Tanuki

Tanuki.pl

Wyszukiwarka

Dango

News

Jesień 2020 - zapowiedź sezonu

Avellana - 20.09.2020

Tak jakby nową tradycją staje się dopinanie zapowiedzi na ostatnią chwilę… Ale to oczywiście nie powód, żeby się spóźniać i dlatego pospiesznie prezentujemy nową zapowiedź. Jest lekko niekompletna – pominęliśmy w niej krótkoodcinkowe serie będące kontynuacjami, bo co nowego dałoby się powiedzieć o trzeciej odsłonie One Room?

Za przygotowanie zapowiedzi wyrażam podziękowanie dla Ancietejki, IKi, Enevi, moshi_moshi, ursy, Tablisa oraz ukloima. Zapraszam do lektury!

Zapraszamy także na zapowiedź w wersji multimedialnej przygotowanej przez tamakarę.



100­‑man no Inochi no Ue ni Ore wa Tatte Iru (Maho Film)
Adaptacja mangi / Premiera 2.10.2020

Yuusuke Yotsuya pędzi życie szkolnego outsidera i odludka aż do dnia, kiedy wraz z dwiema koleżankami z klasy zostaje przeniesiony do innego świata, gdzie tajemniczy byt przydziela im „klasy” oraz wyznacza misję do ukończenia. Kluczem do przetrwania jest współpraca, ale jak łatwo zgadnąć, dla świeżo upieczonego bohatera może to być poważne wyzwanie… Zaś nauka okaże się bolesna. Niestety, powiedzieć, że ten opis brzmi sztampowo, to nic nie powiedzieć. W zasadzie jedynym nieco mniej zużytym motywem wydaje się to, że mamy do czynienia z „isekajem portalowym”, w którym bohaterowie przemieszczają się między światami (acz nie z własnej woli). Poza tym dostajemy kolejną serię, w której przeniesiony do innego świata protagonista ma drużynę złożoną wyłącznie z atrakcyjnych dziewcząt, zaś scenariusz na samym wstępie przydziela mu siłą dwie pierwsze członkinie, żeby biedak nie musiał się ich za bardzo naszukać. W tej sytuacji materiały promocyjne obiecujące opowieść „jedyną w swoim rodzaju” wydają się nieco nadmiernie entuzjastyczne.

Początkowo zainteresowała mnie informacja, że mangę będącą podstawą tej serii stworzył Akinari Nao, autor sztampowego, ale dość zgrabnego Trinity Seven; niestety szybko dowiedziałam się, że tutaj odpowiada on tylko za rysunki, natomiast scenariusz mangi pisze Naoki Yamakawa. Studio Maho Film, istniejące od 2018 roku, wypuściło samodzielnie jedną serię: kompletnie sztywne i nieudane UchiMusume. W tym sezonie ma dwie serie, ale, co warto podkreślić, ogłosiło już w lipcu, że omawiana tu pozycja jest ukończona, czyli nie ma przynajmniej ryzyka obsuw produkcyjnych. Dla reżyserki jest to pierwszy samodzielny projekt; scenarzysta, Takao Yoshioka, jest bardzo doświadczony, ale widać, że efekty jego pracy bywają różne. Jeśli ktoś ma ochotę na coś w klimatach Re:Zero, tylko zdecydowanie słabsze, może się zainteresować.

(ave)



A3! Season Autumn & Winter (P.A. Works / Studio 3Hz)
Projekt multimedialny / Premiera 13.10.2020

Mam przeczucie, że drugi sezon adaptacji gry mobilnej otome może nie spotkać się u nas z wielką popularnością… Skąd może się ono brać? Nie wiem, doprawdy nie wiem.

Jak łatwo zauważyć akcja toczy się wedle pór roku; wcześniej były wiosna i lato, teraz będzie jesień i zima. Meteorologia ma bardzo nikłe związki z tematem tej serii, czyli aktorstwem, ale sprawia, że nazwa serii brzmi nieco poetycko, więc nie ma co narzekać. Złośliwie dla twórców poprzednio zgranie z porami roku niezbyt im wyszło, bo przez pandemię produkcja poszła w rozsypkę i po wypuszczeniu trzech pierwszych odcinków resztę produkcji trzeba było przesunąć o trzy miesiące. Efekty… nie były oszałamiające, i choć w stosunku do adaptacji gier mobilnych chyba nikt nie ma specjalnie wysokich oczekiwań, to możemy mieć nadzieję, że drugi sezon będzie przyjemniejszy w odbiorze od pierwszego, a przynajmniej lepiej zanimowany, bo wiosenno­‑letni do pięknot nie należał.

Koncepcja nie jest wszak taka zła – aktorstwo teatralne to zgrabny pretekst do prezentowania urokliwych bishounenów na dziesiątki możliwych sposobów. Może nie jest to duża odmiana po tylu seriach o idolach, ale zawsze to coś choć odrobinę innego, zamiast kolejnych numerów muzycznych serwując nam przedstawienia w wykonaniu bohaterów. Oczywiście porządne odzwierciedlenie aktorstwa w animacji wymagałoby środków, jakich producenci zdecydowanie na to nie wyłożą, więc jak i wcześniej będzie to trochę na niby, ale seiyuu będą mieli okazję się popisać. Gra podobno była gratką dla fanek poszczególnych aktorów, podobnie może być i tutaj. Jak na anime tej kategorii, seria ma przynajmniej potencjał, czego o większości jej podobnych nie można powiedzieć.

(t)



Adachi to Shimamura (Tezuka Productions)
Adaptacja light novel / Premiera 9.10.2020

W sumie gatunkowych yuri nie ma ostatnio aż tak dużo (a z pewnością nie dość), więc fani powinni być wygłodniali. W przypadku tego tytułu ich głód zaspokoją ciepłe kluski, a żeby się o tym przekonać wystarczy choćby pobieżne spojrzenie na materiały promocyjne. Wszystko w tej serii jest tak miękkie i miłe, że po samym zobaczeniu zwiastuna chciałoby się wtulić głowę w poduszkę i zasnąć snem sprawiedliwego. Fabuła jest wzięta z light novel, które zaczęło się w roku 2013, a zakończyło w kwietniu aktualnego, tak więc choćby już długi czas wydawania świadczy o przyjaznym przyjęciu przez fanów. Podsumowanie owej siedmioletniej historii zaserwowane nam na potrzeby tej serii jest takie, że tytułowe Adachi oraz Shimamura były przyjaciółkami, które spędzały ze sobą mnóstwo czasu, ale ich związek zaczął dryfować w romantyczną stronę. Ot i wszystko. Wydaje się to nieco… redukcjonistyczne ujęcie fabuły, ale z drugiej strony tytułów obyczajowych często nie ma jak łatwo podsumować – diabeł tkwi w szczegółach. Czy one tutaj w ogóle będą, nie jestem pewien, bo zwiastuny koncentrują się głównie na słodkich scenkach i fanserwisie (przynajmniej mało nachalnym).

Trochę nie wiem, co o tym myśleć. Studio Tezuka Productions to znany gracz, który specjalizuje się rzecz jasna w spieniężaniu zawartości wielkiego wora z twórczością Tezuki. Oprócz tego podejmują różne dziwne roboty na boku, do których i ta należy. Wychodzą im one niestety różnie, więc to wróżenie z fusów, jak będzie w tym przypadku. Zapowiedzi prezentują się przyzwoicie, ale i przewidywalnie. Niektórych na pewno skuszą lubiane seiyuu, które w serii tego typu mają okazję się wykazać. Akari Kitou oraz Miku Itou brzmią przyjemnie, ale podobnie jak reszta, wypadają trochę zbyt poprawnie i przewidywalnie. Ogólnie moje nadzieje są więc średnie, choć i ryzyko większej porażki nie wydaje się duże.

(t)



Akudama Drive (Studio Pierrot)
Seria oryginalna / Premiera 8.10.2020

Akcja tego anime będącego dziełem współpracy Studia Pierrot i Too Kyo Games toczy się w alternatywnej Japonii. Po długich walkach między Kantou a Kansai ten drugi region dostał się pod wpływy pierwszego. Nie trwało to jednak wiecznie, bowiem wkrótce Kansai zaczęło stopniowo uwalniać się spod niechcianej kontroli. Osobami, które szczególnie dążyły do życia po swojemu, byli kryminaliści zwani Akudama.

Doprawdy, nie wiem, co myśleć. Zapowiedzi wyglądają ładnie, urzekają kolorystyką, jaką lubię, i jaka z pewnością pasuje do tego typu serii, ale z drugiej strony mam wrażenie, że tytuł będzie próbował na siłę być jak najbardziej super. Super, nierzadko pokręceni, bohaterowie, super szybka akcja, super cudowne miasto i tak dalej… Znaczy, ambicje nigdy nie są złe, obawiam się jednak, że ostatecznie nie wyniknie z nich nic specjalnego i wyjdzie średniak, o którym większość szybko zapomni. Dobra, przyznaję, potrzebowałam choć przy jednej zapowiedzi napisać, że będzie tak sobie, a Akudama Drive nadawało się do tego najlepiej… Ale nawet darując sobie złośliwości, czuję się co najwyżej umiarkowanie zainteresowana, aczkolwiek po pierwszy odcinek sięgnę bez większych oporów – może już po nim moje wątpliwości zostaną rozwiane i z przyjemnością będę kontynuować seans lub wręcz przeciwnie, bez wahania pożegnam się z serią.

A może już spojrzenie na listę twórców pozwoli przekonać się do tytułu? Jego pomysłodawcą jest Kazutaka Kodaka, twórca Danganronpy, dzieła zupełnie mi nieznanego, ale o ile wiem, popularnego, raczej więc nie zabraknie zaintrygowanych, co znowu wymyślił ten autor. Dorobek reżysera czy scenarzysty przedstawia się mało atrakcyjnie – sama widziałam jedynie mocno średnie Kanata no Astra tego drugiego. Pewne nadzieje wiążę z gronem nie byle jakich seiyuu – są tu m.in. Yuuichirou Umehara, Takahiro Sakurai, Megumi Ogata, Maaya Uchida, którzy być może na tyle pociągną serię, że potencjalne wady produkcji przestaną mieć znaczenie. No chyba, że będą zbyt zauważalne, wtedy nawet role życia aktorów niewiele dadzą.

(an)



Assault Lily: Bouquet (SHAFT)
Projekt multimedialny / Premiera 2.10.2020

Kiedy niespodziewane pojawienie się na Ziemi tajemniczych istot prawie doprowadza ludzkość do zagłady, ta, zdesperowana, szuka sposobu na przeżycie i pokonanie wroga. Efektem przeróżnych badań jest potężna broń – połączenie technologii i magii, którą władać mogą tylko specjalnie do tego przeszkolone (i najprawdopodobniej stworzone) osoby. Są to Lilie, czyli nastoletnie dziewczęta, zgromadzone w miejscu zwanym Ogrodem. Jedną z podopiecznych ośrodka jest Riri Hitotsuyanagi, którą w dzieciństwie od pewnej śmierci ocaliła jedna z najbardziej utalentowanych Lilii – Yuyu Shirai. Pragnąc iść śladami swojej idolki, Riri rozpoczyna szkolenie.

Nie od dziś wiadomo, że to słodkie dziewczynki są najskuteczniejszą bronią w walce z… czymkolwiek. Znowu wojna z Obcymi, znowu obdarzone nadzwyczajnymi mocami dziewoje z dziwaczną bronią w zestawie. Gdzieś już to kiedyś było, jeśli nie w identycznym wydaniu, to na pewno w bardzo podobnym… Assault Lily to rozpoczęty już dobrych kilka lat temu projekt multimedialny, z którego chyba największą popularnością cieszą się kolekcje figurek, wcześniej promowane przez wydania książkowe, a teraz również na ekranie telewizyjnym. Odpowiedzialne za produkcję tego anime studio Shaft wypuściło na przestrzeni lat wiele, czasem bardzo specyficznych tytułów. W tym przypadku jednak nic nie zapowiada jakiejkolwiek unikatowości czy oryginalności, bo zapowiedzi i opis sugerują kolejną pseudoszkolną serię z oddziałami specjalnymi młodocianych przedstawicielek płci żeńskiej w rolach głównych. Czy to w ogóle będzie oglądalne? Mam co do tego poważne wątpliwości, ale może się mylę. Tak czy siak, reżyser jakieś tam doświadczenie ma, ale niezbyt tego dużo, a i dobrą jakością te produkcje też raczej nie grzeszą.

(e)



D4DJ: First Mix (Sanzigen)
Projekt multimedialny / Premiera 30.10.2020

Wystarczy jeden rzut oka na grafikę promocyjną, żeby wiedzieć o tej serii większość rzeczy, jakie warto wiedzieć. Tak, urocze animowe dziewczęta będą teraz didżejami, bo tego jeszcze nie grano. Anime jest częścią tak zwanego projektu multimedialnego, czyli w praktyce stanowi reklamówkę gry na smartfony, uzupełnianą przez występy na żywo. Ma zawierać zarówno nową muzykę, jak i remiksy popularnych utworów (nie sprecyzowano, jakich).

Ujawnione dotychczas materiały promocyjne bardzo jasno pokazują, że dostaniemy to, co zwykle, czyli po prostu ileś grup idolkowych, które będą śpiewać i tańczyć jak zawsze, tyle że w tle jakaś dziunia będzie się bawić stołem do miksowania muzyki. Nie wróży to niestety najlepiej, acz trzeba powiedzieć, że przynajmniej studio Sanzigen ma już doświadczenie w podobnych produkcjach – stworzyło dwa sezony BanG Dream! i na dokładkę spinoff tamtej franczyzy, czyli Argonavis. Szkoda tylko trochę na taki projekt reżysera Seijiego Mizushimy, którego dorobek pokazuje, że stać go na znacznie więcej…

(ave)



Dai 501 Tougou Sentou Koukuu Dan Strike Witches: Road to Berlin (David Production) Projekt multimedialny / Premiera 8.10.2020

Strike Witches to franczyza wywodząca się z cyklu ilustracji, który następnie rozrósł się o light novel, mangi, anime oraz gry. Ogólny pomysł jest mocno zakręcony: w alternatywnej wersji znanej nam historii Ziemię w epoce drugiej wojny światowej atakują kosmici, co zmusza strony konfliktu do zawarcia przymierza przeciw wspólnemu wrogowi. Jako że konwencjonalna broń nie działa, podstawowymi siłami zbrojnymi w tej wojnie stają się tytułowe „czarownice”, nastoletnie dziewczęta obdarzone magicznymi mocami. Prowadzą one walkę w powietrzu, wyposażone w specjalne oprzyrządowanie latające (zbroją wspomaganą tego nie nazwę), wzorowane odlegle na autentycznych samolotach bojowych, zaś używanie magii sprawia, że dziewczętom wyrastają zwierzęce uszka i ogonki. Dodajmy do tego atrakcyjne „mundury” (w wersji oryginalnej wyglądające jak pozbawione dolnej części przyodziewku) i mamy wizję z gatunku „dla każdego coś miłego”. Mieszanka okazała się jednak na tyle zwariowana i zgrabnie podana, że cykl przyjął się zaskakująco dobrze. Stąd też na jego dziesięciolecie już w roku 2018 zapowiedziano obecnie debiutującą produkcję.

O fabule na razie niewiele da się powiedzieć, poza tym, że będzie miała związek z operacją militarną w tytułowym Berlinie. Ciekawą obserwacją może być to, że w stosunku do zwiastuna z 2018 roku, ujawnione dotąd materiały promocyjne studia David Production wydają się kłaść nieco mniejszy nacisk na fanserwis, albo raczej – przesuwać go ze scen walki do scen z życia codziennego bohaterek. Czy rzeczywiście tak będzie na ekranie? Trzeba zauważyć, że to studio pokazało wielokrotnie, iż umie stworzyć wciągające widowisko bez potrzeby wabienia widzów śmigającą po ekranie w akrobatycznych pozach damską bielizną. Tak czy inaczej jednak jest to seria głównie dla osób, które znają już franczyzę i wiedzą, o co w niej chodzi, a także przynajmniej z grubsza orientują się w licznych bohaterkach.

(ave)



Dragon Quest: Dai no Daibouken [2020] (Toei Animation)
Adaptacja mangi / Premiera 3.10.2020

Dragon Quest, mimo ogromnej popularności w Kraju Kwitnącej Wiśni, nie doczekał się zbyt wielu adaptacji w formie animowanej. Powstały zaledwie dwie serie telewizyjne, pierwsza o podtytule Yuusha Abel Densetsu, emitowana w latach 1989­‑1991, oraz druga, Dai no Daibouken, która zadebiutowała pół roku po zakończeniu poprzedniej odsłony i na ekranach telewizorów gościła do 1992 roku. W 2019 roku natomiast do japońskich kin trafił film Dragon Quest: Your Story, będący ekranizacją fabuły piątej części cyklu.

Po wielu latach posuchy Dragon Quest powraca do telewizji za sprawą remake'u wyżej wspomnianego Dai no Daibouken, którego pierwowzorem jest manga o tym samym tytule autorstwa Riku Sanjou i Koujiego Inady. Pierwsza próba przeniesienia tej historii na srebrny ekran zakończyła się nieco przedwcześnie, w związku z czym cała opowieść nigdy nie została zaadaptowana – ma się to jednak zmienić za sprawą nowej odsłony. Historia skupia się na chłopcu imieniem Dai, który marzy, by zostać bohaterem. Gdy wskrzeszony zostaje demon niegdyś siejący zagładę na wyspie, chłopak wraz z przyjaciółmi postanawia pokonać mroczne siły, przy okazji odkrywając tajemnicę związaną z wielką bitwą i herosami z przeszłości.

W studiu Toei Animation reżyseruje Kazuya Karasawa, znany przede wszystkim z pracy przy Dragon Ballu Super i jego filmowej kontynuacji, gdzie pełnił rolę asystenta Tatsuyi Nagamine. Scenariusz pisze Katsuhiko Chiba, który odpowiadał za ten aspekt między innymi przy nowej wersji Tygrysiej Maski. Postaci projektuje Emiko Miyamoto, od lat pracująca przy różnych odsłonach serii Precure. Muzykę z kolei komponuje doskonale znany fanom japońskich animacji Yuuki Hayashi. Ekipa wydaje się więc co najmniej kompetentna, a z informacji nam dostępnych wynika, że seria w produkcji jest już od bardzo dawna, co zwiastować powinno naprawdę solidny poziom techniczny. Wydają się to potwierdzać wszelkie (choć bardzo krótkie) trailery, które poza raczej marnym CGI prezentują się wyjątkowo dobrze. Dla fanów gier z serii szykuje się więc nie lada gratka; dla innych, miejmy nadzieję, porządna seria przygodowa, w swojej konwencji osadzona w magicznych latach dziewięćdziesiątych.

(uk)



Dungeon ni Deai o Motomeru no wa Machigatte Iru Darouka: Familia Myth III (J.C. Staff)
Adaptacja light novel / Premiera 3.10.2020

Poprzednie serie DanMachi konsekwentnie rozwijały świat będący sceną gigantycznego LARP­‑a dla bogów, którzy zeszli pomiędzy ludzi, by odgonić trochę nieśmiertelną nudę. Ta historia nie unika niestety schematów gatunku (z rosnącym pomału, ale stabilnie „haremem” na czele), ale zdecydowanie nie ogranicza się do paradowania kolejnych dziewcząt. Niemniej, trzeba być szczerym – mnożące się reguły świata i liczne postaci sprawiają, że absolutnie nie polecam nikomu zaczynania od tego sezonu.

Sezon zapowiada się zresztą nie najgorzej. Ze spekulacji fanów wynika, że najprawdopodobniej obejmie tomy od dziewiątego do jedenastego light novel i będzie ekranizować pojedynczy wątek fabularny – jeden z najdłuższych i najlepszych jak do tej pory. Reżyser pracował już nad poprzednią serią, scenarzysta – nad wszystkimi wcześniejszymi ekranizacjami tego cyklu. Miłą informacją jest także to, że do gwiazdorskiej obsady dołączy kolejna doświadczona aktorka głosowa – Rina Hidaka (m.in. Last Order w Toaru Majutsu no Index, Filo w Tate no Yuusha no Nariagari) jako Wiene.

(ave)



Gochuumon wa Usagi Desuka? Bloom (Encourage Films)
Adaptacja mangi / Premiera 10.10.2020

Po dwóch seriach anime i serii OAV na mały ekran powraca kolejna, trzecia odsłona, wesołego życia słodkich dziewcząt robiących słodkie rzeczy. A konkretnie ciężko pracujących uroczych kelnerek z kawiarni Rabbit House.

Dla osób, które nie zetknęły się dotychczas z tym tytułem, krótki zarys fabuły: niejaka Cocoa przenosi się do innego miasta, by zacząć tam szkołę i podejmuje pracę w kawiarni, gdzie poznaje pozostałe bohaterki serii. Dwie poprzednie serie przybliżały nam ich pracę i trochę życie pozapracowe a przede wszystkim kontakty towarzyskie pomiędzy dziewczętami, które w obu seriach pozostawały zdecydowanie zgraną paczką przyjaciółek. Jako że o trzecim sezonie nie ma bliższych informacji oprócz „robimy kontynuację!” można przypuszczać, iż ten aspekt się nie zmieni, tak samo jak generalna atmosfera serii, czyli zdecydowanie optymistyczna.

Do pracy zaproszono ten sam zespół twórców: reżyserię ponownie powierzono Hiroyukiemu Hashimoto, Kazuyuki Fudeyasu nadal będzie odpowiadał za scenariusz, Yousuke Okuda za projekty postaci, a za muzykę Ruka Kawada.

Jeśli komuś nie przeszkadza duże stężenie cukru w cukrze i chce dalej towarzyszyć bohaterkom na drodze ku dorosłości (na tym etapie to już chyba powinny przejść do kolejnej klasy?), bez wahania powienien sięgnąć po kolejną część Gochuumon wa Usagi Desuka?. Pozostałym polecam serię do obejrzenia chociażby w celu odzyskania odrobiny optymizmu – choć może powinni zacząć od pierwszej odsłony.

(i)



Golden Kamui [2020] (Geno Studio)
Adaptacja mangi / Premiera 5.10.2020

Człowiekowi zawsze się mordka cieszy, gdy kontynuowana jest jedna z jego ulubionych serii – a wierzę, że pod tym słowami podpisze się ktoś więcej niż tylko ja. Nie należy się zresztą dziwić, że Geno Studio nie porzuca swojego flagowego tytułu, obdarzonego szeregiem zalet czyniących go bardzo atrakcyjnym, na czele z charyzmatycznymi bohaterami i wciągającą historią toczącą się w barwnym świecie Ajnów. Dorzucić do tego specyficzne poczucie humoru oraz walory edukacyjne i voilà, mamy anime, obok którego trudno przejść obojętnie. Że oprawa graficzna „nieco” odstaje? Oj tam, oj tam, nie takie rzeczy już się wybaczało. Na trzeci sezon adaptacji mangi Satoru Nody (wciąż wychodzącej) czeka się z tym większą niecierpliwością, że końcówka drugiego zostawiła widzów w dramatycznym momencie.

Ekipa pozostaje bez zmian, do obsady zaś dołączą Kana Ichinose i Kenta Miyake. Mnie szczególnie cieszy możliwość ponownego usłyszenia Chikahiro Kobayashiego w roli Nieśmiertelnego Sugimoto. Aktor od kilku sezonów zdaje się coraz śmielej poczynać sobie w branży, jednak to właśnie praca przy Golden Kamui pozwala mu się najbardziej wykazać. Boję się kategorycznie stwierdzać, że po raz kolejny otrzymamy kawał porządnego anime, niejeden już bowiem pewniak rozczarowywał w kontynuacji, po cichu jednak wierzę, że twórcy nie zrobią nam niemiłej niespodzianki.

(an)



Haikyuu!! To the Top [2020] (Production I.G.)
Adaptacja mangi / Premiera 3.10.2020

Miało być w lato, ale z wiadomych względów nie było – na szczęście nie musieliśmy długo czekać! Przed nami kolejne zmagania wyjątkowo uzdolnionych młodych siatkarzy. Ostatnia seria Haikyuu!! zakończyła się w środku rozgrywek, które na razie idą po myśli Karasuno, ale każdy kolejny przeciwnik jest silniejszy, a autor niejednokrotnie udowodnił, że nie stworzył drużyny niepokonanej. Poza tym, większość fanów chciałaby wiedzieć, czy manga zostanie zekranizowana do końca, skoro oryginalnego materiału wcale nie zostało tak dużo. Cóż, z pewnością nie. Anime ma mieć dwanaście odcinków, a to zdecydowanie zbyt mało. Zapewne twórcy planują pokazać mistrzostwa, a co będzie potem, zobaczymy. Mam tylko nadzieję, że zamiast niepotrzebnie rozwlekać kolejne wydarzenia, twórcy zamkną historię w najwyżej dwóch sezonach.

Nie mam natomiast większych obaw związanych z poziomem widowiska, może poza stroną graficzną, która już w poprzedniej odsłonie nie spełniała moich oczekiwań. Tym razem nie będę rozpisywać się o ekipie produkcyjnej, ponieważ nic się w tej kwestii nie zmieniło. Pozostaje odliczać do pierwszego odcinka! Ostatecznie Haikyuu!! nigdy mnie nie zawiodło.

(mm)



Han'you no Yashahime (Sunrise)
Seria oryginalna / Premiera 3.10.2020

Dawno, dawno… jakieś pięćset lat temu było sobie dwóch przyrodnich braci, dumny youkai oraz han’you, czyli półdemon. Niezbyt im się układało, ale połączył ich wspólny wróg. Sporo się działo po drodze (to, owszem, duże niedomówienie), a potem dorobili się dzieci, pierwszy dwóch córek, drugi jednej, i to właśnie o nich jest ta historia. Zaczyna się, kiedy dwie siostry zostają rozdzielone przez pożar lasu, a potem jedna z nich, Towa, przenosi się w czasie i trafia do współczesnej Japonii, gdzie zaopiekuje się nią pewna rodzina. Dziesięć lat później udaje jej się wrócić i odnaleźć bliźniaczkę – Setsunę, obecnie łowczynię demonów, która jednak straciła wspomnienia o starszej siostrze. Teraz muszą je odnaleźć, w czym pomoże im żywiołowa kuzynka Moroha.

No cóż, fanką Inuyashy byłam, jestem – po odświeżeniu sobie niedawno wszystkich 192 odcinków oraz czterech kinówek – i pozostanę. Drobne wady tamtych ekranizacji traktuję pobłażliwie, znacznie większa jest przyjemność z obcowania z przesympatycznymi bohaterami, których przygody tworzą zresztą całkiem poskładaną fabułę. Dlatego wiążę wielkie nadzieje z sequelem i z pewnością nie tylko ja; prawdopodobnie jest to jedna z bardziej wyczekiwanych serii sezonu, przynajmniej wśród starszych widzów, dla których będzie to prawdziwy nostalgiczny powrót do przeszłości, z ekranem zamiast studni. Co nie znaczy, że Yashahime nie ma szans zyskać uwagi młodszych widzów, nieznających tematu – jest to wszak nowa historia, nowe pokolenie bohaterów (czyżby rodził się nowy trend w świecie anime?), a na początek, żeby się nie zgubić w założeniach, wystarczy poczytać w sieci, choćby i u nas, o przygodach Inuyashy i spółki.

Inna sprawa, że spora część uroku tamtej opowieści, zwłaszcza relacje między postaciami, to zasługa oryginału, tymczasem tutaj Rumiko Takahashi stworzyła tylko ich projekty. Co oczywiście cieszy – po dziewczętach widać od razu, że krew nie woda, nawet rozwodniona – ale też każe nieco przyhamować z wielkimi nadziejami, choć nie mam wątpliwości, że wizualnie będzie to równie porządna robota. Z drugiej strony powrót większości starej ekipy, ze scenarzystą wszystkich części na czele, znów je winduje… Z trzeciej, jego własna twórczość, czyli kinówki, jakoś mniej do mnie trafia… Z czwartej, ma też inne niezłe serie na koncie… A co ja będę dzielić jednego scenarzystę na czworo, ważne, że są charakterne dziewczyny na pierwszym planie, starzy znajomi na drugim (oby wszyscy!), świat stworzony przez panią Takahashi znów tętni życiem i walką, kolorami i muzyką Kaoru Wady, a ja zwyczajnie nie mogę się doczekać 3 października!

(ur)



Higurashi no Naku Koro ni [2020] (Passione)
Adaptacja visual novel / Premiera 1.10.2020

Niewiele tytułów odważyłbym się określić mianem „ikoniczny”, ale starej ekranizacji Higurashi no Naku Koro ni przymiotnik ten się należy. Piszę to, nawet specjalnie go nie lubiąc – nie docenić popkulturowego znaczenia tej serii po prostu nie wypada. Zarówno oryginalne visual novel, jak i anime dla wielu odbiorców były wstrząsem – co zapowiadało się na opowiastkę średnich lotów, okazało się być wielopoziomowym, pokręconym i pełnym gore horrorem. Najbliższym odpowiednikiem tej historii, jaki przychodzi mi na myśl, jest Miasteczko Twin Peaks, tylko sporo bardziej krwawe i zjaponizowane. Wszystkie adaptacje oryginalnych gier w innego rodzaju mediach trudno wręcz zliczyć, co jasno pokazuje, z jakiego rozmiaru sukcesem mamy do czynienia.

Mimo to nowa ekranizacja mnie dziwi. Poprzednie anime ukazało się w roku 2006. To nie jest aż tak dawno temu! Poza tym później miało kontynuacje, więc temat skończył się w zasadzie dopiero kilka lat temu. Ba, nowa seria zatrudnia nawet tych samych seiyuu najważniejszych postaci. Pojawia się złośliwe pytanie, czemu powstanie nowej adaptacji ma dokładnie służyć (poza rzecz jasna nadzieją na zarobienie worka jenów). No właśnie nie wiem. Oczywiście – gry były rozbudowane i ekstremalnie pogmatwane, przeniesienie ich na ekran było i jest trudne, dużo wcześniej zwyczajnie pominięto. Fani mogą liczyć, że tym razem uda się zrealizować więcej i lepiej, tylko czy mamy podstawy do tej wiary? Byłyby one solidniejsze, gdyby do produkcji zaangażowano wystrzałową ekipę produkcyjną, ale przejrzenie listy nazwisk nie wzbudziło we mnie zachwytu. Sądząc po wcześniejszych dokonaniach bywają przyzwoici i raczej nie więcej.

Po prawdzie, czego bym tutaj nie pisał, fani i tak wiedzą swoje i obejrzą nowe podejście do Gdy zapłaczą cykady z czystej ciekawości. Mnóstwo innych osób, które o tytule dużo słyszały, ale nie miały dobrej okazji, aby się za niego zabrać, z pewnością też. Studio Passione ma więc zagwarantowane znaczące zainteresowanie. Byliby głupcami, gdyby tego nie wykorzystali i nie postarali się szczególnie, ale nie takie rzeczy się zdarzały…

(t)



Hypnosis Mic -Division Rap Battle- Rhyme Anima (A­‑1 Pictures)
Projekt multimedialny / Premiera 3.10.2020

Nagroda za najbardziej pokręconą nazwę serii tego sezonu idzie do… Hypnosis Mic -Division Rap Battle- Rhyme Anima! Spróbujcie to przeczytać na głos, jak to brzmi! Wiem, wiem, rozwodzenie się nad tytułem nie przybliża nas bezpośrednio do poznania kryjącej się za nim treści, ale tak to już zwykle bywa, że serie o przekombinowanych tytułach zwykle są przekombinowane, a tutaj głupoty ho ho, leją się strumieniami.

W dystopijnej przyszłości rządzonej przez kobiety mężczyznom zakazano używać broni, na skutek czego rozwinęła się kultura bishounenów pojedynkujących się za pomocą hipnotycznego rapu. Taka jest fabuła tej serii. O ile zawsze ceniłem anime za realizowanie nieograniczonej wyobraźni twórców, tak w tej chwili czuję się, jakby przyszło mi ponosić konsekwencje. Zresztą, wyobraźnia owa chyba nie jest tutaj tak do końca nieograniczona, bo niby pokręcone to wszystko, ale w ramach tego pokręcenia brzmi, jakby łatwo dało się z tego i album muzyczny wykręcić, i rytmiczną grę na komórki wycisnąć, no nie? Jak najbardziej tak. Niektórzy pewnie zorientowali się, że to projekt multimedialny na podstawie samej kolekcji bishounenów. W praktyce cały ten koncept muzycznych pojedynków nie różni się specjalnie typowego idolowania – raperzy zrzeszeni są w formie mega­‑grupy Division All Stars podzielonej na trójosobowe zespoły, którym niewiele brakuje do typowych grup j­‑popowych.

Oddając jednak sprawiedliwość – zmiana gatunku muzycznego na rap jest innowacją, która wyróżnia tę serię na tle dziesiątków podobnych, z tym że nie jest to rzecz jasna muzyka szczególnie wysokich lotów. Posłuchałem kilku utworów z tej franczyzy i są znośne, ale i pozbawione polotu. Styl rapu niezbyt pasuje do ułożonych i przekalkulowanych japońskich projektów multimedialnych. Bishouneny są tu przedstawione nieco bardziej buntowniczo niż zazwyczaj, ale to największa z różnic, reszta jest w miarę po staremu.

Na szczęście dla potencjalnych widzów, projekt należy do tych wyżej budżetowych. Animacja wygląda rozsądnie, zatrudniono zresztą A­‑1 Pictures. To znana fabryczka, z której anime wychodzą jak z taśmy, ale nie spadają z jakością poniżej pewnego poziomu. Powyżej pewnego poziomu pewnie też nie wzlecą, bo spojrzenie na wcześniejszy dorobek głównego reżysera i scenarzysty pozostawia mieszane uczucia. Tyle dobrego, że w przeciwieństwie do większości serii z tego gatunku ta ma szansę wyjść na średniaka.

(t)



Ikebukuro West Gate Park (Doga Kobo)
Adaptacja powieści / Premiera 6.10.2020

Makoto Majima ma dwadzieścia lat, ale nie za bardzo wie, co zrobić ze swoim życiem. Szwęda się po Ikebukuro, jednej z dzielnic Tokio, czasem kogoś oszuka, czasem kogoś okradnie – ot, dzień jak co dzień. Jego życie zmienia się jednak nie do poznania, kiedy on i jego przyjaciele poznają kilkoro nowych ludzi, w tym Rikę, która niedługo potem zaczyna umawiać się z Makoto. Nie trwa to jednak długo, bo pewnego dnia dziewczyna zostaje zamordowana, a pierwszym, co robi przydzielony sprawy detektyw, jest brutalne przesłuchanie chłopaka ofiary. Kiedy jednak Makoto zostaje ostatecznie wypuszczony, postanawia poruszyć niebo i ziemię, żeby dowiedzieć się, co tak naprawdę stało się z Riką i znaleźć odpowiedzialnych za jej morderstwo.

Zanim jeszcze zapoznałam się z opisem fabuły, pierwszym, co przyszło mi na myśl, gdy przeczytałam „anime na podstawie serii książek kryminalnych” i „Ikebukuro” w jednym zdaniu, była Durarara!!... Szybko zostałam jednak wyprowadzona z błędu, bo nic nie sugeruje, by obie historie łączyło cokolwiek poza miejscem akcji. To, że zakończony już dobre kilka lat temu pierwowzór doczekał się serialu aktorskiego i mangowej adaptacji, świadczyć może albo o popularności, albo o jakości. Opcjonalnie o obu tych rzeczach naraz. Trudno mi wyrokować, bo nie dotarłam do żadnego zwiastuna, a i strona oficjalna jest bardzo uboga w informacje, ale ma to potencjał. Cóż, wiem jak z tym w przypadku wielu anime bywa, ale może doświadczony scenarzysta poratuje niezbyt doświadczonego w roli reżysera Tomoakiego Koshidę.

(e)



Iwa Kakeru! -Sport Climbing Girls- (Blade)
Adaptacja mangi / Premiera 4.10.2020

Mangowe i animowane historie sportowe zwykle zaczynają się, kiedy główny bohater (lub bohaterka) mniej lub bardziej przypadkiem zaczyna interesować się jakimś sportem, z którym wcześniej nie miał żadnej styczności. W tej spotykamy Konomi Kasaharę, miłośniczkę łamigłówek, która po rozpoczęciu nauki w szkole średniej dołącza do klubu wspinaczki sportowej. Tak więc zaczyna się pełna wrażeń i sportowej rywalizacji opowieść o młodych zawodniczkach z klubu liceum Hanamiya.

Mamy zakończoną (aczkolwiek mającą wydawaną aktualnie kontynuację) mangę, doświadczone nazwiska na liście płac, do tej pory chyba nieprezentowany w anime sport i kształtne licealistki. Co może z tego wyjść? Pierwowzoru nie czytałam, ale materiały promocyjne sugerują dosyć typową serię sportową z najprawdopodobniej sporą ilością fanserwisu. Nie podejrzewam, żeby fabuła okazała się przełomowa, a i już w zwiastunie widać, że oprawa wizualna również do mocnych stron należeć nie będzie (aczkolwiek tragedii nie ma), więc pozostaje mieć nadzieję, że bohaterki będą miały przynajmniej sympatyczne charaktery, a fanserwis nie okaże się zbyt nachalny. Czas pokaże, ale Tetsurou Amino stał już za sterami wielu produkcji i część z nich była bardzo udana. Z drugiej jednak strony mamy scenarzystkę, która w przypadku serii oryginalnych nie popisała się zbytnio, a większość ekranizacji średnio jej wyszło.

(e)



Jujutsu Kaisen (Mappa)
Adaptacja mangi / Premiera 3.10.2020

W czasopiśmie „Weekly Shounen Jump” serializowane były i są hity mangowego rynku wydawniczego i podejrzewam, że każdy autor komiksu dla nastolatków marzy, aby jego opowieść znalazła się w spisie treści cotygodniowego wydania. Obok takich tytułów jak One Piece czy Haikyuu!! zadebiutowało dwa lata temu Jujutsu Kaisen, które naturalnie dalej jest publikowane (i najprawdopodobniej końca nie widać), ale stało się na tyle popularne, że postanowiono nakręcić na jego podstawie anime.

Głównym bohaterem tej historii jest obdarzony niezwykłą siłą licealista, Yuuji Itadori, który zamiast aktywnie spędzać czas w klubie sportowym, znacznie bardziej woli towarzystwo miłośników zjawisk paranormalnych. Pewnego dnia jednak, niespodziewanie pewien przeklęty obiekt sprawia, że szkołę chłopaka atakują nadprzyrodzone byty, a żeby bronić swoich znajomych, Yuuji sam staje się nosicielem klątwy. Nastolatek szybko zostaje zwerbowany do specjalnej szkoły, a jego nowym celem jest pokonanie potwora, od którego całe to zamieszanie się zaczęło.

Brzmi dosyć standardowo? Być może, ale większość shounenowych hitów stawia nie tyle na oryginalność, ile na na pomysłowe wykorzystanie ogranych schematów i przede wszystkim dającą się lubić obsadę oraz odpowiednią ilość ciekawych przygód. Jak będzie tym razem? Nie wiem, ale zapowiada się na przynajmniej niezłą serię rozrywkową, a nazwisko scenarzysty sugeruje (bo pan sensowny materiał źródłowy potrafi dobrze przełożyć na język anime), że raczej nie ma się, czym martwić i miłośnicy podobnych klimatów powinni być z seansu zadowoleni. Ale gdybać sobie można, dopiero premiera zweryfikuje jakiekolwiek przypuszczenia.

(e)



Kami­‑tachi ni Hirowareta Otoko (Maho Film)
Adaptacja light novel / Premiera 4.10.2020

Pewnego pięknego dnia pewien japoński biznesmen spotyka swoje przeznaczenie… znaczy kończy życie w bardzo niefortunny sposób. Ponieważ jednak prowadził „dobre” życie, zyskuje zainteresowanie trójki bóstw, które postanawiają go wynagrodzić i odradzają go w innym świecie jako ośmioletniego chłopca. Ryouma Takebayashi, bowiem tak się zwie nasz bohater, zamieszkuje w lesie, gdzie trenuje magię i polowanie oraz odkrywa swoją największą pasję – oswajanie i badanie śluzków???

Pomysł odrodzonego dorosłego bohatera w ciele dziecka w magicznym świecie – był, pomysł wynagrodzenie bohatera w kolejnym życiu przez bogów – także był, jednak chyba na razie nie było hodowania dzikich śluzków dla zabawy – zwykle bohaterzy ze śluzkami się rozprawiali mieczem. Co w tym przypadku może przynieść lekki powiew świeżości w isekajowy trend, gdzie bohater zwykle próbuje przeżyć i zdobyć sławę, chwałę i panienkę (lub panienki).

Seria powstała na podstawie przygodowych light novel autorstwa Roya z ilustracjami Ririnry, który/a jest odpowiedzialny/a za projekt postaci. Reżyserię powierzono Takeyukiemu Yanase, doświadczonemu w branży, lecz bez większych samodzielnych projektów, natomiast nad scenariuszem będzie czuwał Kazuyuki Fudeyasu (Jashin­‑chan Dropkick, Gochuumon wa Usagi Desuka?), co daje nadzieję na w miarę optymistyczną, niemroczną serię isekai. W końcu nieczęsto można obserwować hodowlę śluzków, nie?

(i)



Kamisama ni Natta Hi (P.A. Works)
Seria oryginalna / Premiera 11.10.2020

Nastoletni Youta Narukami spędza miło wakacje i spędzałby je w spokoju dalej, gdyby nie poznał pewnej dziewczyny. Hina, bo tak ma na imię, nie tylko określa się mianem „wszechwiedzącego boga”, ale też oznajmia, że w ciągu miesiąca świat przestanie istnieć. Co więcej, wprowadza się do domu zdezorientowanego chłopaka.

Tak w skrócie przedstawia się pomysł na najnowsze dzieło Juna Maedy, twórcy m.in. Angel Beats! i Charlotte. Autor (odpowiedzialny też za muzykę) ponownie nawiązał współpracę z P.A. Works. Reżyserią zajął się Yoshiyuki Asai, który także działał wcześniej przy wyżej wymienionych tytułach. Główny duet zagra dwoje weteranów branży, Ayane Sakura i Natsuki Hanae, na dalszym planie zaś usłyszymy m.in. Ryouheia Kimurę i Yui Ishikawę. Materiały promocyjne w połączeniu opisem każą spodziewać się mniej więcej tego samego co wcześniej, czyli nastoletniego dramatu z elementami nadnaturalnymi. Ba, co do pierwszego, Maeda odważnie twierdzi, że to będzie najbardziej wzruszające anime, jakie widzieliśmy… Nie przepadam za takimi śmiałymi stwierdzeniami, nie obrażę się jednak, jeśli rzeczywiście otrzymamy porządny dramat. Jeżeli anime dąży do końcówki, której, jak pewnie też inni, się spodziewam, i jeśli w międzyczasie uda mu się stworzyć sympatyczne postacie i dobrą historię, może parę łez także poleci z oczu. No, przynajmniej u niektórych widzów.

(an)



Kimi to Boku no Saigo no Senjou, Arui wa Sekai ga Hajimaru Seisen (Silver Link) Adaptacja light novel / Premiera 7.10.2020

Świat podzielony na dwie części, górną i dolną… a nie, to było w innym sezonie, albo i sezonach. No ale czy ktoś jeszcze oczekuje oryginalności po light novel? No więc tym razem świat podzielony jest na, a może raczej pomiędzy, zaawansowane technologicznie Imperium oraz Nebulis, królestwo magicznych dziewcząt, oczywiście zwaśnione ze sobą. Oczywiście do czasu, kiedy spotkają się (nie na balkonie) najmłodszy w historii rycerz, który zdobył tytuł najsilniejszego w Imperium, oraz piękna księżniczka­‑czarodziejka z przeciwnej strony. Oboje są sobą zauroczeni, a w dodatku, jak się okazuje, mają wspólnego wroga, ale czy to wystarczy, by zakończyć wieloletnią walkę między ich narodami?

No cóż, zakładać się na ten temat nie będę, raz, że oryginał liczy zaledwie dziewięć tomów, czyli wcale nie tak dużo, i wciąż wychodzi, dwa, że kończenie serii fantasy jakimś sensownym finałem, tym bardziej ostatecznym, nie jest ostatnio w modzie. Natomiast wróżąc z dostępnych materiałów promocyjnych, spodziewam się nie najgorszych wrażeń estetycznych (pomijam dziwny kształt biustu głównej bohaterki), bo wszystko należycie świeci, brzęczy i się rusza, a dodatkowo ma ładną kolorystykę i nie razi za bardzo CG. Zarówno studio, jak i reżysera trudno posądzić o brak doświadczenia, więc przy jakim takim scenariuszu powinno być oglądalne, szczególnie dla fanów gatunku „action fantasy/romance”. W każdym razie, gorsze niż Shironeko Project raczej nie będzie…

(ur)



King's Raid: Ishi o Tsugu Mono­‑tachi (OLM / Sunrise Beyond)
Adaptacja gry mobilnej / Premiera 3.10.2020

Co mnie napadło, żeby brać się za opisywanie tego cuda… Nie ukrywam, że nie jestem wielką fanką anime na podstawie gier – jakoś tak za dużo tego i za często marnej jakości. Nie wiem jak będzie tym razem, ale opisy nie wróżą niczego odkrywczego, ot, jeszcze jedna historia z cyklu “magia i miecz”. Akcja rozgrywa się w typowym świecie fantasy, pełnym dzielnych wojowników i magii. Ponad sto lat temu król Orvelii pokonał demonicznego władcę, zapewniając mieszkańcom krainy pokój i dostatek. Niestety, demony powracają, a czoło ma im stawić młody arystokrata, Kasel. Wraz z kompanią wyrusza on w niebezpieczną podróż, by stać się Wybranym!

Było nie raz i dwa, ale przecież solidna seria rozrywkowa jest zawsze mile widziana. Tak naprawdę o powodzeniu tego tytułu zadecydują szczegóły i atrakcyjność bohaterów. Jeżeli Kasel i jego kompania okażą się sympatyczni i pozbierani, zapewne wybaczę twórcom niedostatki fabularne. Szczerze mówiąc, jestem bardzo ciekawa jak poradzi sobie z tym zadaniem Makoto Hoshino, reżyser niezbyt doświadczony, ale odpowiedzialny za bardzo udane Dame x Prince Anime Caravan. Scenariusz stworzy Megumi Shimizu. Może nie jest to wymarzona ekipa produkcyjna, ale kto wie, zwłaszcza, że jak już pisałam, nie spodziewam się po tym anime wiele.

(mm)



Kuma Kuma Kuma Bear (EMT Squared)
Adaptacja light novel / Premiera 7.10.2020

Piętnastoletnia Yuna zamiast chodzić do szkoły i robić to, co zwykle robią dziewczęta w jej wieku, przesiaduje w domu grając obsesyjnie w VRMMO. Pewnego pięknego dnia kolejna aktualizacja odblokowuje dostęp do kostiumu niedźwiedzia, który w dodatku daje jej wyjątkowo przepakowane moce. Ale jak to tak, w poważnej grze biegać we wdzianku przypominającym onesie? Bohaterka zmienia jednak szybko zdanie, gdy, niespodzianka!, przenosi się do wirtualnego świata – bowiem w tym wypadku niedźwiedzia skórka jest dla niej zdecydowanie najlepszą opcją, by stawić czoło prawdziwym potworom i prawdziwej magii.

Serii z głównymi bohaterkami w settingu isekaja dotychczas było niewiele, choć widać pewną tendencję wzrostową (vide niedawna Hamefura). Ze zwiastunów serii nie wynika wiele, a przynajmniej niewiele pod względem zapowiadanego „stawiania czoła potworom”. Po ekranie kręcą się dwie najwyraźniej zafascynowane bohaterką młodsze dziewczynki, mamy miasto à la fantasy, mamy jakiegoś osiłka robiącego „porządek”, mamy bohaterki jeżdżące na niedźwiedziach, ale przede wszystkim mamy wyjątkowo przepakowaną moc kostiumu. Ale tak serio przepakowaną…

Reżyserię powierzono Yuu Nobucie, scenariusz na podstawie light novel napisanej przez Kumanano stworzy Takashi Aoshima (Yuri Yuri), zaś nad całokształtem będzie czuwać Hisashi Ishii. Aż jestem ciekawa jak wypadnie całość, bowiem o ile scenarzysta na swoim koncie ma sporo serii, to pozostała dwójka nie może pochwalić się większymi osiągnięciami w tej materii. Z drugiej strony, będzie to anime o dziewczynie przebierającej się za niedźwiedzia i zaprzyjaźniającej się innymi dziewczynami… Cóż może w takim wypadku pójść źle?

(i)



Love Live! Nijigasaki Gakuen School Idol Doukoukai (Sunrise)
Projekt multimedialny / Premiera 3.10.2020

W sezonie jesiennym idolek nie zabraknie, ale i dla tych znajdzie się miejsce – szczególnie że Love Live! to prężna i rozwijająca się od lat marka, mająca wielu fanów na całym świecie. Tym razem będziemy śledzić losy dziewcząt, które postanawiają ocalić przed zamknięciem „klub idolkowy” w liceum Nijigasaki… Czy poradzą sobie i jak będą wyglądać ich pierwsze kroki na drodze do sławy?

Najważniejszą informacją dla fanów jest zapewne to, że w anime pojawia się nowa grupa, która zadebiutowała w grze na smartfony z 2017 roku. Czy i w jaki sposób będą się przewijać w tle dziewczęta z wcześniejszych odsłon cyklu – nie wiadomo, wiadomo za to, że wszystko wygląda tak, jak powinno. Dziewięć przyszłych idolek (plus ich menedżerka­‑kompozytorka, żeby było okrągło), atrakcyjne projekty postaci, nieźle zanimowane występy (przynajmniej w zwiastunach, zobaczymy, jak będzie dalej), czyli wszystko, czego można oczekiwać po tej franczyzie. Nie wydaje mi się, żeby warto było analizować dokonania twórców, ponieważ tego rodzaju tytuły mają scenariusze rządzące się żelaznymi prawami i nie ośmielają się eksperymentować, żeby nie zrazić przypadkiem widzów. Innymi słowy, kolejna pozycja, którą można podsumować „dla fanów cyklu”, acz osadzenie akcji w nowym miejscu sprawia, że także inni amatorzy animowanych idolek mogą rzucić okiem na tę ich wariację.

(ave)



Maesetsu! -Opening Act- (Axsiz / Studio Gokumi)
Seria oryginalna / Premiera 4.10.2020

Większość materiałów promocyjnych mówi tylko o serii poświęconej dziewczętom, które dążą do spełnienia swoich marzeń mimo licznych przeszkód – co mogłoby być opisem prawie każdej serii CGDCT dotąd nakręconej. Głębsze badania wykazują jednak, że bohaterki tym razem będą próbować swoich sił w manzai – japońskiej formie skeczy komediowych, w których zawsze uczestniczą dwie osoby (podejrzewam, że większość czytelników zna to przynajmniej z anime, nawet jeśli nie kojarzy tej nazwy). Dlaczego na grafice promocyjnej są wobec tego instrumenty muzyczne – nie wiem, widocznie ktoś uznał, że lepiej będzie udawać milion fafnastą odsłonę serii o aspirujących idolkach…

Pomysł potencjalnie jest interesujący, a oldchoolowe projekty postaci wyglądają sympatycznie (acz sztampowo). W praktyce jednak można mieć pewne obawy, nawet nie o twórców (choć reżyser nie ma znaczących dokonań na koncie), ale o hermetyczność przekazu. Manzai często wykorzystują nieporozumienia i żarty oparte na homonimach lub grach słowych, czyli dokładnie to, co najgorzej poddaje się przekładowi, zaś żarty wymagające przypisów to smutna pomyłka. Widzę tu materiał zarówno na nieprzewidziany hit, jak i (z co najmniej dwóch różnych powodów) kit jesiennego sezonu. Obadamy tę sprawę w zajawkach.

(ave)



Magatsu Wahrheit -Zuerst- (Yokohama Animation Lab)
Adaptacja gry mobilnej / Premiera 13.10.2020

Wiecie, jak to jest z adaptacjami gier gatcha. Chciałoby się zakrzyknąć „seria jest stracona” i na tym skończyć temat, ale tym razem w ekranizacji widać dużo więcej włożonego wysiłku niż zazwyczaj. Oryginalna gra Magatsu Wahrheit to mało odkrywczy jRPG MMO dungeon crawler niemal niczym nie różniący się od innych, popularniejszych gier z gatunku. Jej producent KLab jest uważany za średnią półkę, niemniej zwykle chwali się ich za dopracowaną grafikę, muzykę, klimat oraz seiyuu, tak też podobno jest tym razem, czym gra nadrabia za mało lotną rozgrywkę. Dla nas to oczywiście dobrze, bo te elementy pomagają również anime. Fanów jRPG pewnie zaintryguje też, że scenariusz pisał Miwa Shouda, odpowiedzialny również za Final Fantasy XII.

Tyle gadania o grze, co z anime? Wygląda nieco przewidywalnie, ale całkiem klimatycznie. Świat przedstawiony to takie “fantasy w mieście” (nie wiem jak to inaczej ująć, żeby nie mieszało się z urban fantasy). Mamy w nim fantastyczną krainę atakowaną przez potwory (przyniesione przez tajemnicze „Światło”), przedstawioną we w miarę typowym jRPGowym stylu (średniowieczne zbroje i magia plus elementy nowożytne jak strzelby i ubrania codzienne). Co byłoby trochę banałem, dużo zyskuje na umieszczeniu w wielkim mieście (jak i lokalnej stolicy). Przynajmniej w zwiastunach miasto wygląda świetnie, jest pełne życia oraz detali. Jest też dość ponure, co dobrze pasuje do nastroju, który jest można nawet powiedzieć po części apokaliptyczny (wszyscy spodziewają się ponownego nadejścia Światła, co skończyłoby się zagładą cywilizacji). Twórcy celują w nastrój bardziej „dark” (i to dosłownie, spora część akcji dzieje się w nocy), ale też nie zamierzają z nim przesadzać – w serii pojawi się kolekcja powabnych dziewoj i chłopiąt, których nie powstydziłaby się haremówka.

Co może niepokoić, to że Yokahoma Animation Lab to młode studio, które nie zaliczyło dotychczas większych sukcesów. Fantasy do animowania łatwe niestety nie jest. Poza tym: reżyser to średniak, scenarzysta to średniak, natomiast seiyuu mi się podobają. Ot, choćby Yuuki Ono ma kilka ciekawych ról na koncie (w tym świetnego Louisa z niedawnego Beastars). W sumie MWZ (tak twórcy skracają nazwę części) zapowiada się o niebo lepiej niż można by początkowo przypuszczać i ma szansę nie być tylko reklamówką gry. Oby.

(t)



Mahouka Koukou no Rettousei: Raihousha Hen (8bit)
Adaptacja light novel / Premiera 3.10.2020

„To wygląda ciekawie” pomyślałem sobie po zobaczeniu zwiastuna, po czym moje zainteresowanie malało proporcjonalnie do rosnącej ilości zyskiwanych przeze mnie informacji. Ach, a więc to anime akcji umieszczone w szkole techno­‑magii. To adaptacja light novel. To kontynuacja serii z roku… 2014?!

Fani sporo się naczekali, muszę przyznać, choć co do anime, to niezbyt wielu ich zapewne jest, bo nie było ono ogólnie chwalone. Ekranizowanie tej serii light novel jest podobno trudne, gęsto w niej od informacji i to właśnie spodobało się czytelnikom, których udało jej się zabrać imponujące dziesięć milionów. Wcześniejsza seria i kinówka poniosły klęskę w wykorzystaniu tej popularności, ale aktualna próba ma nowe studio, więc nie wszystko stracone (spokojnie, mimo tego starzy seiyuu zostają).

Moje początkowe zainteresowanie wynikało z podejrzenia, że seria ta może być thrillerem fantasy. Ostatecznie okazało się, że momentami tak co prawda wygląda, ale reszta to przewidywalne licealne scenki oraz strzelanie do siebie strumieniami energii. Wszystko to już widzieliśmy i seria nie za bardzo choćby próbuje udawać, że ma do zaoferowania coś nowego. Z drugiej jednak strony solidny materiał źródłowy daje szansę, że wzniesie się do poziomu przyjemnego oglądadła. Aktualna seria będzie ekranizowała następny wątek z książek, który koncentruje się na nowej bohaterce przybyłej z USA w ramach (przynajmniej oficjalnie) wymiany kulturowej. Brzmi to dość nużąco, ale szybko ma się stać podstawą do bardziej wciągającej akcji. W związku z otwarciem nowego wątku seria powinna być w miarę przystępna dla nowych widzów, tak więc spragnieni serii akcji mogą sprawdzić z czym się to je, jednak radzę nie robić sobie większych nadziei.

(t)



Majo no Tabitabi (C2C)
Adaptacja light novel / Premiera 2.10.2020

Była sobie kiedyś dziewczynka o włosach barwy popiołu (takiego wysokogatunkowego), która uwielbiała czytać książki, najbardziej o czarownicach. Dlatego sama postanowiła zostać jedną z nich, a potem wyruszyła w podróż po świecie, by zdobywać nowe doświadczenia i przyjaciół, także wśród innych czarownic. Każde spotkanie to jednocześnie nieuchronnie pożegnanie, ale świat Elainy wciąż robi się dzięki nim większy i bogatszy.

Ha. Kino drogi w wydaniu anime ma już pewne niezbywalne osiągnięcia, ale ta seria, na pozór zupełnie inna, chyba nie obniży za bardzo średniej, a kto wie, może…? W każdym razie oryginał, liczący już trzynaście tomików, plasował się przez ostatnie dwa lata na szóstym miejscu listy przewodnika Kono Light Novel ga Sugoi! w swojej kategorii, ma też wersję mangową i obie ukazują się na już Zachodzie, co świadczy o pewnym poziomie historii. Będzie ona niewątpliwie w jakimś stopniu epizodyczna, co tym bardziej wymaga dobrego scenariusza, aby utrzymać widza przed ekranem, a Kazuyuki Fudeyasu ma przynajmniej bardzo długą, jeśli nawet niezupełnie olśniewającą listę dokonań w tej materii. Reżyser wypada nieco gorzej, ale nie skreślajmy go jeszcze, wierząc w moc samej opowieści i sympatycznej na pierwszy rzut oka bohaterki.

Skoro o rzutach oka mowa, tym, co od razu wyrwało mi zachwycone „Och” z ust, była oprawa graficzna, poczynając od wnętrz, przez krajobrazy, a kończąc na projektach postaci, ślicznych, ale wcale nie przesłodzonych (i te kapelusze!). Jeśli anime będzie wyglądało tak jak na zwiastunach… Bez względu na niewątpliwy wkład komputerów, efekt jest wart poświęcenia mu czasu i już dziś wiem, że serię będę oglądać z wielką przyjemnością – czy tylko estetyczną, to się okaże, ale bardzo liczę, że i emocji wyższego rzędu nie zabraknie.

(ur)



Maou­‑jou de Oyasumi (Doga Kobo)
Adaptacja mangi / Premiera 6.10.2020

No, o tej serii nie można powiedzieć, że zlewa się z mainstreamowym tłem. Opowiada ona o śpiącej królewnie cierpiącej na bezsenność. Między demonami a ludźmi trwa wojna i niecny władca demonów Tasogare porwał królewnę Syalis, po czym uwięził w swoim zamczysku. Ta powinna smacznie spać i nie robić problemów, ale co ma począć, kiedy nie może spać i jej się nudzi? Zupełnie nie przejmuje się faktem uwięzienia, uznając, że jakiś heros rychło ją uwolni, a jej pozostaje do tego czasu zająć się czymś ciekawym. Jej wredny charakterek rychło okazuje się być nie do opanowania dla sług Tasogare…

Brzmi to wszystko całkiem sympatycznie, tylko bardziej jako materiał na krótkometrażówki niż pełne odcinki. Czy da się z tego wyciągnąć dość materiału do pełnego serialowego metrażu? Cóż, ferajna zamieszkująca zamek demonów okazuje się zaskakująco rozbudowana, więc będzie kogo poznawać, a ich różnorodność sugeruje, że będzie okazja nabijać się ze schematów fantasy od sasa do lasa.

Jak można się domyślić będzie to prosta seria, ale miejmy nadzieję że przyjemna. Do jej realizacji studio Doga Kubo jest idealnym wyborem. Są oni już kawał czasu na rynku (ponad 30 lat), i choć od dłuższego czasu specjalizują się w anime ze średniej półki, tak moé zawsze było im bliskie. Choć zwiastuny nie rzucają na kolana olśniewającą animacją, są kolorowe, słodkie i zgrabne. Oto przede wszystkim chodziło w oryginalnej mandze, więc jeżeli serii, jak się zapowiada, uda się to oddać, to będzie sympatycznie.

(t)



Munou na Nana (Bridge)
Adaptacja mangi / Premiera 4.10.2020

Bohaterowie z supermocami mierzą się ze złem, również zazwyczaj nadprzyrodzonym – było już mnóstwo razy, zobaczymy i w jesiennym sezonie. Bo czemu nie? Schemat może i do bólu oklepany, ale ze sporym potencjałem, który, jeśli nie idzie się na łatwiznę i ma się jakiś tam talent scenopisarski, pozwala stworzyć coś interesującego. Inna sprawa, że wszystko zawsze zależy od „jak”, a nie „co”. Nie wiem, jak to „jak” wygląda w pierwowzorze, czyli mandze autorstwa Looseboya (historia) i Ioriego Furui (rysunki), opis jednak jest prosty. Tym razem zagrożenie stanowią potwory zwane Wrogami Ludzkości, do walki z którymi zostają oddelegowani nastolatkowie z różnymi zdolnościami kształcący się w specjalnych szkołach. Do jednej z nich, położonej na wyspie, przybywa Nana Hiiragi, obdarzona mocą… no właśnie: żadną. Czyżby pomyłka, przypadek? Niekoniecznie, ponieważ dziewczyna dysponuje sporą inteligencją i umiejętnościami manipulacji mogącymi się bardzo przydać w konfrontacji z monstrami.

Zawiązanie akcji brzmi bardzo sztampowo, z ciekawości jednak poczytałam sobie komentarze i cóż, wychodzi, że dostaniemy historię z efektownym zwrotem akcji na początku, a reszta potoczy się w zgoła innym kierunku niż idzie przewidywać. Ponadto, patrząc na gatunki – thriller, psychologiczne – prawdopodobnie nie będzie to typowa seria shounenowa nastawiona tylko na pokaz wymyślnych technik mordobicia. Nie powinna być również tak miła i urocza, jak przedstawia się w zapowiedziach, średnio zresztą zachęcających do oglądania. Chociaż może przesadzam z optymizmem i nadinterpretuję opinie czytelników mangi… Tak czy siak, jestem dość zainteresowana, zwłaszcza że thrillerów w anime nie powstaje zbyt wielu (aczkolwiek w tym sezonie czeka nas jeszcze nowa wersja Higurashi no Naku Koro ni).

Anime powstaje w studio Bridge, które dotychczas wypuszczało co najwyżej „dobre” serie – czy Munou no Nana okaże się przełomem, zobaczymy. Shinji Ishihira odpowiadający za reżyserię ma na koncie zarówno cenione i lubiane (Log Horizon, Fairy Tail), jak i słabe tytuły (Super Lovers). Osoba scenarzysty – Fumihiko Shimo – wygląda już ciekawiej (m.in. Kokoro Connect, Full Metal Panic!), choć i jemu zdarzały się wpadki (m.in. Golden Time) – należy mieć nadzieję, że najnowsze dzieło nie zaliczy się do tych drugich. Posłuchać natomiast będzie można chociażby Rumi Ookubo, Hiro Shimono czy Yuuichiego Nakamury i wielu innych mniej lub bardziej doświadczonych seiyuu, bo co jak co, ale bohaterów w anime nie zabraknie.

(an)



Noblesse (Production I.G.)
Adaptacja manhwy / Premiera 5.10.2020

Niejaki Cadis Etrama Di Raizel przespał w trumnie ostatnie 820 lat, nic więc dziwnego, że po raczej nieplanowanym przebudzeniu jest nieco nieprzystosowany do współczesności. Dlatego jego wierny sługa Frankenstein (wbrew nazwisku, absolutny bisz) wkręca go jako ucznia do liceum, którym akurat zarządza, żeby się trochę oswoił ze światem i zakosztował zwykłego życia. Bo żaden z nich nie jest oczywiście nikim zwyczajnym. Rai – jak ochrzczą go nowi koledzy – to Noblesse, istota najszlachetniejsza ze szlachetnych i najpotężniejsza z nadprzyrodzonych, wykorzystująca swoją moc, by chronić innych. I to nie tracąc kamiennego wyrazu twarzy ani nie psując artystycznej fryzury czy białego mundurka. A że od początku poluje na niego pewna podstępna organizacja, za nic mająca ludzkie (i nieludzkie też) życie, obowiązków mu nie zabraknie – choć większym wyzwaniem niż nadnaturalna wojna może być szkolna stołówka… nie wspominając o takich zdobyczach technologii, jak smartfon.

Hm, opis brzmi dobrze, opinie czytelników, a zwłaszcza czytelniczek ekranizowanej manhwy w sieci jeszcze lepiej (sama nie miałam z nią styczności), za to zwiastuny, a także ONA sprzed kilku lat, budzą już pewne moje wątpliwości. Nie dotyczą one urody biszów, bo ta powalająca jest, i to dosłownie – główny bohater głównie stoi i wygląda, po czym siłą woli powala przeciwnika. Trochę mało interaktywny jest, jak na mój gust… ONA obfitowała poza tym w sikającą na wszystkie strony krew i zaskakująco brutalną przemoc, za to obiecywanego humoru sytuacyjnego doszukałam się z wielkim trudem. A co dziwniejsze, przy całej tej galopującej akcji, znudziłam się nią. Trochę się obawiam, że podobnie może wyglądać seria, wnioskując ze zwiastuna i udostępnionych kilku pierwszych minut, chociaż chyba powinna być lepsza wizualnie – i, miejmy nadzieję, może jednak lepiej poskładana niż tamten niedoświetlony teledysk. Z drugiej strony, reżyser żadnych wyższych półek nie sięgał, a scenariusz spod ręki kogoś, kto stworzył TO… aż trudno mi to sobie wyobrazić. Teoretycznie powinna być akcja, walki, bisze i seksowne mordercze laski, złowrogie eksperymenty, traumy i poświęcenie, przyjaźń i szlachetni obrońcy (nie)ludzkości, jeszcze więcej akcji, walk i biszów, a wszystko okraszone humorem – ale czy rzeczywiście to dostaniemy? Trzeba się będzie jednak przekonać…

(ur)



Ochikobore Fruit Tart (Feel)
Adaptacja mangi / Premiera 12.10.2020

Znacie? No to zaczynamy, ad nauseum. Ino Sakura od dziecka marzyła, by zostać idolką, jednakże droga do sławy nie okazała się usłana różami. Dziewczę przyjeżdża do Tokio, ale trafia do internatu dla tytułowych „odpadów” z idolkowej produkcji. Co więcej, szybko dowiaduje się, że budynek ma zostać wyburzony. W takiej sytuacji pozostaje tylko jedno: wraz z nowymi koleżankami utworzyć grupę idolek o wdzięcznej nazwie Fruit Tart i zdobyć sławę, by uratować internat!

Odrobinę pocieszające może być to, że seria powinna skłaniać się raczej w stronę komedii – jest adaptacją yonkomy autorstwa Sou Hamayumiby, który stworzył także Hanayamata. Nie zmienia to niestety faktu, że wszystkie dotychczas zaprezentowane materiały wydają się tak sztampowe, jak to tylko w tym gatunku możliwe, zaś dorobek twórców nie rzuca raczej na kolana. Ale że projekty postaci ładne, nie da się wykluczyć, iż opisywana produkcja sprawdzi się jakoś jako sezonowa porcja idolek do obejrzenia bez przykrości i szybkiego zapomnienia.

(ave)



Osomatsu­‑san [2020] (Studio Pierrot)
Adaptacja mangi / Premiera 13.10.2020

Tworzenie serii komediowych jest trudne. Śmieszność na pstrym koniu jeździ, co będzie bawić, niełatwo przewidzieć i co gorsza, zwykle zależy od szczegółów wykonania. Chyba nikt nie mógł przewidzieć, że w Osomatsu­‑san uda się dotrwać aż do trzeciego sezonu, i choć w poprzednich wyczuwałem u Studia Pierrot lekkie zmęczenie materiałem, to było na tyle niewielkie, że przerwa powinna w pełni wystarczyć, aby znowu nabrali sił.

Podobnie jak i poprzednim razem znajomość poprzednich sezonów nie jest wymagana dla udanego seansu, więc nieobeznanym wyjaśnię, że Osomatsu­‑san jest kontynuacją kultowego anime komediowego Osomatsu­‑kun z lat 70. (którego znajomość również nie jest wymagana). Historyczna seria opowiadała o dzieciństwie tytułowych sześcioraczków Osomatsu i była typową komedią opartą na krótkich gagach, mocną dziś trącącą myszką, ale nadal miłą w odbiorze. W kontynuacji Studio Pierrot wyśmienicie odświeżyło markę, znacząco rozbudowując osobowość sześcioraczków i pobocznych postaci, oraz stawiając na dużo bardziej różnorodną formę komedii, od odcinków surrealistycznych, przez oparte na absurdzie, grotesce, aż do miniatur obyczajowych będących niemal na serio, tylko z lekkim przymrużeniem oka. Wszystko to z animacją stosownie tak samo brykającą w stylu od prawa do lewa i od mainstremu do ekstremalnych eksperymentów, choć na nieodmiennie wysokim poziomie wykonania. Najważniejszym tematem serii od początku pozostaje próg dorosłości, którego przekroczenie sześcioraczkom konsekwentnie nie wychodzi, każdemu na swój sposób. Twórcy już dwukrotnie, i jak najbardzie świadomie, droczyli się ze mną nadzieją, że status quo bohaterów uda się zmienić, i nieodmiennie nic z tego nie wychodziło, więc za trzecim razem już w to nie uwierzę – to sitcom pełną gębą. Jest to nieco rozczarowujące, bo seria ma potencjał, i w porywach jej się to udaje, żeby powiedzieć coś głębszego, tylko w tym celu trzeba się zaangażować, a z tym scenarzystom trochę nie było po drodze.

Nic to, i tak mam wysokie oczekiwania. Dla nieobeznanych, reżyserem jest Fujita Youichi, który poza tą serią zajmował się Gintamą, można wręcz powiedzieć, że jest w temacie komedii anime niemal monopolistą! Dobrotliwy jednak z niego dyktator, więc jeżeli tylko zachowa wcześniejszą kreatywność, możemy mu to darować.

(t)



Saikyou Kamizmode (Bandai Namco Pictures)
Seria oryginalna / Premiera 28.09.2020

Przyzwoitych serii dla dzieci nie ma znowu tak dużo, czyż nie? Miło było, gdyby nie próbowały przy okazji wciskać dzieciakom różnego rodzaju kolekcjonerskich śmieci, ale przecie która tego nie robi? (Gegege no Kitarou). Tym razem śmieciami będzie… nie wiadomo dokładnie co. Wybaczcie, szczerze nie łapię co się tutaj dzieje, bo serii towarzyszy, ehm, „gra karciana na automaty”. Czy to więc będą mniej lub bardziej wirtualne żetony, czy karty, czy jedno i drugie, nie wiem, nie łapię. Do oglądania anime niby wiedza ta nie będzie potrzebna, ale lubię mieć świadomość, co dokładnie próbuje mi się wciskać. A, jakby skomplikowania nie było za mało, to nie tylko rytmiczna gra karciana na automaty, to rytmiczna gra karciana na automaty, w której walczysz stworkami w stylu pokemonów/digimonów! Nie wiem, dla pokolenia czasów internetu może takie nagromadzenie to norma, ale na mój gust ździebko nie za dużo tu tego?

Narzekanie narzekaniem, ale seria wizualnie wygląda po prostu fajnie. Podoba mi się kreska, jest prosta, ale wyrazista. Podobają mi się projekty postaci i stworków – każdy i każda wygląda niepowtarzalanie ma dużo charakteru. W ogóle mnóstwo w tym wszystkim energii, co z pewnością pasuje do tematu dynamicznych zapaśniczych walk napędzanych energią z tradycyjnych japońskich bębnów taiko. Tak się składa, że jestem fanem tego instrumentu, na którym japońskim muzykom udaje się osiągać niesamowite rzeczy. Czy ta seria zrealizuje ten muzyczny potencjał… nie jestem przekonany. Przejrzałem, co oferuje odpowiedzialna za muzykę firma Onetrap, i nie jestem zachwycony. Generalnie twórcy tej serii to niestety bardziej wyrobnicy bez wprawy w ciekawszych produkcjach, choć scenarzyście Tohisfumiemu Kawase należy oddać, że zęby zjadł na swojej profesji. Przekombinowany temat, potrzeby marketingowe i niepewna ekipa produkcyjna tonują nadzieje, ale też seria ma potencjał i na pewno dałoby się z niej coś wykrzesać.

(t)



Sen'yoku no Sigrdrifa (A­‑1 Pictures)
Seria oryginalna / Premiera 3.10.2020

Kiedy obce istoty atakują Ziemię, zdziesiątkowanej ludzkości na pomoc przychodzi tajemnicze bóstwo, Odyn, który wybranym dziewczętom daje specjalne moce i maszyny do walki z najeźdźcami. Mijają lata, wojna nadal trwa, a japońskie Walkirie nie radzą sobie najlepiej, więc do ich grona ma dołączyć as przestworzy, niejaka Claudia Bruford.

Kolejna do jesiennego zestawu seria o obdarzonych nadnaturalnymi mocami dziewczętach w zaciekłej walce na linii frontu. Dla odmiany jednak bohaterki tym razem są pilotkami i całość nie wygląda jakby była robiona w stu procentach na poważnie, więc być może jednak serial będzie miał do zaoferowania coś więcej niż tylko ograne schematy. Za scenariusz odpowiada autor Re: Zero, Tappei Nagatsuki, który kilka dobrych pomysłów miał, więc może i tym razem czymś nas zaskoczy. Nieco mniej nadziei daje nazwisko reżysera, Hirotaki Tokudy, który w tej roli debiutuje. Na pierwszy rzut oka technicznie anime prezentuje się w miarę przyzwoicie, szaleństwa nie ma. A­‑1 Pictures, spod którego skrzydeł wychodzi ta seria, miewa naprawdę różne dni i trudno stwierdzić, czy na produkcję tego tytułu przypadły te lepsze, czy te gorsze. Cóż, czas pokaże.

(e)



Taisou Zamurai (Mappa)
Seria oryginalna / Premiera 11.10.2020

Rok 2002, Japonia. Największą pasją Shoutarou Aragakiego, byłego zawodnika drużyny gimnastyczej, jest sport. Niestety, serce do ćwiczeń nie wystarczy, ważniejsze są odpowiednie rezultaty, a uzyskiwanie ich przychodzi bohaterowi z coraz większym trudem. Widzi to także trener, który namawia go do przejścia na emeryturę. Pewnie by tak się skończyło, gdyby nie pewne spotkanie, które, jak można się domyślić, odmieni życie Shoutarou.

Studio Mappa nie zwalnia tempa i tak jak latem zaprezentowało dwie serie, tak i jesienią uraczy fanów animacji więcej niż jednym tytułem. Jujutsu Kaisen wydaje się mieć większą szansę na zyskanie popularności choćby ze względu na materiał wyjściowy czy gatunki, nie stawiałabym jednak Taisou Zamurai na straconej pozycji produkcji, którą zainteresuje się trzy osoby na krzyż. Przede wszystkim może przyciągać tematyką – akrobacje na drążkach i innych przyrządach to miła odmiana od kopania piłki czy jazdy na rowerze. Równie ciekawą odskocznią będzie oglądanie w akcji nie zawodników kolejnego szkolnego klubu, a dorosłe postaci (główny bohater ma nawet kilkuletnią córkę!), oby też na swój wiek się zachowujące. Zostając przy postaciach, nie wyglądają – przynajmniej te pokazane w zapowiedzi – jakby zostały stworzone jedynie do cieszenia niewieściego oka, nie powinniśmy więc dostać pokazu nijakich i stereotypowych bishounenów, którym czasem zdarzy się coś zrobić w kwestii sportu, głównie zaś stoją i pachną. Ogólnie graficznie anime prezentuje się w porządku, podobnie jak animacyjnie, choć momentami CGI jest aż zanadto widoczne. Pozostaje liczyć, że w samej serii takich scen pojawi się jak najmniej. A co z historią? Zgaduję, że będzie bardziej dramatyczna niż lekka i przyjemna, może nawet uderzy mocniej w obyczajowe niż sportowe tony, przy czym nie zakładałabym, że te drugie okażą się tylko dodatkiem do całości. Gdybanie gdybaniem, ważniejsze, by wyszła przemyślana, zamknięta opowieść z dobrze przedstawionym wątkiem rywalizacji i motywem zmierzenia się z własnymi słabościami w obliczu pogarszających się wyników i zbliżającego się końca kariery. Czyli coś dla lubujących się raczej w dojrzałych klimatach widzów – och, ja czekam z niecierpliwością!

Ani reżyser, ani scenarzysta nie mogą się pochwalić zbyt wielkim doświadczeniem. Dla pierwszego będzie to pierwszy samodzielny projekt (dotychczas współtworzył jedynie Koukyoushihen: Eureka Seven – Hi­‑Evolution), drugi z kolei działał przy paru różnie przyjętych seriach (Katsute Kami Datta Kemono­‑tachi e, Zombieland Saga). Zdecydowanie lepsze wrażenie sprawia pan od muzyki, Masaru Yokoyama, którego kompozycje słyszeliśmy już w wielu tytułach, m.in. w Shigatsu wa Kimi no Uso czy Sirius the Jaeger, a którego próbka umiejętności w zapowiedzi brzmi całkiem przyjemnie. Także obsada nie prezentuje się byle jak – w głównej roli występuje Daisuke Namikawa, partnerują mu zaś Kensho Ono jako Leonardo czy Yuki Kaji jako rywal Shouratoru.

(an)



Tonikaku Kawaii (Seven Arcs)
Adaptacja mangi / Premiera 3.10.2020

Z oryginalną mangą jest niezłe nazewnicze zamieszanie, bo występuje aż pod trzema tytułami: jak w anime Tonikaku Kawaii, ale oprócz tego anglojęzycznie jako Fly Me to the Moon oraz mieszane Tonikawa: Over the Moon for You. Na pewno nie ułatwia to międzynarodowej promocji, a też dość ciekawie podkreśla różne aspekty treści, bo gatunkowo pozycję tę określa się jako komediowy romans oraz science­‑fiction. Komediowy romans bierze się z tego, że protagonista Nasa, genialny licealista marzący o podróżach kosmicznych, zostaje uratowany przed wypadkiem drogowym przez tajemniczą Tsukasę, która następnie proponuje mu… ślub, na co Nasa pod wpływem chwilowego zauroczenia się zgadza. Tsukasa po tym dziwnym wydarzeniu znika, aby niespodziewanie powrócić po trzech latach, kiedy ten ślub… wciela w życie. Nie wiem czy to dobre przesłanie dla młodzieży, aby się hajtać z osobą, którą ledwo znasz, ale młoda para okazuje się dogadywać się całkiem nieźle, a o ich dalszych życiowych perypetiach opowiada reszta serii.

Jak widać z opisu, zachowanie Tsukasy jest mocno podejrzane i choć seria ogólnie utrzymuje przyziemny klimat, to nie do końca wiadomo kim, a może nawet czym ona jest. Seria nawiązuje do księżniczki Kagui z Opowieści o zbieraczu bambusa, ale na ile to dosłowne nawiązanie – nie wiem. Niezależnie od tego historia ta brzmi bardzo sympatycznie, co ciepłe przyjęcie mangi wydaje się potwierdzać. Na wieczne pytanie, czy przełoży się to na jakość anime, odpowiadam, że najpewniej częściowo. Problem polega na tym, że studio Seven Arcs specjalizuje się w średniakach. Cudów animacji na pewno bym od nich nie oczekiwał, ale też przyznajmy – w tym anime nie będą bardzo potrzebne. Spojrzenie na dorobek reżysera też nie zwala z nóg – takie Robot Girls, Uchuu Senkan Tiramisu... i co ciekawe FLCL Progressive, które co prawda marką jest, ale powszechnie lubianą serią już nie. Wydaje się, że temat ma większy potencjał niż ludzie, których do niego zatrudnili, ale też omawianym zdarzały się dzieła wyższej jakości, więc seria nie jest stracona.

(t)



Tsukiuta: The Animation 2 (Children's Playground Entertainment)
Projekt multimedialny / Premiera 7.10.2020

Jeżeli ktoś przypomniałby sobie serię sprzed czterech lat, zapewne zastanowiłby się, czemu tak przeciętny badziew dostaje kontynuację. W tym przypadku jednak (mało udana) animacja to tylko wierzchołek góry lodowej – Tsukiuta to efekt współpracy vocaloidowych twórców i znanych seiyuu, który zdążył obrosnąć musicalami, mangami, grami i oczywiście płytami muzycznymi (oraz siostrzaną franczyzą skupioną na innych grupach idoli z tego samego uniwersum, TsukiPro). O fabule nie bardzo jest co pisać – ot, śledzimy losy dwóch sześcioosobowych grup idoli, Procellarum oraz Six Gravity. Ciekawostką jest to, że panowie mają nazwiska nawiązujące do poszczególnych miesięcy roku, więc w tle przewijają się nawiązania astronomiczne i sezonowe.

Oryginalnie zapowiadano, że seria ma się toczyć „w czasie rzeczywistym” i przeplatać z prawdziwymi występami i imprezami dla fanów, ale nie jest jasne, jak bardzo zmienią się plany z powodu dwukrotnego przesunięcia nowego anime. Być może wymusi to pomniejsze zmiany (seria miała koncentrować się na tych bohaterach, którzy są „powiązani” z miesiącami jej emisji), acz trudno w tym momencie wyrokować. Mogą budzić zainteresowanie nazwiska seiyuu – znajdziemy tu między innymi Kensho Ono, Ryouheia Kimurę czy Aoiego Shoutę – ale bądźmy szczerzy, nie jest to tytuł, który budzi szczególne zainteresowanie czytelników Tanuki.

(ave)




Yuukoku no Moriarty (Production I.G.)
Adaptacja mangi / Premiera 11.10.2020

O profesorze Moriartym, geniuszu matematyki i zbrodni, Conan Doyle pisał bardzo enigmatycznie; nadrobiły to nieco popularne adaptacje przygód Sherlocka Holmesa z ostatnich lat, ale wygląda na to, że dopiero dzięki Japończykom dowiemy się, jak to naprawdę od początku było z arcywrogiem słynnego detektywa. Po pierwsze, jako sierota został wraz z rodzonym bratem adoptowany przez szlachecką rodzinę. Po drugie, namówiony przez przybranego brata, doprowadził do śmierci jego rodziców w pożarze. Po trzecie, wykłada matematykę na uniwersytecie i udziela konsultacji w sprawach wymagających niekoniecznie legalnych rozwiązań. Po czwarte, dostrzegając zło otaczającego świata, wini za nie panujący w Anglii system klasowy i rozmyśla, jak ten stan rzeczy zmienić… Poznajcie Williama Jamesa Moriarty’ego: bisza, geniusza zbrodni i patriotę (w dowolnej kolejności). Oraz dwóch jego braci, oraz, rzecz jasna, Holmesa i Watsona – w końcu wiktoriańskich biszów nigdy za wiele!

Bez sarkazmu: jestem zainteresowana, nie tylko z powodu atrakcyjności głównych bohaterów, a nawet bardziej anturażu, zresztą nieźle się prezentującego na dostępnym w sieci zwiastunie. Przede wszystkim ta historia może mieć pewien ciężar, który stanowiłby miłą odmianę po bardziej (a czasem aż zanadto) rozrywkowych wersjach, jakimi ostatnio raczyli nas twórcy sięgający po dzieło sir Arthura, w tym samo studio Production I.G. Co prawda, nad kompozycją serii czuwa znów Taku Kishimoto, ale oprócz Kabukichou Sherlock ma on na koncie sporo dobrych i bardzo dobrych tytułów. Z kolei reżyser nie olśniewa dorobkiem, ale też nowy w branży nie jest. O ile obaj nie przesadzą z patosem i angstem, to może być niezłe…

(ur)


Serie z krótkimi odcinkami



Inu to Neko Docchi mo Katteru to Mainichi Tanoshii (Team Till Down)
Adaptacja mangi / Premiera 3.10.2020

To może być hit sezonu jesiennego, bo przecież wszyscy kochają koty i psy oraz historie opowiadające o ich trudnych relacjach. Ta sympatyczna miniaturka (serio, za pierwszym razem napisałam miauturka…) to właśnie zapis takiej sierściuszkowatej codzienności, widzianej oczyma właściciela uroczego, niewinnego psiaka i wrednego, ale słodkiego kocurka. Po prostu wszystko, co tygrysy lubią najbardziej. Inna sprawa, że jest to seria, którą docenią przede wszystkim posiadacze zwierząt. Oczywiście, dlatego, że większość scen będzie im doskonale znana z doświadczenia.

Reżyserem i autorem scenariusza jest Seiji Kishi, który ma na koncie sporo całkiem solidnych produkcji. Poza tym, bądźmy szczerzy, w przypadku takiej historii naprawdę trzeba się postarać, żeby coś zepsuć. Warto też nie nastawiać się na wybitny poziom animacji, chociaż Team Till Dawn może sprawić widzom bardzo miłą niespodziankę.

(mm)



Rail Romanesque (Saetta)
Adaptacja visual novel / Premiera 3.10.2020

Nie jestem właściwą osobą, żeby ją pytać o seksualną fascynację antropomorfizowanymi środkami lokomocji, ale jestem zdecydowanie właściwą osobą do pytania o anime dziwne, a Rail Romanesque wyraźnie zalicza się do obu kategorii. W świecie przedstawionym tej serii transport w Japonii jest zdominowany przez kolej, i to obsługiwaną przez najpiękniejsze lokomotywy z nowożytnej historii Japonii, wszystkie realnie istniejące, choć dodatek androidów­‑loli wykracza poza moją znajomość kolejarstwa.

Anime to jest oparte na visual novel Maitetsu: Pure Station, którą wydano również na na Zachodzie (jest na PS4, Switchu i Steamie), więc dokładnie wiadomo, jaka będzie fabuła. Protagonista Sotetsu stara się w niej obronić rodzinne miasteczko przed niebezpieczeństwami związanymi z planami budowy dużej fabryki, dla której alternatywą mają być loli. Znaczy… kolej, miałem na myśli, że alternatywą jest kolej. Jako że odcinki będą miały tylko kilka minut, zbyt dużo z tej opowieści zapewne się nie ostanie, spodziewałbym się raczej krótkich scenek z lokomotywo­‑dziewczynkami. Ich zawartość będzie też zapewne… niepełna. Widzicie, owa gra oryginalnie jest 18+, więc wiecie, jakiego rodzaju interakcji można się tam spodziewać między protagonistą a dziewczynkami… znaczy… eee… lokomotywami… znaczy… eee… lepiej zostawię temat. Jak to zwykle bywa, gra ma też wersję ocenzurowaną, do której serii animowanej będzie bliżej. Zabierając się za seans warto mieć jednak świadomość, że będzie to złagodzona wersja pełnego produktu.

(t)



Co i kiedy, czyli kolejność premier

  • 28 września
    • Saikyou Kamizmode
  • 1 października
    • Higurashi no Naku Koro ni [2020]
  • 2 października
    • 100­‑man no Inochi no Ue ni Ore wa Tatte Iru
    • Assault Lily: Bouquet
    • Majo no Tabitabi
  • 3 października
    • Dragon Quest: Dai no Daibouken [2020]
    • Dungeon ni Deai o Motomeru no wa Machigatte Iru Darouka: Familia Myth III
    • Haikyuu!! To the Top [2020]
    • Han’you no Yashahime
    • Hypnosis Mic -Division Rap Battle- Rhyme Anima
    • Inu to Neko Docchi mo Katteru to Mainichi Tanoshii
    • Jujutsu Kaisen
    • King's Raid: Ishi o Tsugu Mono­‑tachi
    • Love Live! Nijigasaki Gakuen School Idol Doukoukai
    • Mahouka Koukou no Rettousei: Raihousha Hen
    • Rail Romanesque
    • Sen’yoku no Sigrdrifa
    • Tonikaku Kawaii
  • 4 października
    • Iwa Kakeru! -Sport Climbing Girls-
    • Kami­‑tachi ni Hirowareta Otoko
    • Maesatsu -Opening Act-
    • Munou na Nana
  • 5 października
    • Golden Kamui [2020]
    • Noblesse
  • 6 października
    • Ikebukuro West Gate Park
    • Maou­‑jou de Oyasumi
  • 7 października
    • Kimi to Boku no Saigo no Senjou, Arui wa Sekai ga Hajimaru Seisen
    • Kuma Kuma Kuma Bear
    • Tsukiuta: The Animation 2
  • 8 października
    • Akudama Drive
    • Dai 501 Tougou Sentou Koukuu Dan Strike Witches: Road to Berlin
  • 9 października
    • Adachi to Shimamura
  • 10 października
    • Gochuumon wa Usagi Desuka? Bloom
  • 11 października
    • Kamisama ni Natta Hi
    • Taisou Zamurai
    • Yuukoku no Moriarty
  • 12 października
    • Ochikobore Fruit Tart
  • 13 października
    • A3! Season Autumn & Winter
    • Magatsu Wahrheit -Zuerst-
    • Osomatsu­‑san [2020]
  • 30 października
    • D4DJ: First Mix

Komentarze

  • Dodaj komentarz
  • Avatar
    Xenonn 7.10.2020 18:33
    Anime
    Moimi faworytami sezonu jeśli chodzi o nowe serie:
    Jujutsu Kaisen – Świetna manga robiona przez świetnego reżysera
    Akudama Drive – bardzo obiecujący Trailer, idealnie przetarcie przed grą Cyberpunk 2077 od CD Projekt Red
    Majo no Tabitabi – szykuje się ładne i przyjemne fantasy :)

    Jeśli chodzi o kontynuacje:
    Danmachi S3
    Haikyuu S4
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 5
    Damian 2.10.2020 13:32
    To wygląda na to, że sobie sezonowo na jesieni nie pooglądamy
    RIP hs
    Odpowiedz
  • Avatar
    Kaczka 29.09.2020 14:43
    Han'you no Yashahime – Inuyasha oglądałam wieki temu, ale wspomnienia ma naprawdę przyjemne, więc na pewno nie odpuszczę sobie tej serii.

    Higurashi No Naku Koro Ni – kiedyś robiłam podejście do tego anime, ale mi nie wyszło. Mimo wszystko myślę, że warto byłoby znać tą historię (tyle pozytywnych opinii słyszałam), więc może odświeżona wersja bardziej przypadnie mi do gustu.

    Noblesse – manhwa mi się podobała, i chociaż podejrzewam że szału nie będzie, z przyjemnością obejrzę adaptację.

    Ochikobore Fruit Tart – dawno nie oglądałam czegoś ze słodkimi dziewczynkami, a tu mnie jakoś ten tytuł urzekł XD

    Jeszcze chyba pod koniec października ma wyjść Heaven Official's Blessing, to też na pewno będę oglądać, bo Mo Dao Zu Shi uwielbiam.

    To już jest dużo jak dla mnie, ale tytuły, które chociaż trochę mnie interesują i pewnie rzucę na nie okiem to Adachi to Shimamura, Akudama Drive, Ikebukuro West Gate Park, Majo no Tabitabi i… Rail Romanesque, o ile twórcy naprawdę oszczędzą sobie scen 18+
    Odpowiedz
  • Avatar
    Koogie 21.09.2020 20:05
    Dobra, oglądam trailery, promocyjne video i po nich zdecydujmy co jest warte czasu.

    Akudama Drive – oryginalna seria, wizualnie interesująca z własnym stylem. Wygląda na dużo akcji, ale niezbyt inteligentne… No spoko, chyba warto dać szansę

    Assault Lily: Bouquet – jesus christ, ktoś kto robił ten trailer bardzo lubi zdrowo wyglądające uda. Wszędzie widzę zettai ryouki. Shaft czyli będzie ładne. Mam wrażenie, że fabuła będzie debilna… tylko przeczucie, ale jak ktoś bardziej skupia się na udach w trailerze to kolejna Madoka to to nie będzie.

    D4DJ: First Mix – Chce tylko powiedzieć, że 3D jest jednocześnie ładne, a jednocześnie brzydkie. Nie wiem jak oni to zrobili… animacja jest fajna energiczna, lecz modele są… takie sztuczne i miałkie. Nie będę tego oglądał, ale może obejrze jeden odcinek by zobaczyć jak to tutaj jest z animacją.

    Gochuumon wa Usagi Desuka? Bloom – Ehhhh… No obejrzę, ale internet mi obrzydził trochę tę serię poprzez seksualizowanie postaci.

    Ikebukuro West Gate Park – a to jest seria co do której byłem pewny po samym plakacie, że dam szansę. Trailer tyłka nie urywał… ale zobaczymy

    Iwa Kakeru! Sport Climbing Girls – Wydaje się, że ta seria powinna niesamowicie mi się podobać. Cycuszki, cute grills, nawet mają jajo niby dając „supermoce”. Podobały mi się podobnego typu serie w przeszłości, ale trailer był dla mnie tak pozbawiony energii. Jakoś to wszystko wyglądało płasko (oh ironio). Raczej nie tknę chyba, że zrobi się wokół tego pozytywny szum jak Kejio czy Dumbell

    Kami­‑tachi ni Hirowareta Otoko – I don't get it… I don't get it… Po obejrzeniu trailera, nie mam zielonego pojęcia po co ktokolwiek miałby to oglądać. Wyobraź sobie jak fabułę każdego isekaia… tylko nie ma fabuły, konfliktu, ani twistu na gatunku. I don't get it

    Kamisama ni Natta Hi – widzę loli z pewnym siebie wyrazem twarzy w stroju zakonnicy. Te miny postaci są urocze, a animacja miejscami energiczna… Trailer był full po japoński, więc nic nie wiem, ale wygląda na coś chillowo, zabawnego z jakimiś elementami supernatural. Kupiło mnie póki co

    Kimi to Boku no Saigo no Senjou, Arui wa Sekai ga Hajimaru Seisen – Silver Link i reżyser mówi mi by nie skreślać serii na starcie, bo Silver Link potrafi robić dobre średniaki… Ale ten klon Kirito… Naprawdę?

    Maesetsu! Opening Act – Trailer dużo mi nie dał, poza designami postaci i muzyczką w tle. I szczerze? Wizualnie wygląda to inaczej niż wszystko inne, także już mam ochotę zobaczyć co z tego będzie. Słodkie dziewuszki robią słodkie rzeczy… Zobaczymy

    Majo no Tabitabi – „Oh to mi przypomina serię gier Atelier” to była moja pierwsz myśl. Podróż, magia, piękne tła, spokojna atmosfera. Jestem sprzedany, bardzo mnie ciekawi czy te seria uderzy tak klimatem jak się zapowiada w trailerze.

    Maou­‑jou de Oyasumi – Powiem tak… po pierwszej sekundzie myślałem, że mam dość Doga Kobo i słodkich dziewuszek. No ale pojawiły się męskie postaci, bardziej humor, wizualnie wyróżnia się to. No kurcze no, wygląda dobrze i zachęcająco. Zobaczymy jak będzie humor, bo od tego praktycznie wszystko będzie zależeć dla mnie

    Munou na Nana – trailer jest nudny. Dobrze że tutaj przeczytałem, że jest coś więcej w tej serii. Także zobaczę jaki to tam ten „twist” jest.

    Ochikobore Fruit Tart – Te designy postaci są takie jakbym je widział wcześniej gdzieś. Ogólnie trailer mówił o idolkach i to tak… typowo. Bez żadnego twistu jak chociażby Locodol czy Girlish Number. Wizualnie i energia niby jakby to była bardziej komedyjka, ale… Nie zachęca to zbytnio. Zresztą ten sezon wydaje się przepełniony cute grills doing cute things, a także spokojnymi seriami… Nieee, nie ma co



    Odpowiedz
  • Avatar
    vries 21.09.2020 09:03
    Nic mnie tu nie zachwyciło na zasadzie „to jest tytuł obowiązkowy”.

    Niby są rzeczy fajne np. Golden Kamuy, ale jak się zna mangę nie są pozycją obowiązkową. Nie jestem jakoś szczególnie zainteresowany Jujutsu Kaisen jako anime, ale chciałbym zobaczyć jak to zrealizują, bo może kolejny będzie Chainsawman na podobnej zasadzie (a on w pozycji mangowej jest u mnie wyżej).

    Z ciekawych serii oryginalnych mamy Ikebukuro West Gate Park i Taisou Zamurai. To mogą być fajne tytuły, ale cholera wie.

    Zerknę też na Han'you no Yashahime i Osomatsu­‑san. Nie mam tu jakichś wielkich oczekiwań. Drugi sezon Osomatsu był zrobiony jako money grab i bardzo na odwal (nie skończyłem go). Może dobrze, że Takahashi nie robi scenariusza do HnY, bo ostatnie anime na podstawie jej działa było miałkie i była to ewidentnie zasługa marnej jakości materiału źródłowego.

    Z adaptacji mangowych to może Munou na Nana będzie dało się oglądać, zobaczymy.

    Strasznie coś narzekam.
    Odpowiedz
  • Avatar
    MrParumiV18 21.09.2020 00:59
    Sezon Jesienny Anime 2020
    Sam się sobie dziwię, ale na ten moment tylko 3 kontynuacje są dla mnie pewnikami do oglądania. Mam tutaj na myśli: DanMachi, Haikyuu!! i Mahoukę na którą czekałem długo, ale w końcu się doczekałem. Trochę żal, ale zwyczajnie nic mnie nie zaciekawiło na tyle abym już teraz miał stwierdzić, że na pewno zerknę. Może na siłę takim tytułem będzie remake Higurashi, ale to tylko ze względu na ciekawość niż bycie fanem uniwersum. Pozostaje mi tylko czekać na premiery i pierwsze komentarze osób, a wtedy może na coś zerknę z polecania.

    Muszę też dodać trzy grosze o studiu Mappa. Cieszę się, że tak prężnie się rozwija i dodaje kolejne tytułu do swojego portfolia. Dodajmy, że jak na razie robią produkcje na naprawdę dobrym poziomie technicznym, a to przemawia optymistycznie przed premierą tytanów. Oby tak dalej i żeby tylko nie wstąpił efekt przepracowania.
    Odpowiedz
  • Avatar
    kot schrödingera 20.09.2020 22:15
    ( ミΦﻌΦ)╭☞ 神様になった日
    ( ミΦﻌΦ)??? それだけがネック
    Odpowiedz
  • Avatar
    Ryuki 20.09.2020 22:00
    Hehe, u mnie nie ma najmniejszego pytania na co najbardziej czekam^^ oczywiście Jujutsu Kaisen. Uwielbiam mangę, jest jedną z najlepszych serii z Jumpa obecnie wychodzących. Naprawdę niesamowita seria, z świetnymi bohaterami, dynamiczną akcją i cudnym motywem przewodnim wokół „odpowiedniej” śmierci. Ciekawa ogólnie jestem dokąd dojdą, prawdopodobnie do gier między szkołami według tego co zostało pokazane. Ciekawe też czy zekranizują w jakiś sposób prequel bo mimo wszystko manga często do niego powraca. Tak na marginesie  kliknij: ukryte 

    Też z ciekawości sprawdzę nową adaptację Dai no Daibouken… nie lubię zbytnio tej mangi, doszłam dalej niż stara adaptacja ale seria wieje nudą. Wolałam bym remake Beeta jeśli chodzi o tych twórców^^ Jestem też ciekawa czy tym razem będę potrafiła obejrzeć cały opening bo po tych ponad 10 odcinkach pierwszego anime( nie pamiętam ile było ich wtedy przetłumaczonych ) nie doszłam nawet do minuty, nie potrafię słuchać tamtego utworu, nawet nie wiem dlaczego. A tak na marginesie, seria nie jest oparta na żadnej z gier DQ tylko na ogólnym jej zarysie i jest bardzo wkurzająco growa( brakuje jedynie leveli ) dlatego osoby lubiące gry z tego cyklu nie muszą w ogóle przetrawić tej serii.

    Poza tym zamierzam sprawdzić: Akudama Drive , Noblesse , Ikebukuro West Gate Park i może jeśli nie są to haremy King's Raid: Ishi o Tsugu Mono­‑tachi i Kami­‑tachi ni Hirowareta Otoko . Oraz oczywiście następny sezon Haikyuu^^
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 1
    Ancietejka 20.09.2020 21:41
    No to popatrzmy…

    100­‑man no Inochi no Ue ni Ore wa Tatte Iru – od isekajów staram się trzymać jak najdalej, ale tu jestem ciekawa ze względu na śmiałe stwierdzenie twórców o oryginalności – może czeka nas zwrot akcji jak ostatnio Deca­‑Dence i rzeczywiście seria okaże się ciekawsza niż się wydaje?
    Adachi to Shimamura – a też se spojrzę, za mocno przesłodzone toto nie wygląda
    Akudama Drive
    Golden Kamui [2020] – obowiązkowo!
    Haikyuu!! To the Top [2020] – obowiązkowo!
    Higurashi no Naku Koro ni [2020] – cóż, obawiam się, czy to wyjdzie, no ale może jednak…
    Ikebukuro West Gate Park – kolejny tytuł, którego nie mogę przegapić, zwłaszcza że od Doga Kobo – po świetnym Yesterday jestem ciekawa każdego tytułu od nich
    Iwa Kakeru! -Sport Climbing Girls-
    Jujutsu Kaisen – liczę na porządny rozrywkowy shounen
    Kamisama ni Natta Hi
    Magatsu Wahrheit -Zuerst-
    Majo no Tabitabi – nie interesowałam się wcześniej tą serią, plakat jednak wygląda sympatycznie, może będzie przyjemne fantasy
    Maou­‑jou de Oyasumi
    Munou na Nana – jak napisałam w zapowiedzi, powinno być zaskakująco (przynajmniej na początku), no i jednak thriller+psychologiczne to nie jest coś, co się ostatnimi czasy często zdarza
    Taisou Zamurai – moje kolejne „czekam z niecierpliwością” i największe „oby tego nie zepsuli”
    Tonikaku Kawaii
    Yuukoku no Moriarty – tych biszy z chęcią obejrzę, zwłaszcza że dziś zobaczyłam, że reżyser robił biegaczy, więc może będzie się na anime patrzeć bez cienia zażenowania i będzie miało fajną akcję, a nie tylko ładnych chłopców do podziwiania

    O, sporo tego wyszło, ale w sumie tak naprawdę mocno zainteresowana jestem tylko Golden Kamui, Haikyuu!!, IWGP, Jujutsu Kaisen i Taisou Zamurai – reszta przy okazji.
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 1
    Rinsey 20.09.2020 21:18
    Jakoś tak dużo mi się tego uzbierało ^^'. W praktyce pewnie mi zostanie, jak dobrze pójdzie, połowa. Sezon wygląda ciekawie. Bardzo liczę na przynajmniej jedną nietuzinkową serię, niebędącą kontynuacją bądź remakiem.

    100­‑man no Inochi no Ue ni Ore wa Tatte Iru

    Akudama Drive – wygląda to bardzo dobrze, być może dobre też będzie.


    Dragon Quest: Dai no Daibouken [2020] – nie grałam w tę grę nigdy, więc chętnie się przyjrzę w ten sposób założeniom fabularnym.

    Han'you no Yashahime – zmartwiła mnie informacja, że Rumiko nie odpowiada za scenariusz, ale Inuyasha to Inuyasha i tę kontynuację na pewno będę oglądać.

    Higurashi no Naku Koro ni [2020] – jakoś tak wcześnie się pojawia ta nowa wersja, ale może twórcy nas zaskoczą? Tytuł ko klasyka, więc może będzie bardzo dobrze.

    Jujutsu Kaisen – lubię shouneny, więc jak nie zepsują serii jak seiyuu Astry w Black Clover, oglądać będę.

    Kamisama ni Natta Hi – P.A. Works ostatnio mnie zachwyca w każdym sezonie, więc wierzę, że seria, za która się wzięli jest warta uwagi.

    Kimi to Boku no Saigo no Senjou, Arui wa Sekai ga Hajimaru Seisen – to pewnie będzie bardzo złe, ale chociaż zerknę na pierwszy odcinek.


    King's Raid: Ishi o Tsugu Mono­‑tachi – jak wyżej.


    Mahouka Koukou no Rettousei: Raihousha Hen – seria, która przyczyniła się do mojej alergii na jakiekolwiek tendencje kazirodcze. Ale zwiastun wygląda naprawdę fajnie.

    Majo no Tabitabi – może będzie cieplutkie. Lubię serie cieplutkie.

    Yuukoku no Moriarty – jako fanka Sherlocka nie mogę chociaż nie zerknąć.

    Jak zawsze dziękuję serdecznie Redakcji za przygotowanie zapowiedzi :).
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 1
    ZSRRKnight 20.09.2020 21:14
    Adachi to Shimamura – Pewnie będzie średnie, ale shoujo­‑ai nie pogardzę… Oby tylko było przyjemne i w miarę sensowne
    Assault Lily: Bouquet – nie za bardzo wiem czego oczekiwać od tego serialu… Z jednej strony słodkie dziewczynki, z drugiej strony Shaft, choć akurat ta bajka zapowiada się na mało shaftową…
    Golden Kamui [2020] – Trzeci sezon jednego z najlepszych anime historycznych ostatnich lat. Będzie super, na prawdę w to wierzę.
    Kamisama ni Natta Hi – Kolejne anime pana Maedy… No cóż, Clannad jako tako mi się podobał, tutaj też pewnie będzie znośnie. Oby tylko bohaterki nie były pustymi moeblobami…
    Kuma Kuma Kuma Bear – słodkie dziewczynki + super tytuł. Najgorzej z tego wygląda studio, ale mam cichą nadzieję, że będzie to chociaż nieźle wyglądać.
    Majo no Tabitabi – tutaj interesuje mnie przede wszystkim grafika. C2C jak chce to potrafi. No i pewnie będzie to solidna obyczajówka w urokliwych klimatach fantasy
    Maou­‑jou de Oyasumi – słodkie dziewczynki (jedna dziewczynka?) + Doga Kobo. Więcej mi nie trzeba.
    Ochikobore Fruit Tart – słodkie dziewczynki + w miarę ciekawy koncept? No, za muzykę odpowiada MONACA, więc przynajmniej soundtrack będzie solidny.
    Yuukoku no Moriarty – nie oglądam za bardzo takich serii, ale wygląda na to, że to dobra okazja by się przełamać. Klimaty Sherlocka Holmesa są zachęcające i twórca mogą je dobrze wykorzystać.
    Rail Romanesque – normalnie bym czegoś tak wątpliwego nie ruszył, ale skoro krótkie odcinki… Można spróbować.
    Jujutsu Kaisen – tylko shounen, a może coś więcej? Nie wiem, ale liczę na miłą niespodziankę. Na pewno będzie na co popatrzeć, o ile MAPPA gdzieś się po drodze nie wykolei, jak to mają w tym studiu w zwyczaju…


    A, przy okazji – Dzięki wielkie dla redakcji za przygotowanie zapowiedzi. Bez waszych rozpisek nie potrafiłbym sobie poradzić z anime sezonowymi :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    Karo 20.09.2020 20:36
    Wielkie dzięki!
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz