News
Wiosna 2026 - zapowiedź sezonu
Za pomoc w przygotowaniu zapowiedzi podziękowania otrzymują Melmothia, moshi_moshi, Patka, IKa, Tablis i ukloim.
Dla porównania opinii zapraszamy do zapoznania się z przeglądem tamakary:
Aishiteru Game o Owarasetai (Felix Film)
Adaptacja mangi / Premiera 14.04.2026
Yukiya i Miku znają się na tyle długo, że kilka lat temu wymyślili swoistą zabawę w „pomidora” – regularnie wyznają sobie miłość (poważnym japońskim aishiteru), a ta strona, która da się tym speszyć, przegrywa rundę. Jednak to, co w podstawówce było niewinną zabawą, w liceum zaczyna nabierać nowego podtekstu, szczególnie że Yukiya całkiem poważnie zaczyna czuć miętę do koleżanki, zaś ona nie jest na jego awanse odporna… Zwłaszcza gdy chłopak wykorzystuje niezawodną wiedzę na temat podboju niewieścich serc zaczerpniętą prosto z mang shoujo!
Każdy ma swoją miarkę przykładaną do komedii romantycznych – ja na przykład nie przepadam za nadmierną „dysproporcją sił” w dowolną stronę. Nie wykluczam zatem, że ta seria ma szansę podobać się widzom mającym podobne do mnie podejście; Yukiya i Miku droczą się ze sobą, ale bez złośliwości mającej skrywać prawdziwe uczucia. Jeśli ten klimat i bezpretensjonalność, które widać w zwiastunie, dadzą się utrzymać, możliwe, że dostaniemy leciutką, ale przyjemną do oglądania serię, choć trzeba pamiętać, że w tym sezonie wiele tytułów konkuruje o naszą uwagę. Zaletą tego z pewnością będzie obsada głównych ról, czyli Miku Itou (m.in. Kokoro w Bang Dream!, Miku w Go‑Toubun no Hanayome) i Kaito Ishikawa (m.in. Keigo w Witch Watch, Jin w Dan Da Dan, Naofumi w Tate no Yuusha no Nariagari).
Akane‑banashi (Zexcs)
Adaptacja mangi / Premiera 4.04.2026
Rakugo, czyli jedna z wielu tradycyjnych form sztuki japońskiej, rodzaj teatralnego monologu, który bawi lub wzrusza, w zależności od intencji aktora‑gawędziarza. Kiedyś bardzo popularne, obecnie raczej niszowe, ale wciąż obecne w życiu Japończyków. Rakugo to dla bohaterki tej opowieści, Akane Ousaki, codzienność. Odkąd pamięta, obserwowała występy ojca, zapalonego gawędziarza, którego tylko krok dzielił od awansu w gawędziarskiej hierarchii. Niestety, mimo pełnego pasji występu, mistrz Issho Arakawa wyrzuca ojca Akane ze szkoły – dla mężczyzny jest to tak wielki szok, że całkowicie porzuca rakugo. Również dziewczynka przeżywa porażkę ojca, ale zamiast się załamać, postanawia pokazać mistrzowi, jak bardzo się pomylił. Mija sześć lat, zaś Akane postanawia namówić byłego nauczyciela ojca, żeby przyjął ją na uczennicę…
To jedna z nielicznych serii, na które czekam z niecierpliwością. Pomijając samą tematykę anime, przyciąga mnie do niego przede wszystkim, główna bohaterka. Akane sprawia wrażenie niezwykle silnej, pewnej siebie i ambitnej osoby – przy czym wszystkie te cechy nie wynikają z jej wybujałego ego, ale autentycznych umiejętności. Jej przebojowość i silna wola na pewno będą jedną z największych zalet tej serii. Natomiast nie spodziewałabym się fabularnej powtórki z Shouwa Genroku Rakugo Shinjuu, ponieważ Akane‑banashi prezentuje bardziej shounenowe podejście do tematu. Widać to po dynamice zapowiedzi oraz dużej liczbie raczej ekscentrycznych bohaterów – Akane będzie musiała znaleźć swoje miejsce w gronie pozostałych uczniów, na dodatek w artystycznym świecie zdominowanym przez mężczyzn. Poza tym, już wspomniana zapowiedź sugeruje, że seria będzie utrzymana w nieco lżejszym, chwilami nawet komediowym nastroju.
Kolejny plus to oprawa audiowizualna. Projekty postaci są dopracowane i różnorodne, a animacja, mimo tematyki, wydaje się wyjątkowo dynamiczna i bogata. Jedyna niewiadoma, to jak dużo uda nam się zobaczyć – seria powstaje na podstawie mangi, która nadal jest publikowana i chociaż dwadzieścia tomów to całkiem sporo, pytanie brzmi, ile zechcą pokazać twórcy i czy nie skończy się na reklamie? Oby nie, ale nawet jeżeli otrzymamy tylko przystawkę, powinna być wyjątkowo smaczna. Myślę, że doświadczony reżyser, Ayumu Watanabe zadba o jakość przedstawienia.
Awajima Hyakkei (Madhouse)
Adaptacja mangi / Premiera 10.04.2026
Nastrojowa opowieść o uczennicach Konserwatorium Awajima, słynnej w Japonii placówki kształcącej śpiewaczki operowe. Każda z dziewcząt przybywa do szkoły z nadzieją, że pewnego dnia stanie na wielkiej scenie – w rzeczywistości jednak może się to udać tylko bardzo nielicznym z nich.
Właściwie tyle można powiedzieć o fabule, bo każdy z dotychczasowych zwiastunów koncentrował się na innych postaciach i wszystko wskazuje na to, że dostaniemy przeplatające się wątki różnych bohaterek, niekoniecznie uczęszczających jednocześnie do szkoły. Powiedziałabym, że to anime w największym stopniu – i słusznie – stara się wabić widzów klimatem. Zwiastuny są niespieszne i nastrojowe, kolory stonowane i często rozmyte, zaś projekty postaci kojarzą mi się odlegle z obyczajowymi filmami ze studia Ghibli. Myślę jednak, że najlepszą zapowiedzią tego, co może nas czekać, jest nazwisko autorki oryginału, czyli Takako Shimury, odpowiedzialnej także za mangę Aoi Hana. Oznacza ono, że można spodziewać się podtekstów yuri (acz raczej rzeczywiście podtekstów, a nie jednoznacznych wątków) i dużej ilości stonowanego dramatu obyczajowego. Z pewnością nie będzie to propozycja dla każdego (jestem pewna, że okaże się np. mniej uniwersalna niż zimowe Ikoku Nikki), ale wydaje mi się, że może to być tytuł dla amatorów, zapamiętany i polecany jeszcze przez kolejne lata.
Class de 2 Banme ni Kawaii Onnanoko to Tomodachi ni Natta (Connect)
Adaptacja light novel / Premiera 7.04.2026
Czyli „Zaprzyjaźniłem się z drugą najładniejszą dziewczyną w swojej klasie”. Spokojnie, ta najpiękniejsza się też pojawi, i inne panie też, protagonista więc zapewne sporo „przyjaźni” nawiąże. Bądźmy już jednak poważni i uzupełnijmy opis fabuły (choć naprawdę sam tytuł mówi już wiele) – mający trudności z nawiązywaniem kontaktów (znowu?) Maki Maehara nieoczekiwanie znajduje wspólny język z Umi Asanagi nazywaną drugą pięknością, zaraz po Yuu Amami, zresztą jej przyjaciółce. Razem czytają książki, oglądają filmy czy zajadają się hamburgerami. Ot, zwyczajnie spędzony czas dwóch młodych osób, który doprowadzi do narodzin płomiennego uczucia. Znaczy, tak myślę, bo zarówno manga, jak i light novel są oznaczone jako „romans”, w zwiastunach anime również można wyczuć romansowy klimat, czyli coś więcej zapewne się zadzieje, a przynajmniej na coś więcej będą liczyć widzowie na czele z czytelnikami pierwowzorów. A te mają całkiem dobre oceny (anime ma się opierać na light novel, co widać już po kresce), tylko niestety jak to często bywa, są niezakończone.
Za adaptację wzięło się studio Connect mające na koncie raczej średniaki, zarówno jednak reżyser, jak i scenarzysta wyglądają na dosyć doświadczonych. Protagonistę zagra Haruki Ishiya – chciałam napisać, że jakiś debiutant, bo wcześniej mi to nazwisko nie wpadło w oko/ucho, ale o dziwo patrzę, że wystąpił już w wielu produkcjach, na ogół na drugim i trzecim planie (aczkolwiek w tym sezonie występuje w głównej roli jeszcze w dwóch seriach). Panie, Manaka Iwami (Umi), Sayumi Suzushiro (Yuu) i Ikumi Hasegawa (Nina, trzecia z dziewczyn), to natomiast bez wątpienia pierwsza liga seiyuu. Osobiście specjalnie nie czekam ani nie nastawiam się na nic przełomowego. Myślę, że co najwyżej otrzymamy przyjemne patrzyło, co bynajmniej nie jest wadą, bo i takie tytuły są potrzebne.
Daiya no Ace: Act II Second Season (OLM)
Adaptacja mangi / Premiera 5.04.2026]
Czwarta seria telewizyjna Daiya no Ace, będąca kontynuacją Act II z 2019 r.
Dandelion (NAZ)
Adaptacja mangi / Premiera 04.2026
Tetsuo Tanba i Misaki Kurogane to dwójka pracowników Japońskiej Federacji Aniołów, zajmująca się tropieniem i odsyłaniem zagubionych dusz w zaświaty. Bohaterowie mają problemy z wyrobieniem dziennej normy, ale niemożność osiągnięcia „biznesowych” celów nie jest spowodowana opieszałością, a troską. Tetsuo i Misaki wychodzą bowiem z założenia, że każdej duszy należy się odrobina uwagi i szacunku, dlatego zamiast traktować zmarłych przedmiotowo, każdemu poświęcają tyle czasu, ile potrzebuje. Pomagają zagubionym duszom dokończyć sprawy, które trzymają je na ziemskim padole.
Poza oszczędnym opisem fabuły, niewiele wiadomo o produkcji. Na pewno istotną informacją jest fakt, że seria powstaje na podstawie one‑shota Hideakiego Sorachiego, autora kultowej już Gintamy – zresztą Dandelion został opublikowany właśnie w pierwszym tomie wspomnianej mangi. Anime będzie liczyło tylko siedem odcinków i pojawi się w kwietniu na platformie Netflix. Cóż, biorąc pod uwagę opis fabuły oraz specyficzną twórczość autora, na pewno czeka nas coś nietuzinkowego i pełnego absurdalnego humoru.
Na pewno jest to produkcja, której warto poświęcić nieco uwagi.
Reżyserię powierzono Daisukemu Matadze, który nie jest nowicjuszem, ale na razie nie miał zbyt wielu okazji, żeby pokazać światu swój reżyserski talent. Wspomoże go odpowiedzialny za scenariusz Yousuke Suzuki, który jest w podobnej sytuacji, co Mataga, jeżeli chodzi o dokonania.
Dorohedoro [2026] (Mappa)
Adaptacja mangi / Premiera 1.04.2026
Kontynuacja Dorohedoro.
Dr. Stone: Science Future [2026] (TMS Entertainment)
Adaptacja mangi / Premiera 2.04.2026
Siódma seria telewizyjna z cyklu Dr. Stone, będąca bezpośrednią kontynuacją Science Future z 2025 r.
Ganbare! Nakamura‑kun!! (Drive)
Adaptacja mangi / Premiera 2.04.2026
Czasem zazdroszczę miłośnikom isekajów czy serii spod znaku CGCT. Praktycznie co sezon mogą liczyć na jakąś serię dla siebie, a na ogół nawet jest ich więcej niż jedna. Kwestia poziomu i czy taki tytuł spełni oczekiwania to inna sprawa, ale tak czy inaczej nie ma co narzekać, bo nawet jeśli okaże się porażką, kolejne anime już czeka na horyzoncie. Tymczasem fani BL, w tym ja… Cóż, mang jest od groma, głównie jednotomówek, ale anime BL to niemal jak święto. Niby co roku coś wychodzi (z ostatnich lat: Tasogare Outfocus, Tadaima, Okaeri czy 30‑sai made Doutei da to Mahou Tsukai ni Nareru Rashii), ale trudno tu mówić o zadowalającej ilości, tym bardziej, że i jakościowo bywa różnie. Chociaż to może tylko ja nie łykam wszystkiego bezkrytycznie tylko dlatego, że „o, anime z mojego ulubionego gatunku!”. O tym, że część produkcji na wyrost otrzymuje wiadomy znacznik, nie ma co wspominać… Dlatego ogłoszenie serii BL zawsze przyjmuję z radością, a gdy zapowiada się tak zgrabnie i uroczo, jak najbliższa nowość, nie pozostaje mi nic innego, jak czekać z niecierpliwością.
Fabuła Ganbare! Nakamura‑kun!! jest prosta jak drut: jeden chłopak skrycie kocha się w drugim i stara się z nim nawiązać kontakt, co przez jego (tego kochającego, nie kochanego) nieśmiałość jest bardzo trudne. Broń boże nie traktujcie tego jako zarzut, w seriach romansowych w końcu bardziej chodzi o chemię i interakcje między postaciami niż skomplikowaną treść. Pierwszy z bohaterów to Okuto Nakamura przemawiający głosem Chiakiego Kobayashiego (Yoshiki z Hikaru ga Shinda Natsu, Mash z Mashle), jego obiekt westchnień zaś Aiki Hirose, którego gra Yuuki Sakakihara (Lize z Champignon no Majo, Polka Shinoyama z Dead Mount Death Play). Uwagę zwraca kreska przywodząca na myśl serie z lat 80., chociaż pierwowzór, manga autorstwa Syundei, wychodził między 2014 a 2021 r., jest więc stosunkowo świeży. Dla jednych może być to coś innego, innym brak bishounenów może niekoniecznie się podobać. Mnie samej, choć nie należę do fanek dawnego stylu (wręcz taka grafika mnie lekko odstrasza…), na prezentowane zwiastuny patrzy się bardzo miło. Również piosenki przewodnie brzmią jakby wyprodukowane przed kilkudziesięciu laty. Jak napisałam wyżej, szykuje się urocza seria w komediowym stylu, bo też próby zbliżenia się Nakamury do Hirose oczywiście będą źródłem wielu gagów. Wokół protagonistów kręci się całkiem duże grono postaci pobocznych, których grają m.in. Takuya Eguchi czy Ai Fairouz. Martwi mnie tylko jedna kwestia: manga ma raptem dwadzieścia rozdziałów (jedenaście w głównym tomie i dziewięć w kontynuacji), do tego, o ile wiem, losy bohaterów są urwane(?), rodzą się więc dwa pytania – po pierwsze, czy da się z tego wycisnąć jednosezonową serię, a po drugie, czy można liczyć na w miarę sensowną konkluzję. Mam nadzieję, że studio Drive z reżyserką i scenarzystką jednocześnie Yasuko Aoki wie, co robi, i nie będę musiała po seansie mówić o wielkim rozczarowaniu.
Ghost Concert: Missing Songs (ENGI)
Projekt multimedialny / Premiera 6.04.2026
Anime rozgrywa się w roku 2045, w świecie w którym zakazano tworzenia muzyki i śpiewania – utwory są tworzone nie przez ludzi, ale przez specjalną aplikację „MiucS”. Przynajmniej oficjalnie, bowiem pewnego dnia nasza bohaterka, Seria Aiba, słyszy kogoś śpiewającego na żywo. Podążając za melodią, napotyka ducha egipskiej królowej Kleopatry, który przedostał się z innego świata. A że dziewczyna od małego ma pewną nietypową umiejętność, czyli jest w stanie widzieć duchy, a nawet ich dotykać, okazuje się świetną kandydatką do opętania – co radykalnie zmienia jej życie.
Oryginalny projekt Ghost Concert został stworzony w 2017 roku przez Noriyasu Agematsu, założyciela grupy muzycznej Elements Garden, złożonej z twórców muzyki do gier, anime i na zamówienie artystów. Projekt obejmujący rozliczne wydarzenia, muzykę i powiązane gadżety jak widać doczekał się też w końcu serii anime. Ze zwiastunów wynika, że na pewno będzie walczący mnich, a nawet dwóch, i gromada bohaterek w różnym wieku, także walczących – z czym konkretnie, średnio się można zorientować; czy to duchy, czy roboty, czy co innego, trzeba to bić i to mocno, z pieśnią na ustach lub w jej rytmie. Na pewno będziemy śledzić zarówno przemianę Serii, jak też nawiązywanie kontaktów z Tajną Organizacją(tm) i poznawanie sekretów świata. Sam pomysł może być ciekawy; zobaczymy, co z wykonaniem, bo w tym przypadku jestem umiarkowaną optymistką. Reżyserię i nadzór nad scenariuszem serii powierzono Masato Jinbou (Chaos;Child, Fate/Kaleid Liner Prisma Illya, Isekai Shokudou) więc raczej chyba trzeba się martwić o przeniesienie wizji Noriyasu Agematsu na ekran, tak samo o oprawę muzyczną, która leży w gestii Elements Garden. Obawy wzbudza jedynie przypuszczalna liczba odcinków oraz kondensacja lub brak spójności fabuły wymuszone tymże czynnikiem.
Haibara‑kun no Tsuyokute Seishun New Game (Studio Comet)
Adaptacja light novel / Premiera 3.04.2026
Dorosły Natsuki Haibara wiedzie zwykłe życie szaraczka, rozpamiętując z żalem zmarnowane lata szkolne. Mimo że aktualna nijakość w żaden sposób nie motywuje go do zaprzestania rojeń o lepszym życiu i realnego wzięcia się za siebie, to nagłe cofnięcie się w czasie o siedem lat – do dnia ukończenia gimnazjum – już tak. Natsuki budzi się pewnego dnia w pulchnym, zaniedbanym ciele nastolatka, a że ma miesiąc do rozpoczęcia pierwszego roku w liceum, postanawia zmienić swoje wspomnienia z „szarych” w „tęczowe”. Nie chcąc popełniać tych samych błędów, w pierwszej kolejności stawia na zmianę wyglądu – to znaczy schudnięcie, podpakowanie i zamianę okularów na szkła kontaktowe. Tym sposobem w miesiąc dostajemy przystojnego, dobrze zbudowanego i stonowanego w zachowaniu głównego bohatera, który niczym się nie wyróżnia spośród sobie podobnych.
Wydaje mi się, że seria będzie oglądalna. Pierwsze miejsce zajmą tu relacje między głównym bohaterem a grupką popularnych dzieciaków, która przy poprzednim podejściu go odrzuciła: dwoma panami, z których jeden jest dla niego wzorem, oraz trzema paniami, z których w jednej – notabene najładniejszej w całej szkole – jest zakochany. Wygląda też na to, że będzie jakiś trójkąt albo nawet czworokąt i nie wszyscy będą zakochani z wzajemnością. Do tego dochodzi przyjaciółka z dzieciństwa – odświeżająco zakochująca się w kimś innym niż główny bohater (chyba że to zmyłka). Te skomplikowane relacje będą przedstawione z dużą naturalnością i realizmem, tworząc rzeczywiście klimat kolorowych szkolnych lat, pełnych radości, ale też drobnych dramatów. Dodatkowo, wątek przeszłości Natsukiego nie znika całkiem; co jakiś czas konfrontuje się on w myślach ze swoją przeszłą wersją i porównuje do tego, kim jest teraz.
Studio Comet co prawda swoje najlepsze lata ma chyba dawno za sobą (School Rumble), ale jego nowe projekty są rzemieślniczo akceptowalne. Reżyser doświadczenie ma małe, za to warto wspomnieć scenarzystę, bowiem Keiichirou Oochi pracował już nad historiami dla podobnego odbiorcy, między innymi nad 5‑toubun no Hanayome (i kontynuacją), Otonari no Tenshi‑sama ni Itsunomanika Dame Ningen ni Sareteita Ken czy trzecim sezonem Yahari Ore no Seishun Love Comedy wa Machigatteiru.. Ponadto oryginalna light novel jest w miarę popularna, więc anime będzie prezentować przynajmniej akceptowalny poziom dla tego rodzaju słodko‑gorzkich szkolnych historii. Wiem, że mają one swoich fanów i to właśnie oni w pierwszej kolejności powinni na ten tytuł zwrócić uwagę.
Hidarikki no Eren (Production I.G. / Signal MD)
Adaptacja mangi / Premiera 8.04.2026
Kouchi Asakura pracuje jako projektant w agencji reklamowej. Mimo starań i wysiłku nie czuje się należycie doceniony, czarę goryczy przelewa zaś wykluczenie go z jednego z projektów. Rozczarowany, odwiedza miejsce znane z dzieciństwa, gdzie poznaje Eren Yamagishi, genialną leworęczną malarkę graffiti.
Co ja widzę? Okruchy życia/dramat z dorosłymi bohaterami dla dorosłych? Którego akcja nie toczy się w murach szkolnych? I ci dorośli bohaterowie naprawdę wyglądają na dorosłych, a nie na nieco podrośniętych licealistów? Po zwiastunie można mieć też nadzieję, że również tak będą się zachowywać. Obie głównie postaci (w pierwszej chwili po spojrzeniu na projekt Eren myślałam, że to przystojny mężczyzna, no i imię mnie zmyliło) prezentują się sensownie, do tego głosy im podłożą znakomici seiyuu: Shouya Chiba (Hajime z Ao no Orchestra, Akihiko z Wind Breaker) i Yumi Uchiyama (Rudeus z Mushoku Tensei, Puck z Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu). Także na drugim planie postarano się o dobre nazwiska (m.in. Yui Ishikawa, Kouji Yusa). Pierwowzór stanowi manga internetowa autorstwa artysty (artystki?) o pseudonimie Kappy; wersja mangi wydanej drukiem ma już ilustracje nifuni. Anime nie będzie pierwszą adaptacją tego dzieła, w 2019 roku bowiem wyszedł serial telewizyjny. Pozytywnie nastawia fakt, że komiks jest ukończony, gorzej, że materiału jest całkiem sporo i obawiam się, że skończy się na reklamówce pełnej cięć i uproszczeń, byle zmieścić się w kilkunastu odcinkach. Ale może zostanę miło zaskoczona i otrzymamy pełną adaptację. Za serię odpowiada Production I.G. we współpracy z Signal.MD – oby pierwsze studio miało więcej do powiedzenia… Reżyseruje Toshimasa Suzuki, scenariusz pisze Taku Kishimoto; obaj panowie bardzo doświadczeni, więc powinniśmy być względnie spokojni. Warto na koniec zwrócić uwagę na wykonawcę openingu, mianowicie zespół ALI, który już dał się dobrze poznać fandomowi, między innymi za sprawą wyśmienitej czołówki do pierwszego sezonu Beastars.
Higeki no Genkyou to Naru Saikyou Gedou Last Boss Joou wa Tami no Tame ni Tsukushimasu. Season 2 (OLM)
Adaptacja light novel / Premiera 7.04.2026
Kontynuacja Higeki no Genkyou to Naru Saikyou Gedou Last Boss Joou wa Tami no Tame ni Tsukushimasu.
Hime Kishi wa Barbaroi no Yome (Jumondou)
Adaptacja mangi / Premiera 9.04.2026
Serafina De Lavillant z Zachodu jest silną rycerką, która stawia czoła potwornemu królowi barbarzyńców ze Wschodu. Zostaje jednak pokonana i wzięta w niewolę. Spodziewa się najgorszego, więc hardo krzyczy, by ją zabić, ale okazuje się, że król Veor ani nie ma zamiaru jej zabić, ani nawet zhańbić, tylko postanowia zrobić z niej swoją narzeczoną i ogólnie chyba czekać, aż odwzajemni jego uczucia.
Od samego początku, kiedy sprawdzałam informacje o tym tytule, czułam niesmak. Niedługo po pojmaniu bohaterka budzi się zakuta w kajdany, w takim też stanie jest myta przez poddaną króla, a dopiero potem zostaje rozkuta i dostaje ubranie. Nikt nie kwapi się traktować tego, co mówi, poważnie, posłuchać, czego chce czy potrzebuje – co by było zrozumiałe, w końcu to niewola – gdyby nie fakt, że jej zachowanie ewidentnie jest wyolbrzymiane w celach komediowych, kontrastując z tym, jak wszyscy są dla niej dobrzy i nie chcą jej skrzywdzić. Powinno nas bawić to zderzenie przerażonej, miotającej się pojmanej rycerki, wyobrażającej sobie, jak ją gwałcą, z miłym i niegroźnym barbarzyńskim otoczeniem (nie jestem tylko pewna, czy kajdany i łańcuch miały być elementem komedii czy fanserwisu). Tylko jakoś nie bawi. Mam wrażenie, że co innego widzimy, a co innego wmawia się nam, że powinniśmy widzieć. Być może niewolnictwo po prostu nie jest dla mnie wystarczająco romantyczne czy zabawne.
Anime będzie toczyło się bardzo wolno, zaprezentuje nam reakcję zadziwionej głównej bohaterki na absolutnie każdą nowość, czy to w ludzkim zachowaniu barbarzyńców, czy w nagromadzeniu magicznych istot we wrogim królestwie, czy decyzjach podjętych przez pobratymców Serafiny pojmanych przed nią. Ponadto możemy się spodziewać sporo płytkoromansowych interakcji między nią a królem Veorem, przebitki na wrogie królestwo (aktualnie jest nim to, z którego pochodzi główna bohaterka), a wszystko podlane fanserwisem, acz raczej nie tak dosadnym, jak w mandze i miejmy nadzieję, że nie w aż tak otwarty sposób traktującym Serafinę jako reprezentantkę fetyszy. Tak, to jest seria dla wielbicieli damskich wdzięków.
Nie wiem tylko, czy powyżsi przełkną dyskusyjną jakość animacji studia Jumondou i widoczne wygładzenie kreski w anime. No i prawie zerowe doświadczenie reżysera i scenarzystki, jeśli chodzi o własne projekty. Coś mi się zdaje, że to ani ciekawe nie będzie, ani ładne.
Hokuto no Ken [2026] (TMS Entertainment)
Adaptacja mangi / Premiera 11.04.2026
Nowa ekranizacja mangi Pięść Gwiazd Północy.
Honzuki no Gekokujou: Shisho ni Naru Tame ni wa Shudan o Erande Iraremasen – Ryoushu no Youjo (Wit Studio)
Adaptacja light novel / Premiera 4.04.2026
Czwarta seria telewizyjna Honzuki no Gekokujou będąca kontynuacją odsłony z 2022 r.
Ichijouma Mankitsu Kurashi! (PRA)
Adaptacja mangi / Premiera 12.04.2026
Meiko Morita przybywa z prowincji do Tokio, aby uczęszczać do prestiżowej szkoły żeńskiej. Jak wiadomo, czesne w takich placówkach bywa astronomiczne, jednakże nasza bohaterka dowiaduje się, że może liczyć na stypendium w zamian za pracę wolontariacką. Tym właśnie sposobem znajduje zatrudnienie w mangowej kafejce o nazwie Hedgehog, przylegającej do żeńskiego dormitorium. Wśród jej nowych znajomych znajdą się choćby menedżerka kawiarni i obrzydliwie bogata fanka mangi Rie Amamiya, popularna streamerka Marika Suzuki czy progamerka Neo Nakano.
Wszystko to razem składa się na typowe elementy komedii o słodkich dziewczętach robiących słodkie rzeczy – choć warto zauważyć, że popularność tego gatunku w czystej postaci nieco osłabła, więc podobne tytuły mają mniejszą sezonową konkurencję niż dawniej. Powiedziałabym, że to wystarczy, by zainteresowali się nim amatorzy, acz wypada dodać jeszcze jedno zastrzeżenie: wśród reklamujących serię sloganów znajduje się informacja, że jest ona „troszeczkę ecchi", zaś opublikowane zwiastuny zawierają dość bezpośrednie najazdy na damskie majtki. W połączeniu z raczej dziecinnym wyglądem bohaterek (niezależnie od ich faktycznej metryki) może to część widzów nieco zrazić – a innych zapewne wręcz przeciwnie, zachęcić do seansu. Myślę, że dopiero pierwszy odcinek odpowie w pełni na pytanie, jakich proporcji treści do „treści” należy się spodziewać.
Isekai Nonbiri Nouka 2 (Zero‑G)
Adaptacja light novel / Premiera 6.04.2026
Kontynuacja Isekai Nonbiri Nouka.
Jidouhanbaiki ni Umarekawatta Ore wa Meikyuu o Samayou 3rd Season (Axsiz / Studio Gokumi)
Adaptacja light novel / Premiera 1.04.2026
Trzecia seria telewizyjna Jidouhanbaiki ni Umarekawatta Ore wa Meikyuu o Samayou będąca kontynuacją odsłony z 2025 r.
Jishou Akuyaku Reijou na Kon'yakusha no Kansatsu Kiroku (Ashi Productions)
Adaptacja light novel / Premiera 6.04.2026
Kiedy książę Cecil, następca tronu, po raz pierwszy spotkał swoją narzeczoną Bertię, niewiele rozumiał z jej gadaniny, za to zdecydowanie zaintrygowała go ona, w przeciwieństwie do reszty otoczenia. Małemu księciu bowiem wszystko przychodziło z łatwością, nad wiek inteligentny wszystko i wszystkich rozumiał, nudząc się przy tym niemożebnie, więc kiedy spotkał dziewczynkę nawijającą o tym, jak to świat, w którym żyją, jest światem z randkowej gry komputerowej, a ona jest postacią negatywną, mająca mieszać w przyszłym związku księcia z przeznaczoną mu panienką, z czego zamierza wywiązywać się wzorowo, cóż – żywo zainteresował się nową zabawką. Od tej pory Bertia będzie usilnie nakłaniać swojego narzeczonego do zainteresowania się Heronią (tak nazywała się główna postać z gry…) i widowiskowego pokonania i porzucenia jej samej gdzieś w odległej przyszłości. Jej zafiksowanie na tym, aby wszystko szło zgodnie z „fabułą”, jest motywem przewodnim serii i katalizatorem różnych wypadków i komicznych sytuacji. Tym zabawniejszym, że sama Bertia jest bohaterką mniej więcej tak ogarniętą, jak Catarina Claes z Hamefura. Ma to swój nieodparty urok i świetnie komponuje się z zimnym i wyrachowanym Cecilem, który im szerzej się uśmiecha, tym bardziej truchleje otoczenie.
Co ciekawe, nie ma tu żadnych wielokątów romantycznych, mimo całkiem szerokiego grona zaufanych Cecila i fanek Bertii. Tak, Bertia w wieku nastoletnim zyskuje fanki, choć może trafniejszym określeniem byłoby matkujące jej przyjaciółki. Bohaterka w swoim zacięciu do bycia złą niechcący jest tak absurdalnie urocza, pomocna i dobra, że zjednuje sobie połowę szkoły (oczywiście kompletnie przypadkiem). Par jest więcej i każda jedna jest do wyściskania. Historię oglądamy najczęściej z perspektywy Cecila, co jest niezwykle odświeżające, no i jednocześnie daje nam wgląd w jego emocje, których on sam bardzo powoli staje się świadomy. Co zrobi Cecil z upieraniem się Bertii przy tym, że jego przeznaczeniem jest zostać parą z Heronią? I czy kryje się za tym coś jeszcze poza przywiązaniem Bertii do „fabuły”?
Przyznam, że rzut oka na mangę będącą adaptacją zakończonej – dwutomowej – light novel (istnieje wychodząca kontynuacja z nowym wątkiem) sprawił, że na pół dnia straciłam kontakt ze światem, pochłonięta tą rozbrajającą komedią romantyczną. Zapowiedź animowanej wersji też wygląda nieźle, acz może martwić reżyser z mało ciekawymi osiągnięciami i scenarzystka, dla której to pierwszy większy projekt. Pozostaje więc mieć nadzieję, że staną na wysokości zadania, bo to naprawdę dobra i przyjemna historia, szkoda by było, gdyby jej przeniesienie na ekran się nie udało.
Kami no Niwatsuki Kusunoki‑tei (Juvenage)
Adaptacja light novel / Premiera 5.04.2026
Minato Kusunoki zostaje oddelegowany do opieki nad starą rezydencją gdzieś hen na prowincji. Niestety, dom okazuje się nawiedzony i to w stopniu niemieszczącym się w skali – rezydencja wręcz gotuje się od przeklętej energii, do czasu oczywiście. Dzięki niezwykłej mocy Minato ekspresowo i bez wielkiego wysiłku oczyszcza nowe lokum ze złych duchów i to tak dokładnie, że zyskuje ono aurę, której mogłaby mu pozazdrościć niejedna świątynia. W związku z tym dom zaczyna przyciągać bóstwa pragnące odpocząć w luksusowych warunkach…
Kami no Niwatsuki Kusunoki‑tei zapowiada się na wyjątkowo ciepłą i sympatyczną historię, garściami (ale raczej luźno) czerpiącą z japońskiego folkloru. Zapowiedź sugeruje, że Minato raz na jakiś czas będzie musiał się zmierzyć z jakąś nadnaturalną istotą, ale jego boscy lokatorzy na pewno nie będą się temu biernie przyglądać. Przy czym, tego typu eskapady wydają się raczej wyjątkiem od reguły, a nie motywem przewodnim serii. Wiele wskazuje na to, że dominować będzie szeroko pojęty relaks, dobre jedzenie i błoga atmosfera. Na tym etapie trudno powiedzieć coś konkretnego o głównym bohaterze, poza tym, że wydaje się uroczy, ale poukładany. Jestem prawie pewna, że siłą napędową anime będą zamieszkujące rezydencję bóstwa, z przepięknym Yamagamim na czele.
Co prawda light novel, na podstawie której powstaje seria, jest nadal publikowana, ale w przypadku tego typu historii chyba nie ma to większego znaczenia. Reżyserię powierzono Jutarou Sekino, który do tej pory zajmował się raczej pojedynczymi odcinkami, a nie całymi seriami. Natomiast scenariusz napisze Yuuji Kobayashi, o którego dokonaniach można napisać dokładnie to samo, co o Sekino. Zobaczymy, jak z tak wdzięcznym materiałem poradzą sobie stosunkowo młodzi twórcy.
Kami no Shizuku (Satelight)
Adaptacja mangi / Premiera 10.04.2026
Shizuku jest synem światowej sławy znawcy i kolekcjonera win, Yutaki Kanzakiego. Bohater od najmłodszych lat jest wprowadzany przez ojca w świat luksusowych trunków – uczony, jak wąchać, smakować i pić wino. Poznaje nawet najdziwniejsze zapachy – wszystko, aby móc rozpoznać konkretny trunek. Całe jego młode życie jest podporządkowane pasji ojca. Nie powinno więc dziwić, że w pewnym momencie Shizuku mówi dość i całkowicie odcina się od rodziny, a przede wszystkim od wina. Wybiera karierę zwykłego przedstawiciela handlowego w firmie produkującej piwo i przysięga, że już nigdy nie tknie wina.
Wszystko zmienia się, gdy nagle ojciec Shizuku umiera, pozostawiając dziwny testament. Otóż ekskluzywna kolekcja win oraz wspaniała rezydencja trafią do tego, kto w ciągu roku prawidłowo odgadnie grupę wybranych tajemniczych trunków. Bo chociaż Shizuku jest jedynym synem Yutakiego, dosłownie na tydzień przed śmiercią Kanzaki senior przyjął do rodziny Isseia Tomine, słynnego krytyka win. Tych dwóch mężczyzn zmierzy się w wyjątkowo dziwnym pojedynku…
Nie ukrywam, że nie podoba mi się całe fabularne założenie. Skoro Shizuku nienawidzi sommelierowania i wszystkiego, co się z nim wiąże do tego stopnia, że odciął się od ojca i jego dziedzictwa, to po jakie licho pcha się w podobny zakład? Jeżeli dla kolekcji i rezydencji, to życzę mu bolesnej przegranej, bo nie lubię podobnych hien. Nie to, żeby Issei sprawiał wrażenie lepszego człowieka… Za bardzo to wszystko wydumane i jeżeli za tym całym cyrkiem nie kryje się jakaś interesująca historia rodu lub mroczna tajemnica, to nie widzę sensu marnować czasu. Zapowiedź nie urzeka – grafika jest brzydka, a animacja niepotrzebnie podkreśla teatralne reakcje bohaterów. Do tego dochodzi tematyka, która jest mi zupełnie obca i obojętna. Ot, sztuka dla sztuki, powstała chyba tylko po to, żeby nakarmić czyjeś ego.
Cudu nie zapowiada osoba reżysera. Kenji Itoso jest młody i niezbyt doświadczony, a jego dotychczasowy dorobek zdecydowanie nie zachwyca. Jeszcze mniej można powiedzieć o scenarzystce, Yuu Mitsuru… Cóż, to raczej nie będzie seria sezonu.
Kamiina Botan, Yoeru Sugata wa Yuri no Hana (Soigne)
Adaptacja mangi / Premiera 11.04.2026
Botan Kamiina to studentka pierwszego roku, która za sprawą koleżanki z akademika, Ibuki Tonami, po raz pierwszy w życiu sięga po alkohol. Główna bohaterka dość niespodziewanie staje się fanką wszelkiego rodzaju trunków, a okazje do spożywania kolejnych napojów wyskokowych stają się dla niej możliwością nie tylko do poznawania nowych ludzi, ale także tradycji i zwyczajów.
Kamiina Botan, Yoheru Sugata wa Yuri no Hana to dopiero druga produkcja studia Soigne, które w zeszłym roku zadebiutowało za sprawą świetnie zrealizowanego mono, serii skupiającej się na grupie dziewcząt z pasją do fotografii. Jakość wykonania nie była przypadkowa – Soigne założone zostało przez ludzi, którzy wcześniej pracowali w studiu 8bit przy Yama no Susume. Wybory materiału do ekranizacji i poruszanego tematu również nie były zrządzeniem losu, a planem, bo studio nie podąża za obecnymi trendami i ma skupiać się na produkcjach obyczajowych. Nie dziwi więc fakt, że po mono czas przyszedł na kolejne okruchy życia, tym razem jednak zakrapiane alkoholem.
O tym, że będzie to anime robione z pasją do animacji, świadczy już fenomenalny zwiastun, który prezentuje nie tylko wysoką jakość rysunków jako takich, ale przede wszystkim szeroką gamę stylów – filozofia produkcji jest taka, żeby animatorzy mieli pełną swobodę ekspresji, stąd w wielu kadrach bohaterkom daleko do ich projektów. A skoro już o dizajnach postaci mowa, to zdecydowanie warto nadmienić, że w tej roli po raz pierwszy od 2009 roku okazję sprawdzić ma się Kou Yoshinari, jeden z najbardziej wyjątkowych animatorów w branży, którego styl jest absolutnie nie do podrobienia, o czym przekonać będzie się można również i tutaj, bo ma on odpowiadać za endingi serii; tu trzeba zaznaczyć, że każdy odcinek będzie miał inną tyłówkę. Ciekawostka: prywatnie Kou Yoshinari to starszy brat You Yoshinariego ze studia Trigger. W ekipie znaleźli się również Miyachi czy Yuusuke Matsuo, spośród których udział tego drugiego mnie cieszy szczególnie, bo jego projekty do Do It Yourself!! absolutnie uwielbiam. Paradoksalnie najmniej może grzać nazwisko reżysera, Takashiego Sakumy, i jego asystenta, Shuntarou Tozawy, choć i oni w swoim CV mają kilka ciekawych rzeczy – drugi z nich chociażby pracę przy En'en no Shouboutai czy Undead Unluck, produkcjach kierowanych przez niezwykle interesującego Yuukiego Yase.
Entuzjaści animacji już zacierają ręcę, a mam wrażenie, że i fani okruszkowych historii nie powinni przejść obok tego tytułu obojętnie. Ja za alkoholem szczególnie nie przepadam, ale seria uzależniła już wielu czytelników, więc być może warto w niej zasmakować.
Kanan‑sama wa Akumade Choroi (Studio Kai)
Adaptacja mangi / Premiera 5.04.2026
Kanan Takakiyo jest demonicą, która w poszukiwaniu smacznych ludzkich dusz zagnieżdża się w szkole średniej na stanowisku szefowej szkolnego komitetu porządkowego. Pewnego dnia obiera sobie za cel niejakiego Youjiego Kyougiego, jednak w trakcie przygotowań do rytuału prowadzącego do pozyskania jego duszy zachodzi coś niespodziewanego – Youji wyznaje jej miłość i bohaterka ku swojemu najwyższemu zdziwieniu kończy jako jego romantyczna wybranka. Co dla kogoś, kto dotychczas nie miał z żadną formą zakochania do czynienia, tym bardziej na etapie szkolnego trzymania się za rączki, prowadzi do całego stada nieporozumień, niezręcznych sytuacji i całego tego ambarasu związanego z pierwszą szkolną miłością.
Pominąwszy fakt, że Kanan jest tysiącletnią demonicą, mamy tu do czynienia ze zwykłą szkolną komedią romantyczną, gdzie w okolicy głównej pary będą się plątać zwykli znajomi ze szkoły oraz nadprzyrodzone byty (głównie płci żeńskiej) zaznajomione z bohaterką. Bohater wydaje się bardzo zdecydowany na związek z Kanan, tak więc raczej fabuła skupiać się będzie na przeżyciach i wpadkach bohaterki niemającej zielonego pojęcia, jak się odnaleźć w sytuacji, i na przytyczkach ze strony bardziej doświadczonych koleżanek. Twócy nie mają na koncie wiekszych hitów, ale przynajmniej scenarzysta, Rintarou Ikeda, miał już jakąś styczność z gatunkiem „szkolnym”. Ze swojej strony zastanawiam się, jak bardzo nie będę lubić ekspresyjnej Aoi Kogi, która podkłada głos bohaterce, bo poza tym to może być miła seryjka służąca jako zabawny przerywnik między innymi seriami.
Kanojo, Okarishimasu [2026] (TMS Entertainment)
Adaptacja mangi / Premiera 8.04.2026
Piąta seria telewizyjna Kanojo, Okarishimasu będąca kontynuacją odsłony z 2025 r.
Kill Ao (Cue)
Adaptacja mangi / Premiera 11.04.2026
Juuzou Oogami, prawdziwa elita świata przestępczego, najlepszy płatny zabójca, który potrafi wykonać każde zlecenie. Ale czy na pewno? Podczas ostatniej brudnej roboty coś idzie nie tak – Juuzou zostaje ugryziony przez dziwną osę, wskutek czego budzi się w ciele trzynastolatka. Po czym dostaje kolejne zlecenie: ma zinfiltrować gimnazjum, a jak wszyscy doskonale wiemy, to dopiero jest dżungla! Nie dość, że bohater musi się uczyć, dogadać z nowymi kolegami z klasy (nastolatki…), to jeszcze bronić przed zamachami na swoje życie.
Zapowiada się zabawna i nieco szalona opowieść łącząca typową serię akcji ze szkolnymi perypetiami. Najlepsze jest to, że ze wszystkich postaci, jakie widzimy w zapowiedzi, Juuzou wydaje się najnormalniejszy. Ot, kolorowe szaleństwo, które z pewnością przyciągnie wielu widzów. Acz trochę żałuję, że punkt wyjścia jest taki, a nie inny, ponieważ bardzo chętnie obejrzałabym też anime o perypetiach dorosłego bohatera (takich biszy poproszę). Na razie jednak naprawdę nie widzę niczego, co dyskwalifikowałoby serię lub wskazywało na mogące pojawić się problemy. Nawet manga, na podstawie której powstaje anime, skończyła się w zeszłym roku (trzynaście tomów), co sugeruje, że może dostaniemy historię opowiedzianą od początku do końca.
Optymizmem napawa również osoba reżysera, doświadczonego Hiro Kaburagiego. Jego dorobek mówi sam za siebie i jest kolejnym powodem, dla którego warto rzucić okiem na Kill Ao.
Kirio Fan Club (Satelight)
Adaptacja mangi / Premiera 3.04.2026
Aimi i Nami to dwie licealistki, które pod wieloma względami są różne, ale łączy je jedno: obsesyjne uczucie do tytułowego Kena Kirio. Spędzają całe dnie, wyliczając, co takiego wspaniałego ma w sobie Kirio‑kun, śnią o nim po nocach i dosłownie wielbią ziemię, po której stąpa. Wydawałoby się, że zrobiłyby wszystko, aby wejść w bliższą relację z obiektem swojej adoracji, ale pytanie, czy jednak, tak w rzeczywistości, łącząca je przyjaźń i „gonienie za króliczkiem” nie są ważniejsze od jego złapania?
Powiedziałabym, że wiem, jaki będzie główny problem tej serii: pochodzące z zimowego sezonu Tamon‑kun Ima Docchi!? z komediowym zacięciem i niezwykłą energią kreśli portret oszalałych fanek i ich działań mających pokazywać oddanie ukochanemu idolowi. Wydaje się, że tu główna różnica polega na tym, iż Kirio‑kun nie jest osobą publiczną, w dodatku taką, której wizerunek jest kreowany w celu wywoływania takiej reakcji. To sprawia, że już same zwiastuny mi wystarczą: mnie ta komedia nie będzie śmieszyć. Wiem, że przerysowane emocje i zaangażowanie bohaterek mają charakter czysto satyryczny, zaś obiekt ich uczuć do tego stopnia nie ma znaczenia dla fabuły, że nie widzimy nawet jego twarzy. Mimo to nie potrafię uciec od przeświadczenia, że jest w tym coś niesmacznego i to pod wieloma różnymi względami. Jak to jednak z komedią bywa – każdy ma tutaj swoją wrażliwość, a trzeba powiedzieć, że takiej formuły jeszcze nie próbowano, w każdym razie nie w stanie tak czystym, jak tutaj. Zainteresowanym polecam rzucić okiem, może im akurat będzie odpowiadać.
Koori no Jouheki (Studio Kai)
Adaptacja mangi / Premiera 2.04.2026
No proszę, kolejna po Seihantai na Kimi to Boku adaptacja mangi Kouchy Agasawy. Jest to wcześniejsza i nieco słabiej oceniana historia, być może przez niechlujny jeszcze rysunek, choć już noszący znamiona kreski z późniejszego Seihantai…. Nie zmienia to jednak faktu, że seria tak samo, a może nawet bardziej, napakowana jest trudnymi emocjami, skomplikowanymi relacjami młodych ludzi, którzy do tego dopiero uczą się samych siebie. Oczywiście wszystko to rozładowywane jest scenami komediowymi oraz zwyczajnie sympatycznymi bohaterami, których trudno nie lubić. Nawet jeśli nie od razu – bo tutaj bohaterowie nie realizują znanych nam schematów i zanim kogoś dobrze poznamy i polubimy, może minąć trochę czasu. W końcu nawet oni sami dopiero odkrywają, co naprawdę czują, jacy są i co być może powinni w sobie zmienić, a co zaakceptować. Warto im dać szansę, bo są to jednostki nietypowo skomplikowane, jak na w sumie lekką i przyjemną opowieść (acz trochę cięższą niż Seihantai…).
A zawiera ona główną bohaterkę, Koyuki, lubiącą samotność i wytyczającą wyraźne granice strefy komfortu w relacjach z innymi, na których przekroczenie reaguje stresem, przez co ludzie odbierają ją jako chłodną w obyciu. Wyluzowany Minato, który się nią zainteresował, nie od razu te granice widzi i umie ich przestrzegać. Jego kumpel, Youta, jest o wiele przyjemniejszy w obyciu, ale też pewne fakty ze swojego życia ukrywa, coraz bardziej nimi przytłoczony. Miki, przyjaciółka Koyuki i znajoma panów stara się ukryć swoją naturę przed innymi w klasie, bojąc się odrzucenia. Zresztą, odrzucenie – poczucie samotności czy wykluczenia – jest tu wątkiem powtarzającym się praktycznie przy każdej postaci w taki czy inny sposób. To niesamowite, że mimo tak trudnych tematów, opowieść jest naprawdę pozytywna. Jest jednak coś, co można uznać za nieco naciągane: bywają momenty, kiedy ktoś wyciąga złe wnioski i na ich podstawie podejmuje działania. To również jest świadomym elementem fabuły, mającym skłonić do refleksji, ale w jednym przypadku ciągnie się trochę za długo.
Mimo wszystko seria będzie warta uwagi, tym bardziej że animacja powinna być o niebo ładniejsza niż oryginał (który ma swój urok dzięki charakterystycznej kresce, ale nawet ona nie ukryje krzywości… wszystkiego). Nadzieją napawa również scenarzysta, Yasuhiro Nakanishi, który ma na koncie całkiem sporo serii, w tym kilka wysoko ocenianych, jak na przykład oba sezony Jibaku Shounen Hanako‑kun czy Kaguya‑sama wa Kokurasetai.
Kujima Utaeba Ie Hororo (Studio Hibari)
Adaptacja mangi / Premiera 9.04.2026
Oto seria z rodzaju tych, których nie powinno się traktować poważnie. A na pewno nie powinno się tak traktować przynajmniej pomysłu wyjściowego, bo oto nastoletni Arata Kouda (to jeszcze jest normalne) poznaje gadające stworzenie wielkości człowieka przypominające ptaka, Kujimę (to już zdecydowanie nie…). Ba, zwierzocoś po pierwszym nakarmieniu u niego zamieszkuje, niby tylko do wiosny, ale wiadomo, jak to bywa… Tak czy siak, rozpoczynają się perypetie zwyczajnego chłopaka – i jego rodziny – z wielkim ptakiem.
Oryginału, mangi Akiry Konno, nie znam, nie spodziewam się jednak, żeby seria po absurdalnym zawiązaniu akcji miała potoczyć się w kierunku poważnego dramatu rozprawiającego o życiowych problemach bohaterów. Raczej będzie lekko, śmiesznie (w założeniu) i epizodycznie. Ot, anime na leniwy wieczór, kiedy nasze komórki mózgowe już nie pracują i oglądanie czegokolwiek wymagającego skupienia jest męką.
Z kwestii technicznych – za produkcję odpowiada Studio Hibari, gdzie na stołku reżyserskim zasiada Shinichirou Kimura, obecnie pracujący głównie przy pojedynczych odcinkach, wcześniej zaś odpowiedzialny za parę całych serii (wśród których żaden hit czy choćby porządna, wspominana do dziś produkcja się nie znajdzie). Pomoże mu mający doświadczenie w komedii Yasunori Yamada. Aratę zagra bardzo dobrze znany Ayumu Murase (ostatnio tytułowy bohater z Sanda, Dora‑chan z Tondemo Skill de Isekai Hourou Meshi), Kujimę zaś Yuria Kouzuki, która przed laty dała się poznać szerokiej widowni jako Ponyo z filmu Studia Ghibli.
Kuro Neko to Majo no Kyoushitsu (Liden Films)
Adaptacja mangi / Premiera 12.04.2026
Spica Virgo jest czarownicą, która marzy o uczęszczaniu do renomowanej szkoły czarodziejskiej, zwłaszcza że w niej uczy, a raczej uczył, podziwiany przez nią i ubóstwiany idol, Claude Sirius, który zniknął nagle w niewyjaśnionych okolicznościach. Bohaterka jednak nie ma ani odpowiednich powiązań ani wystarczających umiejętności, by się do tej szkoły dostać. Pewnego dnia na swojej drodze spotyka czarnego gadającego kota, którego prosi o pomoc w zdaniu egzaminów, a gdy się dowiaduje, że ma do czynienia z zaklętym człowiekiem, postanawia mu pomóc wrócić do ludzkiej formy. Z jego pomocą odkrywa, że posiada umiejętność dającą jej moc regeneracji i może odwrócić tymczasowo klątwę, jeśli pocałuje kota… w zadek. Co też czyni. Po czym dostaje się do szkoły, jej mentorem zostaje czarny kot, a ona przeżywa szkolne perypetie w gronie miłych i niemiłych czarodziejów, jednocześnie próbując znaleźć sposób, by zdjąć kocią klątwę na stałe.
Kociarze zrozumieją; całowanie i ukochiwanie zwierzątek w różne części ciała jest im znane, ale całowanie zaczarowanego kota w zadek, żeby zdjąć klątwę, ze świadomością, kim jest zaklęty osobnik (podpowiem: zaginął im tam ostatnio), to zdecydowanie bardzo nie mój typ humoru. No cóż, może tylko ten jeden kiks się szykuje, choć mam mieszane uczucia. Ze zwiastuna wynika, iż postacie są bardzo różnorodne, kolorowe, mają rozmaite umiejętności oraz nazwiska po konstelacjach i gwiazdach… I wyglądają tak stereotypowo, jak się tylko da, łącznie z charakterem, wyglądem i czarodziejskimi mundurkami oraz zaklęciami. Z pozytywów fani usłyszą na pewno sporo znanych aktorów głosowych m.in. Kaede Hondo (Spica), Nobunagę Shimazakego (Claude), Kanę Hanazawę czy Ai Fairouz. Za reżyserię odpowiadać będzie Naoyuki Tatsuwa głównie znany z pracy nad serią Nisekoi, ale mający na koncie zdecydowanie mniej udane projekty, natomiast scenariusz napisze Midori Gotou (Hoozuki no Reitetsu) co daje nadzieję na wypełnienie założeń szkolnych i komediowych, ale czy też fabularnych?
Liar Game (Madhouse)
Adaptacja mangi / Premiera 7.04.2026
Podgatunek, który nazwałbym „socjopatyczna gra/teleturniej”, cieszy się trwałą popularnością. Tego rodzaju tytułom bardzo łatwo jest trzymać widzów w napięciu i wymyślać pokrętne sytuacje, które w innym kontekście byłyby pozbawione sensu. Liar Game jest jego bardzo typowym – co nie znaczy, że nudnym! – przedstawicielem. Główna bohaterka, Nao Kanzaki, zostaje nieświadomie wciągnięta w tytułową „liar game”, w której każdy z uczestników otrzymuje 100 milionów jenów (około 2,3 miliona złotych), ale podstępem i oszustwem mogą przejmować majątek pozostałych, a reguły są takie, że strata „darowanych” pieniędzy staje się długiem.
Kanzaki jest z pozoru ostatnią osobą, która powinna w tym uczestniczyć. Jest uczciwa, empatyczna, i w kontaktach z innymi wręcz naiwna. 100 milionów jenów traci natychmiast, dając się oszukać swojemu byłemu nauczycielowi. Postawiona pod ścianą, wchodzi w układ z Shin'ichim Akiyamą, byłym oszustem i błyskotliwym manipulatorem. Szybko jednak okazuje się, że jest dużo mniej bezradna niż by się początkowo wydawało, a podejście pozwala jej zyskiwać sojuszników będących kluczową pomocą w warunkach tej bezwzględnej gry.
Za animację odpowiada Madhouse, więc spodziewałbym się, że będzie przynajmniej przyzwoicie, tym bardziej, że zwiastun pokazujący fragmenty pierwszych odcinków ma przyjemny klimat klasycznego kryminału. Najbardziej zastanawia mnie w tej serii, dlaczego tak późno? Manga była bardzo popularna i skończyła się w 2015 roku, wcześniej mieliśmy i seriale i filmy aktorskie, a na anime musieliśmy czekać aż 10 lat. Moje osobiste podejrzenie, to że padło ofiarą sukcesu wcześniejszych adaptacji i postanowiono się wstrzymać, aż widzowie od tytułu odpoczną.
Mahou no Shimai Lulutto Lily (Studio Pierrot)
Seria oryginalna / Premiera 5.04.2026
Pastele, wszędzie pastele! Ta seria dla dzieci zdecydowanie celuje w ciepłe klimaty. Jest barwnie, sympatycznie. Żadnych wielkich dramatów bym się więc nie spodziewał, to będzie lekka obyczajowa seria, może nawet podchodząca pod okruchy życia. Studio Pierrot wypuszcza takie dość regularnie, więc byłbym spokojny o wykonanie, tym bardziej, że to seria oryginalna, więc odpadają problemy związane z adaptacją scenariusza.
Historia opowiada o siostrach Fuu i Rui, które – niegdyś nierozłączne – ostatnio oddaliły się od siebie. Ich relacje skomplikują się jeszcze bardziej, gdyż każda z nich niezależnie otrzymuje magiczne moce od przypominających kocie maskotki kosmitów. Moce te działają tylko przez rok i żadna z nich nie może nikomu, w tym siostrze, powiedzieć, że jej posiada. Obie wykorzystują je w podobnym celu: przyjmując wymarzoną postać dorosłych idolek i rozpoczynając sceniczną karierę. Podejmują rywalizację, nie wiedząc, że siostra jest w podobnej sytuacji.
Magia, relacje między rodzeństwem oraz robienie kariery w show‑biznesie to brzmi jak atrakcyjne połączenie dla młodszych widzów. Seria ma na siebie pomysł, ma też ciekawy styl. Wygląda to zacnie! Nawet wśród starszych, jeżeli ktoś ma ochotę na serię do relaksu, spokojnie może na ten tytuł rzucić okiem.
Maid‑san wa Taberu Dake (EMT Squared / Magic Bus)
Adaptacja mangi / Premiera 1.04.2026
Z powodu logistycznych zawirowań Suzume Tachibana, szkoląca się na pokojówkę i pracująca na co dzień w brytyjskiej posiadłości, ląduje w Japonii. W dodatku na cały rok! Co jej pozostaje w takiej sytuacji? Ano cieszyć się życiem i skorzystać z nadarzającej się okazji do spróbowania wszystkich japońskich przysmaków, jakie tylko uda jej się znaleźć.
Adaptacja tej wydawanej od 2019 roku, zebranej obecnie w pięciu tomach mangi ma wszystko, czego potrzeba bezpretensjonalnej i ciepłej serii sezonowej. Urocza bohaterka (grana przez popularną Kanę Ichinose), ładna kreska, pieczołowicie odwzorowane japońskie smakołyki (to wbrew pozorom w tym gatunku nie jest banalne!), ciepła paleta barw i klimat pogodnych okruchów życia. Trudno mi jednak oprzeć się wrażeniu, że formuła „młoda dziewczyna wędruje po Japonii i próbuje z zachwytem różnych potraw i przekąsek” ostatnio robi się trochę oklepana i że ktoś uznał, iż najlepszym sposobem na jej odświeżenie będzie dodanie: "...i robi to wszystko w stroju pokojówki!”. Co następne, króliczek Playboya? No dobrze; jestem złośliwa, ale trochę niesłusznie. Zapowiada się tytuł sympatyczny, acz dopiero pierwsze odcinki odpowiedzą na pytanie, czy poza pysznościami i wyrazami zachwytu będzie miał coś do opowiedzenia. Jeśli nie, to właściwie nic złego, ale byłoby miło, gdyby wyróżniał się czymś poza uniformem bohaterki.
Mairimashita! Iruma‑kun [2026] (BN Pictures)
Adaptacja mangi / Premiera 4.04.2026
Czwarta seria telewizyjna Mairimashita! Iruma‑kun będąca kontynuacją odsłony z 2022 r.
Mao (Sunrise)
Adaptacja mangi / Premiera 4.04.2026
Licealistka Nanoka przypadkowo przenosi się do ery Taisho, gdzie zostaje zaatakowana przez youkai. Jej przygoda w innym świecie zakończyłaby się bardzo szybko, gdyby nie pomoc onmyouji Mao. Dziewczynie udaje się bezpiecznie wrócić do domu, ale szybko odkrywa, że po wizycie w przeszłości zyskała tajemnicze moce. W poszukiwaniu odpowiedzi Nanoka powraca do przeszłości i zostaje wplątana w serię zagadkowych morderstw, nad których rozwiązaniem pracuje Mao. Bohaterka szybko poznaje historię swojego wybawcy – otóż Mao (jak również jego miecz) został przeklęty przez kociego demona Byokiego. Od tej pory tylko bohater może używać demonicznego oręża. Tym większe jest zdziwienie wszystkich, kiedy Nanoka, chcąc ratować życie Mao, używa jego miecza, nie ponosząc żadnych konsekwencji…
Czyżby Inuyasha 2.0? Założenia fabularne nowej serii na podstawie mangi Rumiko Takahashi od razu przywodzą na myśl historię Kagome i Inuyashy, i to bynajmniej nie jest zarzut. Szczerze mówiąc, trochę obawiałam się, że czeka nas kolejna mocno średnia produkcja w stylu Han’you no Yashahime, ale zapowiedź świadczy o czymś zgoła odmiennym. Na pierwszy rzut oka seria sprawia wrażenie poważniejszej i bardziej mrocznej, ale w stylu najlepszych odcinków Inuyashy. Poza tym nie chce mi się wierzyć, że autorka kojarzona z dosyć specyficznym poczuciem humoru miałaby nagle całkowicie się go wyzbyć. Zresztą, nawet jeśli humoru będzie mało, i tak piszę się na seans – wszystkie elementy widoczne w zapowiedzi – bohaterowie, świat przedstawiony oraz demoniszcza wszelkiej maści, po prostu mnie kupiły, poza tym usycham z tęsknoty za takim staroświeckim anime pełnym japońskiego folkloru.
Trochę martwi mnie, że reżyserię powierzono Teruo Satou, który wcześniej średnio popisał się przy wspomnianym już Han’you no Yashahime. Na szczęście sytuację ratuje scenarzystka, bardzo doświadczona Yuuko Kakihara. Pozostaje tylko czekać i modlić się, żeby seria dostała trochę więcej niż trzynaście odcinków.
Marika‑chan no Koukando wa Bukkowarete Iru (Studio Leo)
Adaptacja mangi / Premiera 6.04.2026
Kanata Kitami to zwykły szkolny szaraczek, zupełny nikt, więc nawet nie śmie myśleć o wyznaniu uczuć ślicznej i popularnej Marice Chitose, chociaż zna ją od dziecka. Gdy jednak prosi spadającą gwiazdę o szansę na zrozumienie uczuć innych osób, życzenie spełnia się całkiem dosłownie. Od następnego dnia Kanata widzi nad głowami koleżanek z klasy „termometry” mierzące ich uczucia i reagujące na jego słowa i decyzje. Problem polega na tym, że chociaż Marika traktuje go życzliwie jak zwykle, jej „termometr” jest popsuty i wygląda, jakby wskazywał wartości ujemnie. O czym to może świadczyć?
Nie będę tu zdradzać „największej tajemnicy” tej serii, przypomnę tylko, o czym zwykle świadczy w mangach i anime, gdy jakieś urządzenie mierzące moce magiczne lub inny potencjał bohatera nie działa i nie pokazuje żadnego sensownego wyniku… Wracając jednak do tego tytułu: jest to adaptacja mangi wydawanej od 2024 r. stworzona na zamówienie platformy streamingowej AnimeFesta. Nie pierwsza, acz zdaje się, że jedna z nielicznych niebędących ekranizacją mangi o charakterze erotycznym. Ta formuła może jednak wskazywać na krótkie odcinki i oszczędną, żeby nie powiedzieć – prawie nieistniejącą animację. Z tego powodu prawdopodobnie nie będzie to nic szczególnie godnego uwagi, acz można rzucić okiem, jeśli tytuł trafi na zachodnie platformy streamingowe.
Marriage Toxin (Bones Film)
Adaptacja mangi / Premiera 7.04.2026
Manga Marriage Toxin może sprawiać bardzo mylne wrażenie. Kiedy się o niej pobieżnie poczyta, zdaje się do bólu standardowym shounenem z haremem. Zobaczcie sami:
W świecie przedstawionym środowisko zawodowych zabójców jest zdominowane przez pięć klanów, z których każdy specjalizuje się w innych technikach. Protagonista Hikaru Gero należy do klanu mistrzów trucizn i spada na niego rola kontynuacji rodu, do czego potrzebne jest małżeństwo. Z zawodowym oszustem Meiem jako pomocnikiem stara się zrealizować tę misję, zdecydowanie utrudnioną przez fakt, że życie spędzone w tak specyficznym środowisku nie pozwoliło na zdobycie jakiegokolwiek doświadczenia w tworzeniu zdrowych relacji z innymi ludźmi.
Brzmi niezmiernie przewidywalnie, ale diabeł tkwi w szczegółach. Hikaru decyduje się na małżeństwo, aby nie musiała w nie wchodzić jego siostra, która jest lesbijką w szczęśliwym związku. Meia poznaje, biorąc go za potencjalną kandydatkę, ten bowiem z racji zawodu i upodobań lubi się prezentować jako kobieta (choć czuje się jak najbardziej mężczyzną). Ba, i dalej w historii, gdy lista kandydatek się powiększa, Mei i Hikaru dalej mają się ku sobie. To, czy protagonista ostatecznie skończy z osobą przeciwnej płci, to sprawa jak najbardziej otwarta, tak samo jak i to, czy kandydatki zamiast z Hikaru nie skończą ze sobą nawzajem…
Jest więc queerowo, jest też ambitnie obyczajowo, przynajmniej sporo ambitniej niż wynika ze standardów w tym podgatunku. Hikaru w pierwszej chwili można pomylić z postacią‑nic, która ma służyć jako baza do romantycznych gagów, ale szybko okazuje się, że mimo niewątpliwej nieporadności w sprawach sercowych ma całkiem konkretny charakter, a co więcej, aktywnie stara się w randkowaniu podszkolić i z czasem czyni spore postępy. Takie samo głębsze ujęcie dotyczy kandydatek, które mają pełnowymiarowe wątki i nie są traktowane tylko jako kwiatki do kożucha.
Sfera obyczajowa to też oczywiście nie wszystko, to będzie jednocześnie serial akcji, i to z rodzaju tych, w których w walcie bardziej niż siła liczy się zdolność kombinowania i odnajdywania słabych punktów przeciwnika. Studio Bones jest w tej komfortowej sytuacji, że ma pozycję pozwalającą wybierać dla siebie najlepsze z najlepszych mangowych tytułów. Marriage Toxin jest tego kolejnym przykładem. Z reguły ekranizują je też co najmniej przyzwoicie, co sprawia, że seria ta jest dla mnie mocnym kandydatem do najlepszego tytułu sezonu.
Mata Korosarete Shimatta no Desu ne, Tantei‑sama (Liden Films)
Adaptacja light novel / Premiera 3.04.2026
Sakuya Outsuki, syn legendarnego detektywa, już w liceum kroczy śladami swojego ojca i prowadzi własne dochodzenia z pomocą asystentki Lilithei. Nie da się jednak ukryć, że w zagadkach kryminalnych pełni najczęściej rolę… Ofiary morderstwa. Jako że ma zdolność powracania do życia za każdym razem, gdy zostanie ono zakończone, stanowi to tylko pewną uciążliwość… Ale jednak nie zmienia faktu, że Sakuya nie uważa umierania za szczególnie dobrą rozrywkę. Niby postanawia sobie, że będzie się trzymał spraw prostych i bezpiecznych, tak się jednak składa, że życie (i śmierć) mają wobec niego inne plany. Sprawa wymagająca wtopienia się w tłum pasażerów luksusowego promu to kolejna okazja, by Sakuya udowodnił swoje umiejętności… Wracania do życia, rzecz jasna.
Light novel, publikowana od 2021 r., ma na razie sześć tomów i nie jest zakończona. Nie musi to być koniecznie problemem, jeśli seria, jak wiele podobnych, polegać będzie na krótszych sprawach, zamkniętych w jedno- lub kilkuodcinkowych epizodach. Pytanie jednak, na ile okaże się wciągająca. Obawiam się, że może nadmiernie polegać na prezentowaniu cechy charakterystycznej bohatera (jakby w tym samym sezonie nie wychodziło także Re:Zero), zaś Lilithea wygląda na aż nadmiernie sztampową „uroczo ekscentryczną” panienkę z anime. Grająca ją Shion Wakayama to zdolna aktorka, co udowodniła choćby rolą Momo w Dan Da Dan, ale obawiam się, że tu może nie mieć szans się wykazać. W roli Sakuyi usłyszymy Rikuyę Yasudę (ostatnio Arisu w Mayonaka Heart Tune).
Megami „Isekai Tensei Nani ni Naritai Desuka” Ore „Yuusha no Rokkotsu de” (Qzil.la / S.o.K)
Adaptacja light novel / Premiera 8.04.2026
Protagonistą serii zwanym „Ja” (w tej roli Atsushi Abe) jest kolejny osobnik, który został przedwcześnie pozbawiony życia. Bogini (M.A.O.) zarządzająca reinkarnacją takich nieszczęśników w innym świecie informuje go, że może sobie wybrać formę, czas i miejsce reinkarnacji, jednakże najbardziej pożądane role typu „bohater z wypasionymi umiejętnościami oraz haremem” albo „Władca Demonów” mają taką kolejkę, że musiałby czekać aż 50 tysięcy lat. W związku z powyższym protagonista postanawia wykorzystać okazję i odradza się raz za razem w coraz dziwniejszych formach, takich jak warzywo, krab, albo żebro bohatera z wypasionymi umiejętnościami oraz haremem.
W tej chwili nie wiadomo ani ile seria będzie miała odcinków, ani ile minut będą one trwały, jednak po obejrzeniu zwiastuna dochodzę do wniosku, że rzecz ta zdecydowanie nie będzie skrojona pod gusta wszystkich. Jej odbiorcami powinna być grupa mająca już styczność ze specyficznym japońskim typem humoru. Na pewno sprawy nie ułatwia też oprawa graficzna, mieszająca ze sobą (a przynajmniej na to wygląda) różnorodne media, od tradycyjnego anime po film aktorski. Jak to wypadnie jako całość, zobaczymy. Mam nadzieję, że reżyser będzie umiał zapanować nad tym zorganizowanym chaosem na tyle, by powstało przynajmniej coś zabawnego.
Needy Girl Overdose (Yostar Pictures)
Adaptacja visual novel / Premiera 5.04.2026
Adaptacja gry typu visual novel pod tym samym tytułem (na Steamie dostępnej jako Needy Streamer Overload), w której gracz wciela się w „menedżera” nastoletniej streamerki i ma za zadanie zarządzać jej życiem codziennym oraz działalnością medialną tak, aby zwiększać popularność jej internetowej persony, Chouten‑chan. Gra ma ponad dwadzieścia zakończeń, od szczęśliwych do tragicznych, więc na razie trudno powiedzieć, na czym będzie się koncentrować adaptacja. Można jednak zauważyć, że zwiastuny mimo cukierkowej estetyki głównej bohaterki wydają się raczej „mroczne”, niewykluczone więc, że anime będzie eksplorować te mniej przyjemne wątki z przeszłości i współczesności bohaterki.
Bardzo, bardzo trudno jednak wnioskować cokolwiek na temat tego projektu. Gra jest popularna – ma także fanów na Zachodzie – jednak podobne adaptacje często nie oddają ducha oryginału, lub też po prostu nie mają szans go oddawać w zmienionej formule. Niepokojące wydaje się także odsunięcie od projektu (i to w atmosferze skutecznie tłumionego skandalu korporacyjnego) osoby ukrywającej się pod pseudonimem nyalra, odpowiedzialnej za scenariusz gry, a także za zarządzanie „oficjalnym” kontem Chouten‑chan w mediach społecznościowych (obecnie to konto przerzuciło się na publikowanie treści promujących anime). Nie wróży to najlepiej; polecam więc tylko fanom oryginału, którzy pewnie i tak będą ciekawi, co z tego projektu wyszło. Pozostałym radziłabym daleko posunięty sceptycyzm.
Nigashita Sakana wa Ookikatta ga Tsuriageta Sakana ga Ookisugita Ken (Troyca)
Adaptacja light novel / Premiera 2.04.2026
Wychowywana na dziedziczkę tytułu i księstwa, szkolona w walce Maria, najsilniejsza z pięciu sióstr rodu Annovazzich, zyskuje nagle brata, tracąc perspektywę na zostanie głową rodu. Do tego rodzice rozkazują jej znaleźć sobie dobrego męża. Chociaż tyle, że sama ma dokonać wyboru, byle pan był dobrą partią. Problem polega na tym, że Maria przegapiła już moment, kiedy arystokraci łączą się w pary, wyrusza więc do szkoły w sąsiednim królestwie, by tam szukać szczęścia. Niedługo potem podczas przyjęcia do niej i do jej kuzynki, Aidy Amethis, podchodzi następca tronu ichniego królestwa i odstawia szopkę zrywania zaręczyn… Tylko myli Marię ze swoją narzeczoną Aidą. Książę przeprasza i tłumaczy, że za tym wszystkim (poza pomyleniem pań, bo to było niezaplanowane) stoi grubsza intryga, a on chciał dobrze, więc topór wojenny zostaje zakopany, można się rozejść. Wtedy jednak następuje próba porwania Marii, która szybko gromi swoich porywaczy, zaś będący tego świadkiem książę natychmiast się w niej zakochuje i proponuje małżeństwo.
Jest to przede wszystkim lekka komedia romantyczna, z masą głupotek i schematów fabularnych oraz postaci zachowujących się odpowiednio do zaplanowanych scen, co oznacza, że mogą wkurzać niezrozumiałym albo wręcz niekonsekwentnym zachowaniem. Główna bohaterka, mimo że wychowywana była na dziedziczkę rodu, nauczona została tylko sztuk walki, a nie ogłady. Jest wesoła, gadatliwa i bezpośrednia. Przykłada dużą wagę do znalezienia męża, łatwo się rumieni i staje się odpowiednio bezradna w ramionach księcia. Jednocześnie usilnie wmawia się nam, że jest silną kobietą. Niestety, schematy fabularne nie dają się jej przebić z tą rzekomą siłą, a rozprawianie się z wrogami służy głównie komedii. Nie będzie to seria szczególnie dobra, ale też nie powinna być zła czy toksyczna. Za to z pewnością będzie miała kilku przystojnych panów i sporo scen już, już, prawie czegoś więcej; może nawet się pocałują.
Animacja też jest akceptowalna, tego rodzaju seria nie potrzebuje lepszej. Za to ciekawi mnie efekt pracy dobrej i doświadczonej scenarzystki, Michiko Yokote (Ruri no Houseki, Shirobako, oba sezony Tondemo Skill de Isekai Hourou Meshi czy… Genshiken). Aktorzy głosowi to w większości ludzie z dużym doświadczeniem, a wśród postaci drugoplanowych znajdą się nawet takie sławy, jak Saori Hayami (Yukino Yukinoshita z Yahari Ore no Seishun Love Comedy wa Machigatteiru., Yor Forger z Spy x Family) czy Natsuki Hanae (Ken Kaneki z Tokyo Ghoul, Tanjirou Kamado z Kimetsu no Yaiba). Możliwe, że seria będzie całkiem znośna jak na swój gatunek i nieoryginalną historię.
Nippon Sangoku (Studio Kafka)
Adaptacja mangi / Premiera 5.04.2026
Mam ciągłe wrażenie, że Amazon słabo promuje anime robione na ich zlecenie, i to kolejny przykład. Żywię nadzieję, że mimo to sobie poradzi, bo widzę tu duży potencjał. Należy też do kategorii „tylko Japończycy mogli na to wpaść”.
Jeżeli chodzi o konwencję, formalnie to seria postapokaliptyczna, ale co do szczegółów robi się dziwnie. Wyobraźcie sobie, że nastąpił cywilizacyjny kolaps (na raz zmiany klimatu, wojna atomowa i rozkład światowego porządku), w wyniku którego Japonia technologicznie i kulturowo cofnęła się do epoki Meiji (z grubsza końcówki XIX w), a politycznie do… epoki trzech królestw! W serii będziemy śledzić losy lokalnego biurokraty Misumiego Aoteru, który ma wizję zostania jednoczycielem kraju, co dzięki jego niewątpliwym talentom wojskowym i dyplomatycznym powoli nabiera realności.
Droga „od zera do władcy Japonii” sporo jednak zajmie, i wątpię, czy na ekranie zobaczymy znaczący jej fragment. Manga wychodzi od 2001 roku i liczy obecnie sześć tomów. Dorabianie własnych zakończeń szczęśliwie wyszło w ostatnich latach z mody, więc zapewne zobaczymy zawartość tych tomów, a na kontynuację poczekamy długo, a może i wieczność. Przewijała się ona na listach nominacji do nagród i wyróżnień, coś więc w sobie ma, i przynajmniej częściowo widać to w materiałach promocyjnych, które są bardzo charakterne. Kreska, styl mieszający motywy z różnych epok, i generalnie mocno zarysowany klimat zwracają uwagę. Trudniej powiedzieć, jak będzie natomiast z animacją, nie pokazano dość długich fragmentów. Efektownych bitew bym się nie spodziewał, ale to nie musi być wada historii, która rozstrzyga się w salach narad i podczas osobistych konfrontacji. Mimo to dla fanów akcji kilka pojedynków na miecze się raczej znajdzie.
Studio Kafka powstało dopiero w 2021 roku, z ich osiągnięć trudno więc wróżyć jak będzie. Najbardziej znani są z Mahou Tsukai no Yome, serii bardzo zacnej, więc oby tak było i teraz.
Niwatori Fighter (Sanzigen)
Adaptacja mangi / Premiera 15.03.2026
Gdy Japonię nawiedzają siejące zniszczenie i śmierć kaijuu, na ratunek przybywa on – kogut. Swoją szybkością, silnymi kopnięciami i donośnym głosem powala potwory i ratuje ludzi. Po czym na przykład zjada włochatą gąsienicę, dostaje niestrawności i prawie umiera. Jest samotnikiem niezdolnym do trwałego związku, zostawia za sobą przepełnione żalem i zapłakane kwoki, odchodząc w stronę zachodzącego słońca. Szuka zemsty, czekając na tego jednego konkretnego kaijuu, który zabił jego siostrę. Po czym wpada do wody i prawie się topi. Po pewnym czasie przyłącza się do niego kurczę z wartościami wpojonymi przez szlachetnego yakuzę, a także kura, która pierwotnie chciała go zabić za igranie z jej uczuciami, ale ostatecznie postanawia mu towarzyszyć, będąc dodatkowo źródłem informacji (także dla widza) o świecie i naturze kaijuu, bowiem dobrze sobie radzi z telefonem i internetem.
To czystej wody parodia, w której kury odgrywają sztampowe role, np. samotnego wojownika, niebezpiecznej wzgardzonej kobiety czy młodego padawana. Są śmiertelnie poważne w tym, co robią i mówią, a kontrast, który powstaje przez ich naturę (bycie kurami) oraz przerysowaną do granic możliwości manierę, daje efekt komiczny, będący clou tej produkcji. Tutaj nie ma nic na serio. Dobrym pomysłem jest również wyposażenie bohaterów w wady, które urozmaicają trochę ich charakter, bo sam pastisz to za mało, żeby zbudować interesującą postać. Brzmi ciekawie? No to przykro mi.
Prawie wszystko, od pierwszego odcinka, przez zwiastun, aż po studio i listę twórców, zapowiada porażkę graficzną. Tym większą, że manga jest naprawdę dobrze rysowana, a szczegółowość i realizm w rysunku kur potęguje efekt komiczny. W adaptacji widać zaś animację komputerową z mocno uproszczonym projektem postaci zwierzęcych parszywie odcinających się od tła. Tak samo zresztą jak potwory. Reszta jest animowana zwyczajnie – i przeciętnie. Jedynym światełkiem w tunelu jest osoba scenarzysty, Hiroshiego Seko, mającego na koncie naprawdę sporo świetnych i nietypowych serii (Dan Da Dan, Vinland Saga, Mob Psycho czy Jujutsu Kaisen). Jednak było to w innych – większych i lepszych – studiach i z innymi reżyserami, a nie kimś, kto na koncie ma dopiero jedną słabą serię, a poza tym to pracował w całkiem innej roli przy projektach anime. Podejrzewam, że da się to oglądać, ba, nawet może ktoś, kto lubi parodię i absurd, będzie się dobrze przy tym bawił , ale uważam, że sięgnięcie do oryginału będzie lepszym pomysłem. Warto zerknąć na wersję animowaną tylko jeśli chcecie posłuchać, jak All Might… znaczy Kenta Miyake gdacze.
Onegai AiPri (OLM / Dongwoo Animation)
Projekt multimedialny / Premiera 5.04.2026
Kolejna seria w projekcie multimedialnym Pretty Rhythm / AiPri. Luźna adaptacja gry na automaty pod tym samym tytułem, z nowymi bohaterkami.
Ookii Onnanoko wa Suki Desuka? (Studio Houkiboshi)
Adaptacja mangi / Premiera 5.04.2026
Souta Tachibana, młodzian drobnej postury i wielkich kompleksów z tym związanych, zdecydowanie preferuje postawne dziewczyny. Los uśmiecha się do niego, gdy za sprawą starszej siostry nasz bohater zostaje zarówno (zastępczym) trenerem uniwersyteckiej żeńskiej drużyny siatkarskiej, jak i opiekunem ich akademika. Jako że anime to nie jest życie, szybko się okazuje, że wszystkie panie w okolicy lecą na Soutę z wizgiem, on zaś nie ma nic przeciwko ich awansom! Oby tylko nie okazało się, że poprzeczka jest dla niego za wysoko zawieszona…
Po masażyście sprzed dwóch sezonów dostajemy trenera, ale formuła pozostaje ta sama: komedia erotyczna z przewagą erotyki, skrócone odcinki i anime wyprodukowane na zamówienie platformy AnimeFesta specjalizującej się w podobnych tytułach. Granica dzieląca tę produkcję od soft porno jest bardzo cienka, szczególnie gdy mowa o wersji w pełni pozbawionej cenzury (telewizyjna będzie się pewnie składać głównie z zaciemnionego ekranu i jęków w tle). Tylko dla amatorów gatunku.
Otaku ni Yasashii Gal wa Inai!? (TMS Entertainment)
Adaptacja mangi / Premiera 8.04.2026
Takuya Seo jest zagorzałym otaku, który przyjaźni się z gyaru Kotoko Ijichi i całkiem zwyczajną Kei Amane. A przynajmniej tak się wydaje do pewnego czasu w przypadku tej drugiej, bo nieoczekiwanie na skutek pewnej sytuacji z gumką wychodzi na to, że najprawdopodobniej jest ukrytym… geekiem.
On jeden i one dwie, jakże różne od siebie, ale tak samo zadurzone w protagu, my zaś będziemy obserwować, do której zabije mocniej serce chłopaka. Znaczy, tak wnioskuję ze zwiastuna przepełnionego zbliżeniami na rumieniące się twarzyczki dziewczyn i zdecydowanie nasuwającego skojarzenia właśnie z romansem, a nie ze szkolnymi, leniwie płynącymi okruchami życia. Zgaduję, że manga, niezakończone wciąż dzieło duetu Norishiro‑chan i Sakany Uozumi jest pod tym względem bardziej wyważona, pozwalając bez pośpiechu rozwijać się relacjom bohaterów, no ale nie ma co się oszukiwać, że anime pójdzie podobnym tempem. Innymi słowy, jak przewiduję, skupi ono na trójkącie romantycznym, odrzucając lub mocno redukując większość wątków obyczajowych i postaci pobocznych. Czy to koniecznie musi być złe? Niekoniecznie, o ile twórcom uda się zrobić po prostu dobrze oglądającą się, wdzięczną produkcję. Choć zapewne najwierniejsi fani pierwowzoru poczują się z lekka zawiedzeni…
W studiu TMS Entertainment jako reżyser debiutuje Arata Mita (dotychczas pojedyncze odcinki), scenariusz pisze Kazuhiko Inai, nieco bardziej doświadczony, acz bez świetnych tytułów na koncie. Protagonistę zagra stosunkowo nowy w branży Shou Komura, któremu partnerować będą panie Konomi Inagaki (Youko z Shuumatsu Touring, Mina z Boku no Tsuma wa Kanjo ga Nai) i Yuu Serizawa (Mona z Kuroiwa Medaka ni Watashi no Kawaii ga Tsuujinai, Mya z Ars no Kyojuu). Hitu nie wyczuwam, może co najwyżej któraś z bohaterek zostanie mianowana waifu sezonu.
Otonari no Tenshi‑sama ni Itsunomanika Dame Ningen ni Sareteita Ken 2 (Project no.9)
Adaptacja light novel / Premiera 3.04.2026
Kontynuacja Otonari no Tenshi‑sama ni Itsunomanika Dame Ningen ni Sareteita Ken.
Ponkotsu Fuuki Iin to Skirt‑take ga Futekisetsu na JK no Hanashi (Zero‑G)
Adaptacja mangi / Premiera 6.04.2026
Tougo Sakuradaimon jest osobą, która pilnuje, czy uczniowie przychodzący rankiem do szkoły są odpowiednio ubrani. Z tego powodu często wchodzi w konflikt z Poemu Kohinatą, która nosi za krótkie spódniczki i ma farbowane na blond włosy, czym zdecydowanie narusza szkolny regulamin. Oboje niezbyt się lubią, ale gdy okazuje się, że muszą razem uczestniczyć w dodatkowych zajęciach, zaczyna się między nimi nawiązać nić porozumienia.
Seria jest adaptacją dziewiętnastotomowej i nadal wydawanej mangi Takumy Yokoty, należącej do gatunku komedii romantycznych. Widać to zdecydowanie nawet po zwiastunach – będziemy mieli do czynienia ze szkolną komedią skupiająca się na głównej parze bohaterów i ich stopniowym poznawaniu się i dogadywaniu, z pętającymi się w otoczeniu kolegami i koleżankami ze szkoły – czyli bardzo typowo, często z przerywnikami komediowymi. Wygląd postaci wydaje się natomiast mniej typowy niż w standardowym romcomie, bo są narysowane bardziej kanciastą, raczej shounenową kreską, ale podobno jest to styl zgodny z mangowym pierwowzorem. Oczekiwania mam spore, bowiem za scenariusz odpowiadać będą Masahiro Yokotani, Tomoko Konparu i Takahito Oonishi – czyli przynajmniej dwójka bardzo doświadczonych twórców oraz mniej doświadczony reżyser. Co z tego wyjdzie, dowiemy się wkrótce, ale może być to jedna z niewielu dobrych pozycji z tego gatunku ostatnio.
Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu [2026] (White Fox)
Adaptacja light novel / Premiera 8.04.2026
Piąta seria telewizyjna Re: Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu będąca kontynuacją odsłony z 2024 r.
Reincarnation no Kaben (Benten Film)
Adaptacja mangi / Premiera 3.04.2026
Touya Senji to licealista żyjący w cieniu nadzwyczajnie uzdolnionego starszego brata i pragnący za wszelką cenę także się czymś wyróżniać. Pewnego dnia dowiaduje się, że jego (również niezwykle utalentowana) koleżanka z klasy, Haito, ma artefakt pozwalający jej obudzić wspomnienia z poprzedniego życia, słynnego szermierza Miyamoto Musashiego. Takich jak ona nazywa się „Returners”, a chociaż niektórzy z nich, skupieni w organizacji Forest of the Greats, życzą światu jak najlepiej, plany innych mogą być znacznie bardziej złowróżbne. Jaki związek z tym wszystkim ma Touya?
Wydawana od 2014 roku i licząca już 22 tomy manga to seria przygodowa, której główną ozdobą są walki z wykorzystaniem nadprzyrodzonych mocy. Jest to oficjalnie pierwszy chyba tytuł studia Benten Film, ale samo to studio (pod nazwą Gaina) jest jednym ze spadkobierców dawnego Gainaxu… Acz z nowymi właścicielami. Zwiastuny i zatrudnienie plejady słynnych seiyuu (usłyszymy m.in. Ayane Sakurę, Harukę Shiraishi, Reinę Uedę, Kaito Ishikawę, Marine Inoue i Juna Fukuyamę) wskazują na spore ambicje związane z tą serią. Czy rzeczywiście będzie to nowe widowisko, o którym wszyscy będą mówić? Trudno powiedzieć; zainteresowanym gatunkiem bardzo zdecydowanie polecam zwrócić uwagę na ten tytuł. Może to być jedna z najmocniejszych pozycji sezonu… Albo widowiskowa klapa.
Replica Datte, Koi o Suru (Voil)
Adaptacja light novel / Premiera 7.04.2026
Sunao Aikawa nie zawsze ma ochotę chodzić do szkoły… Jednak w odróżnieniu od większości z nas ma dodatkową opcję: jej miejsce w liceum może zająć jej replika! Nao, bo tak dla odróżnienia można ją nazywać, uczęszcza na lekcje, ćwiczy i w ogóle stara się zastępować we wszystkim swój oryginał, nie rzucając się przy tym w oczy. Co się jednak stanie, gdy to właśnie ona, a nie Sunao, zacznie się zbliżać do pewnego chłopaka? Czy replika ma prawo do swojego życia i własnych uczuć?
Light novel, która w 2022 r. zdobyła nagrodę główną w konkursie Dengeki Novel Prize, jest wydawana od 2023 r. i liczy obecnie pięć tomów. Prawdopodobnie powinnam tu napisać coś ciepłego o serii, która ma szansę być całkiem prawidłowym romansem (acz nie komedią romantyczną), ale co zrobić, kiedy założenie wyjściowe jest dla mnie za głupie, żebym mogła to potraktować poważnie? Widać jasno, że cały koncept „repliki” służy tylko do nakręcania napięcia, kreowania swoistego trójkąta oraz wyciskania z widza wzruszenia. W podwójnej roli tytułowej repliki i jej oryginału usłyszymy Sumire Morohoshi (m.in. Kyouka w Bungo Stray Dogs, Emma w Yakusoku no Neverland), obiekt jej uczuć, Shuuyę Sanadę, zagra Ryouta Suzuki (m.in. Ishigami w Kaguya‑sama wa Kokurasetai!, Ryuusui w Dr. Stone), zaś poza nimi wystąpią także Jun Fukuyama, Rina Hidaka i Shuugo Nakamura.
Saikyou no Ousama, Nidome no Jinsei wa Nani o Suru? [2026] (Studio A‑CAT)
Adaptacja web novel / Premiera 1.04.2026
Kontynuacja Saikyou no Ousama, Nidome no Jinsei wa Nani o Suru?.
Saikyou no Shokugyou wa Yuusha demo Kenja demo Naku Kanteishi (Kari) Rashii Desu yo? (Studio Flad)
Adaptacja light novel / Premiera 1.04.2026
Hibiki Manabe, zwykły uczeń, zostaje przeniesiony do innego świata po tym, gdy ktoś oślepia go na szkolnym korytarzu. Po ocknięciu się na trawiastej równinie zaczyna wędrować przed siebie i wkrótce zdaje sobie sprawę, że zyskał nową umiejętność polegającą na tym, że widzi statystyki napotkanych potworów. Niezadługo po tym pod skrzydła bierze go Emalia, blondwłosa elfka, którą spotyka w trakcie wędrówki, i wspólnie tworzą drużynę poszukiwaczy przygód. Dołącza do nich Claude, człowiek‑bestia, Lillian, czarodziejka z przyszłości i Vene, święty biały kot (czyli bardzo typowa drużyna), po czym wspólnie zaczynają szukać sposobu, by bohater powrócił do swojego domu.
Po obejrzeniu zwiastuna można tylko westchnąć, że jak na razie nic nowego w isekajach nie będzie – bohater widzi tabelki, ma wypasionego skilla, z racji swojego wieku dostaje większego wojownika w drużynie do ochrony oraz kilka pań. Wprawdzie tylko elfka jest obdarzona bujnym biustem, a pozostałe są mniej więcej w jego wieku, jednak nawet zwiastunów nie obeszło się bez elementów fanserwiśnych, choć raczej skierowanych głównie do widza, a nie bohatera. Wygląd postaci i otoczenia nie odbiega od standardów typowo fantastycznego świata, więc amatorzy tego typu produkcji poczują się jak ryba w wodzie. Co do fabuły, to nie przewiduję większych zaskoczeń – bohater z drużyną wędruje, szuka, zarabia i przeżywa przygody, czasem wspominając o swoim świecie. Pewną nadzieje budzą osoby reżysera i scenarzystki – oboje mają wprawę w przedstawianiu opowieści fantasy, więc może z tak typowego założenia fabularnego wyciągną coś dającego się obejrzeć.
Shunkashuutou Daikousha: Haru no Mai (Wit Studio)
Adaptacja light novel / Premiera 29.03.2026
Dawno temu jedyną porą roku była Zima, ale ponieważ samotność okazała się nie do zniesienia, stworzyła Wiosnę – ukochaną i wielbioną porę roku. Po niej powstały Lato i Jesień. Istoty pilnujące prawidłowego cyklu nazwano Agentami Czterech Pór Roku, ale dziesięć lat temu Hangiku, opiekunka Wiosny, zniknęła, a wraz z nią ciepło i zieleń. Cykl został zaburzony, a świat przejęła we władanie Zima. Jednak Hangiku powraca i postanawia przywrócić prawidłowy bieg przyrody…
Przeczytałam dostępne opisy, obejrzałam prześliczną wizualnie zapowiedź, pozachwycałam się ochroniarzem Zimy i nic… W sensie, zaintrygował mnie pomysł na fabułę oraz grupa tajemniczych agentów. Co więcej, zapowiedź sugeruje, że w anime nie zabraknie scen rodem z filmów sensacyjnych. Problem polega na tym, że wszystko to blednie i traci sens w zestawieniu z anemicznymi, pozbawionymi charakteru postaciami Wiosny i Zimy (resztę widzimy zbyt krótko, żeby stwierdzić coś na pewno). Że Zima cierpi na chroniczną depresję i brak energii nawet się nie dziwię – po dziesięciu latach bez słońca i witaminy D każdy by się załamał, ale że z Wiosny zrobiono eteryczną, pozbawioną hemoglobiny sierotę, której każde wypowiadane słowo sprawia fizyczny ból, zrozumieć nie mogę. Ona powinna tryskać energią, z łopatą biegać, a nie snuć się jak przysłowiowy smród po gaciach. W ten sposób całe moje zainteresowanie tą serią diabli wzięli, a z przystojnym ochroniarzem poszukam sobie obrazków.
Reżyseruje Ken Yamamoto, a scenariusz pisze Ayumu Hisao. Przyzwoita ekipa, a nawet powiedziałabym dobra, tylko że niestety nic to nie zmienia…
Snowball Earth (Studio Kai)
Adaptacja mangi / Premiera 3.04.2026
Kiedy Ziemi grozi inwazja kaijuu z kosmosu, a los ludzkości spoczywa w rękach młodego chłopca przyuczanego od lat do walki z potworami – to jest najlepszy moment, aby uczyć się z poradniczka, jak zdobyć przyjaciół. Tetsuo Yabusame i jego jedyny przyjaciel, wielki robot Yukio, od dawna walczą z kaijuu z ramienia organizacji E‑RDE. Tym razem walka ma się odbyć w przestrzeni kosmicznej, bowiem potwory nadciągają wielką chmarą. Nie to jednak zaprząta uwagę bohatera, a brak umiejętności społecznych. Chłopak ze stresu przejęzycza się nawet przy zwykłym „dziękuję”. Co nie zmienia faktu, że walczy doskonale i sprawnie rozprawia się z kaijuu. Niestety, statek‑matka ulega awarii, a następnie zniszczeniu, a bez jego pomocy główna dwójka zmuszona jest do autodestrukcji – z tym że Tetsuo zostaje wcześniej wyrzucony w kapsule ratunkowej. Mija prawie dziesięć lat, Tetsuo budzi się w żałobie po Yukio, ale z postanowieniem zdobycia po powrocie przyjaciół, bowiem tego chciał też Yukio. Jednak Ziemia, na której ląduje, okazuje się pokryta śniegiem i lodem, z grasującymi po niej kaijuu. Na szczęście odnajdują go pozostali przy życiu ludzie, a do tego podobno gdzieś są jeszcze pozostałości sił E‑RDE. Ludzkość nie poddała się całkiem i dalej walczy, więc Tetsuo do nich dołącza, by zdobyć przyjaciół. Znaczy, walczyć wraz z nimi… I z Yukio, bo robot oczywiście przetrwał, tylko w nieco mniejszym opakowaniu…
Całkiem sympatycznie zapowiada się ta seria postapokaliptyczna z elementami komedii i masą różnorodnych postaci. Co prawda motywacje bohatera mogą budzić wątpliwości, ale jeśli potraktujemy go jako szaleńca, to całość nabiera sensu. No i trzeba przyznać, że jest kuty na cztery nogi, bo prawie z każdej sytuacji znajdzie wyjście. Znaczy – jeśli zawiera ona niebezpieczeństwo typu kajuu, bo interakcja z ludźmi zwykle go jednak pokonuje. Ale zapewne codzienne życie w nowym otoczeniu, nowi znajomi i przyjaciele znacząco wpłyną na rozwój jego umiejętności społecznych. Na pierwszym planie poza Tetsuo znajdą się dwie panie, w tym nietypowa przywódczyni społeczności, w której ląduje Tetsuo. Ao Nogi potrafi bowiem kontrolować pewnego kaijuu...
Tylko znowu ta komputerowa animacja. Tym razem nie jest najgorzej, całość jakoś się płynnie łączy, a ruch nie wypada sztucznie i sztywno, jednak to nadal mi zgrzyta. No i czy Studio Kai poradzi sobie z trzema projektami w sezonie? Być może nie ma się jednak czego obawiać, duet reżysera i scenarzysty stworzył już przecież całkiem udane anime, to jest oba sezony Zombie Land Sagi. Reżyser sam pracował też nad jednym z lepszych filmów z One Piece, czyli nad Strong World. Pozostali twórcy również mają spore doświadczenie, a robotowi będzie podkładał głos Daisuke Hirakawa (Rei z Free czy Jong‑In Choi z Solo Leveling). Myślę, że warto się zainteresować.
Tadaima, Ojama Saremasu! (Tatsunoko Production)
Adaptacja mangi / Premiera 8.04.2026
Pracownica biurowa Rinko Nakama żyje sobie samotnie w swoim mieszkaniu, gdzie potajemnie oddaje się byciu otaku. Jej sąsiadami są dwaj przystojni i tajemniczy – choć na różny sposób – mężczyźni: czarnowłosy i uprzejmy Akito Satsuki i blondwłosy, skłonny do wybuchów agresji Haruma Usada. Losy całej trójki łączą się nieoczekiwanie, gdy w ścianach pokoju bohaterki po obu stronach powstają dwie wielkie dziury – niesamoistnie, ktoś tu naprawdę mógłby pić więcej melisy… A że bohaterka z pewnych powodów nie chce szkody zgłaszać i naprawiać, wszystkie mieszkania łączą się tak jakby w jedno, co rozpoczyna dziwne współlokatorstwo i rzecz jasna pogłębienie się relacji sąsiadów… znaczy teraz współlokatorów.
Przyznaję bez bicia, że ze wszystkich serii, które opisuję do zapowiedzi, zwiastun powyższej zrobił na mnie najlepsze wrażenie (może za wyjątkiem Ganbare! Nakamura‑kun!!, ale tam jestem pozytywnie nastawiona od ogłoszenia adaptacji). Nie na zasadzie: łoo, ale świetne, jak to wygląda! itp., raczej zostawił z miłym uczuciem, że szykuje się urocza seria z komediowym tonie, acz nie wydaje mi się, żeby przesadnie absurdalnym, mimo głupiutkiego zawiązania akcji. Do tego trójkąt romantyczny, który mnie zdecydowanie bardziej przyciąga niż ten z Otaku ni Yasashii Gal wa Inai!?, a w którym może dziać się sporo – zwiastun pokazuje nawet trzymanie się za ręce! Kolejnym plusem jest 2/3 głównej obsady, Rinko i Akito grają bowiem dwa wielkie nazwiska, Kana Hanazawa i Kaito Ishikawa. Nie, żeby partnerujący im jako Haruma Haruki Ishiya miał stanowić gorszy aspekt serii, po prostu, mimo też całkiem bogatego portfolio, to jeszcze nie najwyższa półka seiyuu. Z drugiej strony, jak napisałam w notce do Class de 2 Banme ni Kawaii Onnanoko to Tomodachi ni Natta, w wiosennym sezonie wykaże się jeszcze w dwóch głównych rolach: ciekawie będzie porównać jego grę w omawianym anime z występem w wyżej wspomnianej serii studia Connect.
Co mnie natomiast nie przekonuje, to osoba reżysera i scenarzysty w jednym, Itsukiego Imazakiego, który pracował głównie przy średnich seriach, żeby nie powiedzieć słabych. Pomagający mu ze scenariuszem Makoto Takada również nie ma czym się pochwalić. Może jednak Tadaima, Ojama Saremasu! okaże się ich wspólnym przełomem – niekoniecznie wielkim hitem, ot, porządną produkcją na mocne 7. Anime (adaptacja web mangi) powstaje w wiekowym studiu Tatsunoko Production z wieloma seriami na koncie (na czele z Ping Pong i Neon Genesis Evangelion we współpracy z GAINAX), acz ostatnimi czasy mającym problem z wypuszczeniem czegoś ponadprzeciętnego. I tu trzymam kciuki, żeby zdarzyło się coś dobrego. Pokonanie w ocenie i uznaniu widzów wspomnianych tytułów oczywiście nie wchodzi w rachubę, ale oby anime okazało się pozytywnym zaskoczeniem przynajmniej w kategorii „przyjemne i odmóżdżające”!
Tensei Shitara Slime Datta Ken [2026] (8bit)
Adaptacja light novel / Premiera 3.04.2026
Piąta (szósta, licząc ze spinoffem) seria telewizyjna Tensei Shitara Slime Datta Ken będąca kontynuacją odsłony z 2024 r.
Tongari Boushi no Atelier (Bug Films)
Adaptacja mangi / Premiera 6.04.2026
W tym świecie magii mogą używać tylko wybrani, a Coco nie jest jedną z nich. Nie przeszkadza jej to zachwycać się magią i marzyć, że mimo wszystko kiedyś zostanie czarodziejką. Nie może więc przegapić okazji i podgląda, jak przejezdny czarodziej używa magii. To, jak powstaje magia, otoczone jest tajemnicą, więc Coco nie przyznaje się, co widziała, tylko od razu przystępuje do samodzielnych ćwiczeń – z pomocą książki i pióra, które kiedyś dostała od człowieka w masce. Niestety, kończy się to tragicznie i tylko dzięki powrotowi czarodzieja, który zorientował się, że coś jest nie tak, Coco uchodzi z życiem. Dziewczynka dostaje swoją pierwszą lekcję na temat zakazanej magii, tracąc matkę i dom. Być może jednak da się zaklęcie odwrócić, trzeba tylko je odnaleźć. Qifrey, bo tak nazywa się czarodziej, którego podglądała i który potem ją ocalił, przyjmuje ją na swoją uczennicę. W ten sposób ratuje Coco przed wymazaniem pamięci, a ze swojego punktu widzenia zabezpiecza jedyny ślad mogący pomóc mu w odnalezieniu pewnych wrogich osobników. Będziemy oglądać, jak Coco dowiaduje się prawdy o magii i zaczyna się jej uczyć, mając dalece opóźniony start względem pozostałych uczennic czarodziejów, w tym trzech, z którymi będzie mieszkać pod jednym dachem w atelier Qifreya: Agott, Tetią i Richeh. Niemniej jest to zdolna dziewczynka, a późniejsze rozpoczęcie nauki sprawia, że potrafi stosować niestandardowe rozwiązania.
To niesamowicie klimatyczna i pięknie narysowana historia, więc oczekiwania co do adaptacji są duże. Czy animowana wersja zachowa oryginalną baśniowość, tajemniczość i poczucie zagrożenia, jakie stanowi niewłaściwie użyta magia? Myślę, że szanse są spore, zwiastun wygląda obiecująco. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to będzie jedna z najlepszych serii w tym sezonie. O ile studio Bug Films ma na koncie dokładnie jeden własny projekt – to jest Zom 100: Zombie ni Naru made ni Shitai 100 no Koto – tak poszczególni twórcy mają już duże i zróżnicowane doświadczenie, a jednym z nich jest Hiroshi Seko (w tym sezonie wychodzą jeszcze dwie serie, przy których zajmuje się scenariuszem: Niwatori Fighter oraz drugi sezon Dorohedoro, miejmy nadzieję, że na wszystko wystarczy mu sił…). Najbardziej znanymi seiyuu w obsadzie będą Natsuki Hanae (Ken Kaneki z Tokyo Ghoul, Tanjirou Kamado z Kimetsu no Yaiba) jako Qifrey oraz Yuuichi Nakamura (Satoru Gojou z Jujutsu Kaisen, Hawks z Boku no Hero Academia) jako Olruggio, przyjaciel Qifreya.
Tsue to Tsurugi no Wistoria Season 2 (Actas / BN Pictures)
Adaptacja mangi / Premiera 12.04.2026
Kontynuacja Tsue to Tsurugi no Wistoria.
Yomi no Tsugai (Bones Film)
Adaptacja mangi / Premiera 4.04.2026
Fantasy shounen od Hiromu Arakawy. To jedno zdanie mówi o tej serii tyle, że aż mam wątpliwość, czy warto kontynuować opisywanie. Seria Fullmetal Alchemist była w świecie mangi i anime gigantem; nie jest przesadą powiedzieć, że wychowało się na niej pokolenie, i w Japonii, i na Zachodzie. Wszystko to zresztą jak najbardziej zasłużenie, Arakawa ma smykałkę i do fabuły, i do postaci, i do świata przedstawionego, a wszystko to prezentuje elegancką kreską, która jest tak niepodrabialna, że jej postaci można rozpoznać natychmiast.
Yami no Tsugai jako manga zdążyło już zdobyć renomę w Japonii i na świecie; jest zresztą wydawane w Polsce pod (dyskusyjnym) tytułem “Kontraduety z zaświatów”. Trzyma też poziom, którego byśmy się po autorce spodziewali. Tym razem zamiast inspiracji alchemicznych wzięła na tapet powiązaną tematykę okultyzmu, szczególnie japońskiego. Będące głównym tematem serii „daemony” z łatwością można by pomylić z youkai, choć odcięcie się nazwą od oryginałów z folkloru pozwoliło Arakawie łatwiej wpasować je w wymagania serii akcji. W porównaniu do Alchemika będzie też mroczniej i krwawiej (acz oczywiście w granicach rozsądku, to wszak shounen); niektórych scen tutaj nie powstydziłby się horror.
Głowni bohaterowie to rodzeństwo Yuru i Asa pochodzący z górskiej wioski Higashi, którzy zostali rozdzieleni w dzieciństwie z powodu przepowiedni identyfikujących ich jako mistycznych “bliźniaków dnia i nocy”. Każde z nich odkrywa w sobie moc kontrolowania daemonów, od której wykorzystania będą zależeć losy całego świata. Za adaptację – ponownie w przypadku tej autorki – odpowiada Bones. Jest to studio, które może w ostatnich latach nie jest zawsze równe, ale kiedy im zależy, są zdolni robić anime na najwyższym poziomie, a sądząc z ujawnionych materiałów, nie lekceważą tego tytułu. Szczególnie intryguje mnie wybór Masahiro Andou na reżyseria. Człowiek ten ma zacny dorobek i wcześniej razem z Bones zrealizował niezmiernie klimatyczny film Sword of the Stranger. Gdyby miał tu utrzymać taki poziom, to będzie to seria obowiązkowa.
Youkoso Jitsuryoku Shijou Shugi no Kyoushitsu e 4th Season (Lerche)
Adaptacja light novel / Premiera 1.04.2026
Czwarta seria telewizyjna Youkoso Jitsuryoku Shijou Shugi no Kyoushitsu e będąca kontynuacją odsłony z 2024 r.
Yowayowa Sensei (Brain's Base)
Adaptacja mangi / Premiera 11.04.2026
Hiyori Hiwamura, młoda nauczycielka świeżo po studiach, nie skrzywdziłaby muchy. Nie tylko dlatego, że jest łagodnego charakteru, ale też dlatego, że prędzej chyba by się zabiła o własne nogi… Niestety licealni uczniowie zupełnie źle interpretują jej napady paniki i nieskoordynowane zachowanie – nieszczęsna Hiwamura dorabia się opinii „strasznej nauczycielki”, gotowej za byle co rzucać na swoich wychowanków klątwy. Jest jednak ktoś, kto potrafi się na niej poznać: niejaki Akihito Abikura, lat 16, nie jest w stanie oderwać od niej wzroku. Bądźmy szczerzy: nie tylko z powodu jej uroku osobistego, ale także częstych katastrof, tak to nazwijmy, topologiczno‑odzieżowych.
Właściwie nie wiem – krzywić się, bo (potencjalny) romans ucznia z nauczycielką, czy krzywić się, bo tytułowa sensejka brzmi i zachowuje się jak dziecko z podstawówki? Tak czy inaczej krzywić się nie powinnam, bo mam mocną zasadę nieczepiania się anime i mang za to, że należą do nieinteresującego mnie gatunku. O tym, że mamy tu do czynienia z komedią romantyczną z odcieniem ecchi, świadczą absolutnie wszystkie materiały promocyjne na czele z zamieszczoną obok grafiką. Amatorzy gatunku wiedzą, czego się spodziewać. Pozostałym radzę spojrzeć na rzeczony plakat i wyobrazić sobie, że Hiyori zachowuje się i brzmi dokładnie tak, jak na to wygląda. Po czym odpowiedzieć sobie na pytanie, czy stanowi to wadę, czy też zaletę serii. Dopowiem tylko, że w jej roli usłyszymy Marikę Kouno, czyli m.in. Silence Suzukę z Uma Musume: Pretty Derby, ale tutaj posługuje się ona prawie wyłącznie skrajnie piskliwym, zinfantylizowanym do maksimum głosem.
Yozakura‑san Chi no Daisakusen [2026] (Silver Link)
Adaptacja mangi / Premiera 12.04.2026
Kontynuacja Misja: Rodzina Yozakura.
Co i kiedy, czyli kolejność premier
- 29 marca
- Shunkashuutou Daikousha: Haru no Mai
- 1 kwietnia
- Dorohedoro [2026]
- Jidouhanbaiki ni Umarekawatta Ore wa Meikyuu o Samayou 3rd Season
- Maid‑san wa Taberu Dake
- Saikyou no Ousama, Nidome no Jinsei wa Nani o Suru? [2026]
- Youkoso Jitsuryoku Shijou Shugi no Kyoushitsu e 4th Season
- 2 kwietnia
- Dr. Stone: Science Future [2026]
- Ganbare! Nakamura‑kun!!
- Koori no Jouheki
- Nigashita Sakana wa Ookikatta ga Tsuriageta Sakana ga Ookisugita Ken
- 3 kwietnia
- Haibara‑kun no Tsuyokute Seishun New Game
- Kirio Fan Club
- Mata Korosarete Shimatta no Desu ne, Tantei‑sama
- Otonari no Tenshi‑sama ni Itsunomanika Dame Ningen ni Sareteita Ken 2
- Reincarnation no Kaben
- Snowball Earth
- Tensei Shitara Slime Datta Ken [2026]
- 4 kwietnia
- Akane‑banashi
- Honzuki no Gekokujou: Shisho ni Naru Tame ni wa Shudan o Erande Iraremasen – Ryoushu no Youjo
- Mairimashita! Iruma‑kun [2026]
- Mao
- Yomi no Tsugai
- 5 kwietnia
- Daiya no Ace: Act II Second Season
- Kami no Niwatsuki Kusunoki‑tei
- Kanan‑sama wa Akumade Choroi
- Mahou no Shimai Lulutto Lily
- Needy Girl Overdose
- Nippon Sangoku
- Onegai AiPri
- Ookii Onnanoko wa Suki Desuka?
- 6 kwietnia
- Ghost Concert: Missing Songs
- Isekai Nonbiri Nouka 2
- Jishou Akuyaku Reijou na Kon’yakusha no Kansatsu Kiroku
- Marika‑chan no Koukando wa Bukkowarete Iru
- Ponkotsu Fuuki Iin to Skirt‑take ga Futekisetsu na JK no Hanashi
- Tongari Boushi no Atelier
- 7 kwietnia
- Class de 2 Banme ni Kawaii Onnanoko to Tomodachi ni Natta
- Higeki no Genkyou to Naru Saikyou Gedou Last Boss Joou wa Tami no Tame ni Tsukushimasu. Season 2
- Liar Game
- Marriage Toxin
- Replica Datte, Koi o Suru
- 8 kwietnia
- Hidarikki no Eren
- Kanojo, Okarishimasu [2026]
- Megami „Isekai Tensei Nani ni Naritai Desuka” Ore „Yuusha no Rokkotsu de”
- Otaku ni Yasashii Gal wa Inai!?
- Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu [2026]
- Tadaima, Ojama Saremasu!
- 9 kwietnia
- Hime Kishi wa Barbaroi no Yome
- Kujima Utaeba Ie Hororo
- 10 kwietnia
- Awajima Hyakkei
- Kami no Shizuku
- 11 kwietnia
- Hokuto no Ken [2026]
- Kamiina Botan, Yoeru Sugata wa Yuri no Hana
- Kill Ao
- Yowayowa Sensei
- 12 kwietnia
- Ichijouma Mankitsu Kurashi!
- Kuro Neko to Majo no Kyoushitsu
- Tsue to Tsurugi no Wistoria Season 2
- Yozakura‑san Chi no Daisakusen [2026]
- 14 kwietnia
- Aishiteru Game o Owarasetai
Aishiteru Game o Owarasetai – seria, która krawędziuje bardziej, niż nie jeden nastolatek w szczycie dojrzewania. Stworzona tylko po to, żeby zostać adaptacją anime, czego sam autor nie kryje, bo mówił o tym po fiasku swojego wcześniejszego tytułu, który notabene porzucił oraz po tym, że poza kilkunastoma początkowymi rozdziałami, historia jest idiotyczna, a całość zapada w bardzo irytującą pętlę. Ciekawi mnie to, dlaczego trailer jest niedostępny w naszym regionie. Cytując klasyka – „nie wiem, choć się domyślam”. Manga nie jest zakończona, chociaż na potrzeby adaptacji (żeby można było reklamować tytuł pocztą pantoflową) pewne wątki zostały dokończone. Zastanawia mnie jedynie, ile rozdziałów mangi przypadnie na jeden odcinek – jeżeli będzie to 1:1, to ten sezon może nie być taki zły. Jeżeli będzie temu bliżej do 2:1, to w połowie sezonu jakość historii dramatycznie się pogorszy.
Awajima Hyakkei – dramat obyczajowy od MADHOUSE, więcej informacji mi nie potrzeba.
Class de 2 Banme ni Kawaii Onnanoko to Tomodachi ni Natta – seria, która mocno zyskała na mangowej kresce, więc lekko mnie zdziwiły modele postaci wzorowane na LNkowym pierwowzorze. Sama historia jest przyjemna, nie koniecznie lekka, dotyka miejscami trudne tematy, a same postaci wydawały się dobrze napisane. Obejrzałbym całe na 100%, gdyby nie właśnie te modele postaci.
Kamiina Botan, Yoeru Sugata wa Yuri no Hana – tak jak w zapowiedzi napisano – animacja. Okruszki to dodatkowy atut.
Koori no Jouheki -na mangę rzucałem do tej pory tylko okiem, ale Seihantai to moje AOTS i mocny pretendent do AOTY, więc i temu dam szansę.
Kuro Neko to Majo no Kyoushitsu – typowa, tasiemcowata opowieść – aż dziw, że Pierrot tego nie robi. Jak ktoś widział dowolnego shounena pokroju Naruto czy innego JJK, to wie, czego się spodziewać. Chociaż tej serii częściej będzie bliżej do obyczajówki niż do typowego bitewniaka.
Mairimashita! Iruma‑kun [2026] – rzucę okiem, ale zastanawia mnie, dla kogo to jest tak w ogóle? Osoby które chciały poznać dalszą historię, już dawno chwyciły za mangę, która jest 250‑300 rozdziałów do przodu, a pomiędzy sezonami jest taka przerwa, że nie zdziwiłbym się, jak ktoś, kto ogląda tylko anime, zapomniał w ogóle kto jest córką kogo i wątpię, żeby komuś się chciało przypominać sobie wydarzenia z trzech wcześniejszych sezonów.
Otaku ni Yasashii Gal wa Inai!? – jakoś odstraszają mnie te modele postaci, wyglądają jakby był wyciągnięte z jakiejś gry typu eroge. Sama historia jest zjadliwa, ale podzielam obawy autora opisu, mianowicie wycięcie wszelkich wstawek obyczajowych, na rzecz chamskiego wypychania elementów romansu w każdym miejscu. A siłą mangi jest właśnie balans pomiędzy tymi elementami.
Otonari no Tenshi‑sama ni Itsunomanika Dame Ningen ni Sareteita Ken 2 – mój jedyny must watch na ten sezon.
Tongari Boushi no Atelier – chyba najbardziej oczekiwany tytuł tego sezonu.
Akane‑banashi – lubię rakugo, dużo słyszałam o mandze, więc trzeba zobaczyć
Awajima Hyakkei – uwielbiam mangi Takako Shimury, więc obowiązkowo trzeba oglądać :D
Dandelion – dam szansę, bo czemu nie ;)
Dorohedoro – obowiązkowo, w końcu to Dorohedoro!
Dr. Stone: Science Future – wreszcie finał :D
Ganbare! Nakamura‑kun!! – wygląda naprawdę uroczo, a że lubiłam poprzednie anime od Aoi Umeki'ego, to czemu nie sprawdzić :)
Hidarikki no Eren – anime z dorosłymi postaciami zawsze warto zobaczyć, chociaż się okaże czy faktycznie mnie zatrzyma na dłużej
Kami no Shizuku j/w
Marriage Toxin – z mangą jestem na bieżąco, super czytadło, fajna akcja i dobrze wykreowany świat, a anime wygląda piękne :D
Needy Girl Overdose – lubiłam grę, a anime wygląda kompletnie inaczej, tak więc z samej ciekawości chcę zobaczyć
Nippon Sangoku – prezentacja wizualna baaardzo zachęca, fabuła zresztą też :)
Tongari Boushi no Atelier – czego się nie słyszało o tej serii… Nie miałam na tyle motywacji, żeby zacząć czytać mangę, więc chociaż obejrzę anime :D
Yomi no Tsugai – każdy stary wyjadacz anime powinien chociaż zobaczyć początek, w końcu to nowe dzieło Arakawy! Przyznam, że nie ciągnie mnie do tematyki, ale wierzę w jej umiejętności kreowania świata i postaci, więc jestem dobrej myśli :)
Akane‑banashi – rakugo! Manga podobno jest bardzo dobra, trailery wyglądają świetnie – nic tylko oglądać
Awajima Hyakkei – Morio Asaka! Zapowiada się interesująco
Ichijouma Mankitsu Kurashi! – manga time kirara i wszystko jasne xd
Kamiina Botan, Yoeru Sugata wa Yuri no Hana – mistrzowstwo, absolutne mistrzowstwo! To znaczy zapowiada się szalenie interesujący kąsek dla fanów animacji (i poszczególnych artystów pracujących przy tym projekcie)
Kanan‑sama wa Akumade Choroi – manga to bardzo urocza komedia ecchi, elementy romansowe też są bardzo dobrze zrealizowane, no i oczywiście Kanan jest niezwykle uroczą tsundere. Oby adaptacja niczego nie popsuła
Koori no Jouheki – Seihantai jest naprawdę świetne, więc jestem ciekaw jak wypadnie adaptacja kolejnej mangi Kouchy Agasawy
Mahou no Shimai Lulutto Lily – idolki i mahou shoujo. Może być ciekawie
Maid‑san wa Taberu Dake – jakoś ostatnio oglądam większość serii z pokojówkami, więc tej też dam szansę. Ogólnie wygląda dosyć interesująco.
Marriage Toxin – no ten, tego… akcja, sensacja, dobra animacja! itd.
Shunkashuutou Daikousha: Haru no Mai – anime samo w sobie aż tak mnie nie interesuje, ale Ken Yamamoto – no, będzie ciekawie
Tensei Shitara Slime Datta Ken [2026] – nie mogę się doczekać kolejnych całoodcinkowych posiedzeń…
Tongari Boushi no Atelier – może być hit
Yomi no Tsugai – zwiastuny wyglądają bardzo dobrze, zapowiada się ciekawie