News
Kontynuacja Dragon Ball Super
ukloim - 25.01.2026
Podczas Genkidamatsuri, wydarzenia z okazji 40‑lecia anime Dragon Ball, zapowiedziano, że seria Dragon Ball Super doczeka się animowanej kontynuacji o podtytule Ginga Patrol. Nowa produkcja zekranizuje niezaadaptowane wcześniej historie z mangi autorstwa Toyotarou.
Zanim jednak nastąpi premiera zupełnie nowej serii, na ekrany telewizorów trafią odświeżone odcinki oryginalnego Dragon Balla Super, które doczekają się realizacyjnych poprawek. Serial Dragon Ball Super: Beerus, będący odnowioną wersją pierwszej sagi serii Super, zadebiutuje jesienią tego roku.
Beerus debiutował jeszcze w filmie spod szyldu Z. Później jego wątek został zrealizowany ponownie w ramach Superki i to w zasadzie tylko dlatego, że ktoś klepnął produkcję serii nie mając niczego zaplanowanego, więc trzeba było się ratować czymkolwiek i postawiono na remake. Film broni się do dzisiaj, a teraz, z jakiegoś totalnie niezrozumiałego powodu, gorsza wersja tej historii zostaje odświeżona (naprawiona?), co sprawia, że saga Beerusa w wersji animowanej zostanie opowiedziana po raz… trzeci. Jeśli dodamy do tego mangę, która też robi pewne rzeczy po swojemu, to będzie to ta sama historia opowiedziana po raz czwarty. A jeśli doliczymy wersję rozszerzoną filmu Battle of Gods, to może nawet i piąty. Beerus tego nie potrzebował – produkcja, w której pojawił się po raz pierwszy, jest literalnie dobrą i najlepszą wersją tego arcu.
Kontynuacja samej Superki też budzi wątpliwości. Nie wiem co się zmieniło przez lata, że Super jako marka urosło nie tylko ponad oryginalną mangę, ale nawet animowaną Zetkę, z którą ludzie głównie kojarzą Dragon Balla. Gdy seria wychodziła, była w zasadzie globalnie hejtowana nie tylko za niską jakość produkcji (która z czasem się poprawiła), ale i za wiele rozwiązań fabularnych. Teraz z jakiegoś powodu ta sama Superka generuje hajp i ekscytację wśród fanów.
I ostatnia rzecz, chyba dla mnie najbardziej smutna. Na plakacie Ginga Patrol jak byk widnieje napis „Akira Toriyama”, który sugeruje, że jest on autorem pierwowzoru – problem w tym, że nie jest. Manga Dragon Ball Super od sagi z Moro to praktycznie w 100% wytwór Toyotarou, od scenariusza, po projekty postaci – udział Toriyamy był niewielki, żeby nie powiedzieć żaden. Pseudonimu Toyotarou jednak próżno szukać przy zapowiedzi adaptacji jego (!) mangi, jest za to od niemal dwóch lat nieżyjący Toriyama, którego nazwisko służy tutaj jedynie jako maszynka do generowania zainteresowania.
Sam poziomu komiksu jest moim zdaniem niezwykle niski, bo Toyotarou nie dość, że nie bardzo umie rysować, to do tego jest kiepskim pisarzem, a manga jest niczym więcej jak oficjalnie wydanym fanficiem – nie w tym jednak leży problem tej zapowiedzi. Wszystko co wokół jest po prostu tak żenujące i tak złe, że głowa boli i wstyd patrzeć, jak Akio Iyoku i inni mu podobni panowie w garniturach zabijają resztki mojego zainteresowania serią, przez którą w ogóle zainteresowałem się mangą i anime ponad 20 lat temu.