Tanuki

Tanuki.pl

Wyszukiwarka

Yatta.pl

News

Wiosna 2020 - zapowiedź sezonu

Avellana - 20.03.2020

Jak przypuszczam, nikt – z nami włącznie – nie spodziewał się, w jakich okolicznościach przyrody przyjdzie nam publikować zapowiedź wiosenną. Mimo to: jest. Przygotowana w porę, ofiarnym wysiłkiem większej niż zazwyczaj ekipy w składzie (kolejność alfabetyczna): Ancietejka, Cthulhoo, Enevi, IKa, moshi_moshi, Tablis, ukloim, ursa. Jak zwykle pod każdą notką znajdziecie stosowny inicjał, wskazujący jej autora.

Kilka rzeczy pominęliśmy celowo, w szczególności kontynuacje starych franczyz dla dzieci, takie jak Bakugan Armored Alliance, Cardfight!! Vanguard Gaiden: If, Yu­‑Gi­‑Oh! Sevens oraz część krótkometrażówek.

Wiemy, że zwykle wypisujecie w komentarzach, jakie serie interesują Was najbardziej. To doskonałe uzupełnienie naszych notatek, więc jak najbardziej zachęcamy do tego – ale poza tym przygotowaliśmy ankietę, w której możecie zagłosować na najbardziej wyczekiwaną serię sezonu (w dodatku z podziałem na nowości i kontynuacje).

>>TU JEST ANKIETA<<

Zapraszamy także do obejrzenia zapowiedzi wiosennej, przygotowanej przez tamakarę.

Na koniec jak zwykle zachęcamy do zaglądania na nasz serwer Discorda. Przypominamy: jenoty mogą roznosić co najwyżej wściekliznę!



7 Seeds [2020] (Gonzo, Studio Kai)
Adaptacja mangi / Premiera 26.03.2020

Korci mnie, by zapowiedź tej serii zacząć dobitnym stwierdzeniem podkreślającym poziom pierwszej części, ale może lepiej nie… Nigdy nie wiadomo, jak użytkownicy zareagują, zwłaszcza że pewnie i w społeczności Tanuki znajdują się osoby, którym anime się podobało – w końcu każdy tytuł znajdzie swojego wielbiciela. Na pewno jednak, patrząc na niewielką liczbę komentarzy i ocen, seria z lata 2019 roku nie zyskała wielkiej popularności, czemu w sumie się nie dziwię, bo nie okazała się ani produkcją specjalnie udaną, ani zmieniającą oblicze japońskiej animacji, ani nawet taką, którą dałoby się zaliczyć do kategorii „tak złe, że aż dobre”. Po prostu była koszmarna.

Dla tych, którzy przegapili pierwszy sezon 7 Seeds, podstawowe informacje – to anime wyprodukowane przez studio Gonzo na zlecenie Netflixa, opowiadające o kilku grupach ludzi starających się przeżyć w postapokaliptycznym świecie po tym, jak zostali wytypowani do wyjątkowego projektu mającego na celu uratowanie ludzkości przed wyginięciem. Za pierwowzór posłużyła ponad trzydziestotomowa manga Yumi Tamury. Anime z kolei liczy dwanaście odcinków – tak, czerwone lampki ostrzegawcze słusznie zapaliły się wam w głowach, gdyż rzeczywiście akcja pędzi na łeb na szyję. Nie miejsce jednak tutaj na krytykę, warto się natomiast zastanowić, czy nadchodząca kontynuacja ma szansę nie podzielić losu poprzedniczki i stać się przynajmniej przyzwoitym tytułem. Spójrzmy… ekipa produkcyjna pozostaje bez zmian, zatem raczej trudno się spodziewać np. poprawy reżyserii. Niemal debiutujące studio Kai wspomoże Gonzo przy drugim sezonie i w tym można doszukiwać się jakiejś nadziei, bardziej jednak na zasadzie łapania się czegokolwiek niż konkretnych przesłanek. Innymi słowy, szczerze wątpię, by anime dało się uratować. Oczywiście, jeśli okaże się inaczej, będzie miło, na razie zaś lepiej podchodzić do zbliżającej się premiery z daleko posuniętym sceptycyzmem.

(an)



Appare Ranman! (P.A. Works)
Seria oryginalna / Premiera 10.04.2020

Nietrudno momentami odróżnić, na które produkcje przeznaczono siły i środki, a na które nie. W przypadku Appare Ranman! pojedyncze kadry wydają się zawierać więcej szczegółów niż całe odcinki innych serii z tego sezonu… Widać w tej serii wpompowane pieniądze, oj widać. To ciekawe, bo to autorski projekt Masakazu Hashimoto, który w ostatnich latach zajmował się… filmami kinowymi o Shin­‑chanie. Producenci muszą coś o nim wiedzieć, czego ja nie wiem i jestem gotowy im zaufać, bo zwiastuny wyglądają rewelacyjnie. Pełna szczegółów, koloru i ruchu strona wizualna to jedno, ale klimat, reżyseria, muzyka! Styl i kreatywność wręcz wylewają się z każdego kadru i grafiki promocyjnej. To wszystko jest takie dooobre!

Pomysł na serię też nie należy do sztampowych. Będzie to szalony wyścig przez westernową Amerykę w wykonaniu ekscentrycznego japońskiego inżyniera Sorano oraz jego samurajskiego ochroniarza Isshikiego. Obydwaj utknęli w Ameryce bez pieniędzy i liczą, że środki z wygranej pozwolą im na powrót. Nie liczy się jednak cel, tylko podróż oraz banda barwnych postaci, jakie spotkają. Zapowiada się szalone kino drogi, czerpiące z Odlotowych wyścigów (Wacky Races) Hanna­‑Barbera, choć nie aż tak pokręcone.

Ciekawe, czy P.A. Works uda się zrealizować swoje niewątpliwe ambicje. Poza niepewnym, ale też intrygującym reżyserem, ekipa produkcyjna wydaje się konkretna. Seiyuu też wybrano z rozwagą. W rolę młodej Indianki towarzyszącej bohaterom wciela się choćby sławetna Aoi Yuuki. Grający Sorano Natsuki Hanae ma teraz bardzo ciekawy sezon – gra również protagonistę w Gleipnirze i obie serie są mocno nietypowe.

(t)



ARGONAVIS from BanG Dream! Animation (Sanzigen)
Seria oryginalna / Premiera 11.04.2020

Tytuł najgłupszego tytułu anime wiosny 2020 zdobywa Argonavis from BanG Dream! Animation. Powiem tak – jeśli ktoś tego tytułu nie rozumie (czyli zdecydowana większość), to raczej nie powinien się za to zabierać.

Po kolei: BanG Dream! to kolejny z japońskich projektów multimedialnych. Chodzi o śpiewające panienki w postaci gier, płyt muzycznych, komiksów, seriali i gadżetów. Wiecie jak to idzie – standard. Jak jednak widać na załączonym obrazku, omawiana seria panienek nie zawiera, zawiera chłopięta. Jest tak, ponieważ producenci, zachęceni sukcesem stworzyli męską wersję produktu umieszczoną w tym samym uniwersum, o nazwie ARGONAVIS. W ten sposób doszliśmy do tego pięknego tytułu, który łączy trzy różne informacje brandingowe, natomiast nie wspomina zupełnie nic o treści serii. Nikt chyba zresztą nie oczekuje, że jakaś treść będzie. Nie widzę tu niczego, ale to absolutnie niczego, co by tę produkcję odróżniało od dziesiątków innych podobnych. Można najwyżej zwrócić uwagę na ciekawostkę techniczną, że postacie są w całości wykonane w CGI. Zazwyczaj w tego rodzaju seriach sceny obyczajowe są wykonane dwuwymiarowo, a koncerty w 3D, przy czym i jedno, i drugie wygląda słabo. Zastosowane tutaj rozwiązanie nie rozpraszało środków, przez co modele chłopiąt wyglądają lepiej niż zwykle, co nie znaczy, że dobrze. Powiedzmy, że prezentują się akceptowalnie, ale pytanie – co widać na zwiastunach, a co będzie w praktyce…

Tak więc to seria dla amatorów gatunku, którzy zapewne będą zadowoleni. Jakość ogółem też zapowiada się na typową, co potwierdzają tak zaprezentowane dotychczas materiały, jak i nazwiska twórców, mających za sobą długą listę serii z kategorii „znośne”.

(t)



Arte (Seven Arcs)
Adaptacja mangi / Premiera 4.04.2020

Jak by tu… Spojrzałam na plakat – ładny, estetyczny i z epoki. Dostrzegłam zarys kopuły katedry Santa Maria del Fiore i zachwycona zakrzyknęłam: Florencja! A potem przeczytałam opis i zawyłam… Oto czeka nas wspaniałe spotkanie z wyzwoloną, biedną jak mysz kościelna renesansową arystokratką, która pragnie zostać artystką! W związku z tym szuka mistrza gotowego przyjąć ją na termin, ścina włosy i samotnie włóczy się po mieście, emanując taką ilością „ganbaryzmu”, że zawstydziłaby Naruto.

Jak powszechnie wiadomo (lub nie), rola kobiety w renesansie była mocno ograniczona tradycją i chociaż niekoniecznie wiązała się tylko z rodzenieniem dzieci i zarządzaniem domem, aktywność zawodowa, zwłaszcza wśród arystokracji, była czymś rzadko spotykanym. To nie tak, że nie istniały kobiety­‑artystki, ale ich droga do kariery była często bardzo wyboista i bolesna – najlepszym przykładem Artemisia Gentileschi. Wydaje mi się, że postać Arte (czyli głównej bohaterki) luźno oparto na uznanej renesansowej artystce, Sofonisbie Anguissoli. Acz pobieżne przejrzenie mangi pokazuje, że Japończycy po pierwsze, bardzo luźno podeszli do renesansowych realiów, a po drugie w pseudohistoryczne ramy wcisnęli postać na wskroś współczesną.

Powiem tak, nie tknę tego anime długim kijem, bo chociaż może okaże się sympatycznymi i ciepłymi okruchami życia, za bardzo będzie mnie bolał brak jakiegokolwiek realizmu i ociekająca dobrymi chęciami Arte. Tak to jest, jak się człowiek czymś interesuje… Druga sprawa, to osoba reżysera, Takayukiego Hamany, niby doświadczonego, ale znanego głównie ze średnich produkcji (z jednym wyjątkiem od reguły). Być może Arte nie zasłużyło na tak ostrą krytykę i w najgorszym razie widzów czeka po prostu przeciętne widowisko z ładną grafiką. Problem polega na tym, że nie ufam japońskim twórcom próbującym ukazać życie w Europie w jakimkolwiek okresie. Akurat w tym konkretnym przypadku nie jestem w stanie przymknąć oczu na inwencję własną, ale jeżeli ktoś jest bardziej tolerancyjny, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby chociaż spróbował.

(mm)



BNA (Trigger)
Seria oryginalna / Premiera 23.03.2020

A więc Trigger! Czy trzeba mówić więcej? Studio według autodeklaracji nastawione na artystyczną wolność i kreatywność. W teorii brzmi pięknie, ale w praktyce różnie z tym bywało, stąd mój entuzjazm jest stonowany. Szczególnie, że jeśli chodzi o temat, trudno się tu dopatrzyć czegokolwiek oryginalnego – dostajemy świat przedstawiony z serii „magiczni ludzie przez wieki byli ukrywani, protagonista/ka trafia do ich sekretnego miasta”. W tym konkretnym przypadku progatonistka Michiru pewnego dnia niespodziewanie staje się człowiekiem­‑jenotem i musi szukać schronienia w mieście dla podobnych jej futrzaków – Anima City. Ble ble ble, wiadomo o co chodzi – o dużo furry, do tego się to wszystko sprowadza. Zresztą, o fabule niewiele więcej wiadomo, co raczej pokazuje, że nikt nie udaje, aby miała być mocną stroną serii. Nie, żebym oczekiwał szczegółów, ale twórcy mogli się przynajmniej określić gatunkowo. Wobec braku informacji zgaduję, że będzie to po prostu typowy Trigger – akcja z domieszką komedii. (Ponownie: tyle w kwestii oryginalności).

Sarkazm sarkazmem, ale w ekipie produkcyjnej jest kilku porządnych ludzi gwarantujących, że będzie to przynajmniej sensowne oglądało. Co prawda reżyser You Yoshinari ostatnio nie porywał, ale scenarzysta Kazuki Nakashima trzyma formę, choć nie da się nie zauważyć, że większość jego produkcji wygląda jak nieoficjalne kontynuacje Gurren Lagann... Tym razem przynajmniej nie będzie mechów. Naoki Takeda odpowiada za animację, która jak zwykle w seriach Triggera jest niezwykle ważna, i nie powiem – zwiastuny wyglądają doskonale. Mieszanina stylu urban, furry, wszystko to kolorowe i bardzo ekspresyjne. Jeśli nie doznania intelektualne, to przynajmniej wzrokowe powinny być silną stroną tej produkcji.

(t)



Bungou to Alchemist ~Shinpan no Haguruma~ (OLM)
Adaptacja gry mobilnej / Premiera 4.04.2020

Nie raz, nie dwa sylwetki japońskich (i nie tylko) literatów posłużyły twórcom współczesnym jako inspiracja do stworzenia czegoś… nowego. Nie raz, nie dwa były to opowieści zwariowane lub po prostu dziwaczne, a ich bohaterów z pierwowzorami łączyło tylko imię i nazwisko. Na coś takiego zapowiada się również opisywana seria o ekscentrycznych, ale wyjątkowo dzielnych pisarzach broniących świata książek przed niebezpiecznymi istotami, których celem jest zatrucie wybranych dzieł literatury i wymazanie ich z rzeczywistości.

Co z tego wyjdzie, okaże się jednak dopiero w praniu, bo dostępne materiały promocyjne są delikatnie pisząc, skromne, a i informacje w sieci nie brzmią szczególnie zachęcająco – ot, kolejne dziwadło z powiewającymi pięknisiami maści wszelakiej. Tyle dobrze, że nie jest to typowy randkowiec i zabraknie w zestawie pustogłowej heroiny… Ani reżyser, ani scenarzysta nie mogą się pochwalić pokaźnym czy wyjątkowo jednolitym jakościowo dorobkiem, ale może poradzą sobie z ekranizacją gry mobilnej na tyle, żeby dało się to oglądać. Mało to prawdopodobne, ale do premiery wszystko jest możliwe.

(e)



Digimon Adventure: (Toei Animation)
Seria oryginalna / Premiera 5.04.2020

Po co? To pytanie nasuwa się za każdym razem, kiedy myślę o tym, czemu ktoś zdecydował się na odświeżenie serii Digimon Adventure w formie rebootu, w dodatku tak szybko po zakończeniu jej poprzedniej wersji za sprawą filmu Last Evolution Kizuna, który niedawno zadebiutował w japońskich kinach. Raz, że oryginalna seria do dziś broni się bardzo dobrze, a dwa, że Digimony jako franczyza udowodniły już, że można w jej ramach stworzyć coś innego, być może nawet równie ciekawego.

O fabule wiadomo właściwie tylko tyle, że akcja zostanie przeniesiona do współczesności, konkretnie 2020 roku, a bohaterom ponownie przyjdzie przeżywać przygody w cyfrowym świecie – tym razem jednak mam wrażenie, że nieco więcej czasu spędzą w jego realnej wersji. Jeśli coś ma nastrajać pozytywnie, to jest to ekipa produkcyjna. Na fotelu reżysera zasiada Masato Mitsuka, odpowiedzialny za najlepsze odcinki turniejowej sagi Dragon Balla Super, scenariusz pisze Atsuhiro Tomioka, który ma doświadczenie przy pracy nad tego typu seriami (chociażby u konkurencji o kieszonkowych potworach), a do projektowania postaci powraca Katsuyoshi Nakatsuru, choć tu wydaje się, że po prostu skorzystano z jego starych dizajnów, jedynie lekko je modyfikując. Można spodziewać się też zupełnie nowej obsady seiyuu, jako że kilku aktorek, które wcielały się w role digiwybrańców, nie ma już niestety na tym świecie.

Bardzo trudno ocenić, co z tego będzie – zwiastun wygląda raczej poprawnie, ale Digimony jak dla mnie zawsze stały przede wszystkim dobrze napisanymi postaciami. Są więc obawy, ale jednocześnie i ekscytacja. Taichiego i spółki chyba nigdy za wiele, prawda?

(uk)



Fruits Basket 2nd Season (TMS Entertainment)
Adaptacja mangi / Premiera 7.04.2020

Sezon wiosenny obrodził w kontynuacje, zaś dla wielu widzów tą najbardziej wyczekiwaną jest drugi sezon losów Tooru Hondy i członków rodziny Souma przeklętych w dość specyficzny sposób. A powodów do obgryzania paznokci z niecierpliwości nie brakuje. Pierwszy sezon został przyjęty na ogół bardzo ciepło i zebrał – znów: w większości – pozytywne opinie. Liczenie na to, że nowe odcinki nie rozczarują, nie wydaje się na wyrost, tym bardziej, że ani studio, ani ekipa produkcyjna się nie zmieniają, można więc spodziewać się przynajmniej takiego poziomu, jak w pierwszej części – a kto wie, może i dużo wyższego. Jedno jest pewne – trailery zapowiadają więcej dramatów i poważniejsze niż wcześniej podejście do sprawy klątwy, która stopniowo będzie odsłaniać przed widzami swoje tajemnice. No właśnie – widzami. W końcu ci, co nie znają mangi Natsuki Takai i stronią od spoilerów, dowiedzą się, co dalej, poznają nowych bohaterów i dowiedzą się więcej o starych, zobaczą, kogo wybierze Tooru… Choć to ostatnie raczej nie w tym sezonie, ale cóż, na kolejne sceny z udziałem sympatycznej dziewczyny w gronie męsko­‑zwierzęcym zawsze będzie miło popatrzeć. I na wszystko inne, jeśli ponownie twórcy uraczą nas ładną grafiką.

Do obsady, w której także nie nastąpiły zmiany, dołączy Ai Kakuma (m.in. Miyako Shirakawa z Imouto sae Ireba Ii.), Aki Toyosaki (m.in. Iori Nagase z Kokoro Connect) i Takui Eguchi (m.in. Takeo Gouda z Ore Monogatari!!). Pozostaje czekać na premierę. Niejakie zainteresowanie udziela się nawet mnie, osobie, której pierwszy sezon specjalnie nie zachwycił. Entuzjazm miłośników przedstawionej historii bez wątpienia jest znaczniejszy, spokojnie zatem da się przewidzieć, iż nowa odsłona Fruits Basket stanie się jedną z najpopularniejszych serii sezonu.

(an)



Fugou Keiji: Balance:Unlimited (Clover Works)
Adaptacja powieści / Premiera 10.04.2020

Daisuke Kanbe (Yuusuke Oonuki) jest potomkiem jednej z najbogatszych rodzin w Japonii, milionerem i jednocześnie detektywem policyjnym w Nowoczesnej grupie zadaniowej ds. zapobiegania przestępczości w Tokio. Dzięki prawie nieograniczonym funduszom może rozwiązywać najbardziej skomplikowane zagadki kryminalne. Koledzy z pracy uważają go jednak za wyjątkowo bezdusznego, bowiem sprowadza wszystko do wartości pieniężnej, nawet ludzkie życie. Jego przeciwieństwem jest Haru Katou (Mamoru Miyano), dla którego liczy się bardziej człowiek niż pieniądze i którego odrzuca materialistyczna postawa nowego partnera. Niestety, prawdopodobnie ku niezadowoleniu obu, wspólnie mają pracować nad rozwiązywaniem najtrudniejszych, prawie niemożliwych do wyjaśnienia spraw kryminalnych.

Seria oparta na powieści detektywistycznej Yasutaki Tsutsuia (Paprika, O dziewczynie skaczącej przez czas) zapowiada się niestety na standardową opowieść o dwóch docierających się w trakcie pracy osobnikach o wyjątkowo przeciwnych charakterach. Chciałabym wierzyć, że wyjdzie z tego coś interesującego, jednak schemat fabuły wyraźnie wskazuje na epizodyczność, a sądząc po zapowiedzianej liczbie odcinków, na pewno nie uda się w pełni rozwinąć i pokazać charakteru postaci i relacji pomiędzy nimi. Może jednak scenarzyście, którym jest tutaj Taku Kishimoto (Gin no Saji, Haikyuu!!, Miasto beze mnie), uda się wykrzesać coś oryginalnego z tematu, jednak po Kabukichou Sherlock mam obawy, czy ta oryginalność nie pójdzie zbyt daleko. Z drugiej strony, patrząc na reżysera, czyli Tomohiko Itou, istnieje szansa, że będzie to w miarę wierna adaptacja powieści, bez większych udziwnień, za to z porządną dawką zagadek kryminalnych. Tylko dlaczego grafiki promocyjne kojarzą mi się z kolejną wariacją na temat Holmesa…

(i)



Ghost in the Shell: SAC_2045 (Production I.G. / Sola Digital Arts)
Seria oryginalna / Premiera 23.04.2020

Ghost in the Shell to tytuł, który przez lata obrósł kontynuacjami, wersjami alternatywnymi i generalnie wszystkim, co tylko się dało, żeby jeszcze raz sprzedać znaną markę. Proszę wybaczyć tę złośliwość, ale trudno się od niej powstrzymać, kiedy Netflix – producent najnowszej odsłony – nie zawraca sobie głowy zdradzaniem jakichś szczegółów dotyczących fabuły i wyraźnie liczy, że tytuł wystarczy, żeby inwestycja się zwróciła. Trochę można wywnioskować ze zwiastuna, chociaż pojawiające się w nim sformułowanie o walce ze wspólnym wrogiem ludzkości brzmi dość niepokojąco sztampowo.

Co najważniejsze jednak, nowy GitS ma być zrobiony w pełni w 3D, a zwiastun oraz ujawnione kadry prezentujące postacie nie rzucają niestety na kolana. Trudno oczywiście wyrokować na pewno na podstawie tak niewielkiej próbki, jednak nie należy się chyba spodziewać poziomu dopracowania, jaki miało niedawne Beastars. Nie wszystkim przypadną też zapewne do gustu projekty postaci – Ilya Kuvshinov wie wprawdzie, co robi, ale nie da się ukryć, że nieco przesuwa akcenty wyglądu i cech charakterystycznych (tu ważna uwaga: plakaty promocyjne, z tradycyjnym rysunkiem 2D, są mocno mylące). Do pracy nad serią zaproszono jednak reżyserów Shinjiego Aramakiego oraz Kenjiego Kamiyamę, a powinny być to nazwiska dające gwarancję wysokiej jakości (tu pomińmy milczeniem, jakie nazwiska pracowały nad Carole & Tuesday i co z tego wynikło). Zachowano też na szczęście oryginalny zestaw seiyuu. Na kwiecień zaplanowana jest premiera ogólnoświatowa, więc fani zachodni będą mogli od razu przekonać się, co myślą o tej produkcji.

(ave)



Gleipnir (Pine Jam)
Adaptacja mangi / Premiera 5.04.2020

Hmmm… materiał źródłowy jest zdecydowanie intrygujący, boję się jedynie o realizację. Zacznę może od tyłu: głównym źródłem niepokoju jest studio Pine Jam. Ich lista osiągnięć jest daleka od zachwycającej, więc na doznania wizualne bym nie liczył. Z reżyserem Kazuhiro Yonedą różnie bywało, ale ostatnio dobrze mu poszło z Akatsuki no Yona, więc można tu dostrzec potencjał. Reszta ekipy to ludzie bez dużego doświadczenia. Również seiyuu są bardziej z kategorii głosów postaci drugoplanowych, choć wcielający się w protagonistę Natsuki Hanae ostatnio wyrobił sobie nazwisko, grając Kena w Tokyo Ghoul.

Biorąc poprawkę na niepewność jakości wykonania, oryginalna manga dostarcza rozrywkowego pomysłu: w tej opowieści protagonista podczas dramatycznego pożaru niespodziewanie zyskuje moc zmieniania się w… potworny kostium. Do wnętrza tego kostiumu zaprasza następnie powabne dziewoje, które pomagają mu w walce. Coś jak mech, tylko furry. Ta opowieść nie traktuje siebie samej specjalnie poważnie, to taki romans/komedia/akcja ze sporą ilością fanserwisu wymieszanego z dziwactwami. Z pewnością ma styl, który widać też w zwiastunach. Budżetu na animację w nich z kolei nie widać, ale dobrze, że twórcy starają się nadrobić innymi sposobami. Osobiście wolę serial tani, ale z pomysłem, niż drogi, ale odtwórczy, więc chętnie rzucę okiem. Tomów mangi wyszło już siedem, więc z materiałem na fabułę nie powinno być problemu.

(t)



Gundam Build Divers Re:Rise [2020] (Sunrise)
Seria oryginalna / Premiera 9.04.2020

Pierwsza połowa serii, emitowana w sezonie jesiennym, zakończyła się ujawnieniem widzom (oraz bohaterom) zaskakujących informacji o prawdziwym charakterze i znaczeniu tego, co wydawało się dotąd „misją w grze”. Na dodatek mieliśmy okazję zobaczyć wszystkich członków nowych Build Divers „w realu”. Teraz jednak czas na wielką przygodę, bardziej niebezpieczną niż kiedykolwiek wcześniej. Czy można jednak porzucić znany już świat Eldory na pastwę losu? Przed bohaterami nowe wyzwania, zaś gra toczy się teraz o bardzo wysoką stawkę.

Trudno właściwie napisać coś więcej – jak zwykle w przypadku dzielonych sezonów, nie mamy do czynienia z samodzielną serią, tylko ciągiem dalszym rozwijanej w poprzedniej części fabuły. Wielu widzów policzyło na plus dramatyczne zwroty akcji z końcówki jesiennej serii, chociaż, tak jak konkludowałam w recenzji, spodziewam się raczej optymistycznego zakończenia. Trzeba jednak przyznać, że – z pewnym zawieszeniem niewiary dotyczącym sytuacji i statusu Eldory – fabuła jest na razie bardziej spójna niż w poprzednich Gundam Build Divers, a na pewno bardziej wciągająca. Miejmy nadzieję, że do końca uda jej się uniknąć wyciągania zarówno zagrożeń, jak i sposobów radzenia sobie z nimi, z rękawa.

(ave)



Hachi­‑nan tte, Sore wa Nai deshou! (Shin­‑Ei Animation / SynergySP)
Adaptacja light novel / Premiera 2.04.2020

Shingo Ichinomiya, zwykły „biały kołnierzyk” z japońskiej firmy handlowej, pewnego dnia budzi się w ciele pięcioletniego Wendelina, ósmego syna zubożałej szlacheckiej rodziny w fantastycznym świecie. W dodatku, jak się szybko okazuje, włada magią, co niekoniecznie jest plusem w tym świecie, ale z pewnością się przyda, a zdobyte w poprzednim życiu doświadczenie może mu pomóc stawić czoło bynajmniej nie szlachetnym knowaniom arystokracji… (z własną rodzinką włącznie). Cóż, Shingo jest chyba właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, bo wygląda na to, że isekai jest jednym z najpopularniejszych obecnie towarów eksportowych Kraju Kwitnącej Wiśni. Fakt, że trailer, a zapewne i seria, wydaje się zawierać wyłącznie elementy, które bez problemu kojarzę z (nielicznych!) napoczynanych ostatnimi sezonami isekajów, ze stosownym haremikiem włącznie – i zgoła nic innego, powinien być ułatwieniem zarówno dla twórców, bohaterów, jak i widzów. Nic nikogo nie powinno tu zaskoczyć…

Z ciekawostek i trochę wbrew ostatniemu zdaniu: oryginalna light novel jest ukończona (niespodzianka!), ale i tak nie liczyłabym na zamkniętą w jednym sezonie historię – tak się dziś przecież nie robi. Zwłaszcza że jest jeszcze ciągle trwająca manga, ma być gra na smartfony… Inną ciekawostką jest oprawa muzyczna – już przy trailerze zastrzygłam swoim przez słonia rozdeptanym uchem, ale jeszcze bardziej zaintrygowała mnie informacja, że utwory ma wykonywać zespół grający muzykę średniowieczną i renesansową. Jeśli kompozytorka chociaż odlegle o nią zahaczy, to może być ciekawe – ale reszta jest zupełnie standardowa, w ekipie twórców nikt się nie wyróżnia, chyba że małym dorobkiem (reżyser debiutuje). To samo dotyczy wizualiów, od projektów postaci po tła. Pozostaje nadzieja, że skoro powtarzanie jest matką nauki, to każdy kolejny isekaj powinien być ciut lepszy od poprzedniego, prawda?

(ur)



Hakushon Daimaou 2020 (Nippon Animation / Tatsunoko Production)
Seria oryginalna / Premiera 11.04.2020

Dawno temu na ekranach japońskich telewizorów (a potem w innych krajach Zachodu) gościła sobie „bajka” Hakushon Daimaou, czyli po naszemu Przyjaciel Bob. W skrócie fabuła przedstawiała się następująco: pewnego dnia chłopiec imieniem Kan znalazł starą butelkę, z której kichnięciem mógł przywołać dżina imieniem Hakushon, lub jego córkę, Akubi (jeśli ziewał). Jednak skorzystanie z ich usług wiązało się zwykle z wpakowaniem się w kłopoty, albo uzyskaniem wprost przeciwnego efektu do zamierzonego, z powodu czy to ciapowatości Hakushona czy też złośliwości jego córki.

Po pięćdziesięciu latach okazało się, że studio Tatsunoko Production odświeży ten tytuł, jednak nie na zasadzie odgrzewanego kotleta, czyli jeszcze raz to samo, tylko po nowemu, jako kontynuację oryginalnej serii. Fabuła rozgrywać się będzie pięćdziesiąt lat po zakończeniu oryginalnego anime, zaś bohaterami będą Akubi (w tej roli Sumire Morohoshi) oraz wnuk głównego bohatera, Kantarou Yodayama (Miyuri Shimabukuro), którzy wspólnie będą przeżywać różne przygody. Oczywiście nie zabraknie też samego Hakushona (Kouichi Yamadera) oraz jego syna Puuty (Daiki Yamashita).

W tej chwili nie wiadomo, ile odcinków i jak długich będzie miała seria, z zapowiedzi natomiast wynika, iż będzie to na szczęście normalna produkcja dla dzieci, narysowana raczej w starym stylu, gdzie dzieci są dziećmi, a dorośli dorosłymi. Reżyserię powierzono Atsushiemu Nigorikawie, co jednak nie nastraja optymistycznie; także dorobek scenarzystki, Hiroko Kanasugi, nie jest zachwycający. Generalnie ekipa wygląda na składającą się z albo świeżynek, albo osób, dla których jest to jeden z pierwszych, bądź też pierwszy większy projekt. Cóż, mam nadzieję, że nie powstanie seria z założeniem „ech, to tylko seria dla dzieci, jakoś to będzie”, czyli robiona na odwal – w końcu 50 lat zobowiązuje.

(i)



Honzuki no Gekokujou: Shisho ni Naru Tame ni wa Shudan o Erande Iraremasen [2020] (Ajia­‑dou)
Adaptacja light novel / Premiera 5.04.2020

Przygody naszej niezmordowanej bibliofilki odrodzonej w innym świecie kilku istotnych wad się nie ustrzegły, ale w zalewie niemal identycznych historyjek z tej kategorii, prezentują się wyjątkowo zacnie. Tak więc naprawdę miło, iż widzom dane będzie poznać ciąg dalszy perypetii małej dziewczynki o wielkiej pasji (tym razem w środowisku świątynno­‑arystokratycznym).

Ani obsada, ani ekipa produkcyjna nie ulegają zmianie, więc pewnie pod względem technicznym można spodziewać się powtórki z rozrywki. Czy zaplanowany przez autorkę rozwój wydarzeń przypadnie odbiorcom do gustu, to już zupełnie inna historia, aczkolwiek fani części pierwszej raczej się nie zawiodą.

(e)



Houkago Teibou Nisshi (Doga Kobo)
Adaptacja mangi / Premiera 7.04.2020

Hina Tsurugi, dziewczę preferujące spędzanie czasu w zaciszu swojego domu, jest świeżo upieczoną licealistką. Kolejny etap edukacji nie oznacza jednak dla niej jedynie zmiany szkoły, lecz także miejsca zamieszkania. Bogowie fabuły zaś nie są dla niej zbyt łaskawi, gdyż przyszło jej się przenieść do małej nadmorskiej mieściny. Pech chce, że Hina niezbyt przepada za oceanem, zaś wszelkie istoty wypełzające z głębin na swoich mackach, czy też licznych odnóżach, napawają ją lękiem. To jeszcze nie koniec jej koszmaru, gdyż pewnego razu na nabrzeżu spotyka starszą koleżankę ze szkoły, Yuuki Kuroiwę. Jak można łatwo się domyślić, takie spotkanie musi się skończyć propozycją nie do odrzucenia, aby główna bohaterka dołączyła do jakiegoś klubu. A do jakiego klubu może dołączyć domatorka wyraźnie nielubiąca morskich stworów? Oczywiście do klubu wędkarskiego! I tak oto rozpoczyna się ta historia…

Jak można łatwo się domyślić, mamy do czynienia z komedią obyczajową opowiadającą o grupce sympatycznych dziewcząt ze szkolnym klubem w tle. Sama tematyka kręcić się zaś będzie wokół wędkarstwa. Nie mam nic przeciwko, o ile ten sposób spędzania czasu zostanie pokazany w interesujący sposób, zaś odkrywanie przez bohaterkę uroków tego hobby wyjdzie w miarę naturalnie. Liczę więc na przyjemny i niezobowiązujący seans, przy którym będę mógł spędzić miłe chwile, śledząc losy grupki bohaterek.

(ct)



IDOLiSH7 Second BEAT! (Troyca)
Seria oryginalna / Premiera 7.04.2020

Siedmiu młodych ludzi spotyka się w agencji o wdzięcznej nazwie Takanashi Production. Różnią się pochodzeniem i charakterami, ale łączy ich pasja i pragnienie stanięcia na scenie w charakterze idoli. Razem stworzą tytułową grupę IDOLiSH7, którą młoda i niedoświadczona menedżerka, Tsumugi, ma poprowadzić ku sławie… Tak właśnie dałoby się opisać zawiązanie fabuły pierwszego sezonu, który – jak się okazuje – umknął gdzieś z zapowiedzi zimowej 2018 i nie doczekał się zajawek. Pytanie brzmi, jak wielka jest to strata – mamy ostatecznie do czynienia z kolejną bardzo sztampowo wyglądającą serią o idolach, opartą na grze rytmicznej i stanowiącą przede wszystkim narzędzie jej promocji.

Z dostępnych informacji wynika, że w ekipie produkcyjnej nie nastąpiły zmiany, o których warto by wspominać. Trudno pisać cokolwiek odkrywczego czy nawet złośliwego o tytule, który z projektów postaci jest podobny dokładnie do wszystkich podobnych produkcji, pozostaniemy więc przy odnotowaniu jego istnienia i zaraz potem spuścimy na niego zasłonę milczenia.

(ave)



Jashin­‑chan Dropkick'
Adaptacja mangi / Premiera 6.04.2020

Kontynuacja prób zabicia zwykłej ziemskiej fascynatki okultyzmu Yurine Hanazono przez niejaką Jashin, lamię z Piekła rodem, okraszona czarnym humorem, absurdem i sporą dawką krwi. Jak widać, pomysł zmagań pechowej lamii z materią, tudzież zaprezentowanie 1001 sposóbów na przyrządzenie darmozjada zaowocował na tyle wysokim przychodem, że studio (zgodnie z wcześniejszą obietnicą) zdecydowało się na kontynuację serii, zaś do znanego z pierwszej serii zestawu bohaterek dołączy, jak wynika z zapowiedzi, nową postać.

Zważywszy na nikłość dostępnych lub powtarzalnych informacji, jest bardzo wysoce prawdopodobne, że seria zachowa swoją epizodyczną fabułę, krwistość i bezpardonowość w przedstawianiu różnych sposobów na zabicie węża, tudzież pomysłów Jashin na pozbycie się Yurine. Nie wiadomo na razie jednak nic o twórcach, chociaż z dużym prawdopodobieństwem będą to ci sami ludzie, którzy pracowali nad pierwszą serią, czyli Hikaru Satou (reżyseria), Makoto Koga (projekt postaci) i Kazuyuki Fudeyasu (scenariusz).

Jako ciekawostkę można natomiast podać, że w międzyczasie powstał odcinek, który będzie dołączony do płyty Blu­‑ray, ufundowany przez miasto Chitose i prezentujący Lierre (Rie­‑ru), szefową aniołów, a przede wszystkim Pekori, która zstąpiła na Ziemię, by zaprowadzić porządek.

(i)



Kaguya­‑sama wa Kokurasetai? ~Tensai­‑tachi no Ren'ai Zunousen~ (A­‑1 Pictures)
Adaptacja mangi / Premiera 11.04.2020

Wracają! Znowu Kaguya i Miyuki będą próbowali zmusić siebie nawzajem do wyznania miłości. Ponownie w ich konfrontacje niejednokrotnie wtrąci się urocza Chika. Na nowo Yuu będzie drżeć przed wiceprzewodniczącą. Przede wszystkim jednak – ból brzucha ze śmiechu powtórnie gwarantowany. Nie żeby u wszystkich, bo każdego śmieszy co innego, z drugiej strony trudno nie zauważyć albo próbować zaprzeczyć, że pierwszy sezon anime był jedną z lepiej przyjętych komedii (co ja mówię – serii!) 2019 roku. Na usta aż ciśnie się banalne pytanie – czy kontynuacja powtórzy sukces poprzedniczki?

Brak zmian w ekipie produkcyjnej nie daje jednoznacznych podstaw do odpowiedzi, że tak, bo może nowe odcinki obejmą akurat gorszą część mangi (czyste przypuszczenie, pierwowzoru nie znam) albo po prostu coś się popsuje, skończą się dobre żarty lub seiyuu z nieznanych przyczyn przestaną świetnie się bawić w swoich rolach. Nie, za bardzo się zagalopowuję, o aktorów głosowych nie ma co się martwić, tylko wyczekiwać ich kolejnych popisów. Dołączą do nich dwie młode, acz już całkiem doświadczone panie, Rina Hidaka i Miyu Tomita. Kompozycyjnie nie powinno się nic zmienić i ponownie każdy odcinek będzie podzielony na cztery segmenty. Ja najbardziej liczę na większą obecność Ishigamiego, który jest moim ulubieńcem, nawet jeśli jednak tak się nie stanie, patrzenie na kogokolwiek z głównej czwórki – a może i na nowe postaci – niewątpliwie dostarczy wiele przyjemności.

(an)



Kakushigoto (Ajia­‑dou)
Adaptacja mangi / Premiera 2.04.2020

Książki o pisarzach, filmy o filmowcach, czy też – jak tutaj – mangi o mangakach, zawsze rodzą podejrzenie autotematyczności. Z tego względu zwykle podchodzę do nich z dystansem, preferując historie bardziej uniwersalne. Czy tak będzie w tym przypadku nie wiem, nie zapoznawałem się z mangą Koujiego Kumety, ale po części wiadomo, czego można się spodziewać po autorze Sayonara Zetsubou Sensei. Zapewne nie wszyscy kojarzą, ale przygody depresyjnego nauczyciela to dzieło kultowe, nie dziwi więc, że zapowiedzi ekranizacji jego następnego komiksu spotkały się z zainteresowaniem. Tym razem będzie chyba mniej ironii i sarkazmu, a więcej szczerych okruchów życia, ale patrząc na materiały promocyjne, odczuwałem lekkie déjà vu. Trudno, aby było inaczej, skoro protagonista nie dość, że ma podobne usposobienie do Nozomu z Zetsubou Sensei, to ma jeszcze tego samego seiyuu, Hiroshiego Kamiyę. Cóż, jest to czołówka branży, ale nie jestem przekonany do tak ewidentnego bazowania na nostalgii. Jak to często w okruchach życia bywa, fabuła nie jest zbyt rozbudowana. Protagonista Kakushi zarabia na życie rysowaniem (tytułowe kaku­‑shigoto), ale nie chce, aby wiedziała o tym jego kilkuletnia córka. Jest to źródłem codziennego zamieszania i teatru, który dotyczy również ich znajomych.

Pomysł jak pomysł, w przypadku okruchów życia opis niewiele tak naprawdę znaczy, liczy się praktyka. Mogę nieco powróżyć na podstawie ekipy produkcyjnej. Reżyser Yuuta Murano nie jest specjalnie znany, ale ostatnio po kilku średniawych anime udało mu się wypuścić film kinowy (Seven Days War), co świadczy o zaufaniu ze strony producentów. Doskonale zapowiada się muzyka, bo Yukari Hashimoto to jedna z moich ulubionych osób w branży (odpowiada za muzykę np. w Toradora! i Penguindrum). Projekty postaci Kumety idealnie trafiają w mój gust, będąc jednymi z najlepszych na rynku i wydaje się, że studio produkcyjne też jest tego zdania, bo się starają i materiały promocyjne wyglądają ślicznie. Trudno oczywiście ocenić jakość animacji po krótkich zwiastunach, ale styl zapowiada się doskonale.

(t)



Kami no Tou (Telecom Animation Film)
Adaptacja webmanhwy / Premiera 1.04.2020

Świat Wieży rządzi się swoimi prawami i tylko znajdujący się u władzy mają prawo decydować, kogo dopuścić do wyścigu, którego celem jest dotarcie na najwyższe odkryte piętro, co z kolei gwarantuje możliwość swobodnego poruszania się po całym świecie, a także zdobycie niewyobrażalnej sławy i bogactw. Droga na szczyt jest jednak wyjątkowo trudna i niebezpieczna, a na każdym poziomie czekają Egzaminatorzy gotowi wyeliminować nie tylko słabszych, ale i niewygodnych graczy. Zagrożenie dla tego złożonego systemu stanowią tzw. Aberracje – osobnicy, którzy o własnych siłach są w stanie wedrzeć się do Wieży. Jedną z takich osób jest pewien chłopak o tajemniczej przeszłości, który w pogoni za jedyną przyjaciółką gotowy jest na wszystko…

Tego chyba jeszcze nie było… Żeby tasiemcowy i pochodzący spoza Japonii komiks internetowy doczekał się ekranizacji. Dobrych kilka lat temu tytuł ten mocno mnie zainteresował i przez jakiś czas czytałam go na bieżąco. Potem co prawda trochę mi się to znudziło, ale początki wspominam naprawdę miło. Wstęp do fabuły brzmi może odrobinę enigmatycznie, ale to podręcznikowy shounen turniejowy. Fakt, że z kilkoma wariacjami na temat, ale w gruncie rzeczy typowy dla swojej kategorii. Czy coś w tym złego? Zdecydowanie nie, bo fabuła fabułą (acz momentami bywa naprawdę pomysłowa), ale „Wieża” może pochwalić się liczną i wyjątkowo zróżnicowaną obsadą, a i sam protagonista, choć na pierwszy rzut oka wydaje się mocno schematyczny, bardzo szybko pokazuje, na co go stać.

Do japońskiej ekranizacji uczucia mam jednak bardzo, ale to bardzo mieszane, bo raz, że to będzie pewnie tylko wstęp do historii, której rozkręcenie się zajmuje trochę czasu; a dwa, że zwiastuny sugerują rozrywkę mocno średniej jakości technicznej… To fakt, że autorowi trochę zajęło wyrobienie dobrej kreski, ale projekty postaci animowanych w ruchu nie wyglądają zbyt dobrze. W dodatku ekipa produkcyjna zdecydowanie nie może pochwalić się wielkim doświadczeniem. W skrócie: mocno trzymam kciuki, ale pewnie wyjdzie jak zwykle…

(e)



Kingdom [2020] (Studio Signpost)
Adaptacja mangi / Premiera 6.04.2020

Ta opowieść, rozgrywająca się na terenie dzisiejszych Chin, w tak zwanej Epoce Walczących Królestw, dla jednych jest klasyczną shounenową fabułą o chłopcu, który chciał się stać największym generałem, dla innych zaś – wielowątkową historią wojenną z przemyślaną lepiej niż zwykle strategią i taktyką. Nie przebiła się do szerszej świadomości, być może dlatego, że nie przygarnął jej żaden z zachodnich serwisów streamingowych, jednak znalazła grono oddanych widzów, którzy potrafili przełknąć nawet dziwaczną dla oka mieszankę klasycznej i trójwymiarowej animacji. Trzecia odsłona, chociaż pojawia się po kilku latach od drugiej, będzie raczej przeznaczona tylko dla osób, które dobrze orientują się w relacjach licznych postaci oraz zawiłościach pobocznych wątków.

Wbrew pozorom nie nastąpiła zmiana studia – Studio Signpost to nowa nazwa Pierrot Plus. Wymieniono natomiast praktycznie całą ekipę twórców i trzeba powiedzieć, że nowe nazwiska są raczej obiecujące. Ken'ichi Imaizumi reżyserował choćby Kateikyoushi Hitman Reborn!, zaś Noboru Takagi ma na koncie scenariusze do Durarara!! i Baccano. Jedno i drugie dobrze wróży serii, której siłą są efektowne i dynamiczne walki – pozostaje mieć nadzieję, że tym razem oprawa wizualna zostanie przygotowana na odpowiednim poziomie.

(ave)



Kitsutsuki Tanteidokoro (Liden Films)
Adaptacja light novel / Premiera 13.04.2020

Oto kolejna wariacja na temat życia słynnych japońskich literatów – tym razem na tapetę trafili Takuboku Ishikawa i Kyousuke Kindaichi. Borykający się z problemami finansowymi Ishikawa, otwiera biuro detektywistyczne, angażując Kindaichiego jako swojego asystenta. Wspólnie rozwiązują niecodzienne tajemnice morderstw, przy okazji wciągając w świat zbrodni innych znanych twórców z epoki.

Podoba mi się prosty pomysł na fabułę, zwłaszcza że rola ekscentrycznego detektywa zdecydowanie pasuje do Takuboku Ishikawy. Martwi mnie natomiast pokaźne grono postaci, widoczne na plakacie reklamowym. Wypadałoby każdej z nich poświęcić trochę czasu antenowego, a nie mogę oprzeć się wrażeniu, że będzie to raczej krótka seria. Druga sprawa, to ostatnie porażki serii detektywistycznych, których fabuła kręciła się wokół znanych, ale szalenie oryginalnych twórców. Obawiam się, że jak wiele razy wcześniej, zamiast zbierania dowodów i przesłuchań świadków, dostaniemy genialną dedukcję. Po co bawić się w pokazanie śledztwa, skoro można wszystko załatwić „wizjami” nieprzeciętnego głównego bohatera? Cóż, mam nadzieję, że moje wróżby z fusów okażą się bardzo niedokładne, a nawet błędne. Z chęcią obejrzę pierwszy odcinek, żeby zobaczyć jaki pomysł na znane historyczne postacie Japońscy twórcy mają tym razem. Poza tym Kyousuke Kindaichiego gra Takahiro Sakurai, a to zawsze wielka zachęta.

Nieco mniej zachęcająco wygląda lista twórców – dwójka reżyserów, Tomoe Makino i Shinpei Ezaki nie ma na koncie zbyt wielu produkcji, a dobrych jeszcze mniej. Znacznie lepiej wyglądają dokonania scenarzysty, Taku Kishimoto. Pozostaje mieć nadzieję, że stanie on na wysokości zadania, a jego praca nie pójdzie na marne.

(mm)



Listeners (Mappa)
Seria oryginalna / Premiera 4.04.2020

Jakoś niedawno skończyła się emisja anime opowiadającego o muzyce w świecie przyszłości, gdzie jej tworzeniem zajmuje się głównie sztuczna inteligencja. Anime, które mimo obiecującego pomysłu bardzo znanego i cenionego twórcy, okazało się zbieraniną wielu nietrafionych i źle zrealizowanych pomysłów z wyjątkowo nijakimi tytułowymi bohaterkami. W przypadku Listeners sytuacja wygląda podejrzanie podobnie… Są oczywiście bardzo wyraźne różnice, ale jakoś nie mogę się pozbyć wrażenia, że efekt końcowy może być podobny.

Pierwszym, co różni opisywane anime od (nie)sławnego Carole & Tuesday, jest fakt, iż w tym świecie przyszłości, który tonie w śmieciach, sam koncept muzyki jest zupełnie obcy. A przynajmniej w teorii. Nie wiem, dokładnie, trochę to niejasne i zbyt dziwaczne jak na mój gust, bo znaleziona na wysypisku przez głównego bohatera dziewczyna(?) ma w sobie wejście audio i podłączona do robota(?) wymiata w rytmie rocka. A wymiata chyba w jakichś bitwach/pojedynkach muzycznych. Nie wiem, coś takiego pokazali w zwiastunie, a że pierwowzoru brak, to trudno o rzetelny opis fabuły. Cóż, jest szansa, iż ten szalony pomysł widzom się spodoba (mnie chyba niestety nie, ponieważ to zdecydowanie nie moje klimaty), bo za scenariusz odpowiada Dai Satou. Trochę martwić może niewielki dorobek reżysera, ale kto wie. Na pewno będzie przynajmniej na co popatrzeć, bo technicznie serial zapowiada się dobrze. Studio Mappa nieraz udowodniło, że potrafi, ale jak będzie tym razem?

(e)



Major 2nd [2020] (OLM)
Adaptacja mangi / Premiera 4.04.2020

Powtórki z rozrywki ciąg dalszy… Tzn. dawno temu była sobie pierwsza część Major, które doczekała się pełnej, choć rozciągniętej na kilka osobnych serii, film i OAV ekranizacji. Była to historia chłopaka, który z podwórkowego zawodnika stał się gwiazdą amerykańskiej ligi baseballowej. A że autorowi mangi kolejny pomysł średnio wyszedł, światło dzienne ujrzała kontynuacja o przygodach syna głównego bohatera, który na szczęście nie jest kopią swojego tatusia. Pierwsza odsłona kontynuacji była niezła i tylko kwestią czasu było stworzenie ciągu dalszego, kiedy tylko autor wyprodukuje odpowiednią ilość materiału źródłowego. Czas ten właśnie nadszedł. Większych niespodzianek i gwałtownych zmian nie przewidziano. Fani zapewne sięgną po to anime bez wahania, całą resztę odsyłam do pierwszej historii, bo zdecydowanie warto zacząć tę przygodę od samego początku.

(e)



Mewkledreamy (J.C. Staff)
Seria oryginalna / Premiera 5.04.2020

Z plusów: wiem, co to Sanrio, tak ogólnie, bo zajawkowałam taką serię o „sanriowych chłopcach” (i odpadłam po trzecim odcinku), więc wiem, tak ogólnie… I wcale nie czuję potrzeby dalszego zgłębiania tematu. Aczkolwiek długość listy animek poświęconych maskotkom tej firmy podniosła mi brwi do połowy czoła. Z minusów, co tu napisać, skoro dostępny opis fabuły jest raczej enigmatyczny: gimnazjalistka imieniem Yume spotyka (czyt. spada jej z nieba wprost w ramiona) kotka imieniem Mew, w odcieniu lilaróż. Ma on (ona?) moc „Yume Synchro” (przypominam, że yume to senne marzenie oraz, przypadkiem zapewne, imię protagonistki), czyli penetrowania snów. Wchodzą do nich oboje, by szukać Kamieni Snów… Aha, Yume ma dwie przyjaciółki, które też mają (mas)kotki, poza tym w obsadzie jest więcej wielkogłowych, mówiących i chodzących na dwóch nogach kotków.

Jestem kociarą, ale nie czuję się zachęcona, bo to seria nie dla fanów kotów, tylko kocich maskotek Sanrio (ewentualnie przyszłych fanów, w ten oryginalny sposób zdobytych). W dodatku zwiastun sugeruje, że robiona była po najniższych możliwych kosztach, a pastelowe kolorki przywodzą raczej na myśl rozwadnianie farby niż cukierek dla oka i ogólne robienie słodkich rzeczy. Wzmianka o szukaniu Kamieni Snów może co prawda odlegle kojarzyć się z konceptami w rodzaju Cardcaptor Sakura, ale nie wiązałabym z tym wielkich nadziei, podobnie jak z nazwiskiem doświadczonego i znanego skądinąd reżysera, Chiakiego Kona, a tym bardziej scenarzystki. Czy będzie to coś przyswajalnego choćby dla młodszej widowni, to się okaże, ale dla starych wyjadaczy – nie sądzę.

(ur)



Nami yo Kiite Kure (Sunrise)
Adaptacja mangi / Premiera 4.04.2020

Alkohol to zły doradca, o czym ma okazję przekonać się Koda Minare, która po pijaku wylewa swoje sercowe żale pracownikowi lokalnej radiostacji. Na drugi dzień ma okazję usłyszeć się w radiu, co wzbudza w niej słuszny gniew. Wściekła kobieta wpada do radiostacji, ale zanim urządzi tam małą apokalipsę, dyrektor radiostacji proponuje jej udział w talk show. Jedno nagranie diametralnie zmienia jej nie tak znowu normalne życie, coraz bardziej wiążąc je z radiem.

Anime powstaje na podstawie mangi Hiroakiego Samury, a to już wystarczający powód, żeby obejrzeć chociaż jeden odcinek na próbę. Co prawda mangaka kojarzy mi się głównie z mrocznymi i brutalnymi opowieściami, ale tym razem wzięto na warsztat nieco lżejsze dzieło. Poza tym Minare sprawia wrażenie osoby o silnym charakterze, która nie daje sobie w kaszę dmuchać, a charakterna bohaterka to zawsze miły dodatek. Niewiele anime opowiada też o pracy w radiu, no i dla odmiany z tłocznego Tokio przenosimy się na Hokkaido. Podsumowując, widzę całe mnóstwo plusów i ani jednej rzeczy, która gasi mój entuzjazm względem tej serii. Trochę martwi mnie niewielkie doświadczenie oraz niewielkie dokonania ekipy produkcyjnej, z reżyserem, Tatsumą Minamikawą, na czele, ale materiał bazowy wydaje się tak dobry, że nie trzeba wiele wkładu „własnego”, żeby wyszło przynajmniej niezłe anime.

(mm)



No Guns Life [2020] (Madhouse)
Adaptacja mangi / Premiera 10.04.2020

Widzów, którzy z zainteresowaniem na bieżąco śledzili losy człowieka z rewolwerem zamiast głowy i jego nie mniej dziwnych znajomych czy wrogów, ucieszył fakt, iż na kontynuację anime musieli czekać tylko jeden sezon. Chociaż, biorąc pod uwagę, że początkowo wszystkie dwadzieścia cztery odcinki miały wyjść razem… Pierwsza połowa sezonu zakończyła się zdobyciem przez Juuzou małej, ale, jak się wydaje, niezwykle ważnej dla walki z korporacją Berühren rzeczy, nowego kolegi, bardziej osobliwego niż ktokolwiek inny z tej serii, i pewności, że jeszcze długo nie będzie mógł w spokoju i bez stresu zapalić ulubionego papierosa. Także Mary i Tetsurou nie powinny narzekać na nudę.

Czego dokładnie należy się spodziewać? Z krótkiego przeglądu mangi (twórcy anime do tej pory nie uraczyli nas zbyt wieloma informacjami) wynika, że rozwinie się wątek brata jednej z postaci zapowiedziany w poprzednich odcinkach. Ogólnie zaś zapewne ponownie otrzymamy dużo akcji poprzeplatanej równie niemałą dawką humoru. Komu zależy po prostu na niezobowiązującej rozrywce, temu wystarczy.

(an)



Otome Game no Hametsu Flag shika Nai Akuyaku Reijou ni Tensei Shiteshimatta… (Silver Link)
Adaptacja light novel / Premiera 5.04.2020

Młodziutka arystokratka, Catarina Claes, podczas nieostrożnej zabawy upada i rani się w głowę, co powoduje nagły przypływ wspomnień z poprzedniego życia, w którym była japońską nastolatką uwielbiającą gry otome. A że jej aktualne życie jest łudząco podobne do scenariusza jednej z jej ostatnich rozgrywek? Cóż… Świadoma swojej roli czarnego charakteru bohaterka postanawia wykorzystać zyskaną wiedzę, by jej historia miała szczęśliwe zakończenie. Gorzej, że przeciętne randkowce zwykle kończą się dobrze jedynie dla protagonistów…

Ileż to razy człowiek narzekał na bezbarwność i głupotę bohaterów ekranizacji gier randkowych przeznaczonych dla płci żeńskiej? Ileż to razy człowiek miał złe przeczucia co do anime na podstawie light novel o podejrzanie długim tytule? Zapewne wiele, bo nieliczne wyjątki jedynie potwierdzały dobrze znane reguły. Czy w przypadku tej serii będzie można mówić o miłej niespodziance? Na to pytanie odpowie dopiero premiera, ale ze wstępu wynika, że twórcy przynajmniej próbowali bawić się ogranym schematem. Pomysł wyjściowy ma spory potencjał, przede wszystkim komediowy. Od dawna jednak wiadomo, iż to co w teorii brzmi ciekawie, nie zawsze wypada tak w praktyce. Materiału źródłowego nie czytałam, ale już sam zwiastun potwierdził pewne moje obawy, że seria, choć stara się być parodią gatunku, może pójść drogą wytartych klisz. Nie obraziłabym się, gdyby moje przewidywania okazały się błędne, ale patrząc na listę płac, bardzo trudno mi wykrzesać choć odrobinę optymizmu. Duet stojący za sterami produkcji (reżyser i scenarzystka) doświadczeniem pochwalić się nie może, a żeby przeciętna historia miała szansę zaciekawić, zdecydowanie powinna trafić w ręce twórców z większym dorobkiem.

(e)



Princess Connect! Re:Dive (Cygames Pictures)
Adaptacja gry mobilnej / Premiera 7.04.2020

Z japońskim studio Cygames zetknął się chyba każdy, kto śledzi rynek japońskich gier mobilnych. To właśnie ten deweloper odpowiada za popularną grę Granblue Fantasy, karciankę Shadowverse, czy też kojarzone z bardzo udaną adaptacją Rage of Bahamut. I tak oto kolejne dziecko tego studia właśnie doczekało się własnego anime. Warto wspomnieć, że tytuł, chociaż na Zachodzie nie jest aż tak znany ze względu na brak angielskiej wersji językowej, w Japonii cieszy się dużą popularnością. Nie dziwi mnie więc, że i ta gra doczekała się ekranizacji, ponieważ było to jedynie kwestią czasu.

Sam opis fabuły nie zdradza zbyt wielu szczegółów. Ot, główny bohater budzi się bez żadnych wspomnień w fantastycznym świecie i natrafia na grupką sympatycznych dziewcząt. Niestety, nie znam fabuły samej gry, więc pozostaje mi poleganie na tych bardzo zdawkowych informacjach. Niemniej od razu widać z trailerów oraz settingu, że mamy do czynienia z serią fantasy w stylu „dużo i kolorowo”, gdzie większość obsady będą stanowić przedstawicielki płci pięknej (na co zresztą wskazuje sam tytuł). Spodziewam się więc po Princess Connect! Re:Dive produkcji lekkiej i przyjemnej, ze sporą gromadką uroczych dziewcząt.

Z adaptacjami gier mobilnych bywa bardzo różnie i często stanowią one rozczarowanie, jak chociażby było w przypadku pierwszego sezonu Granblue Fantasy. Niemniej nie jest to pierwsza przygoda Cygames z tym medium, w które to coraz chętniej inwestują, więc cicho liczę, że wyciągnęli wnioski i przygoda z tą serią będzie niezobowiązującym, ale bardzo przyjemnym doświadczeniem.

(ct)



Shachou, Battle no Jikan Desu! (C2C)
Adaptacja gry mobilnej / Premiera 5.04.2020

W alternatywnym świecie (isekajowym) nagle na niebie pojawiają się portale otwierające przejścia do niezliczonych lochów. Ty, jako prezydent gildii (bo tak to można nazwać) zatrudniasz poszukiwaczy przygód różnych profesji, tworzysz drużyny i wysyłasz je do lochów, by walczyły z potworami o skarby.

Brzmi… Znajomo? Tak, bo tym razem dostajemy anime oparte na strategicznej grze RPG na smartfony (darmowej), gdzie gracz jako szef właśnie zarządzamy zasobami ludzkimi, by zdobyć złoto/punkciki/postacie. Na szczęście nie wygląda, by projekty postaci w anime przypominały te z gry (czyli CGI), można się za to spodziewać, że będziemy mieć do czynienia z typowym isekajem, z typowymi projektami postaci i typową fabułą. No, może z większym naciskiem na biurokrację.

Reżyserię tego cuda powierzono Hironoriemu Ikeshita, scenariusz napisze Kenta Ihara (Youjo Senki), natomiast za projekty postaci odpowiadać będzie Keisuke Watanabe. Nie są to osoby mające na koncie większe projekty, jednak bądźmy szczerzy, anime powstaje jako część projektu multimedialnego, mającego na celu promocję gry – nie spodziewajmy się więc więcej niż jest to możliwe.

(i)



Shadowverse (Zexcs)
Adaptacja cyfrowej karcianki / Premiera 7.04.2020

Firma Cygames, producent gier mobilnych takich jak Shingeki no Bahamut, Uma Musume czy też Granblue Fantasy, nie zasypia gruszek w popiele i nie daje fanom zapomnieć o swoich produkcjach. W tym sezonie wypychają na ekrany japońskich telewizorów aż dwie serie oparte na swoich grach – omówione wyżej Princess Connect! Re:Dive oraz właśnie Shadowverse. Zarys fabuły (stworzonej specjalnie na potrzeby adaptacji) zapowiada się dość prosto: oto nastoletni Hiiro wchodzi w posiadanie tajemniczego smartfona, na którym zainstalowana jest popularna gra Shadowverse. Dzięki niej będzie miał okazję znaleźć nowych przyjaciół i rywali, a także brać udział w turniejach.

Fani nie przyjęli powyższej informacji z entuzjazmem (mówiąc oględnie). Zamiast anime osadzonego w świecie gry, jak adaptacje tytułów wspomnianych w pierwszym akapicie, dostajemy coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak kolejna wariacja na temat Yu­‑Gi­‑Oh!. Fakt, że zatrudniono do tego w miarę przyzwoitych fachowców (zarówno reżyser, jak i scenarzystka mają w dorobku warte uwagi pozycje), może stanowić niejakie światełko nadziei. Jeśli któryś z zachodnich serwisów streamingowych postanowi udostępnić tę serię, postaramy się na własne oczy ocenić, czy coś z niej będzie. Jeśli nie – to pewnie jednak niewielka strata.

(ave)



Shin Sakura Taisen the Animation (Sanzigen)
Adaptacja gry / Premiera 3.04.2020

Wygląda na to, że korzenie tej serii sięgają głęboko i szeroko; możliwe, że nie są do ogarnięcia, tak jak nie ogarniam połączenia parowych mechów walczących z demonami, rewii z lat 40. i dziewcząt w hakamach. Oraz dziewcząt w mechach. I w rewii. Znaczy, tych samych dziewcząt w tych trzech opakowaniach, walczących z demonami w Tokio w latach 40. Podobno poprzednio wyszło nie najgorzej, może i tym razem się uda…

Na pewno mamy do czynienia z adaptacją gry – szóstej z cyklu sięgającego końca zeszłego wieku, a wypuszczonej w 2019 r., będącej „odświeżonym podejściem” do tematu. Stanowi ona zatem połączenie steampunkowego RPG, strategii, randkowca, visual novel i kto wie czego jeszcze; bezpośrednią kontynuację Sakura Wars V: So Long, My Love z 2005 roku, jeśli komuś coś to mówi; wreszcie część sporej franczyzy we wszystkich standardowych odmianach. W efekcie chyba po prostu dostaniemy coś w rodzaju remake'u historii znanej z anime z 2000 roku, ale ze zmienionymi mniej lub bardziej postaciami: znów mamy Sakurę z mieczem, ale to jest inna Sakura… Fabuła gry przedstawia się mniej więcej tak: w 1930 roku po wielkiej wojnie z demonami zapanował pokój i teraz oddziały Flower Division mogą brać udział w międzynarodowym turnieju „rewii walki”, zamiast walczyć. Dziesięć lat później do tokijskiej jednostki zostaje oddelegowany kapitan marynarki Seijuro Kamiyama, który musi poprowadzić swoje podwładne – nową rekrutkę, tytułową Sakurę z mieczem, dalej świątynną kapłankę, grecką aktorkę, genialną małą ninja, europejską arystokratkę – nie tylko do zwycięstwa w turnieju, ale też pokonania odrodzonych demonów oraz utrzymania teatru, w którym występują ku chwale cesarza (nadal nie ogarniam, ale co tam).

W obliczu takiej historii mam wrażenie, że ekipa produkcyjna jest mało istotna, ale odnotujmy, że reżyser, Manabu Ono, ma na koncie podobne gatunkowe mieszanki (inna sprawa, jakiej jakości), choć prawdziwie punkty doświadczenia i many wnosi (współ)scenarzysta Tatsuhiko Urahata, więc może nie będzie najgorzej (pomijając, że samego konceptu nie ogarniam i koniec). Z ciekawostek, w projektach postaci maczał palce Kubo Tite, a Mika Akitaka (od Gundamów) odpowiada za projekty mechaniczne, co razem wziąwszy skłania mnie, ku własnemu zdumieniu, do rozważenia myśli, czy by na to jednak nie zerknąć, tak z ciekawości – a nuż coś w końcu ogarnę?

(ur)



Shironeko Project: Zero Chronicle (Project no.9)
Adaptacja gry jRPG / Premiera 6.04.2020

W internetowych źródłach panuje pewne zamieszanie, ale jednak większość słusznie twierdzi, że anime będzie adaptować prolog do gry Shironeko Project – przeznaczonej na smartfony, od momentu debiutu w 2014 roku cieszącej się znaczną popularnością mierzoną sześciocyfrową liczbą ściągnięć i kilkakrotnie nagradzanej przez różne gremia. W dodatku była ponoć jedną z gier, które japońscy fani najbardziej chcieli zobaczyć w wersji anime. Brzmi nieźle, ale jak to się przełoży na serię? Prolog gry ma to do siebie, że historia jest ustalona, brak alternatywnych zakończeń, więc może nie będzie najgorzej. Całość pobrzmiewa zresztą klasyczną opowieścią Szekspira o zakochanych nastolatkach ze zwaśnionych rodów w fantastyczno­‑mitycznej otoczce, co też może się nieźle sprzedać (klasyka tak ma). W rolach głównych tym razem Księżniczka Światła Iris i bezimienny Książę Ciemności (oraz koty w dopasowanych kolorystycznie futerkach), walczący po przeciwnych stronach w wojnie nieba i ziemi. A że miłość i wojna mają ze sobą wiele wspólnego, Książę zakochał się w Księżniczce, sprzeciwił rozkazom Czarnego Króla i próbował zakończyć konflikt – jednak nie było mu to dane… Ciąg dalszy wieki później, zapewne w grze, co czyni serię jej reklamą, ale nawet tymczasowa konkluzja jest lepsza niż jej brak, więc może będzie to miało jakiś sens.

Z drugiej strony… Reżyser i scenarzysta Masato Jinbou owszem, miał do czynienia z klasycznym tytułem z gatunku wojny, magowie itp., tylko trochę na zasadzie „mądry inaczej”, a reszta jego notowań nie wygląda za dobrze; studio na moje wyczucie powinno dostarczyć przyzwoite patrzydło, ale chyba nic więcej. Osobiście mam też pewne zastrzeżenia do zbyt dziecinnych projektów postaci, no ale taki mamy teraz klimat. Za to muzykę tworzy Taku Iwasaki, więc chętnie posłucham (w trailerze jest mocno patetyczna, ale robi wrażenie), a ostatecznie kto wie, może i pooglądać się przy okazji da – w końcu klasyka zawsze wchodzi…

(ur)



Shokugeki no Souma: Gou no Sara (J.C. Staff)
Adaptacja mangi / Premiera 11.04.2020

Drużynowe shokugeki Soumy i jego przyjaciół przeciw dyrektorowi Tootsuki, Azamiemu Nakiri, i Elitarnej Dziesiątce, dobiegło końca. Całe szczęście, bo odczuwało się już znużenie schematyzmem fabuły będącej wyłącznie pretekstem do pokazywania coraz to wymyślniejszych dań i przesadzonych reakcji bohaterów potrafiących poczuć smak potrawy po samym włożeniu kawałka jedzenia do ust. Żeby nie było, o serii mam dobre zdanie, ma sympatyczne postaci, pomysł na siebie, a elementy ecchi nie wydają się zbytnio rażące nawet dla osoby, która na ogół unika tytułów opatrzonych tym tagiem.

Po czterech sezonach jednak trudno nie mówić o przesycie i monotonii sprawiających, że na kolejne części Kulinarnych pojedynków nie patrzy się już z tak wielkim entuzjazmem jak kiedyś. Mimo to myślę, że przynajmniej z jednego powodu warto zerknąć na nadchodzący sezon (o ile oczywiście widziało się poprzednie) – będzie on ostatni, dobrze więc dowiedzieć się, jak zakończą się losy poszczególnych postaci. Może twórcy zaskoczą nas świeżymi pomysłami, które pozwolą na nowo odkryć urok serii, po czym płakać, że więcej pysznych dań Soumy i reszty się nie dostanie? Poczytałam sobie trochę komentarzy na temat adaptowanych wydarzeń z mangi – nie są zbyt pochlebne, ponadto wskazują na różne absurdy fabularne. No cóż, zaczynam mieć wątpliwości…

(an)



Sword Art Online: Alicization – War of Underworld [2020] (A­‑1 Pictures)
Adaptacja light novel / Premiera 26.04.2020

W Podziemiu trwa wyniszczająca wojna, która może zagrozić istnieniu świata – wirtualnego, ale dla jego mieszkańców całkowicie realnego. Tymczasem Kirito nadal pełni funkcję mobilnej roślinki doniczkowej, co zapewne część widzów przyjmuje z niejakim zadowoleniem. Teraz jednak, gdy na scenę wkroczyła jego jedyna prawdziwa i niepodważalna partnerka, Asuna, wydarzenia dodatkowo się podgrzewają. Sezon pierwszy zakończył się w dramatycznym momencie, więc fani niecierpliwie wyczekują ciągu dalszego… O ile nie poznali go jeszcze z polskiego wydania light novel, obejmującego już cały wątek poświęcony Alicyzacji.

Jak przypuszczam, tu się kryje największy problem – mało, że seria została podzielona, to jeszcze trzeba by żyć naprawdę głęboko pod kamieniem, żeby nie natrafić na jakąś dyskusję szczegółowo analizującą dalszy przebieg wydarzeń. W tej sytuacji seans będzie raczej służyć przypomnieniu sobie znanych wypadków lub obejrzeniu ulubionych scen w kolorze i z głosami seiyuu. Ekipa twórców oczywiście nie uległa zmianiom, zaś oczekiwania fanów są jasne: nie tylko historia, ale i Reki Kawahara lubi się powtarzać, szczególnie tworząc antagonistów lub wybierając rozwiązania na finałowe starcie.

(ave)



Tamayomi (Studio A­‑CAT)
Adaptacja mangi / Premiera 1.04.2020

Czyżby słodkie dziewuszki, ze słodkimi problemami, grające w baseball? Główna bohaterka, Yomi Takeda, bardzo żałuje, że podczas jednego z juniorskich turniejów nie była w stanie zabłysnąć z powodu niewystarczających umiejętności koleżanki grającej na pozycji łapacza. Młodzieńcza porażka boli ją do tego stopnia, że rezygnuje z gry w baseball i celowo wybiera liceum, w którym nie istnieje taki klub. Oczywiście na miejscu spotyka przyjaciółkę z dzieciństwa mogącą złapać jej nieprawdopodobny rzut (niespodzianka) i tak rozpoczyna się nowa sportowa przygoda dziewcząt…

Zdecydowanie nie jestem grupą docelową tego anime… Co prawda sportówki uwielbiam, ale niekoniecznie z żeńską obsadą. Na dodatek Tamayomi wygląda na coś, co będzie się skupiało raczej na samych bohaterkach niż na dyscyplinie jako takiej. Wszystkie są śliczne, w większości biuściaste i mają inne fryzury, żeby łatwiej je było odróżniać, może dostaniemy też szczyptę dramatu, bo to ładnie idzie w parze z uroczymi dziewuszkami? Ja nie mam zamiaru sprawdzać, ale nie wątpię, że osoby mniej uprzedzone chętnie zobaczą, co z tego wyszło. No i zawsze istnieje szansa, że faktycznie będzie to anime sportowe.

Na pewno warto wspomnieć, że chociaż ostatnie dzieło reżysera, Toshinoriego Fukushimy nie należało do wybitnych, odpowiada on za trzy serie z cyklu Major. To oznacza, że baseball nie jest mu obcy. Względny optymizm studzi osoba scenarzystki, czyli Touko Machidy, która maczała palce w wielu produkcjach, ale te dobre można policzyć na palcach jednej ręki, podczas gdy złe dosłownie wyznaczają szlak, na który żaden japoński twórca nie powinien się zapuszczać…

(mm)



Tomika Kizuna Gattai: Earth Granner (OLM)
Seria oryginalna / Premiera 5.04.2020

Sądzę, że najwięcej na temat serii mówi sam rysunek, plus informacja, że inspiruje ją i bez wątpienia sponsoruje gigant na japońskim (i nie tylko) rynku zabawek Takara Tomy, mający na koncie wiele międzynarodowych hitów, jak Transformers chociażby, przywołane przeze mnie nieprzypadkowo. Anime ma bowiem uczcić pięćdziesięciolecie istnienia marki zabawkowych samochodzików Tomika. Wcześniej powstała już poświęcona im seria – jak widać, u nas przeszła bez echa. W sumie jest raczej oczywiste, że to bajka skierowana do młodszej widowni. Co prawda fabuła ma się koncentrować na walce tajemniczego mrocznego Obcego i tajnej jednostki obrony ziemskiej Earth Granner o energię generowaną przez ziemską rotację, ale nie takie poważne rzeczy żeśmy w niskiej podstawówce oglądali. Gdyby ktoś przypadkiem chciał sobie te lata przypomnieć, to seria będzie jak znalazł…

Pozostaje liczyć, że kiepsko rokującego reżysera zrównoważy scenarzystka z przynajmniej dłuższą i nieco bardziej zróżnicowaną listą dokonań, a i studio, z długą listą animek o ożywionych zabawkach (w tym produkcji Takara Tomy) wygląda na idealne do tego tytułu. Zresztą co tu szklić: samochody, w tym resoraki, są do ścigania się, a mechy do bijatyki, i to powinno widzom, zwłaszcza tym młodszym, wystarczyć.

(ur)



Tsugu Tsugumomo (Zero­‑G)
Adaptacja mangi / Premiera 5.04.2020

Na początek wypada wyznać, że części pierwszej nie oglądałam, oraz wyjaśnić, nim ktoś zapyta, czemu w takim razie tworzę ten tekst, że przez pomyłkę – myślałam, że to seria o zdemoniałych przedmiotach użytku codziennego, ale w historycznych realiach Edo, a nie haremowo­‑przygodowo-ecchi-współczesnych… Znaczy, o wypożyczalni tsukumogami, a nie o ciamajdowatym chłopaku, który miał w spadku po matce pas obi, a ten pewnego dnia ożył, zamienił się w charakterną dziewoję i przewrócił jego życie do góry nogami, wypełniając je walką z rozmaitymi przeciwnikami tudzież przedstawicielkami przeciwnej płci (koniec streszczenia).

No cóż, wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z najprostszą kontynuacją (wbrew przewidywaniom recenzenta, ktoś o tamtej adaptacji jednak pamiętał, pytanie, czy to dobrze), bez zmian w ekipie produkcyjnej czy obsadzie, która jedynie się trochę powiększy. Stąd prosty wniosek, że jest to anime wyłącznie dla tych, którym podobał się pierwszy sezon i chcą poznać ciąg dalszy, o ile oczywiście nie sięgnęli już wcześniej do mangowego oryginału, jak wieść niesie, znacznie bardziej, mocniej i więcej… ten, tego. Że „tego, tamtego” w sezonie drugim nie uświadczą dużo więcej niż w pierwszym, wydaje się raczej pewne – ale do 26 kwietnia trwa kampania crowdfundingowa na OAV, która może zawierać to, czego telewizji nie wypada pokazać, więc można dorzucić kilka jenów. Za to kto wie, może spragnieni naprawdę mocnych wrażeń doczekają się… rozwoju fabuły? Wszak do ekranizacji pozostało jeszcze kilkanaście tomów, są postaci, na które fani czekają (osobiście zadrżałam, przeczytawszy, że jedną z nich jest matka głównego bohatera), a że komediowe bijatyki ze szczyptą (lub garścią) ecchi zawsze są w pewnej cenie, więc i ta produkcja na pewno znajdzie się na kilku listach „do oglądania”.

(ur)



Watanuki­‑san Chi no (Helo / TV Tokyo)
Seria oryginalna / Premiera 20.04.2020

Niektóre seriale sprawiają, że czuję się stary. No więc istnieje coś takiego jak YouTube. O istnieniu tego fenomenu jeszcze słyszałem, Okazuje się, że istnieją również wirtualne gwiazdy YouTube – VTuberzy. O nich nie słyszałem, ale nie jest to dla mnie zaskoczenie. Teraz dochodzimy do ostatniego etapu: okazuje się, że wirtualne gwiazdy YouTube bywają aktorami grającymi w anime. Nieistniejące postacie grają inne nieistniejące postacie. O tym nie dość, że nie słyszałem, to nijak nie potrafię tego zrozumieć. Wirtualna Sora Tokino gra Ichikę Watanuki, wirtualna Futaba Sarugakucho gra Futabę Watanuki, a wirtualna Ao Hibiki gra Mitsuki Watanuki. Owym trzem siostrom Watanuki niedawno zmarł ojciec, co wobec braku matki, która zmarła w ich dzieciństwe, pozostawiło je zdane na siebie. Postawione w tej smutnej sytuacji, postanawiają zamieszkać w odziedziczonym domu i zaczynają trudną naukę wspólnego życia.

Jak widać będą to okruchy życia, i to bardzo „okruchowate”. O fabule nikt się nawet nie zająknął, zdaje się, że będą to scenki z życia i niewiele więcej; coś w rodzaju reality show, tylko ani reality, ani show. Czynnik ludzki sprowadzi się do anonimowych seiyuu odgrywających VTuberów odgrywających serialowe siostry. Zbyt to skomplikowane, nie na moją głowę. Czy to się może skończyć dobrze? Raczej nie. Poza wątpliwą koncepcją, do serii zatrudniono czterech reżyserów, w tym ani jednego dobrego. Gdzie kucharek sześć…

(t)



Yahari Ore no Seishun Love Come wa Machigatte Iru. Kan (feel)
Adaptacja light novel / Premiera 10.04.2020

Z pozoru fabuła jak tysiąc innych – najeżony samotnik zostaje siłą wcielony do „klubu pomagania innym” i z tych czy innych przyczyn zaczynają grawitować ku niemu kolejne dziewczyny. Oregairu deklasowało jednak konkurencję przede wszystkim dzięki świetnie napisanym dialogom, a także znacznie większej niż zazwyczaj dozie sarkazmu i ironii, z jakimi traktowało schematy szkolnych komedii romantycznych. Nic dziwnego, że doczekało się jednej kontynuacji, ale na uwagę zasługuje, że nawet po kilku latach od jej emisji, przy okazji zakończenia light novel, zdecydowano się na nakręcenie jeszcze jednego sezonu. Oznacza to, że – co rzadkie – jest szansa na w miarę kompletną ekranizację.

Problem polega oczywiście na tym, że zagorzali fani znają już dalszą część tej historii, choć zapewne z przyjemnością zobaczą ją ponownie, ożywioną dzięki animacji i (świetnej w przypadku tej serii) grze seiyuu. Nowy sezon, podobnie jak drugi, powstaje w studiu Feel; nie ulega zmianie także reżyser, Kei Oikawa, zaś za scenariusz opowiada jeden z dwóch głównych scenarzystów poprzedniej części, Keiichirou Oochi. Co tu dużo pisać – oto seria o ugruntowanej renomie, w przypadku której oczekiwania są dobrze znane i nie ma na szczęście powodów przypuszczać, że coś miałoby pójść nie tak.

(ave)



Yesterday o Utatte (Doga Kobo)
Adaptacja mangi / Premiera 5.04.2020

Po ukończeniu studiów Rikuo Uozumi zatrudnia się w sklepie spożywczym. Dni upływają bez większych emocji, dopóki któregoś dnia nie spotyka swojej byłej dziewczyny oraz przyjaciela z dawnych lat. Na jego drodze pojawia się również Haru Nonaka, która opiekuje się… krukiem.

Kei Toume, autorka pierwowzoru, znana w Polsce przede wszystkim z wydanego przez Waneko Acony, potrafi tworzyć klimatyczne, choć jednocześnie nieco dziwne opowieści obyczajowe. Manga wydawana była 18(!) lat i jest zakończona, tak że liczyć można na adaptację kompletną – zresztą już zapowiedziano, że po emisji telewizyjnej w sieci pojawi się dodatkowych sześć odcinków. Pytanie brzmi, jak z dość specyficznym materiałem źródłowym poradzi sobie ekipa ze studia Doga Kobo, przede wszystkim reżyser i scenarzysta, Yoshiyuki Fujiwara, który do tej pory pracował głównie nad seriami o słodkich dziewczynkach. Katastrofy bym jednak nie zwiastował, bo trailery, choć nie pokazują zbyt wiele, prezentują się zaskakująco dobrze. Nie do końca wiem czego się po tej ekranizacji spodziewać, natomiast bardzo cieszy mnie fakt, że dostaniemy okruchy życia opowiadające o młodych dorosłych. Po zalewie wszelkiego rodzaju opowieści o gimnazjalistach czy licealistach, tego typu produkcje witam zawsze z ogromną przyjemnością. No i cóż, mam nadzieję, że tyle samo przyjemności sprawi mi seans.

(uk)


Serie z krótkimi odcinkami



Bessatsu Olympia Kyklos (Dentsu)
Adaptacja mangi / Premiera 20.04.2020

Krótki metraż czasami pozwala na wypuszczanie produkcji zdecydowanie niszowych. Mangaczka Mari Yamazaki stworzyła w karierze dwie mangi, i obie opowiadają o starożytnych Rzymianach podróżujących w czasie do współczesnej Japonii. Mimo sporej specyfiki wydaje się, że ta kategoria produktu znalazła swoje grono konsumentów, wszak poprzednia manga Thermae Romae doczekała się już wcześniej nie najgorszej adaptacji, a obecnie ekranizowana wychodzi raz na miesiąc w magazynie „Grand Jump”. Temat tym razem podoba mi się mniej – łaźnie wszak wszyscy kochają, ale sport? Kto by to oglądał?

Protagonistą jest Demetrios, raczej nieśmiały malarz amfor, którego niespodziewanie trafia piorun i przenosi go do Tokio podczas igrzysk olimpijskich w 1964 roku. Jak można się spodziewać będzie to pretekstem do wielu żartów opartych na kontraście między starożytnym a współczesnym sportem oraz innych różnic kulturowych. Dałem już wyraz swojemu brakowi zainteresowania tematem, ale ciekawi mnie realizacja – animacja będzie wykonana połączeniem kilku różnych technik, między innymi gliny, co u Japończyków nietypowe. Kogo jak mnie to zaintrygowało, niech się zapozna, ale trzeba mieć na uwadze, że będzie to dzieło niskobudżetowe. Dość powiedzieć, że dla reżysera Ryou Fujiego będzie to serialowy debiut.

(t)



Gal to Kyouryuu (Kamikaze Douga / Space Neko Company)
Adaptacja mangi / Premiera 5.04.2020

Ten sezon obfituje w dziwności, ale tej serii i tak udało się mnie zaskoczyć. Zamiast słówka „gal” może wam być bardziej znajomy równoważny termin gyaru, który w Japonii oprócz ikonicznych wiedźm z lasu jest używany również do określania dziewczyn zainteresowanych modą w mniej fanatyczny sposób. Z kolei kyouryuu to dinozaur. Mamy więc fankę mody mieszkającą z dinozaurem i, co znamienne, opis fabuły na tym mogę zakończyć.

Z mieszkania z dinozaurem wynika wiele codziennych humorystycznych scenek. Poza nimi treści w tym niewiele. Żeby to jeszcze śmieszne było… niezbyt. Manga wychodziła w „Weekly Young Magazine”, który jest niby seinenowy, ale kiedy na to patrzę, wygląda to dużo bardziej na produkcję dla dzieci. Zresztą, trudno w ogóle sensownie podsumować grupę docelową, bo to niesamowite dziwactwo. Odcinki będą podzielone na część live action i część anime. Każde z nich jest tworzone przez niezależnych ludzi. Aktorka grająca protagonistkę z pierwszego różni się od seiyuu w drugim… Co to ma w ogóle być?! Obejrzałem zwiastuny obu, i oba są równie koszmarne. Facet w badziewnym kostiumie szarpie się z dziewczyną, która nawet nie udaje aktorstwa, co w tym śmiesznego, nie pojmuję. W rzeczy samej, aktorka to jakaś mini­‑celebrytka, która na graniu nie zna się ani trochę. Część animowana jest z kolei brzydka jak noc. Wierzcie mi, amatorskie animacje na YouTube wyglądają lepiej od tego. Płynność to może z pięć klatek na sekundę, a postaci przy mówieniu przypominają ryby chwytające powietrze. Kontury są dziwaczne, raz czarne, raz kolorowe, jaka jest reguła dlaczego te, nie inne, nie widać. Elementów śmieszności ponownie nie stwierdzono. Reżyserzy obu części to, jak można się było spodziewać, dno zawodu, przynajmniej patrząc po ich dokonaniach. To będzie złe, tak bardzo bardzo złe…

(t)



Girl Gaku ~Sei Girls Square Gakuin~ (OLM / Wit Studio)
Seria oryginalna / Premiera 5.04.2020

Girls² (wymawiane Girls Girls, żeby było łatwiej zgadnąć), to – nie domyślilibyście się – japoński girlsband powołany do istnienia w 2019 roku. Młoda grupa mająca na koncie single, minialbum oraz rozmaite występy doczekała się także promocji w postaci omawianej tu serii anime. W Girl Gaku dziewczyny z grupy wcielą się w swoje animowane odpowiedniki i jako uczennice szkolącej przyszłe gwiazdy estrady Sei Girls Square Gakuin będą się starać o możliwość występu na dorocznym festiwalu Girls' Arena.

Co tu napisać o serii, która – jako materiał promocyjny – z założenia musi być ultragrzeczna i hipersłodka? Nie warto zwracać większej uwagi na twórców (choć dorobek scenarzysty, Junichiego Fujisaku, wskazuje, że każdy musi czasem chałturzyć) i nie należy się spodziewać widowiska szczególnie interesującego. Format w momencie pisania zapowiedzi nie został jeszcze potwierdzony, ale ponieważ seria ma się ukazywać jako segment porannego rozrywkowego dla dzieci, Oha Sta, zakładamy raczej, że odcinki będą krótkie.

(ave)



Komatta Jii­‑san (Kachidoki Studio)
Adaptacja mangi / Premiera 8.04.2020

Kolejny tytuł wart wspomnienia raczej z obowiązku. Ekranizacja mangi opierającej się na odświeżającym, nośnym i niewątpliwie zabawnym, że aż boki zrywać pomyśle: zaprezentowaniu tytułowego dziadka, który uwodzi panie ze swojej grupy wiekowej metodami tradycyjnie zarezerwowanymi dla młodych (i młodocianych) podrywaczy. Rzeczona manga, której autorem jest Shinichirou Ooe, zaczęła się ukazywać w końcu 2018 roku na Twitterze autora, potem zaś doczekała się serializacji w ramach promującego debiutantów programu utworzonego przez popularny w Japonii komunikator LINE. Jesienią 2019 r. miał premierę pierwszy tomik tej bez wątpienia przełomowej komedii.

Informacje o ekranizacji są niezwykle skąpe, jeśli więc jakimś przypadkiem ta miniatura nie zwróci uwagi serwisów streamingowych, najprawdopodobniej przejdzie na Zachodzie kompletnie bez echa. Właściwie jedyną wartą uwagi wiadomością jest to, że w rolę tytułową wcieli się Satoshi Hino (m.in. Daichi Sawamura w Haikyuu!!, Ainz w Overlordzie), zaś jego partnerką będzie Inori Minase (m.in. Rem w Re:Zero Kara Hajimeru Isekai Seikatsu, Hestia w DanMachi).

(ave)



Zashikiwarashi no Tatami­‑chan (Zero­‑G)
Adaptacja mangi / Premiera 10.04.2020

W licznym gronie japońskich istot nadprzyrodzonych zashikiwarashi jest stworem stosunkowo mało szkodliwym – jeśli nie zostanie rozgniewany, jego głównym zadaniem jest opiekowanie się określonym domem i zamieszkującymi w nim ludźmi. Nowe czasy to jednak nowe wyzwania i dlatego tytułowy(a?) Tatami­‑chan przybywa do współczesnego Tokio, by zamieszkać wśród podobnych sobie wykwitów folkloru i szukać pracy, która pozwoli zarobić na wikt i opierunek.

Ekranizacja kolejnej mangi autorstwa Rensuke Oshikiriego (którego czytelnicy Tanuki mogą kojarzyć jako twórcę High Score Girl) powstała dzięki kampanii crowdfundingowej. Sam Oshikiri ma odpowiadać za projekty, reżyserię i scenariusz (mowa była także o podkładaniu głosu tytułowej postaci, ale w zwiastunie w tę rolę wciela się Shiori Izawa). Nie podano na razie formatu, jednak postanowiliśmy zaryzykować i umieścić tę serię wśród krótkometrażówek – co może nie okazać się zgodne ze stanem rzeczywistym. Wspomniane High Score Girl obraca się raczej w innych klimatach, ale sądzę, że ta historia może przypominać charakterem Pupipoo!. Jeśli nie będzie zbyt amatorska, mamy szansę na serię zgrabnie łączącą komediowy horror z absurdalnymi pomysłami, których ten autor ma zawsze pod dostatkiem.

(ave)



Co i kiedy, czyli kolejność premier

  • 23 marca
    • BNA
  • 26 marca
    • 7 Seeds
  • 1 kwietnia
    • Kami no Tou
    • Tamayomi
  • 2 kwietnia
    • Hachi­‑nan tte, Sore wa Nai deshou!
    • Kakushigoto
  • 3 kwietnia
    • Shin Sakura Taisen the Animation
  • 4 kwietnia
    • Arte
    • Bungou to Alchemist ~Shinpan no Haguruma~
    • Listeners
    • Major 2nd [2020]
    • Nami yo Kiite Kure
  • 5 kwietnia
    • Digimon Adventure:
    • Gal to Kyouryuu
    • Girl Gaku ~Sei Girls Square Gakuin~
    • Gleipnir
    • Honzuki no Gekokujou: Shisho ni Naru Tame ni wa Shudan o Erande Iraremasen [2020]
    • Mewklydreamy
    • Otome Game no Hametsu Flag shika Nai Akuyaku Reijou ni Tensei Shiteshimatta…
    • Shachou, Battle no Jikan Desu!
    • Tomika Kizuna Gattai: Earth Granner
    • Tsugu Tsugumomo
    • Yesterday o Utatte
  • 6 kwietnia
    • Jashin­‑chan Dropkick’
    • Kingdom [2020]
    • Shironeko Project: Zero Chronicle
  • 7 kwietnia
    • Fruits Basket 2nd Season
    • Houkago Teibou Nisshi
    • IDOLiSH7 Second BEAT!
    • Princess Connect! Re:Dive
    • Shadowverse
  • 8 kwietnia
    • Komatta Jii­‑san
  • 9 kwietnia
    • Gundam Build Divers Re:Rise [2020]
  • 10 kwietnia
    • Appare Ranman!
    • Fugou Keiji: Balance:Unlimited
    • No Guns Life [2020]
    • Yahari Ore no Seishun Love Come wa Machigatte Iru. Kan
    • Zashikiwarashi no Tatami­‑chan
  • 11 kwietnia
    • ARGONAVIS from BanG Dream! Animation
    • Hakushon Daimaou 2020
    • Kaguya­‑sama wa Kokurasetai? ~Tensai­‑tachi no Ren'ai Zunousen~
    • Shokugeki no Souma: Gou no Sara
  • 13 kwietnia
    • Kitsutsuki Tanteidokoro
  • 20 kwietnia
    • Bessatsu Olympia Kyklos
    • Watanuki­‑san Chi no
  • 23 kwietnia
    • Ghost in the Shell: SAC_2045
  • 26 kwietnia
    • Sword Art Online: Alicization – War of Underworld [2020]

Komentarze

  • Dodaj komentarz
  • Avatar
    Maestro 27.03.2020 11:57
    Napewno zerknę na:
    Kaguya­‑sama( pierwszy sezon był wręcz genialny i dawno nie oglądałem tak dobrego anime)
    Shokugeki( widziałem mangę i ciekawi mnie jak im to wyjdzie)
    Oregairu(po tylu latach wreszcie kontynuacja)

    Co do tytułów nie będących kontynuacjami jeszcze nie wiem
    Odpowiedz
  • Avatar
    Rinsey 25.03.2020 22:12
    Też mnei jakoś zaskoczyło, że to już jest nowy sezon O.o. Dzięki wielkie dzielna Redakcjo za przygotowanie zapowiedzi!

    Appare Ranman! – ostatnio P.A. Works zachwyciło mnie niejedną animacją, opis dodatkowo zachęca, na pewno zerknę.

    Bungou to Alchemist ~Shinpan no Haguruma – zerknę z czystej ciekawości, ale nie wiem, na jak długo zostanę z tą serią.

    Digimon Adventure – do klasyka zawsze warto zajrzeć.

    Fruits Basket 2nd Season – moja najbardziej wyczekiwana premiera wiosenna <3.

    Ghost in the Shell: SAC_2045 – zerknę, ale boję się gwałtu klasyki i mojej psychiki.

    Listeners – na anime muzyczne zawsze spojrzę.

    Shadowverse – zerknę z sentymentu do Shingeki no Bahamut

    Shironeko Project: Zero Chronicle – też tylko zerknę.

    Sword Art Online: Alicization – War of Underworld [2020] – ugh…

    Yesterday o Utatte – wreszcie coś dla doroślejszych widzów?

    Niby tego trochę jest, ale czekam z wypiekami na twarzy tylko na Fruit Basket. Jakoś zimowy sezon mnie rozpieścił tyloma świetnymi i nietypowymi seriami, że jakoś tak się czuję niepocieszona tym sezonem… Ale zobaczymy :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    Becks 24.03.2020 23:45
    Głosy drugoplanowe?
    Również seiyuu są bardziej z kategorii głosów postaci drugoplanowych

    Że co? Rzut oka na obsadę – Nao Touyama i Hanae Natsuki w rolach głównych. Na drugoplanowych m.in. Takahiro Sakurai albo KanaHana. Nawet taka Kana Ichinose, owszem że nowa, ale ostatnio większość to role główne w bajkach przecież niesłabych.
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 1
    skrytyfankamena 22.03.2020 12:29
    Wow, to już nowy sezon?

    Najbardziej czekam na Kami no Tou. Resztę nowych serii sprawdzę i mam nadzieję, że mi się spodobają.

    Z kontynuacji standardzik:

    Oregairu S3
    Honzuki S2
    Fruba S2
    Tsugumomo S2
    SAO S3­‑2

    No i zostają z nami Railgun, Ahiru i Black Clover.

    Będzie co oglądać :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    B0hna 21.03.2020 20:19
    Aż 2 tytuły
    W sumie dawno nic nie oglądałam i bardziej teraz przeglądam to na pewno obejrzę sobie Kaguye i Yahari :)Jeśli na blogu tanuki coś mnie zaciekawi to może zerknę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    MrParumiV18 21.03.2020 02:06
    Sezon Wiosenny Anime 2020
    Krótko i rzeczowo co wpadło w oko, a co już w planach miałem od dłuższego czasu.

    Digimon Adventure: – tylko i wyłącznie jak będę miał możliwość i czas. Głównie ze względu na sentyment, bo od dziecka pamiętam ja kto zawsze mówiłem, że to o wiele lepsze niż pokemony.
    Fruits Basket 2 – pierwszy sezon mnie pozytywnie zaskoczył i wręcz oczarował. Nie mam wątpliwości, że z drugim będzie tak samo.
    Gleipnir – już od dłuższego czasu miałem w planach, a kolejne zapowiedzi tylko napawają optymizmem, więc liczę na udaną rozrywkę.
    Kaguya­‑sama wa Kokurasetai? ~Tensai­‑tachi no Ren'ai Zunousen~ – to jest zbyt genialne, aby zagłębiać się w niepotrzebne komentarze. Z pewnością będzie to kolejna dawka świetnej i niezapomnianej zabawy.
    Kami no Tou – oby to było przedwiośnie Solo Levelinga.
    Shokugeki no Souma: Gou no Sara – jestem fanem kucharzy i nie mogę sobie pozwolić na niedokończenie historii.
    Sword Art Online: Alicization – War of Underworld 2 – :D
    Yahari Ore no Seishun Love Come wa Machigatte Iru. Kan – jestem fanem, który nie zna pierwowzoru. I dobrze. Oby moje oczekiwania się spełniły, bo czekam wystarczająco długo.

    Standardowo reszta przy okazji lub z polecenia. Pozdrowionka i udanego sezonu liczę, bo czasu na pewno wiele osób będzie miało aż nadto z wiadomych powodów.
    Odpowiedz
  • Avatar
    imspidermannomore 20.03.2020 21:29
    z rzeczy, które już wcześniej wpadły mi w oko w tanukowych newsach, chciałbym obejrzeć BNA, Glepnir i Listeners. tu jescze wpoadło mi w oko Yesterday o Utatte.
    Odpowiedz
  • Avatar
    vries 20.03.2020 20:38
    Kakushigoto – rok temu na Magni zgadywałem, że ta manga dostanie anime, bo jest dobra i dlatego, że SZS się sprzedał. Dlaczego? Bo to tytuł lepszy od SZS. Nie inny, ale lepszy, bo te elementy obyczajowe ładnie tonują szaleństwo satyry autora. Jak na razie magnum opus Kumety. 12 tomów, bo dało się kiedyś przeczytać w całości.

    Yesterday o Utatte  – Obyczajówka, seinen i pisana przez panią. Jakiś czas temu zacząłem czytać Kuuden Noise no Himegimi od Kei Toume i nie jest to złe. Zerknę, bo tematyka podobna. Najwyżej nie skończę i przeczytam mangę (ciężko trawię obyczajówki).

    Nami yo Kiite Kure – Manga jest dobra (pomimo, ze Samurze poprzednie obyczajówki/komedie nie wyszły). PV z anime jest marne (nie tyle jeśli chodzi o oprawę, ale zachowanie charakteru serii). Obejrzę i tak, choćby by pozrzędzić.

    Appare Ranman! – wygląda świetnie i pomysł jest fajny.

    BNA – Trigger anime. PV trochę ostudziło mój entuzjazm, ale nie spodziewam się totalnego gniota.

    kontynuacje
    Tsugumomo – jako prawdziwy człowiek kultury…
    No Guns Life
    Kaguya

    może:
    Gal to Kyouryuu – manga jest sympatyczna.
    Bessatsu Olympia Kyklos – zapowiada się ciekawie.
    GitS – niby GitS, a jakoś nie robi dobrego wrażenia.
    Tower of God – ludzie podniecają się tym, to może zobaczę. Aczkolwiek moim zdaniem ludzie ostatnio podniecają się strasznym gównem.
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 1
    Nikodemsky 20.03.2020 20:30
    Sezon głównie od ważnych kontynuacji ale jest też kilka perełek.

    Pewniaki:
    * Hachi­‑nan tte, Sore wa Nai deshou! – czytam adaptację mangową i myślę, że będzie równie dużo dostarczać rozrywki, co Kenja no Mago(lub nawet więcej).

    //Ursa – małe czepialstwo z mojej strony ale muszę zaznaczyć, generalnie w uniwersum tego isekaja władanie magią  kliknij: ukryte . Oczywiście mogłaś tego nie wiedzieć nie znająć materiału źródłowego ale tym ogólnie różni się od reszty isekajów – zwłaszcza, że feudalizm odgrywa tutaj znaczącą rolę :)

    * Hamefura – to po prostu trzeba obejrzeć :3

    Do sprawdzenia:
    * Appare Ranman!(czyżby PA Works znowu w formie?)
    * BNA
    * GitS(chociaż nie mam kompletnie żadnych oczekiwań)
    * Kakushigoto
    * Tower of God(z ciekawości)
    * Nami yo Kiite Kure(nie znam żadnego dzieła autora pierwowzoru ale setting brzmi naprawdę nieźle jak na komedię)
    * Princess Connect! Re:Dive(CZUJĘ HAREM)
    * Shachou, Battle no Jikan Desu!(jak wyżej)
    * Shironeko Project: Zero Chronicle
    * Yesterday o Utatte(brzmi ciekawie)
    * Gal to Kyouryuu
    * Gleipnir(bo brzmi intrygująco)

    Kontynuacje:
    * Honzuki no Gekokujou
    * Kaguya­‑sama
    * No Guns Life
    * Shokugeki no Souma: Gou no Sara(strasznie się męczyłem na ostatnim sezonie ale wypadałoby dokończyć)
    * SAO
    * Oregairu(yaay, jaram się)
    Odpowiedz
  • Avatar
    ZSRRKnight 20.03.2020 20:09
    BNA – obejrzę, bo Trigger i ładna grafika
    Fruits Basket 2nd Season – kontynuacja, potencjalnie więcej tego samego + więcej dramy, więc wporzo
    Kaguya­‑sama wa Kokurasetai? ~Tensai­‑tachi no Ren'ai Zunousen~ – moja ulubiona seria z zeszłego roku, więc hajp srogi. Dużo oczekuję i raczej się nie zawiodę.
    Kakushigoto – mam pewne obawy, ale trudno mi przejść obok potencjalnie dobrej serii obyczajowej, szczególnie, gdy autorem oryginału jest ogarnięty mangaka.
    Nami yo Kiite Kure – nie wiem w sumie co od tego oczekiwać, ale wygląda dość oryginalnie i ciekawie.
    Otome Game no Hametsu Flag shika Nai Akuyaku Reijou ni Tensei Shiteshimatta… – zarys fabuły wygląda nieźle, ma to potencjał komediowy i Silver Link ma ostatnio niezłą passę, więc spróbuję.
    Sword Art Online: Alicization – War of Underworld [2020] – jeeeeezu, niech to się wreszcie skończy…
    Yesterday o Utatte – chciałbym napisać, że bardzo mnie interesuje opis fabuły itd, ale tak serio oglądam, bo Doga Kobo xd
    Houkago Teibou Nisshi  – nic za bardzo mnie nie zachęca do sięgnięcia po to anime, ale nie mógłby sobie wybaczyć, gdybym przegapił chociażby niezłą słodkodziewczynkową serię, więc spróbuję przynajmniej pierwszy odcinek…

    Może, ale nie jestem pewien:
    Tower of God
    Princess Connect! Re:Dive
    Odpowiedz
  • Avatar
    Ancietejka 20.03.2020 19:39
    Zapowiada się fajnie. Jest dużo serii, które z chęcią spróbuję. W ankiecie zagłosowałam na Appare Ranman!, Fugou Keiji: Balance:Unlimited (świetny plakat!) i Yesterday o Utatte. To ostatnie wygląda na porządne okruchy życia i mam nadzieję, że takie będą. Z kontynuacji wyczekuję tylko Kagui, ale obejrzę też NGL i FB.

    A z innych czekam na:
    BNA
    Gleipnir (oby ecchi nie było zbyt dużo…)
    Houkago Teibou Nisshi (może nie będzie zbyt słodko…)
    Kakushigoto
    Kitsutsuki Tanteidokoro
    Listeners
    Nami yo Kiite Kure
    Tamayomi (raczej nie biorę się za sportówki w dziewczęcym wydaniu, ale tu zrobię wyjątek)

    Reszta się zobaczy.
    Odpowiedz
  • Avatar odpowiedzi: 4
    Ryuki 20.03.2020 18:58
    W tym sezonie mam trochę serii do oglądania^^ Po pierwsze oczywiście chętnie sprawdzę adaptację pierwszego sezonu Tower of God. Bardzo lubię w końcu webtoon i anime da mi możliwość przypomnienia sobie jego początków( może wreszcie wrócę do czytania bo utknęłam w 2 sezonie ). Ponadto bardzo podoba mi się jak zaadaptowali kręskę komiksu, co prawda użyli znacznie późniejszy styl rysunku niż ten z pierwszych rozdziałów ale to, że postarali się stworzyć podobną kolorystykę do tej z webtoona jest zwyczajnie świetnym pomysłem.

    Oprócz tego jeszcze sprawdzę Appare Ranman!, Fugou Keiji: Balance:Unlimited, może bo nie jestem pewna co do końca z tego wyjdzie Shironeko Project: Zero Chronicle, Bna i Listeners oraz z powodu lubienia pewnej serii karcianej to kto wie, może Shadowverse będzie czymś ciekawym^^

    Natomiast niestety obie serie, które bardzo lubię mnie w ogóle tym razem nie interesują. Po pierwsze nie zamierzam tykać czegokolwiek z gębą Taichiego bo mi się niedobrze robi( dojenie Adventure jest jednym z najbardziej wkurzających rzeczy jakie robi Toei i jest jeszcze bardziej wkurzające dla osoby, która woli późniejsze serie ) po drugie już jeden Zexal przeżyłam nie potrzebuję powtórki z rozrywki( do tego Yugioh bez studia Gallop to nie Yugioh ;) ). W obu przypadkach mam do nadrobienia wcześniejsze serie więc mi z tym i tak rybka^^
    Odpowiedz
  • Avatar
    blob 20.03.2020 18:56
    Dla mnie ten sezon zapowiada się bardzo dobrze. Jaka szkoda że Re: Zero sezon 2 zostało przeniesione na lato z uwagi na koronawirusa, byłoby tak pięknie. Ale nie czas na łzy i tak jest dobrze. Moje „oczka”:
    - Brand New Animal – był, było, było… ta właśnie że nie, serie z antropomorficznymi bohaterami poczynają sobie coraz śmielej, fani furry pewnie płaczą ze szczęścia. A ja widzę że to Trigger i po prostu czuje że to będzie dobre: taki rollercoaster z fajnymi bohaterami
    - Appare Ranman! – „hamerykańskie” serię wychodzą Japończykom ciekawie a i to zacnie wygląda
    - FB2 – wiadomo
    - Gleipnir – lubię takie zakręcone, trochę mroczne akcyjniaki
    - Hachi­‑nan tte – niby kolejny isekai, ale ten wydaje się dosyć sensowny i… konkretny?
    - Tower of God – wszyscy się tym podniecają, zobaczę wiec z czym to się je
    - Listeners – zapowiada się solidny akcyjniak
    Odpowiedz
  • Avatar
    Chudi X 20.03.2020 18:28
    Sądziłem, że poza Digimonami nie będzie w tym sezonie nic godnego uwagi, tymczasem sequel Przyjaciela Boba bardzo miło mnie zaskoczył. Uwielbiałem polską wersję z TVNu. Nowego Yu­‑Gi­‑Oh!a pominiętego w podsumowaniu mam z tyłu głowy, ale projekty postaci rodem z Duel Masters skutecznie mnie odstraszają.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz