2014

Shirobako to jedna z serii­‑niewiadomych. Dostępne opisy fabuły nie zdradzają zbyt wiele i tak naprawdę nie wiadomo, w którą stronę odpłynie produkcja. Opowiada ona o pięciu dziewczynach, pracujących w szeroko pojętym przemyśle anime. Widzowie będą śledzić ich wzloty i upadki w takich dziedzinach jak animacja, produkcja, efekty komputerowe czy aktorstwo. Bardzo efektownie prezentuje się strona wizualna, dzieło studia P.A. Works. Serię wyreżyseruje Tsutomu Mizushima. Uwagi nie przykuwa za to lista seiyuu, pełna niezbyt znanych nazwisk aktorek o dość szczupłym dorobku. Chociaż trailer napawa względnym optymizmem, nie wiem czy realizm okaże się mocną stroną Shirobako. Chwilowo cukierek dla oka, pytanie czy coś poza tym?



Sora no Method (Studio 3Hz)
Seria oryginalna / Premiera: 5.10.2014

Pewnego zimowego dnia życzenie kilku dziewcząt sprawiło, że nad miastem pojawił się ogromny dysk… Teraz nastoletnia Nonoka Komiya powraca po siedmiu latach do „miasta pod dyskiem”. Jak pójdzie jej układanie sobie na nowo życia w miejscu znajomym, ale jednocześnie odmiennym od tego, co pamięta? Kim jest tajemnicza dziewczynka, która wygląda jak małe dziecko, ale zdecydowanie wydaje się kimś więcej, niż wydawałoby się na pierwszy rzut oka? Odpowiedzi na te pytania będą musiały poczekać na pojawienie się serii, ponieważ mamy tu do czynienia z produkcją oryginalną, a nie adaptacją.

Koncepcję fabularną i scenariusz stworzył Naoki Hisaya, którego dziełem była intrygująca Sola, zaś projekty postaci przygotował QP:flapper, autor oryginalnych ilustracji do MM!. Reżyser, Masayuki Sakoi, ma na koncie produkcje z najróżniejszych gatunków, ale na ogół oceniane dość przeciętnie. Rolę Nonoki zagra mało jeszcze znana Shiina Natsukawa, za to w jednej z ważniejszych ról usłyszymy Aki Toyosaki (Chiyuri w Accel World, Izana w Sidonia no Kishi). Dla nowego Studia 3Hz jest to pierwszy projekt – warto sprawdzić, czy mamy do czynienia z czymś bardziej nietypowym, czy tylko z przemieleniem schematów z udziałem słodkich dziewcząt. Zwiastun obiecuje przynajmniej niebrzydką grafikę – oby cała seria tak wyglądała.



Terra Formars (Linden Films)
Adaptacja mangi / Premiera: 27.09.2014

W celu zaadaptowania Marsa do kolonizacji naukowcy wysyłają tam karaluchy, bo jak powszechnie wiadomo, to cholerstwo przetrwa w każdych warunkach. Daruję sobie pseudonaukowy wywód, w jaki sposób te paskudne robale mają przygotować Czerwoną Planetę na przybycie ludzi, bo nie dość, że głupi, to jeszcze bez sensu, a poza tym najmniej istotny… W każdym razie po pięciuset latach na powierzchni Marsa ląduje pierwszy ziemski statek, ale problem polega na tym, że jego załoga wkrótce zostaje wyrżnięta przez zmutowane humanoidalne karaluchy, które – niespodzianka – wyewoluowały! Wiele lat później zostaje wysłana kolejna ekspedycja, acz jej los jest równie tragiczny, co poprzedniej. Udaje się przeżyć tylko dwóm członkom wyprawy, ale że ludzie to uparte bestie, szykowana jest trzecia. Mające w niej wziąć udział osoby są specjalnie do tego celu przygotowane – aby dorównać siłą i sprawnością przeciwnikom, przechodzą niezwykle skomplikowaną operację, podczas której zostają im wszczepione dodatkowe organy…

Men in Black na serio? Wszystko na to wskazuje. Nie chciałabym urazić fanów mangi, ale z której strony nie patrzeć, to anime nie zapowiada się dobrze. Już opis fabuły jest tak bezdennie durny i absurdalny, że pisząc ten tekst, nie potrafię powstrzymać śmiechu. Z pewnością dostaniemy ciekawe projekty postaci, dużo mroku, a także krew i flaki – o tak, seria może nie będzie ambitna, ale z pewnością popularna! To bynajmniej nie jest zarzut, bo i takie produkcje są potrzebne. Na dynamiczne kino akcji zawsze jest zapotrzebowanie, na dodatek Terra Formars wydaje się skierowane do nieco starszego widza, zazwyczaj niedopieszczonego przez japońskich animatorów. Poza tym warto zwrócić uwagę, że za reżyserię odpowiada człowiek, który wyjątkowo dobrze czuje się w podobnych klimatach, Hiroshi Hamasaki – twórca między innymi Steins;Gate, Shigurui czy Texhnolyze.



Tribe Cool Crew (Sunrise)
Seria oryginalna / Premiera: 28.09.2014

Gimnazjalista Haneru to na pierwszy rzut oka zwykły rozrabiaka, który jednak ma pewną pasję – uwielbia taniec i całkiem dosłownie nie może usiedzieć spokojnie w miejscu. Pewnego dnia poznaje Kanon, która trenuje taniec w tajemniczej szkole. Jak łatwo zgadnąć, nasz bohater nie przepuści takiej okazji – od tej pory oboje uczą się, jak fajnie jest tańczyć z innymi i poznawać nowe kroki i figury. Znajdują nowych przyjaciół, ale także rywali – ostatecznie istnieje coś takiego, jak zawody taneczne!

Obrazek obok zapewne sprawi, że większość osób machnie od razu ręką na „serię dla dzieci”. Ja przyznam, że jestem trochę zaintrygowana: taniec (choćby ze względu na ograniczenia techniczne i budżetowe) rzadko staje się tematem anime. Od animacji komputerowej się pewnie nie ucieknie, ale czyżbyśmy mieli dostać coś więcej niż jeden układ na wiele odcinków, co dotychczas prezentowały tytuły „idolkowe”, takie jak Aikatsu czy Pretty Rhythm? Nadzorem nad układami choreograficznymi ma się zajmować profesjonalista, zaś serii patronuje Japońskie Stowarzyszenie Tańca Ulicznego.



Trinity Seven (Seven Arcs Pictures)
Adaptacja mangi / Premiera: 8.10.2014

Zwyczajne życie Araty Kasugi kończy się nieodwołalnie, gdy niewyjaśnialne zjawisko, powodujące ogromne zniszczenia na całym świecie, wciąga do innego świata jego kuzynkę Hijiri. Aby zrozumieć przyczyny owego nadnaturalnego zjawiska i sprowadzić z powrotem Hijiri, Arata zapisuje się do niezwykłej szkoły, w której spotyka siedem pięknych dziewcząt, władających potężną magią. Tak mniej więcej rozpoczyna się „przygodowa komedia romatyczna, która chwilami nieco poważnieje”.

To jakaś niepisana zasada – jedna seria haremowo­‑przygodowa na sezon… Tym razem mamy jednak do czynienia z nieco bardziej obiecującą propozycją niż letnie Seirei Tsukai no Blade Dance i wiosenne Seikoku no Dragonar. Studio Seven Arcs Pictures umie robić ładnie wyglądające serie, czego dowodem chociażby Dog Days czy Mushibugyou. Prawdziwą nadzieję mogą jednak dawać scenarzysta, Hiroyuki Yoshino (pracował m.in. przy Macross Frontier i Accel World – chociaż także przy Guilty Crown), a przede wszystkim reżyser Hiroshi Nishikiori, chociaż część fanów będzie zapewne narzekać, że od kolejnego kawałka przypadkowej mangi woleliby następną serię Toaru Majutsu no Index...



Ushinawareta Mirai o Motomete (feel)
Adaptacja eroge / Premiera: 4.10.2014

Jak wiadomo z wielu anime i mang, jesień to czas, gdy w japońskich szkołach odbywają się festyny kulturalne. Nie inaczej jest także w liceum Uchihama, jednak rzeczone święto ma być jednocześnie pożegnaniem ze starym budynkiem szkoły – wszystkiego jego funkcje ma przejąć nowo wzniesiony gmach. Tymczasem coś idzie nie tak. Uczniowie skarżą się na dziwne wydarzenia i wypadki, niektórzy nawet twierdzą, że w starym budynku pojawiają się duchy. Zadanie zbadania sprawy i uspokojenia nastrojów otrzymują członkowie klubu astronomiczneo, a kiedy Sou Akiyama spotyka Yui Furukawę, która niedawno przeniosła się do tej szkoły, coś powoli zaczyna się dziać… Ostatecznie tytuł można tłumaczyć jako „Poszukiwanie zaginionej przyszłości”.

Jesień naprawdę obrodziła w serie na podstawie eroge! Największą zaletą jedynej gry firmy Trumple (która zawiesiła już działalność) była oprawa graficzna, chwalona za swoją urodę nawet na wymagającym pod tym względem rynku symulatorów randkowych. Ile z tego zdoła przenieść na ekran studio feel? Poza tym nie widać na razie nic, co mogłoby tę produkcję wyróżnić – założenia fabularne, chociaż na pierwszy rzut oka obiecujące, są w tym przypadku niestety bardzo sztampowe.



World Trigger (Toei Animation)
Adaptacja mangi / Premiera: 5.10.2014

Po raz kolejny Ziemi zagrażają obcy przybysze. Jednak tym razem nie pochodzą oni z kosmosu, a z innego wymiaru, połączonego z naszym wrotami, które niestety się otworzyły. Do walki z najeźdźcami staje grupa tajemniczych wojowników, potrafiących posługiwać się technologią Obcych.

Czyżby grupa nastolatków znowu musiała ratować nas przed zagładą? Cóż, wszystko na to wskazuje, tyle że tym razem (chyba) nie będą używać do tego mechów. Nie mam pojęcia, czy da się z tej konwencji wycisnąć jeszcze coś nowego, ale umiejętnie wykorzystana, nadal stanowi świetną rozrywkę. Twórcy mają do wyboru mnóstwo możliwości i tylko od nich zależy czy seria okaże się niezłą rozrywką na poziomie, dziełem wyróżniającym się, czy totalną chałą, niezdatną do oglądania. Na razie plakat dosłownie krzyczy do widza, że oto mamy przed sobą klasyczny shounen, jest nawet maskotka w pakiecie! Na razie największą zaletą wydają się estetyczne projekty postaci i oprawa graficzna w ogóle, które są dziełem studia Toei Animation. Poza tym, nawet jeśli wszystko inne okaże się do niczego, przynajmniej muzyka ma szansę prezentować się przynajmniej dobrze, gdyż jej kompozytorem jest stary wyjadacz, Kenji Kawai.



Yowamushi Pedal: Grande Road (TMS Entertainment)
Adaptacja mangi / Premiera: 7.10.2014

Bohaterowie Yowamushi Pedal nadal pedałują po wygraną w wyścigu międzyszkolnym. Czy Souhoku pokona zeszłorocznych triumfatorów z góry Hakone, a może zwycięstwo należeć będzie do Akiry Midousujiego i jego podkomendnych? Która drużyna ostatecznie stanie na najwyższym stopniu podium? Biorąc pod uwagę, jak bardzo rozwleczono pierwsze etapy zawodów w poprzedniej serii, wcale nie są to pytania oczywiste. Wszystkich zainteresowanych szczegółami odsyłam do recenzji poprzedniej części.

Po zakończeniu emisji Yowamushi Pedal nakręcenie kontynuacji wydawało się jedyną słuszną decyzją. Nie dlatego, że anime okazało się wybitną serią sportową, lecz z powodu urwanego zakończenia, które nie mogło usatysfakcjonować nikogo. Świetnie zapowiadająca się produkcja ostatecznie nieco mnie rozczarowała, ale ze względu na niezwykle sympatyczne postacie na pewno sięgnę po kontynuację. Nie wydaje mi się, by różniła się ona znacząco od poprzedniczki, acz mam nadzieję, że tempo wydarzeń wzrośnie. Od strony „technicznej” nic nie uległo zmianie – zarówno twórcy, jak i seiyuu pozostają bez zmian. Nie widzę sensu nikogo zachęcać do seansu, ponieważ wszyscy zainteresowani wynikiem rywalizacji sięgną po anime bez jakichkolwiek rekomendacji, a cała reszta ludzkości i tak najpierw musi się przebić przez poprzednie trzydzieści osiem odcinków.



Yuuki Yuuna wa Yuusha de Aru (Studio Gokumi)
Seria oryginalna / Premiera: 17.10.2014

Mamy rok 300 ery bogów, zaś tytułowa Yuuna Yuuki jest zwyczajną gimnazjalistką… A przy tym członkinią klubu bohaterów, do obowiązków którego należy walka z istotami nazywanymi Vertex. Pisanie o tej serii przypomina wróżenie z fusów: zapowiadający ją zwiastun wydaje się wskazywać na kolejne anime szkolne, ale równie dobrze może się okazać podpuchą ze strony twórców. Jeden z autorów oryginalnej koncepcji, Takahiro, jest też twórcą mangi Akame ga Kill!. Czy będzie to przygodówka z supermocami, bardziej realistyczne podejście do tematu (przypomina się Alien 9), czy może raczej coś w rodzaju Chuunibyou demo Koi ga Shitai!? Redakcja Tanuki nie popiera hazardu, ale pozostaje tylko zbierać zakłady…

Inna rzecz, że doświadczony reżyser Seiji Kishi nie ma ostatnio najlepszej passy, żeby przypomnieć choćby Hamatora, Danganronpa czy Persona 4 The Golden Animation. Rozmaite oceny zbierają także anime, których scenarzystą był Makoto Uezu. Sympatycznie prezentują się za to seiyuu: Yuunę zagra Haruka Terui (Kobeni w Mikakunin de Shinkoukei), a jej klubowe koleżanki – Yumi Uchiyama (Ruri w Nisekoi, Miou w Sabagebu!), Tomoyo Kurosawa (Tina Sprout w Black Bullet) oraz Suzuko Mimori (Sherlock w Tantei Opera Milky Holmes, tytułowa bohaterka Majimoji Rurumo).


Co i kiedy, czyli kolejność premier

  • 27 września
    • Terra Formars
  • 28 września
    • Tribe Cool Crew
  • 2 października
    • Aikatsu! 3
    • Danna ga Nani o Itteru ka Wakaranai Ken
    • Denki­‑gai no Hon'ya­‑san
    • Gundam G no Reconguista
  • 4 października
    • Donten ni Warau
    • Garo -Honoo no Kokuin-
    • Log Horizon 2
    • Madan no Ou to Vanadis
    • Magic Kaito
    • selector spread WIXOSS
    • Ushinawareta Mirai o Motomete
  • 5 października
    • Cross Ange: Tenshi to Ryuu no Rondo
    • Fate/stay night: Unlimited Blade Works
    • Grisaia no Kajitsu
    • Nanatsu no Taizai
    • Ookami Shoujo to Kuro Ouji
    • Sora no Method
    • World Trigger
  • 6 października
    • Gugure! Kokkuri­‑san
    • Kaitou Joker
    • Orenchi no Furo Jijou
    • Shingeki no Bahamut: Genesis
  • 7 października
    • Ai Tenchi Muyo!
    • Akatsuki no Yona
    • Amagi Brilliant Park
    • Inou Battle wa Nichijou­‑kei no Naka de
    • Yowamushi Pedal: Grande Road
  • 8 października
    • Gundam Build Fighters Try
    • Hi sCoool! SeHa Girl
    • Trinity Seven
  • 9 października
    • Daitoshokan no Hitsujikai
    • Hitsugi no Chaika: Avenging Battle
    • Kiseijuu: Sei no Kakuritsu
    • Shirobako
  • 10 października
    • Ore, Twintail ni Narimasu
    • Psycho­‑Pass 2
    • Shigatsu wa Kimi no Uso
  • 11 października
    • Sanzoku no Musume Ronja
  • 13 października
    • Girlfriend (Kari)
  • 17 października
    • Yuuki Yuuna wa Yuusha de Aru
  • 19 października
    • Mushishi Zoku Shou 2

Komentarze

  • Dodaj komentarz
  • Avatar
    Roke105 29.10.2014 18:52
    Coś kiepsko z jakimiś ciekawymi seriami choć kisejuu może być interesujące.
    Fajnie że jest chociaż mushishi i psycho­‑pass 2:P
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 5
    Lina 26.09.2014 02:22
    Rzeczywiście nic specjalnego poza kontynuacjo­‑remake'ami.
    Z nowości w porywach do dwóch pozycji średnio ciekawych, resztę raczej odpuszczę.

    Czy tylko ja mam wrażenie, że jakieś 90% serii, które powstały przez ostatnie parę lat to wrzucanie któregoś z 2­‑3 typowych zestawów bohaterów w coraz idiotyczniejsze ramy fabularne. Już nawet slice­‑of­‑life'y zaczynają zawierać jakieś przygłupie dodatki.
    Dlaczego jak seria zapowiada się ciekawie to musi być okraszona jakimś chorym/pseudointeligentnym wymysłem? Jak już jest horror + Madhouse to musi być o jakimś kosmicznym ustrojstwie…

    Jak tak dalej pójdzie to żeby obejrzeć coś normalnego trzeba się będzie przerzucić na hentaje.

    Pozostaje czekać na nowe sezony Gin no Saji, Toaru (ze wskazaniem na Railguna lub Indexa z możliwie niskim stężeniem Indexa i Index w Indexie) i Chihayafuru.
    Odpowiedz
  • Avatar
    Chudi X 24.09.2014 11:11
    Dwa pewniaki Magic Kaito 1412 oraz nowe Fate/Stay Night. Zastanawiam się również nad Kaitou Jokerem. Swoją stroną, aż dwie serie o „widmowych złodziejach” w jednym sezonie to coś niespotykanego – będzie można porównać.
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 5
    Progeusz 24.09.2014 03:36
    Komentarz Xillina natchnął mnie do obczajenia jednej z zapowiedzi.

    >Kyoto Animation stanowi także gwarancję porządnej oprawy wizualnej, nawet jeśli postaci są narysowane taką kreską, że nikt by nie zauważył, gdyby wkleić je do któregokolwiek z nowszych tytułów studia.
    >nawet jeśli postaci są narysowane taką kreską, że nikt by nie zauważył, gdyby wkleić je do któregokolwiek z nowszych tytułów studia
    lol
    Więcej nie skomentuję, bo byłoby to nielegalne. Jedynie dam link:
    [link]


    >Niechęć do eksperymentów ze sprawdzoną formułą jest zrozumiała, ale z drugiej strony w ostatnich sezonach serie KyoAni budziły bardzo mieszane reakcje (i uzyskiwały mocno nierówne wyniki finansowe).
    >i uzyskiwały mocno nierówne wyniki finansowe
    Mam nadzieję, że rozumiecie przez to „umiarkowany sukces, pełny sukces, średni sukces” i tym podobne. Bo jeśli nie, to:
    ultra lol
    Odpowiedz
  • Avatar
    Xillin 23.09.2014 20:29
    Pływający chłopcy to wyjątek potwierdzający regułę!

    Pływający chłopcy to sequel do wydawanej przez nich LN­‑ki. Żaden z tego wyjątek.
    i uzyskiwały mocno nierówne wyniki finansowe

    Nawet najsłabiej radzące sobie serię sprzedały się powyżej 3k, a poza tym reklamuje wydawane przez nich samych LN­‑ki. Radzą sobie dobrze.
    Jeszcze kilka lat temu w każdym sezonie pojawiało się po kilka adaptacji symulatorów randkowych

    Zdaje się, że autorzy zapowiedzi umieścili go na serwerze w złej rzeczywistości. W naszej bowiem nigdy nic takiego nie miało miejsca. W naszym świecie Daitoshokan no Hitsujikai nie zalicza się również do dating simów.
    Biorąc pod uwagę, iż mimo widowni docelowej (shoujo) historii tej daleko do typowej opowiastki dla dziewcząt

    W waszej rzeczywistości reverse haremy nie są typowymi opowiastkami dla dziewcząt.
    Czyżby pseudośredniowieczna opowieść w mrocznych dekoracjach? Możliwe, acz zastanawiam się, jak ma się anime do serialu telewizyjnego i czy jego nieznajomość znacząco wpłynie na odbiór serii.

    Serie tokusatsu dzieją się w czasach współczesnych i niedalekiej przyszłości, powiązań więc zapewne nie będzie, stracimy też pewnie świetny klimat który charakteryzował główne serie.
    Adaptacja eroge

    W naszym świecie Girlfriend (Kari) nie jest eroge, w ogóle nie sądzę by Apple wpuszczał eroge na AppStore'a.
    czy zdołają zrobić z tego anime coś więcej niż tylko chaotyczną reklamę gry?

    Anime będzie omnibusem, a przy takiej ilości dziewczynek wypadnie na jedną z odcinek…
    Kolejna w tym sezonie adaptacja eroge to wyraźnie propozycja skierowana do amatorów bardziej poważnego klimatu, żeby nie powiedzieć – melodramatów.

    Zależy co zadaptują, common route jest naprawdę dobrą komedią ( [link] ), dopiero ścieżki poszczególnych dziewczynek są poważne, przeciągnięte i stanowią słabszą część dzieła.
    Jedynym pytaniem jest, jak na jakość animacji wpłynie to, że Sunrise w tym sezonie wypuszcza jeszcze Gundam G no Reconguista

    Znacznie.
    i Cross Ange, nie wspominając o Aikatsu i Tribe Cool Crew.

    Zerowo.
    nową linię czasową – Regild Century – której akcja rozgrywa się w przyszłości w stosunku do klasycznego Universal Century.

    Nie wiem w jaki sposób minięcie jednej ery i nastanie kolejnej ma czynić z tego kolejną linię czasową. Może w waszym alternatywnym świecie znacie się na tym lepiej niż ja.
    Oczekiwania fanów cyklu są więc wysokie, chociaż zwiastuny i opublikowane informacje zapowiadają tytuł stawiający raczej na sprawdzone motywy niż na rewolucyjne rozwiązania.

    Zapowiada się bardziej niegundamowy Gundam więc w kontekście Gundama będą one dość nietypowe.
    Studio Trigger jest dość młode, a z samodzielnych projektów stworzyło tylko Kill La Kill

    Zdefiniuj samodzielną produkcje. LWA i Inferno Cop miały podobny poziom samodzielności.
    historia ma szanse świetnie się sprzedać

    Wątpliwe, choć ratingi mogą być wysokie.
    Tym bardziej, że w zasadzie nie ma prawa się nie udać

    Jest za mało materiału źródłowego, zmienili się odpowiedzialni za serię ludzie, tu się wiele może nie udać.
    Wróble ćwierkają jednak, że oryginał charakteryzuje się umiarkowanymi ilościami fanserwisu, za to przyzwoitą fabułą.

    Wróble ćwierkały też tak przy SAO, prawda była jednak inna. No i jak mogliście nie wspomnieć o wspaniałej geografii ich świata, gdzie Francja jest w zachodniej części Polski.
    [link]
    Z kolei po Genie „Rzeźniku” Urobuchim można spodziewać się niemal wszystkiego

    Widocznie nie spodziewaliście się, że nie będzie pisał fabuły tego sezonu.
    (Polygon Pictures)

    Jestem zaskoczony, myślałem, że podacie Ghibli jako studio.
    NoitaminA

    *noitaminA
    Bardzo efektownie prezentuje się strona wizualna

    Nie przesadzajmy z tą efektownością. Uchouten Kazoku raczej pozostanie jedynym efektownym graficznie dziełem PA Worksu na przestrzeni ostatnich lat.
    Tym razem mamy jednak do czynienia z nieco bardziej obiecującą propozycją niż letnie Seirei Tsukai no Blade Dance i wiosenne Seikoku no Dragonar.

    Odpowiednikiem tych serii jest w tym sezonie Vanadis. Temu już bliżej do Rokujoumy.
    Prawdziwą nadzieję mogą jednak dawać scenarzysta, Hiroyuki Yoshino

    Scenarzysta tak zły, że aż pamiętam go z nazwiska? Tak, zdecydowanie daje mi on dużo nadziei.
    chociaż część fanów będzie zapewne narzekać, że od kolejnego kawałka przypadkowej mangi woleliby następną serię Toaru Majutsu no Index…

    Chciałbym, żeby Nishikiori nigdy więcej Indexa nie ruszał, niech dadzą tą serię komuś kompetentnemu.
    największą zaletą wydają się estetyczne projekty postaci i oprawa graficzna w ogóle, które są dziełem studia Toei Animation

    Tego Toei które zaczęło mnóstwo projektów i przez to nie jest w stanie żadnego z nich porządnie zanimować? Tego Toei którego rozproszenie ludzi sprawiło, że nad SMC pracuje więcej zewnętrznych ludzi, niż tych z Toei?
    Inna rzecz, że doświadczony reżyser Seiji Kishi nie ma ostatnio najlepszej passy, żeby przypomnieć choćby (...) czy Persona 4 The Golden Animation.

    Którego to nie reżyseruje i które to jest całkiem niezłe, choć przeznaczone tylko dla fanów gry?

    I tak oto załodze Tanuki, mimo, że całkiem licznej, wciąż nie udało się stworzyć porządnej zapowiedzi sezonu. Może kiedyś…


    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 3
    Moyashi 22.09.2014 21:02
    Magic Kaito to dla mnie pewniak :D
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 4
    li wen-xi 22.09.2014 12:16
    Na obecną chwilę mogę powiedzieć, że z Cross Ange będzie niezła polewka. Przypuszczam, że anime dołączy do grupy legendarnych anime, które są tak głupawe, że aż śmieszne.
    Odpowiedz
  • Avatar
    oo44wo 21.09.2014 19:21
    Muszę przyznać że zaciekawiło mnie „Girlfriend (Kari)" oraz „Ore, Twintails ni Narimasu”. Czyżby szykował się niezły sezon do katowania się crapem?
    Odpowiedz
  • Avatar
    Kamiyan3991 21.09.2014 18:52
    Nieźle
    Jest co oglądać, chyba najlepszy sezon od kilku dobrych lat… ale to prawie tylko i wyłącznie zasługa kontynuacji, bo z nowych to mało ciekawych pozycji jest.

    Muszę obejrzeć:

    - Czajka 2
    - Psycho Pass 2
    - Log Horizon 2
    - F/SN remake
    - Kurosz: Book of Murder (OVA)
    - WataMote (OVA)

    Przyjrzę się:

    - Terra Formars
    - Kiseijuu: Sei no Kakuritsu
    - Donten ni Warau

    Czyli tylko trzy nowe tytuły, na które rzucę okiem (jak będzie słabo to porzucę), a reszta to sprawdzone kontynuacje / remake…
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 3
    Dono 21.09.2014 17:14
    Cóż, analizując cały przegląd przyszłego sezonu odnoszę wrażenie, że dużo przed ekranem w najbliższych miesiącach nie będę siedzieć.
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 1
    Rolaka 21.09.2014 14:51
    Dużo, a mało
    Tak jak w temacie. Bardzo dużo zapowiedzi, a mało takich, które naprawdę by mnie zaintrygowały.
    Co na 100% będę oglądać:
    - Fate\stay night – głównie ze względu na kreskę
    - Nanatsu no Taizai – świetne postacie, interesująca historia i osadzona w świecie, który kocham. Magowie, rycerze, różne inne gatunki stworzeń itd.
    - Donten ni Warau – naprawdę mnie zainteresowało

    Co może obejrzę teraz, albo kiedyś:
    - Terra Formars – jakoś opis mi się spodobał
    - Garo -Honoo no Kokuin – coś mnie do tego zachęca
    Co obejrzę? Sama nie wiem. Oby były dobre anime, bo w ostatnim sezonie napaliłam się na Tokyo Ghoul, a się nieźle zawiodłam :(
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 10
    thorn 20.09.2014 22:35
    Jest szansa, że nie pogubię się przy „Fate/stay night”, mając na koncie obejrzane tylko „Fate/zero”? Czy lepiej sobie darować?
    Odpowiedz
  • Avatar
    The Beatle 20.09.2014 21:46
    „Ehh… Tylko by narzekali i narzekali.”
    Wiem, że jeżeli plakat nie krzyczy: „to anime jest właśnie dla Ciebie!”, to ciężko cokolwiek pochwalić, ale po co tak psioczyć na coś, co się jeszcze nie zaczęło? Bo odnoszę wrażenie, że takie same głosy pojawiają się przy każdym sezonie. A skoro wszystko jest złe i nijakie, to… co jest dobre? :P

    Ja mam duże nadzieje związane z tym sezonem, choć tworzą je głównie kontynuacje. Gdyby odliczyć wszystkie drugie sezony, to zapowiada się niepewnik w stylu zimy, ale tytułów jest więcej w ogólnym rachunku, więc statystycznie powinno być więcej lepszych.

    Kończąc tegoroczny program oglądania wszystkiego, z czego może wyjść niezła seria, zacznę 20 tytułów, choć pewnie z kilkoma pożegnam się w trakcie. Do tego rozważam jeszcze 6 innych, ale wcześniej poczekam, aż ktoś inny je wybada. A nuż zaoszczędzi mi trochę czasu.
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 2
    Yukari 20.09.2014 20:29
    Bieda.Tylko Mushishi obejrzę.Czas się przerzucić na stare anime oraz dramy.
    Odpowiedz
  • Avatar
    Zantax 20.09.2014 20:18
    Hm, nie spodziewałem się, że Grisaia no Kajitsu dostanie ekranizację. Może da mi to trochę motywacji by w końcu przeczytać tą visual novel. Jakby na to nie patrzeć jest naprawdę wysoko oceniana na vndb. Heh… tyle, że wciąż w kolejce tyle tytułów… :/
    Odpowiedz
  • Avatar
    KonekoDxD 20.09.2014 18:52
    Z tego co widzę, większość Anime to głupie komedyjki.
    Lecz nawet wśród nich znalazłem 4 serie które mnie zainteresowały, a mianowicie:
    - Fate/stay night: Unlimited Blade Works [2014]
    - Kiseijuu: Sei no Kakuritsu
    - Log Horizon 2
    - Terra Formars
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 2
    Amarette 20.09.2014 17:46
    przynajmniej „Sanzoku no Musume Ronja” się ciekawie zapowiada na takie anime w dawnym ciepłym stylu x3 pod warunkiem, że Gorou nie skrewi jak z Ziemiomorzem xp co on się tak pcha do tych klasyków literatury Xp

    a no i „Donten ni Warau” może być ciekawe x3
    Odpowiedz
  • Avatar
    Kysz 20.09.2014 17:43
    Cóż… generalnie samo Mushishi = udany sezon, więc ja tam nie narzekam.^^
    Serie, które poza tym na pewno zobaczę (i postaram się skończyć), to:
    Donten ni Warau
    Fate/stay night: Unlimited Blade Works
    Hitsugi no Chaika: Avenging Battle
    Kiseijuu: Sei no Kakuritsu
    Log Horizon 2
    Ookami Shoujo to Kuro Ouji
    Psycho­‑Pass 2
    Shigatsu wa Kimi no Uso
    Shirobako
    Trinity Seven


    Kilka innych jeszcze mam zamiar sprawdzić, ale nie obiecuję sobie po nich zbyt wiele. Ale faktycznie – gdyby nie kontynuacje, to byłoby bardzo słabo -.-
    Odpowiedz
  • Avatar
    Fujima 20.09.2014 16:51
    A ja nie mogę doczekać się Nanatsu no Taizai. Niby nic specjalnego, ale mangę czytam na bieżąco i chociaż nie jest rewelacyjna to jednak bardzo przyjemna, a kreska troszkę „inna”, i ta inność bardzo mi się podoba (choć z tego co zauważyłem, dla większości to mankament).

    Poza tym na pewno obejrzę kontynuację Mushishi Zoku Shou, Fate/Stay Night UBW oraz Log Horizon 2. Akatsuki no Yonai Donten ni Warau mogą mi się spodobać, zwłaszcza dlatego że lubię historyczną otoczkę w seriach. Ciekawi mnie też Kiseijuu oraz Terra Formars, bo lubię takie ufoklimaty. Orenchi no Furo Jijou rozbawiło mnie samym głównym obrazkiem, yaoi syrenki, chociaż niby ma tam nie być żadnego yaoi. Odcinki będą pięciominutowe więc raczej będę oglądać, może być śmiesznie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    Antanaru 20.09.2014 16:31
    Straszna posucha. Niby jesień powinna wypadać najlepiej, a tu z roku na rok coraz mniej do oglądania. Tym razem można wszystko zliczyć na placach jednej ręki. Na dodatek osoby, która miała tragiczne doświadczenie z nożem…
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 1
    Tenessy 20.09.2014 16:09
    Jesień 2014
    Sezon taki jakiś nijaki. I jak w poprzednich było chociaż parę pewniaków, tak tu wydaje mi się strasznie słabo.
    Gdyby nie te kontynuacje… Byłoby tragicznie.
    Z pewnością obejrzę:
    Log Horizon 2
    Mushishi Zoku Shou 2
    Psycho­‑Pass 2
    Yowamushi Pedal: Grande Road

    Tyle z kontynuacji.
    A z nowości?
    Ookami Shoujo to Kuro Ouji (dawno, dawno temu czytałam pierwszy rozdział i mi się podobał, więc jeśli dalsze rozdziały są na tym samym poziomie, to powinno być ok).
    Donten ni Warau (z racji tego, że manga zostaje wydawana w Polsce, a mam zamiar kupić, więc to taki mały sprawdzian).
    No i wdzięczne Orenchi no Furo Jijou ;) Urocze jest.

    Mam jeszcze siedem innych anime zapisanych do sprawdzenia pierwszego odcinka, ale nie wydaje mi się by coś mnie przekonało T_T

    Do mnie sezon jesienny niestety nie trafił ;)
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 1
    Shha 20.09.2014 15:39
    Na pewno będę oglądać Donten ni Warau, mangę bardzo przyjmnie się czytało. Mam tylko nadzieję, że studio stanie na wysokości zadania i nie dostaniemy adaptacji w stylu Tokyo Ghoul.
    Poza tym oczywiście kontynuacje, czyli Mushishi, Psycho Pass, Log Horizon i nowe Fejty. Zerknę też na shoujo, choć zapowiadają się średnio.
    A gdzie jakiś reverse harem? Już drugi sezon z rzędu nie ma żadnego… I czym ja będę leczyć jesienną depresję? :< Może anime o syrenku uratuje sytuację, wyczuwam fazę. xD
    Odpowiedz
  • Avatar
    Kamiyan3991 20.09.2014 15:19
    Bleh
    Deen przejęło Loga… już nic nie będzie takie samo.
    Odpowiedz
  • Avatar
    Nikodemsky 20.09.2014 15:07
    Nie wiem, czy to tylko moje wrażenie ale widzę powrót do utartych schematów przygodówek­‑haremówek/ecchi, nie żeby narzekał ale oglądając serie próbujące na siłę przypominać niektóre klasyki robi się trochę przykro…

    Sam sezon natomiast w średniej wychodzi ciekawiej, niż letni – choćby na kontynuację Loga, Psycho­‑Pass(szczerze mówiąc cieszę się, że przycięli ilość odcinków – oryginał momentami bywał „przydługi”) i Chaikę. Również zapas haremówek na jakiś czas wygląda nieźle, choć mam cichą nadzieję, że będą choć odrobinę bardziej oryginalne od tego, co już wcześniej było.

    Najbardziej intrygujący dla mnie wydaje się być Kiseijuu: Sei no Kakuritsu, trailer był dość „intrygujący” pod względem konceptu – byłem przekonany, że wydadzą to jako serię OVA niezależną od głównego nurtu, a tu taka miła niespodzianka(oby).

    Duże nadzieje również wiążę z Denki­‑gai no Hon'ya­‑san, bardzo się cieszę, że nie zrobili z tego pourywanej serii kilkuodcinkowej po 5 minut, których ostatnio pojawia się nieco więcej.

    Sezon wygląda naprawdę zachęcająco.
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 6
    tamakara 20.09.2014 13:11
    Fanką shoujo nie jestem, ale przecież wilczą pannę będę oglądać, poza tym trochę ciekawych rzeczy do spróbowania się nazbierało… Czyli sezon jak każdy inny xP

    natomiast w kwestii anime o syrenku
    skoro nie jest to anime o związku męsko­‑męskim

    ależ oni są w związku, albo raczej w relacji, no ;) ta historia doskonale wpisuje się w nurt anime dla miłośniczek hintów. Taki ochłap na otarcie łez po Free! a co do kąpieli… *autocenzura straszliwych spojlerów*
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz